Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.08.2022 w Odpowiedzi
-
Kłusownik Złapałem wreszcie w sidła twoją wyobraźnię; Szamocze się w objęciach, naga, rozdrażniona, I prosi, wciąż się wdzięczy. Jesteś zaskoczona? Och, nie złość się kochanie, pozwól mi popatrzeć. Już blisko, prawie wolna, jakże tego pragniesz; Unosi się w powietrzu cierpień twych aromat. Ten zapach… Już za chwilę wszystko się dokona, I zmieni nas gwałtownie, może już na zawsze. Wróciłem trochę wcześniej, nudna ta robota; No powiedz, ileż można w klawiaturę stukać? Myślałem, że zastanę wtulonego śpiocha, Co między poduszkami odpoczynku szuka. Nie krępuj się i nie wstydź, ciało znów rozkochaj; Czy jutro, po powrocie, również mam nie pukać? ---7 punktów
-
Pozwólmy ptakom odlecieć. Obłaskawione przez złociste liście odebrały rozszeptanym drzewom tajemnicę trwania. Z każdego znaku odczytały całość. Pożegnanie niech będzie proste. W cichym krążeniu planet nabiorą mocy, już niepotrzebny spójnik między słowami. Pyłkiem osiądą w bezimiennych skarbach; tu wszystko się zmieści - nawet dar słuchania.4 punkty
-
Kiedy myślę o jutrze słyszę wycie wilków. Bicie spiżowych dzwonów, ujadanie psa w ostatnim domostwie. Oddech żołnierza szukającego snu na wilgotnym mchu. Trzepotanie czarnych skrzydeł. Przecież przed momentem piliśmy nad Odrą ciepłą wódkę. Jeszcze światło nie paliło brzuchów śpiących ryb. Przecież przed mrugnięciem śmialiśmy się z życia. Teraz śmiejemy się tylko z niespełnionych marzeń. Kiedy myślę o jutrze wiem, że już nadeszło i wtedy zasypiam. Za oknem gaśnie ostatnia gwiazda. Na wschodzie czerwienieje kolejna łuna. W kosmosie być może umiera któreś ze słońc.4 punkty
-
pielęgnuję w sobie zeschłe okruchy przecinków dbam o rozkazy wydane przez sympatyków skrajności nie udaję kogoś kto mieszka w opuszczonej muszli bawi się w słowa pod postacią świadomych myśli jesteś wielbicielem kłamstwa skłóconego z oddechem nie rozumiesz jak wiele znaczeń zalęgło się pośród wystawy twoich najświetniejszych śladów nie wstawaj wbrew możliwościom przyszłości wbrew ciału co faluje na wietrze udaj się w kierunku poranka którego egzystencja przeraża wszystkich pozostało prawo warte skromnego uśmiechu świtu bez kaprysów przemijania4 punkty
-
Jedyne co mam To kruche istnienie I świadomość że Mogę mieć grzeszne sumienie A może to tylko Nocny koszmar Z którego obudzę się I będę mógł tulić cię W swoich ramionach Bo tam jest Bezpiecznie i spokojnie Jak na obcej wojnie4 punkty
-
Boję się zmrużyć oko Bo pod powieką Czeka mnie tylko jedno Piękna, czysta błogość Której nie mogę dotknąć Każdej zimnej nocy Śnię ten sam sen Szczęście w mojej mocy Nowy, lepszy dzień; Z rana znowu cień Tak chytry łupieżca Bo daje mi złapać dech Każda myśl rzeczywista Umyka, gdy bezsens Przybiera rozsądku beret I mój durny, mały czerep Otwiera ponownie rany Złych myśli cały szereg Rzuca się do blizn bramy Ja z kogutem czuję się nabrany Myślę znów sobie: Nabrałem w to wprawy Już się nie nabiorę Mój mózg jest uprany Wciąż widzę te same plamy Boję się zmrużyć oko Bo pod powieką Czeka mnie wciąż jedno Piękno, czysta błogość Której nie można dotknąć3 punkty
-
wczoraj byłem tam dziś jestem tu jutro kto wie gdzie będę wczoraj się śmiałem dziś też a czy jutro tego nie wiem wczoraj grzeszyłem dziś chyba też a czy jutro tylko licho wie wczoraj kochałem dziś też kocham a czy jutro wie tylko serce wczoraj byłem sobą dziś też jestem a czy jutro będę trudne pytanie3 punkty
-
a kiedy stoi przy budziku z miną cokolwiek zdziwioną jak dziecko przyłapane na codziennym oszustwie wyprzedzone o sekundy a kiedy się uśmiecham patrzy z niedowierzaniem lubię to jego zdumienie ale jeszcze bardziej własne wiem że kiedyś przyjdzie i powie mi że nie istnieje że jest tylko barwami w moim kalejdoskopie szkiełkami które zamknięte tworzą wciąż nowe obrazy mieląc się mieląc i mieląc a ja chcę go zapamiętać takiego nie umówionego3 punkty
-
Gdzie jesteś Sowia Góro, już cię nie zdobędę, umorusana w chmurach zerkasz z nieboskłonu. Radowałaś, straszyłaś... wspomnienia przywołuj i zawsze pielęgnuj - "ziele na kraterze". Wiosenna i uśpiona, rozkrzyczana gwarem, spowita dymem ognisk i wrzawą harcerzy. Darowałaś wytchnienie, zajrzyj jak nie wierzysz, płakałaś srogim deszczem - miłość ci wyznaję! Gdzie jesteś moja góro, patrzysz hen z daleka? Prężysz piersi po cichu w oknie ciebie widzę. Żal - nie dolecę dzisiaj, zabrakło mi skrzydeł, depczą ludzie po tobie, a ty dla nich... lekarz. Zimowa - rozchełstana, narciarzom czar dajesz, ubierasz lasy, pola, w białawe połacie. Odwaga, wiatr we włosach - szczęście swe chwytacie, należy starą górę podpisać morałem. Tyle lat ze mną czuwa na kwietnym dywanie, tyle lat z rana wstaje, budzi strugą myśli. Nawet w płaczu rozstania, czasami się przyśni, bo ona musi zostać... a te słowa dla niej! "Jest nas troje - Bóg, góry i ja." - Jan Paweł II.3 punkty
-
Zastanawiam się przez chwilę co do sensu i potrzeby jakie można zbierać plony gdy się nie uprawia gleby. Tak po chłopsku bom jest z wioski siadłem sam na przyzbie z rana i przez jedną małą chwilę popatrzyłem na bociana. Na myśl przyszła mi kukułka co podrzuca innym jaja ja naocznym jestem świadkiem rzecz się działa w środku maja. Wszyscy jeszcze zdrowo spali po sobocie i wypitce gdy nadleciał on z tobołkiem i opuścił go na nitce. Był w tobołku mały bobas obok kartka zapisana, że to jest wiosenny prezent od sąsiada przez bociana. Wiedzą wszyscy w całej wiosce impotentem byłem, jestem więc bankowo, że to sąsiad mnie wybawił takim gestem. Wracam do mej pierwszej strofy bo odpowiedź mam rzetelną bez zasiewu także można gdy się żonę ma bezczelną.3 punkty
-
kwadryliony chrząszczy brzmią w trzcinach Molibden . Wanad. Aktyn. wino jest smaczne na chrzcinach a tysiące parseków wiedzie mnie do Gwiazdy Żelaznej zajadam krucle i kalopki i słodką małamazję owce o stu oczach pasą się na niebieskich łąkach do gwiazd daleko i do domu... po pustyniach się błakam bez celu niepotrzebny nikomu. afazja. atrofia. deszcz.3 punkty
-
dobro potrzebuje światła, aby być pomnażane światło potrzebuje dobra, aby mieć co wydobywać z mroku dobro świadome i akceptujące siebie, pragnie być dostrzegane i doceniane zło zaś kryje się w ciemności, ponieważ nienawidzi siebie jak ciemność jest brakiem światła, a zło brakiem dobra, tak ciemność ukrywa się przed światłem, a zło przed dobrem światło i dobro zmierzają stałe naprzód, bowiem w ich naturze leży nieustanny rozwój ciemność zaś chowa się przed światłem "za" albo "pod" i pierzcha przed nim, oddając zło w moc dobra Legionowo, 24.04.2005.2 punkty
-
gdzie znaleźć prawdę i życia sens czy tu czy może tam a może prawda i sens to puste słowa na dnie nicości za której drzwiami nie ma nic prócz rozpaczy gdzie znaleźć może ktoś z was wie bo ja się zagubiłem2 punkty
-
Kiedyś w ważnym i pamiętnym 2012 roku roku otrzeźwienia i wybudzenia on doszedł do naprawdę słusznego wniosku że idzie samo złe i się mega rypnie On niedoświadczony popełnił niemały błąd że chciał nas ostrzec i opowiedzieć zamiast zaplanować i dużo zarobić wysłuchali jedynie w Ambasadzie Izraela Wpadł w duży strach i silne wzburzenie uczynił kilka nie aż tak złych rzeczy medycyna jak to medycyna – milczała może faktycznie nie brał pigułek? Został z owacjami nagrodzony w chwale kilkuletnim pobytem w małej klatce na Esce dla psychicznych niebezpiecznych cóż – hojnie się sygnalistów wynagradza Pewnego dnia do mnie zadzwonił z podziękowaniami za wynagrodzenie (Sic!) z przeprosinami za to, że żyje (Sic!) dalej koleżanko wierzysz w ten system ? PS. Same fakty!! Warszawa – Stegny, 18.08.2022r.2 punkty
-
Tysiąc myśli pulsująca głowa nie śpię może książka tysiąc myśli brak skupienia może ciepłe mleko nietolerancja laktozy liczenie baranów barany połamały nogi śpią zamiast biec może strzał w głowę myśli się rozleją nie będzie żadnych mnie też nie będzie ale barany zaczną biec2 punkty
-
krople jesieni znów odbijają się smutkiem na mojej twarzy wciąż czekam na noc gdy księżyc utuli do snu z kołysanką na ustach wyszepcze dobranoc a rano pozbieram senne godziny i oprawię w ramki zachowam twoją obecność2 punkty
-
ale też znać własne możliwości, w przeciwnym razie można być bardzo sfrustrowanym. Pozdrawiam2 punkty
-
@Marek.zak1 Lubię irracjonalne marzenia. Jak byłem dzieckiem chciałem być pilotem myśliwca. Miałem taką zabawkę, mały model Miga-29, czerwony z miękkiego plastiku. Latem kładłem się na plecach na trawie, brałem ten samolocik i latałem nim na tle nieba, wyobrażając sobie jakie to epickie pojedynki zaraz będą mnie czekać. Teraz, już jako dorosły człowiek miewam zupełnie inne marzenia i naprawdę uwielbiam o nich rozmyślać. Gdyby ze mną nie żyły to nie byłbym sobą. To taka moja malutka utopia, którą trzymam żywą w umyśle. Świat całkowicie mój, do którego lubię często wchodzić.2 punkty
-
2 punkty
-
Są poranki, które nawet myśl zakłóca ciszą Nie śpię już, ale wiem, że nie chcę wstawać Za oknami umysłu wirujące kosmosy, rozpędzona przystań pełna kotwic z różu, aksamitny kandelabr rozświetlający zmianę ... Na ... nie najlepsze? Stałość - nie włącza się do kontaktu. Idę, myślę, stoję, nie wiem, spieszę się by zdążyć na ostatni pociąg do horyzontu Śmieszne: zadeptują mnie wszelkie drogowskazy. Jednak dziarsko idę dalej - bez powitania mija mnie własny los . Już dzień ... ... Dobry?2 punkty
-
Prawda? W zasadzie można powiedzieć, że to raczej "cierpienia" niż cierpienia. :-) A dziękuję.2 punkty
-
Urodziłem się ponownie, kiedy wczoraj zrozumiałem ciężar świata, który noszę Morza stereotypów, wąskich przesmyków myśli i cudzych lęków, kierujących moimi poczynaniami. Czy zostałem oślepiony i zagłuszony podczas tej samotnej przejażdżki? Czy sam oddałem kierownice tym, którzy mówili, że wiedzą lepiej Samemu siedząc na fotelu pasażera oglądałem krajobrazy mijających lat licząc, że kiedyś ster przejmę ja Chciałem coś krzyknąć, powiedzieć, ale głos grzązł w gardle, a zamiast słów wydobywał się cichy jęk Gdy byłem mały chciałem latać, uskrzydlony własnymi wizjami, gotów byłem do startu od zaraz bo na co niby miałem czekać - Lecimy! Już ! Dalej! Wyżej! - krzyczałem Nie zaufałem jednak sobie W końcu byłem tylko dzieckiem wesoło dreptającym swoimi ścieżkami bez bagażu łez i upadków, które budują dorosłość Uwierzyłem, że będę bezpieczny, że mam receptę na dobre życie nie zawsze kolorowe, ale stabilne i zgodne z utartym schematem. Więc zszedłem na ziemię, odstawiając skrzydła w kąt jako sentymentalną pamiątkę z lat nieograniczonych możliwości przymierzając je od czasu do czasu przed lustrem żeby przypomnieć sobie jak to było I spod siwiejącej już strzechy włosów, zmierzwionej latami walki z samym sobą patrząc na swoje odbicie zobaczyłem znowu tego małego chłopca, który mógł wszystko Gdy uśmiechnął się szczerze i serdecznie, bez krzty urazy w oczach za to, że go opuściłem Serce pękło mi na milion kawałków kalecząc mnie dotkliwie Straciłem czucie i zniknąłem. Wczoraj urodziłem się na nowo.1 punkt
-
1 punkt
-
Moje motto Może ktoś ten wiersz przygarnie albo nad nim się pochyli niekoniecznie tu i teraz przecież może w każdej chwili. Jest wśród zwierząt myszka zwą ją badylarka jest też i wśród ludzi myszka oliwiarka Chociaż nie ma grama oleju w rozumie ale naoliwić to się jednak umie. Tu mała nieścisłość, więc ją wyprostować muszę by móc dalej swobodnie rymować. Różne są oleje choćby rzepakowy są także mocniejsze po nich zawrót głowy. Skwituję to krótko ma myszka szaleje jeśli jej głębszego z rana nie poleję. Leję i dla siebie i tak już w duecie może wypić myszka wolno i poecie. Bez kalkulatora i funkcji liczydła pijemy na umór dopóty nie zbrzydła. Pijemy z kieliszka, z butelki, ze szklanki dalej nie podołam koniec rymowanki.1 punkt
-
Przemijasz już od pierwszych chwil, kiedy przy piersi cicho kwilisz. Młodzieńczych słodycz czujesz dni, kobiety dotyk wśród motyli. Pamiętał będziesz pierwszy krzyk, gdy twoje dziecko świat ujrzało. Zapisał szczęście zmierzch i świt, lecz życie z tobą przemijało. A gdzieś w oddali czekał On - czasem się smucił, czasem cieszył. Obdarzył cię miłością swą, musiałeś poznać gorycz grzechu. Przemijasz idąc pośród gór, w szumie strumienia, zboczem turni. Związało życie z myśli sznur, bo sensu bycia nie rozumiesz. Kiedy sumienie wrzeszczy dość, a ty jak ślepiec brniesz uparcie - wulgarnym słowem tłumisz zło, co takie przemijanie warte. A On cierpliwie w dali tkwi, czeka na dzięki oraz prośby. Klęcząc Mu poświęć kilka chwil, pychę i hardość włóż do torby. Aż nagle cię dopada ból, przygniata oddech swym ciężarem. W końcu pojąłeś dzisiaj tu i życia sól zasmakowałeś. Kamieniem w sercu żałość tkwi, oczy ci wreszcie ktoś otworzył. Sens zrozumiałeś lat i dni - życie inaczej byś ułożył. Zapewne to tak miało być: słodkie radości, kolce cierni. On z góry wciąż pomagał ci, byś swe zadanie tu wypełnił.1 punkt
-
prawda jak to prawda czasami cieszy ale bywa że boli prawda to nasz świat ubrany w nadzieje smutek i łzy prawda to światło uśmiech a czasem ciemność prawda to prawda jej nie wypada się wstydzić prawda to drzwi za którymi tylko lepsze prawda to potęga to nie grzech który łże1 punkt
-
1 punkt
-
Deszcz znowu monotonnie w parapet stuka pojedyńcze krople przegoniły złe sny On zmęczony dniem czegoś wciąż szuka wspomnienia w myślach wyciąga z szarej mgły Promienie słońca nikną bo cienkie pajęczyny cierpliwie pracowity pająk cały czas tka Na stole dzbanek z gałązkami jarzębiny z gramofonu płyną melodie które dobrze zna Senny pokój zasypia już w wieczornym mroku w kubku pachnie ciepłe jeszcze kakao On nie usłyszy za drzwiami jej kroków bo kiedy wracała to wszystko wtedy odżywało A tak bardzo wierzył że są sobie przeznaczeni niespełnione marzenia goni wspomnienie Nic już nie wróci co los na zawsze odmieni tak mu przemijają kolejne wiosny lata jesienie Bo potem już nadchodzi pora obojętnej zimy śnieg wszystko jako białą pierzyną pokryje On siedząc przy kominku składa nowe rymy i wierzy w prawdziwą miłość dopóki serce bije1 punkt
-
1 punkt
-
to jest jak sen i jak sen poleci hen jeszcze nim świt otworzy szeroko drzwi to jest jak sen i jak sen ulotni się nie myśl za dnia o irracjonalnych snach1 punkt
-
Grzeczniutki (improwizacja) Nie mam już siły w życiu odmawiać, Być honorowym zawsze i wszędzie, Mądrze o rzeczach banalnych gadać, Bo z tej mądrości popadłem w nędzę. Piotruś mądrutki, Piotruś wspaniały, Wszystko co powie musi być prawdą Nawet gdy skłamie nikt go nie zrani, Wszyscy mu wierzą, winnego znajdą. Postanowiłem zostać cwaniakiem Takim się wiedzie dzisiaj najlepiej Chrzanić pokorę! Gdziekolwiek trafię Nieustępliwym będę człowiekiem. Na co mi grzeczność, na co mi gracja? Po co wartości w dzisiejszym świecie? Dzisiaj agresja i dominacja Nad człowieczeństwem sprawują pieczę. Tylko rodzice płaczą bez przerwy, Ciągle błagając żebym zawrócił, Żebym muskułów więcej nie prężył, Przestał się z losem bez przerwy kłócić. Na tym zakończę swoje wywody; Tutaj czujności nie mogę stracić, Mydło bezpiecznie sięgam z podłogi I na spacerniak patrzę przez kraty. ---1 punkt
-
Jesteś pewien, ze dokonałeś właściwych wyborów, czy, że dokonałeś optymalnych, ale marzysz o czymś więcej i o tym lubisz marzyć? To trochę wścibskie i jak ci nie pasuje, zignoruj.1 punkt
-
1 punkt
-
@bornin1985 Niezwykle wrażliwy wiersz.., czuję go i rozumiem. I wierzę w takie cudowne "nowonarodzenie", choć jest bolesne i trudne. Serdecznie pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
Wśród drzew wiśniowych w sadzie milczącym Tam gdzie orkiestrą bąk, pszczoła, osa Cudowny zapach w nozdrza kojący A gołe stopy obmywa rosa Szłaś w białej sukni z koszykiem w dłoni By wiśni narwać ów koszyk cały I nagle motyl usiadł na skroni Ty się nie zlękłaś, klejnot wspaniały Gdy tak stąpałaś po mokrej trawie A włosy Twoje jak len puszyste Wtedy spojrzałaś na mnie łaskawie Dojrzałem w oczach gwiazdy srebrzyste Nic nie mówiłaś, uśmiech wysłałaś Który był dla mnie jak zaproszenie Ochoczo koszyk swój mi podałaś Pomiędzy nami ciągłe milczenie I szliśmy razem wśród drzew zieleni Nad nami niebo błękit wylewa Rubinem owoc w słońcu się mieni Przed nami cisza, trawa i drzewa Nagle stanęłaś w tym pięknym sadzie Dłonią swą smukłą wiśnie zerwałaś Jedną wisienkę do kosza kładziesz Drugą z uśmiechem mnie częstowałaś1 punkt
-
A gdybym tak dla Ciebie … o poranku rosą obwywał twe stopy zbierał nektar z kwiatów z naszego ogrodu łapał wiatr do wiklinowego koszyka plótł korale ze słońca jednego promyka układał obrazy z kolorowych motyli pisał nuty dla słowika a przed snem ukradł kawałek księżyca to co byś powiedziała?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Somalija Znasz może tytuł Jej książki? Czy jeszcze w obróbce? Kłaniam się. @Kapistrat Niewiadomski Ja też nie płaczę moja góro, chcesz to mnie połknij ze skórą. Pozdrawiam Kapi. @Kapistrat Niewiadomski https://pl.wikipedia.org/wiki/Three_Sisters_(Australia)#/media/Plik:Three_sisters_in_the_Blue_Mountains,_Australia.jpg Wspaniałe siostrzyczki, zmurszałe czasem, a ja mam tylko jedną, najstarsza tymczasem. Miłego dnia.1 punkt
-
@Somalija Aha, OK zatem ? . Gdy ja zamieścisz, przeczytam z pewnością ? . Serdeczne pozdrowienia.1 punkt
-
Znakomity, z humorem i dystansem. W ważnym temacie wrzuciłem: Sukcesy dawnej medycyny:). Jedna, znana mistrzowi od dawna szlachcianka, zjawiła się u niego pewnego poranka. - Mistrzu, chcę mieć potomstwo, a nam nie wychodzi, chciałabym męża dziećmi wreszcie wynagrodzić, ale on do częstego nieskory kochania, jakie więc mogę jeszcze uczynić starania? - Udaj się do Zwolenia, tam jest medyk młody, niech cię zbada i może znajdzie te przeszkody, przez które przy nadziei ciągle być nie możesz, rób, co ci nakazuje i to ci pomoże. Słyszałem, że niejednej pomógł w takiej sprawie, a brzemienne zostały dzięki jego wprawie. Pozdrawiam1 punkt
-
@Natuskaa Sentymentalna synchronizacja, a czas dla nas nie łaskaw. Pozdrawiam, uwielbiam czytać Twoje wiersze... takie niejednoznaczne.1 punkt
-
Uśmiechaj się uśmiechaj się i bądź serdeczny a życie potoczy się wartko i pięknie uśmiechaj się równo do radości i smutków a problemy przemienią się w małe kłopoty uśmiechaj się do przyjaciół i tych co podstawiają ci nogę a staną się przyjaźni uśmiechaj się do słońca chmurek deszczu i księżyca w każdej pogodzie uśmiechaj się często do siebie 8.22 andrew1 punkt
-
Tak... i czasem przekonujemy się o tym już po zachodzie słońca. pozdrawiam serdecznie IR1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tekst satyryczny ----------------- Ituś ucieszył się szczerze, niczym prawdziwe dziecko, kiedy to na wysypisku śmieci, znalazł magiczną, porzyganą ramkę. Możliwe, że ktoś ją wyrzucił, gdyż w końcu przemyślał sprawę ostatecznie, a nawet dalej i ocknął się zawczasu. Jednak dla Itusia, był to bezcenny dar z nieba. Trzeba uczciwie przyznać, że od razu pojął, do czego owe znalezisko służy. Widocznie miał wprawę. Niezwłocznie też zaczął używać. Na przykład na ulicy. Często wyjmował i kierował w stronę upatrzonego przechodnia. Wtedy fluidy umysłu obywatela, wpadały w obręb ramki. Dopóki nie wychodziły poza, obsługa nie naciskała spustu. Z chwilą jednak, gdy zaczęły się nie mieścić wewnątrz, z ramki wystrzeliwał skondensowany strumień pogardy. Takiej prawdziwej. Od serca na kamieniu. Aż biedny tubylec, zachwiał się niekiedy lub nawet upadł, na nie ten chodnik. Iituś codziennie dziękował, że może spełniać przydatną misję. Wierzył, że całe rzesze innych, poprzez ów bodziec zrozumie, że stoi na niewłaściwej ścieżce. Nie tej, gdzie ślady spustowego są. Niestety. Kiedyś w nocy, szczęśliwego znalazcę, nawiedziła ciemna zjawa. Usiadła na obrzeżu prawego łoża i obróciła w kierunku trwożnie zbudzonego, żółte oczka. Adresat zjawiskowego spojrzenia, posiusiał się ze strachu i wyzionął ducha, którego owa wciągnęła, z ironiczno proroczym, beknięciem. Już nie posiadacz, stanął przed Stwórcą. Ów wyjął za pazuchy swoją ramkę. Spojrzał w nią, zaś na Itusia.1 punkt
-
pamiętasz? na ławeczce w parku liście kolorowe z nieba spadały w milczeniu na staw patrzyliśmy łabędzie się leniwie kołysały stare wierzby między sobą szeptały promienie słońca tego wieczora z nami flirtowały a ty powiedziałaś - zostań do ucha szepnęłaś - tylko ze mną na zawsze przecież zostałem o poranku pełnym słońca odeszłaś do innego świata czy tam beze mnie jest Ci lepiej ? chcę tylko powiedzieć że tęsknię1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne