Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.10.2021 w Odpowiedzi

  1. jestem głupim bo ciągle wierzę w drugiego człowieka mimo że zawiodłem się na nim nie jeden raz jestem dobrym wielu tak mówi mimo że zdarzało mi się gubić rozsądek być bardzo nie miłym jestem w poważnym wieku a mimo to gapię się na zgrabne dziewczyny oblizuje się jestem wariatem który kłania sie drzewom oraz tęczy nie boje się wiatru ani grzechu jestem zwykłym zwariowanym człowiekiem który w tłumie umie się odnaleźć mimo że wokoło wiele cieni jestem kimś kogo sam lubię nie wstydzę się siebie mimo że czasami mam trudne horyzonty
    6 punktów
  2. dywan czy widziałaś kiedy taki dywan rzadki jaki tworzą opadłe z zwiędłych kwiatów płatki? ................... to po takim kobiercu orszak czarnych mrówek czyni martwej liszce dostatni pochówek widziałam... – najpiękniej on wygląda pod różanym krzewem z mrówkami co to liszkę chowają ze śpiewem. pszczoły czy słyszałaś w ogrodzie pod cudowna lipą jak pszczoły miód zbierają całą swą ekipą? ....................... brzęczą i śpiewają najpiękniej na świecie mądrze oblatując delikatne kwiecie słyszałam.... – jak rój ich cały śpiewa mi nad głową i zdawało mi się żem jest ich... królową kwiaty pola i łąki a wdychałaś wiatr od pola, co niesie te wonie rzepaku, łubinu aż pulsują skronie nie mocne są a mdlące, jak zapach kochania co zostaje w pościeli do samego rana? ..................... ten powiew – z nad pola, lasu, rzeki czy jeziora co zapach cudowny niesie, między domy letniego wieczora tak, czułam... – z oddechem do serca wpływały te wonie a dreszcz biegł przez trzewia, piersi oraz dłonie do modlitwy złożone w podzięce za wiatr... który może tak pachnieć — tak pięknie jak świat.
    4 punkty
  3. *** (Ten nasz zwyczajny...) Ten nasz zwyczajny trud i znój, co dzień, co noc, co liść. Za oknem szara kość, szyk; chleb powszedni, oligoceńskiej wody łyk versus uniwersum. Ten nasz niedzielny z haftem kaszubskim biały obrus na stole. Żono, ty mi świadkiem, na parapecie krople deszczu skwierczą niczym skwarki dzisiaj na patelni. Skwierczy elektryczność, świeczka do kolacji skwierczy (o occie o occie nie wspomnę. Nie wypada). Aromat kawy, papieros, wiersz na drogę. Przed Bogiem ukłon pośmiertny. Zapytany - synu, czego tobie brakuje tutaj w niebie. Bez zająknięcia odpowiem - - Ojcze, smaku domowych kartofli. Wrocław, październik. 2021.
    3 punkty
  4. Sarmata zwiedzając Paryż używał słówka azaliż. Gdy przez niektóre damy bywał źle odczytany wpadał w języka paraliż.
    3 punkty
  5. Winem upite myśli i słowa. Szczęściem pijane oczy. I niebo które trzymasz w dłoniach. Miękkie miłości obłoki. Nietrzeźwy świat rozkoszy Kwitnące ogrody Twojej urody Czar nocy jak staw to Twoje oczy A w nim milion gwiazd na tafli wody I mam je teraz na wyciągnięcie dłoni Nietrzeźwy świat, nietrzeźwy ja, nietrzeźwy pasikonik Zwiedzając ogrody, wpadł do stawu zapatrzony Utopił się w Księżycu, cóż mu po życiu?
    3 punkty
  6. Nie rozsypuj słów Na rozstaju Których nie pozbieram Nie ubieraj się W wyjściowy garnitur Kiedy pragniesz zostać Fotografii z albumu Nie wyrywaj To nic, że wyblakła Nie pytaj Kiedy myśl uwięziona Wyciąga dłoń Chwil nie marnuj Upuszczonych groszy Po które nie warto się schylać Nie cudzołóż myśli Nasze ciała jeszcze splecione Nie ostygły
    2 punkty
  7. mknął polną drogą pośród łanów zbóż w złotym słońcu pełni lata nasze lśniące pszeniczne włosy rozwiewał ciepły wiatr wewnątrz przejrzystego powietrza moje i twoje radosne błękitne oczy i serca jak maki żywoczerwone łączyły ziemię i niebo miłością tak było przyszła jesień zima motocykl utknął w garażu pokrył się kurzem zszarzał zmatowiał umilkł i znieruchomiał a następnego roku został sprzedany
    2 punkty
  8. gwint-usta jak pocałunki po przemglone łazy i kaczeńce słoneczne zagóry piszę do ciebie z pierwszego snu czasem ścigana dennicą o trzeciej w nocy chyba nie wiem co się dzieje znowu środa to już połowa soboty i wiatrem zimnym brzemienny kalendarz piec między targiem dziennym i nocnym a ja płaczę twoje wiersze bo krwią wypełniają ciała jamiste przypominając na sznurach czystych sumień nie mam miejsca gdyby testosteron nie był zwietrzałym estrogenem może dałby nam cień szansy
    2 punkty
  9. Za oknem wschodzi już deszcz,to jeszcze nie mróz, nie śniegjednak horyzont już nas woła zza rynien.Temperatura spada proporcjonalnie,do stopnia zastygania ulicznych świateł .Czerwone.Żółte.Zielone, więc wbiegam na jezdnię i rysuję na niejzebrę dla ciebie.Latarnie przy chodniku zmieniam w te morskie,a do środka każdej chowam gwiazdę,zamknięta w daszku z dłoni, jakbym odpalał papierosa.Nie zgaśnie, choćbyś nie wiem jak się starała.A potem siadam na krawężnikuI podsuwam kolana pod samą brodę.Z cyklu: Karma.Niedźwiedź.Wciąż wrzesień
    2 punkty
  10. Ogród mam piękny, roześmiany. Moją miłosną muzą jesteś ty. A kiedy znów się w nim spotkamy. Rozkosz popłynie zamiast krwi.
    2 punkty
  11. Laj... la la laj... la la la li li la laj... taka potrzeba, taki ruch... byle się okręcić, byle zafalować w rytm zawirowań się wbić, jak w starą sukienkę, która pozostała gdzieś w pamięci. Kolor zamglony, nagle wyostrzył się jak sztylet. Nie, to tylko nóż do krojenia warzyw. Pach, pach... seler, por, pietruszka... ta ra ra ra ram pam... ta ra ram... Coś mi się nuci w głowie tak głośno i uparcie, że w środku tańczę, choć z wierzchu nakładam fartuszek, żeby tego w środku nie pobrudzić, nie przepocić, nie przewrócić, nie oddać byle czemu, byle było, byle sobie wyglądało? Wygodnie mi dziś z zupą jarzynową, wygodnie kiedy poruszam się w takt... laj... la la laj... la la li li la laj... wygodnie mi ze sobą, wygodniej co marchewkę, co kaszę, co łaska mi świecie daj, bym się w tym utuliła pod obiad, pod tę ucztę dla ciała, którą mi serwuje melodia w głowie. Robocze moje ubranie, moją wygodę tak łatwo przybieram stanem zasłuchania, stanem euforii nieplanowanej dzisiaj wcale... stanem najwyższej jakości, nie dla oczu, nie dla zbytku... ale dla mnie. Wyglądam teraz jak ktoś, kto właśnie zdał sobie sprawę z tego, że może być szczęśliwy w tym świecie, całkiem szczęśliwy. Wyglądam tak pięknie... kiedy jem zupę jarzynową.
    2 punkty
  12. jak mało potrzeba myśli żeby stworzyć smutny byt człowieka niechciany ot byle jeden wers pokazać pociągnięcie pędzla wzruszyć czy złej intencji umrzeć
    2 punkty
  13. ostatnio własnymi dłońmi kawałek po kawałku sklejając rozbity wazon naprawiałam swoje serce dociskałam skorupy jak najbliżej oryginału jednak nie za ciasno by spoiwo honorowało rysy pora włożyć kwiaty
    1 punkt
  14. Zona medialnej poprawności cenzura, która pisze prawdę i historię od początku gdzie wypróżnione zostały liberalne wolności ostały się jej nagie szkielety Zabili i obdarli ze skóry Władza medialnej oligarchii opresją unieważnienia i wykluczenia Kultura w sidłach ideologii liberalna dewocja bigoteria progresu kto myśli inaczej jest chory terapia ostracyzmu Doskonały niewolnik kocha swą niewolę lubi mieszkać w domach ze szkła ssać miodną pierś na kredyt wychowani przez manipulację w estetyce promocji i rat zero złotych spowiadamy się ułudzie Wirtualne sacrum inkwizycja oburzenia tworzy świat nowych barbarzyńców Prywatyzowanie wolności słowa przez medialnych despotów ministerstwo prawdy pod adresem www i tagiem polityka unieważnianie w cyfrowym świecie jak z retuszowanych starych fotografii z których znikali martwi towarzysze Paradoks i apostołowie liberalnego cynizmu zetrą na jałowy pył myśl wyzwoloną z adoracji ich świata Kult utracjuszostwa wygłasza gładkie formułki i natchnione creda wokół pustej celebry pięknie brzmiących idei i obcesowej ignorancji Wolność to prawo do mówienia nawet jeśli ktoś nie chce tego słyszeć kto nie chce słyszeć to niech zasłoni swe uszy nie nie knebluje mi usta brudnymi rękoma Wyzwolenie przez zniewolenie to ewangeliczne przesłanie oddaj wszystko a my damy ci więcej najwięcej tego co najmniej potrzebujesz Ucieczka potem obława gonitwa po ścieżkach zagubienia bezwolność jako wypluty ogryzek świata pozbawionego wolności który jest wyborem ale i decydowaniem możesz wybrać lecz nie zdecydujesz co ci wybrać wolno to wymaga odpowiedzialności poświęcenia ryzyka winy a tych słów się nie lubi ich artykulacji się unika
    1 punkt
  15. nadal bolisz nasza córka na linii włosów pachnie tobą próbowałam potem umierać gdy na zakręcie boczny podmuch zmiótł motocyklistę i moje serce siadam pod drzewem kora nie bliźni tym bardziej ja ciągle mnie bolisz od wnętrza twarzoczaszki po prawy oczodół to już nie są łzy palcami dotykam drzewa duszy
    1 punkt
  16. Spacer w ciemności bez Ciebie, jest przerażająco mroczny. Wesele dla nicości. Welon, kto go złapie? Chyba nikt nie chce... Tylko, że nicość podarowała go w podzięce. Upatrzyła sobie bladą postać w tłumie ruin, ostatnie światło tlące się wśród szarad z ludzi. Proszę więc, pospiesz się. Pospiesz.... autor wiersza: a-b
    1 punkt
  17. Na jednej z widocznych gołym okiem części mego ciała Dużymi literami wytatuuję słówko - cham - wówczas osiągnę com zamierzał - spokój wewnętrzny - czytaj – równowagę - Efekt może być żaden będą się czepiać czepiać się będą Już kończę ten list ponieważ złośliwość mnie naszła
    1 punkt
  18. chodźmy dopóki możemy posłuchać śpiewu ptaków słów słowika chodźmy nad rzekę popluskać się w migotliwym świetle zachodzącego słońca chodźmy za rękę dotykając siebie czule szepcząc do ucha miłosny wiersz dopóki nas nie zhakowano chodźmy do lasu do łąk byle dalej stąd
    1 punkt
  19. Uciekłem z szuflady, gdzie jak w bursztynie owady na amen zamarli ci pozornie normalni. Od iluzji wolności i od bylejakości, od marzeń bezsennych i myśli natrętnych. Uszedłem z pułapki kochanki - wariatki I z uczyć obławy wyszedłem bezkrwawy. Lecz ciągle ktoś goni i bat trzyma w dłoni. I zawsze za sobą widzę twarz, tak bardzo znajomą.
    1 punkt
  20. Dziewczynka ze strzelbą Hej ty! Dziewczynko ze strzelbą! Hej ty! Dziewczynko ze strzelbą! Trzeba zaświadczyć przed światem Trzeba zaświadczyć przed światem żem tam, na drugą stronę żem tam, na drugą stronę przeszedł tak... przeszedł tak Jakby strzelić batem! jakby strzelić batem! Nie drgnęła moja powieka Powieka mi nie zadrgała i nie zadrżała kończyna i nie zadrżała kończyna... kiedy przede mną, z dwururką – a na moim pogrzebie stanęła... jedna płakała dziecina! Mała dziewczyna Nie z żalu, ale z radości I miała tą pewność w oczach że oto po latach udręki że to już koniec udręki mchem porosną mi kości bo kij, przestanie opadać a bat, wysunie się z ręki! a bat... Wysunie się z ręki. po prawo wersja odzyskana, a po lewo to co odtworzyłem z pamięci... a zamieszczam ku chwale ludzkiej pamięci ;) (już jej nie wierzę)
    1 punkt
  21. wróbel sobie kuka wreszcie jest mutantem i dlatego kuka wesolutko właśnie ku kuk ku kuk fajnie mi spoko brzmi już nie muszę wciąż powtarzać badziewiastych świr świr świr
    1 punkt
  22. Zatańcz ze mną jeszcze raz! Wsłuchaj się w serc naszych bicie, wsłuchaj się też w moje myśli, jest w nich Ciebie obficie. Zatańcz ze mną jeszcze raz! Zrozum krople na mej skroni, zrozum również w jaki sposób, dotykam twej dłoni. Zatańcz ze mną jeszcze raz! Zobacz mnie wśród swoich, zobacz także w oczach mych to, co widzę w Twoich.
    1 punkt
  23. Jasne :), tak jak jest jest po Twojemu :)
    1 punkt
  24. @WarszawiAnka O ci zarazo dam ruda dur ma, doza raz i co? (palindrom) Umiar gra im; o, Daniel klei, na domiar gra i mu.
    1 punkt
  25. @Leszczym kochany jesteś, dziękuję za komentarz. Miłego wieczoru :) Głosowa serdecznie dziękuję za serducho, miło mi że tu zawitałaś. Natalko dzięki :)
    1 punkt
  26. @R.Loba fajnie - powiem to zepsutym dvd i zaginionym piosenkom :( szkoda że pamięć taka zawodna :( ale... może lepszy program coś poradzi? ciężko pisać w dawnym duchu nowe piosenki... ale staram się odzyskać i przypomnieć to co napisałem, choć pamięć płata figle... ostatnio zamieściłem w warsztacie wersję odzyskaną "Dziewczynki ze strzelbą" i tą co sobie przypomniałem - przepaści nie ma, ale różnica jest :)
    1 punkt
  27. @Antoine W Bierz się do roboty. Fani ? czekają na następne ,przekazuję Tobie pozdrowienia "Fajne ☺️Oby tak dalej. Pozdrowienia dla Ciebie i Antoine.W ?" to komentarz do Niby piosenki
    1 punkt
  28. Jak pachnie śmierć? Często śmierć pachnie łzami. Czasami pachnie spokojem lub wdzięcznością. Śmierć może pachnieć smutkiem i żalem bliskich nam osób. Moja śmierć będzie pachnieć łzami nie ich a moimi. Moja śmierć będzie pachnieć goryczą i cierpieniem nie ich a moim. Ja nie będę czuć zapachu. Moja śmierć będzie dla mnie bez wyrazu. Nie będzie ona dla mnie smutkiem i cierpieniem a uwolnieniem od wszelkich spraw ludzkich i fałszywości tego świata. Ale te zapachy przeminą a razem z nimi przeminie pamięć. Wtedy znów poczuję bardzo dobrze znany mi zapach. Zapach samotności.
    1 punkt
  29. Silniejsze jest drzewo, pozbawione przez ogrodnika owoców, gdy miało zalążki ?
    1 punkt
  30. @iwonaroma i w zobowiązanie ;))
    1 punkt
  31. Nie tak miał wyglądać ten wieczór ubrać się miałam w perfumy miał być makijaż w kolorze uśmiechu zrobiony nie tak miał wyglądać ten wieczór mieliśmy jeść winogrona uczesać włosy w zalotne oddanie miałam nie tak miała ta noc wyglądać
    1 punkt
  32. Pomysł fajny :) Można by opuścić dwie ostatnie strofy a w trzeciej zakończyłabym na - spokój. Ale Ty masz zamiłowanie do prozy? :) więc trzeba też napisać list :);)
    1 punkt
  33. @Leszczym :) dzięki
    1 punkt
  34. a jeden z nich pływał na wznak, bo się nawalił
    1 punkt
  35. A I NA ŁOŻU DAŁA IM RUDA DUR. MIAŁA DUŻO ŁANIA. ULE I NADAŁA MU. RUDA A-DUR UMIAŁA, DANIELU.
    1 punkt
  36. 1 punkt
  37. Dziwna to była letnia przygoda ja stary ramol dziewczyna młoda lecz przypadliśmy sobie do gustu ja pod urokiem jej super biustu ona z powodu mego portfela po paru chwilach już się ośmiela zaproponować mi w bistro drinka więc pomyślałem skoro rodzinka nie ma nade mną pieczy, podglądu więc Wysokiego proszę ja Sądu zrzuciłem pęta tudzież okowy dałem się uwieść do jej alkowy. Mało powiedzieć, że noc upojna bo ona była aż nazbyt hojna lecz proszę Sądu nie wiem, dlaczego nad ranem wyszła, potem z kolegą wróciła biorąc moje pieniądze za to, że moje najdziksze żądze przez noc spełniała, więc się należy ten marny tysiąc, co obok leży lecz to nie koniec mojej udręki bo wpadła żona i to z jej ręki dostałem manto i zażądała żeby Sędzina nam rozwód dała. Piękny początek, aura radosna gdyby nie moja żona zazdrosna niech Sąd ją skaże za to wtargnięcie a dodatkowo i za kopnięcie, które odczuwał będę z pół roku bo mnie kopała w to, co mam w kroku więc dzisiaj, jako poszkodowany żądam dla żony choćby nagany za ból i moje upokorzenie bo co ja teraz powiem mej wenie że jej nie mogę prosić do łóżka bo jądra puste niczym wydmuszka?
    1 punkt
  38. @Natalka16 groźne duchy nocy.... a dla nas miłe i przytulaśne ;) i tylko rano trzy ślepe myszki ułożone pokotem na wycieraczce dają świadectwo...
    1 punkt
  39. wiążemy język ze słowami aby ugruntować sens czemu więc jeśli wszystko związane błądzimy myślami z głową w chmurach?
    1 punkt
  40. Starą babę bolała stopa, lewa stopa. Co w tej stopie ją bolało tego nie wiedziała stara baba. Nie wiedział również lekarz. Postanowiła coś z tym problemem zrobić. Pierwsza myśl jaka przyszła jej do głowy była taka, że kupi sobie wygodne buty. Pierwsza myśl-dobra myśl. Pojechała zatem do sklepu. W sklepie z głośników płynęła spokojna muzyka. Jasne, ciepłe światło eksponowało buty ustawione na półkach. Sympatyczna, młoda ekspedientka, z urzekającym uśmiechem, zajęła się klientką. Zaprowadziła ją pod regał, na którym stały same wygodne buty. Stara baba rozpoczęła przeglądanie i przymierzanie tych butów. Kiedy sięgnęła po pierwszą parę zauważyła, że kilka półek dalej, na najwyższym regale, stoją czerwone szpilki ze złotym obcasem. Stoją i uśmiechają się do niej zalotnie, połyskują złotym obcasem, uwodzą ją, kokietują. Serce starej baby niespokojnie zadrżało. Widok tych butów był jak grom z jasnego nieba. Przypomniała sobie swoją młodość, tańce do białego rana, pierwsze pocałunki, miłości. Już chciała iść w ich stronę, ale ból w lewej stopie przypomniał jej, po co tutaj przyszła. Westchnęła z rozrzewnieniem i przystąpiła do mierzenia wygodnych butów. Po kilku próbach dopasowania butów podjęła decyzję. Zapłaciła za zakupy i wróciła do domu. Po otwarciu drzwi przywitał ją mruczeniem koci kot Pazurek. Cieszył się z jej powrotu, wyginał grzbiet i głaskał o nogi. Stara baba postawiła pudełko z butami na stole. Po krótkiej chwili wahania zdjęła z niego wieczko i wyjęła buty. Stały przed nią piękne, czerwone szpilki ze złotym obcasem. -Jutro jadę kupić kolorową spódniczkę. Będzie pasować do tych czerwonych szpilek- powiedziała do kota Pazurka.
    1 punkt
  41. za fundamentem racji czeka czas tak przewidywalny że strach uciekać poprzez piorunochrony na wypatroszonych kamieniach dorosły Bóg wciąż się bawi w udawany szkopuł wiatr który wspina po żebrach macierzystego folwarku znów oswajasz swoje dziecięctwo choć wiesz udajesz dorosłego nie myśl że sprawozdania są kolcem w desce twojego szafotu kiedy czas zawali się pod naszymi krokami pokonamy pokorę wiodącą ku ptasim balladom pozostał mi haust życiodajnego relanium ostatni kadłub nie bój się krzywo przyszytego uśmiechu nikt nie zauważy różnicy *** Przy okazji zapraszam: https://ridero.eu/pl/books/wysypisko_ludzi/
    1 punkt
  42. Proezja Nie znam miejsc w których, mógłbym czuć się bezpieczniej niż w zakamarkach domu, w którym wyrosłem. Pokoje pełne westchnień tych którzy, dawno już odeszli, szeptów i tajemnych kołysań, gdzie przez uchylone okna oddychało się całą mapą nieba, przecudnymi figurami chmur i blaskiem księżyca. Z tych okien uczyłem się świata. Zaglądałem w bezwzględną, czarną noc, lepką od niespokojnych snów, która wyroiła z siebie wielki ogromny strach. Jak dziki zwierz skradała się, wypełniając ciszą wszystkie lustra. Dom sycił się porannymi barwami nieba, a miasto huczało budząc się do życia. Konie dzwoniły kopytami o błyszczący w słońcu bruk, po rozkołysanych wodach ulic z łoskotem burzy, przetaczały się ciężkie wozy, a z rozdziawionych ust domów wysypywali się ludzie. Z mroków sieni wynurzali się wprost na jasne ulice. Nalane twarze, wąskie blade oblicza, z resztkami snu w kącikach oczu, sylwetki zgięte ciężarem życia, sunęły po chodnikach w drodze po lepszy byt. Niskie złociste popołudnia wisiały nad miastem, napełniając powietrze migotliwym szelestem. Zmarszczki na twarzach starych ludzi lśniły radością odmładzając je na krótkie chwile. Kocham domy, w których nawet w największe upały gości chłód, przez uchylone okna wpada rześkie powietrze, a szum drzew kołysze dzieci do snu. Świat jest pełen magii trzeba tylko ją dostrzec.
    1 punkt
  43. Jak dobrze, że wazon okazał się.. niejednorazowy .. treść niby banalna, ale otuliłaś myśli ciekawym wtrętem o spoiwie i rysach, no i końcowe... "pora włożyć kwiaty"... w tym wersie mieści się naprawdę sporo. Krótko i z przekazem, GrumpyElf. Pozdrawiam.
    1 punkt
  44. @GrumpyElf Nigdy już w życiu nic nie roztłukę, chyba że kielich gdzieś na weselu. Trochę za późno jest na naukę, za głośne echo, dzbanka w portfelu. Miłego weekendu, fajnie wybrzmiało.
    1 punkt
  45. @dach Hej. To, co dla Ciebie jest wydumaną historią, w japońskiej tradycji nazywa się kintsugi i istnieje od wielu wieków. Jest to sztuka naprawy złamanej ceramiki złotym proszkiem, by uwydatnić kruchość, ale i siłę przedmiotów. By z blizn wydobyć drugie życie. Co więcej, wiążą z tym funkcje terapeutyczne. Miałam przyjemność brać udział w kintsugi przeprowadzanej przez moich japońskich przyajciół. POZDRAWIAM.
    1 punkt
  46. Zostało nam się ... nas tyle, że nie wystarczy. Nawet dla nas obojga. Jeśli masz dzisiaj czas, to możesz przejść przeze mnie piechotą A jeśli się spieszysz, to musisz ... Objawić świt nad wyschniętym morzem, przynieść klejnot z ruin ...: łóżka z baldachimem, w którym nie robiliśmy nic poza miłością Modlitwy i odkupienia, jałmużny i pokuta Ilu idących wzdłuż ulic uprawia ten rodzaj miłości? Nigdy nie byłam na randce. Zawsze włamywałam się do cudzych domów Dziewczynka z zapałkami, w środku dnia, w trzydziestostopniowym upale Mimo to ... Kochałam tamte jesienie i zimy Wszystko było świeższe i młodsze Nawet psalmy i święci. Nie wszyscy święci, "tacy święci ..." A garnki lepią! Ja też ulepiłam jeden: gotuje się we mnie. (To sztuka!) Chcę zwiedzać nowe miasta, wbijać stemple wszystkich archipelagów, gdzie spotykam ludzi bez wyrzutów, bez winy Z uśmiechem zakładam kalosze ... Niby kosmos, a pada! Że zmęczenia ciągłym lotem wokół tej dziwki ziemi Zaloty, adoracja, a jeszcze nikt im nie pobłogosławił chlebem i solą Meteory uciekają w popłochu, woalka ozonu topi się w oceanach pożarów, płonie - falami potopu Kilka miliardów ludzi stoi w bezkresnym otępieniu ... Jezu! "Chciałbym ich poznać" "Nie, proszę, nie rób tego!" Tłusty wiek, pączki z węgla, ołowiu i chińskiego plastiku Nocami przygarniamy się - samotność też chce mieć dach nad głową. W telewizji słychać szelest wykrochmalonych prześcieradeł Brak nas - w nadmiarze. Dziwne ... Szukaj! W butelce szare komórki Zalewają robaka Czerwony skarabeusz wskazuje na mnie palcem Mam wyjść? Boże! Przepuść ... mnie Wieczność przecież nie może trwać wiecznie, a rozpoczynamy ją - rodząc się i żyjąc Ciasne drzwi. Zmęczeni, czekamy w papuciach na orzeczenie o niezdolności do wiary i miłości O, jest listonosz! "Ma Pani coś dla mnie ...?"
    1 punkt
  47. Ma sęp ud! Władek... E, dał w dupę sam
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...