Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.08.2021 w Odpowiedzi
-
Wpatruję się w twoje sine usta… ― w tę kreskę bezruchu… Spójrz… … uschnięte róże mają już kolor miodu… … kolor śmierci, unicestwienia… zgniłego rozpadu… Czy ktoś tu umarł? Drżenie powiek… … opadające drobinki kurzu… … za oknem deszcz… Mgielne … omamy Przystawiam ucho do chłodnego tynku… ― nasłuchuję… Nawarstwia się schizofreniczny, piskliwy szum… Przechodzą przez skórę niewyraźne szepty… … jakieś mnisze pacierze… Wzdryga mną gong stojącego zegara… ― zmusza do wyjścia w mroczną otchłań nocy… … BOMMM, BOMMM… BOMMM… … BOMMM… Wpatruje się w żółtawe światło wiszącej na kablu żarówki, w brzegi poprzecieranych, brudnych książek… … Wieniedikt Jerofiejew, Andriej Płatonow, Anatolij Marienhoff… Jurij Drużnikow, Lidia Czukowska… … Aleksander Sołżenicyn… Jakiś stłumiony głos przywołuje mnie z drugiego pokoju… Zaglądam… … nie ma nikogo… Falują na suficie płótna pajęczyn… … trzaskają w przeciągu drzwi… Kto do mnie mówi? Szepcze? Zatykam uszy… … odtykam… Ktoś tu umarł ― i umiera znowu… … ― i znowu ― wskrzesza się na nowo… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-08-07)6 punktów
-
na schodach spóźnione dzieciństwo satyryk rozdaje cukierki możemy już rozwijać na trzy cztery i nastaje wiek średni wtedy brakuje czasu na poranną kawę i okno z marzeniami potem między spacerem a psem z artretyzmem szukamy smyczy buty idą pierwsze za drzwiami jest siwa nić i ostatnie zdjęcie w papierkach porzucone4 punkty
-
Znów zaczęłam zakładać sukienki i przeglądać się w lustrze, jak w sobie. Zapomniałam, że jestem kobietą, pomyliły mi się w życiu role. Chciałam świat zawojować jak robot i najlepszą być w każdej dziedzinie. Dziś rozglądam się - pusto wokoło, każdy wolny czas spędza w rodzinie. Znów zaczęłam zakładać sukienki i malować swe usta czerwienią. Superwoman ma również usterki, chociaż... kto ich już dzisiaj nie ma? Wszystko sama wymyślę i zrobię, wykastruję też jeśli potrzeba i w tym cała tragedia spoczęła, że zamknęła mi drogę do nieba. Bo ja chcę być zwyczajną kobietą, i nie walczyć już z całym światem. I w ramiona męskie się wtulić i żyć całkiem, już całkiem inaczej. Dziś kobiety walczą o prawa. "Niezależna": to drugie ich imię. Ja kobietą bym być - wolała, bo za dużo mnie w życiu ominie.3 punkty
-
objawienie Ubrana w suknie ślubną ponad Waterloo snuje się Napoleona narzeczona nie kochanka nie żona nie ona na zawsze delikatnie wieki temu uciekła sprzed ołtarza jak katu spod topora snuje się nocą w białych ażurach szeptem powtarza jestem tutaj wbijam się w serce czarnej chmury duszę bratnią o 5 nad ranem wygrzebano z ziemi żeliwną kulę armatnią, pod Waterloo, sierpień.3 punkty
-
Jesteśmy ok kiedy patrzysz, kiedy odwracasz wzrok spluwamy, czyli rozmowa nieliryczna — słyszałeś? podobno już nie pije — no, nawet browara — i trawę żre tylko — że co? — no, że mięsa nie je — a kurczaki? albo ryby? — nie wiem, ale na drzewach nie rosną to chyba też nie — on zawsze był trochę teges — a może chory? — że na głowę? — to też, ale że normalnie chory — nie pije, nie je, nie pali — czego? — gówna psiego! papierosów. Myślisz, że on by kiedyś przestał jarać?! — no nie, jarać to chyba nie, ale jak robił na wózkach to rzadko jarał, bo testy — i wiersze podobno pisze — mówiłem, że teges, kto normalny bierze się za wiersze? — ta, jeszcze biegać zaczął, słyszałeś? — co to się potrafi zrobić z człowieka — ty, popatrz, czy to nie on idzie? — zgadza się, to ten przegryw. Co robisz? miałeś jeszcze pół szlugi? — nie pierdol, chowaj flaszkę!2 punkty
-
Na moim imieniu, przedługim proszeniu przeszyte zostały koszule i hafty, słowa i prawdy. Na twoim pierścieniu, po nagłym kruszeniu sygnały ostatnie zostały przetarte. Idziemy, biegniemy, mój przyjacielu! Tam bardzo głośno, przytulę Cię mocno podczas anatemy, bój planetarny grzyb nuklearny otoczy. Zamknij oczy.2 punkty
-
- Science fiction & pantharej - "Nikt nie udzielił pomocy" - z n i m i być (?) Konto by ogołocił - jak więc żyć (?) Obrał cel na osobę - w myśli złej. Cierpi ofiara losu - mocy mniej. Czuje się g o w powietrzu - skład mieszany; słońce śpi za chmurami - świt przegrzany Opowiedziałby o tym - nawet kran... Przyczyn szukaj u siebie - on jest nam (?) Cel niedopięty został - bo to my; na wyższej linii gramy - nasze sny. Wiem dobrze, o co chodzi - tłum jest wam. W taką melodię dzisiaj z rana gram.2 punkty
-
Ciepły dreszcz, lekki szmer linia ta cieknie już. Dalej chce ciągnąć się- nie potrzebny jest jej luz Włosów oddział kruszy się. Padają jak domino i w nowym śnie idą, gdzie kolory są jak wino. A w głowie pusto robi się Och, Jezu.. jak przyjemnie.. Więc leć sobie tam- do innego świata bram. I kap, kap bo dziś w nową drogę trzeba iść. Nic nie spowolni cię. W końcu będę w swoim własnym śnie, gdzie spokój, cisza trwa no i Panem jestem tylko Ja. Kochana moja, piękna Ty swym blaskiem mnie oślepiasz. Jestem u progu nowej gry. Czego mogę się spodziewać? Przykro mi, że opuścisz mnie, więcej Cię nie zobaczę. Nim wylądujesz tam na dnie solidnie się wypłaczę. Dookoła tylko echa dźwięk i dodatkowo lęk.. Ale ty leć sobie tam- do innego świata bram. I kap, kap bo dziś w nową drogę trzeba iść. Nic nie spowolni cię. W końcu będę w swoim własnym śnie, gdzie spokój, cisza trwa no i Panem jestem tylko Ja.2 punkty
-
@Antoine W zadziorna teza, stworzona tu została nowa koncepcja wolnego życia przez śmierć stosunków z brutalną rzeczywistością2 punkty
-
Wczorajsza noc pachniała czarnym bzem, papierosami i tobą. Błądziłam w obcym mieście z nadzieją, że tu cię nie będzie. Byłeś, czułam cię cały czas. Pewnie dlatego pozwoliłam sobie na bliskość i nieznany dotyk. Tęsknotę do ciebie nabrałam w przerwie między oddechami, gdy tańczyłam z obcym mężczyzną. Zdyszana oddychałam coraz intensywniej, a myśli o tobie zanurzały się coraz głębiej i mocniej. Te zakorzenione już budziły się, jak pierwiosnki w marcu i kwitły mi w płucach. Wrastały w gardło i tchawicę. Nie mogłam oddychać. Usiadłam. Wstałam. Zatańcz ze mną. Chyba, że kochasz teraz kogoś innego.2 punkty
-
Krzyk męskie odrętwienie chude do kości ciało zna te poranki reaguje strachem zostanie — cierpienie pójdzie — trochę mniejsze Poznaje pracę pozwala sobie na chwilę zawodu nie za długiego — żeby nie upaść Przeszywa druty przekrwionymi oczyma patrzy raz z góry raz z dołu — zmuszony przez niemieckiego buta Matka Ziemia zwilża czoło skazańca nienasłonecznionym piaskiem „Mamo! druty buczą dziś tylko dla mnie błyskają radośnie w zamglone ślepia zachęcają, by przechytrzyć wszystkich” Umarł ów człowiek sześć miesięcy temu w pociągu gdy sprzedawca antyków raczył powiadomić że nie ma powrotnego Nikt nie wiedział o jego wczesnym zgonie dla nazistów umrze dopiero po tatuażu Stracił ostatni sens unikać cierpienia a może właśnie wypełnił go do końca Jego wątlejsi niegdyś koledzy przetrwają piekło pomogą im nieukończone doktoraty nieprzepisane wiersze rodzinne spacery jabłoń w ogródku dziecko za płotem lub żona z sąsiedniego baraku w końcu i Bóg Gdy zasypiał na zawsze nie wywołał u nikogo nawet cienia irytacji ale cierpienia uniknął tak cierpienia uniknął2 punkty
-
Znów czuję się Tobą. Tak bardzo bolisz we mnie serce Tak mało słów rozumiem niewypowiedzianych dotąd Tak mało wiem a czuję Dokąd zmierzam idąc znów sercem umiem Ciebie i w myślach szczęśliwy ja ty jakaś inna Tak bardzo bolisz moje serce; Stęsknione2 punkty
-
Dwie gorzkie bezy w Zanzibarze ... Pozdrawiam - wszystkie końce świata I czekam. Chociaż - nie oczekuję, że figla spłata coś ... czego nie chcę - chociaż mogę Coś, co tobołkiem jest w mojej drodze - do zrozumienia ludzkich przepaści, szczytów, odlotów, likierów z rumem, pustych pokoi, tępych 'rozumiem' Czasami stoję w nieśmiałości - gestem zdobywcy - odrzucam kości Siadam i w barze jem kotlety - i myśli próżne Siłą atlety - trawię, wychodzę, zmawiam różaniec Stacja końcowa ''Niedoczekanie!'' A ja poczekam. Mam kilka chwilek - co chwilę myślę, że nie wiem, ile Gdy śmierć przychodzi na Americano: ''nie mam śmietanki, możesz przyjść ... rano?''2 punkty
-
No i cześć Wyjrzało słońce na chwilę obok chmura się wije. Jest jak wąż jadowity Lecz nie ma nóg obutych, taka już jej uroda a szkoda. Słoneczko do niej podobne stopy gorące ma, ale o tym cicho sza. Chciałyby tańczyć hip-hop, jeden i drugi skok nagle pożarł je deszcz no i cześć. J.A.1 punkt
-
Ból, płacz, radość, jestem ludzikiem na planetce.... ziemio kocham Cię ziemio dałaś mnie ale odejdę zostawię Ci dzieci ziemio umieram dziś... Czy umrę kiedyś naprawdę? Życie się zmienia krew leje z trzewi A ja idę dalej ludzie mnie nie słuchają na przestworzach zostawiają a tu tylko podniecenie gdy piszesz wiesz, że czujesz żyjesz, marzysz i idziesz dalej tańczysz, i tak dalej..... zatracasz się leniwy żal dotyka cie nie wiesz czemu czy każdy jest artystą?... tak, już wiesz że tak padnij Chopin, Mozart nie tylko wy jeśli wy to nie my....przeklęci wy1 punkt
-
Polityk zaiste istotą jest przedziwną. Przemawia tak, jakoby wszystko znał. Obieca on wszystkim dać po równo, Lecz na początek sobie dać by chciał. Mąż stanu zawsze czyste ma zamiary. A z prawdą oczywistą mija się na styk. I wiecznie gada i cały czas coś mówi, Lecz o czym mówi, nie zrozumie nikt. Jak kameleon polityk jest przewrotny. Kolory umie zamienić nawet w czerń. A kiedy trzeba, wywróci i na czerwień. A gdy żar się zbliży, wpełznie w cień. Polityk każdemu chce dogodzić, choć Sprytnie w rękawie schowany piąty as. Każdemu herbatę siódmy raz posłodzi. Przysięgnie, że żonę zdradził tylko raz. Jeśli go spytasz, co jadł na śniadanie ? A to co wszyscy - chociaż kawior żarł. W kościele pierwszy klęknie, wstanie, Przeciw wszystkiemu gębę będzie darł. Polityk, gdy pora to najgorsze wieszczy, Wierząc że los mu powierzy rządów ster. Przed redaktorem wywali kieszeń pustą, Choć ucho wyczulone na koperty szmer. Lecz gdy wybije godzina prawdy szczerej, A jak Bóg miły kiedyś walnie jasny grom, Na koniec burdygiełu zwali wielką kupę i Z walizą nieśmiało bąknie: ja was pardon. YouTube - wersja dla leniuchów (wersja udźwiękowiona)1 punkt
-
- Pewien młody poeta do mistrza się zwrócił. - O czym trzeba mi pisać? – O tom się pokłócił. - Są dwa rodzaje twórców, jedni zawsze słodzą, i liczą, że chwaleni ich za to nagrodzą, Ci drudzy ułomności w narodzie szukają, bywając oskarżani, ze gniazda kalają. Od ciebie więc zależy, dokonaj wyboru, po której stronie zechcesz postawić się sporu. Cyprianowi Kamilowi Norwidowi w hołdzie.1 punkt
-
urodzona w dwieście czterdziestym pierwszym umrę trochę w sto dwudziestym to życie nie jest opowieścią znasz mnie ze wszystkich imion drugich jesteś odczuwam ciepło z nadalszych stopni rozproszenia nie wygramy ze sobą boleśnie usypiam i jeszcze bardziej dziś choć śpiewam jak nigdy lewa ręka musi trzymać niebo prawa topór dla ran nie ma miejsca nauczyłeś dzień bez walki zamykam oczy by cię dostrzec resztę sama1 punkt
-
1 punkt
-
Rankiem… Z najgłębszych otchłani i z nocy Erebu Aromat twój mnie niesie z ciemności ku niebu Otwieram oczy na ten świat szalony I słyszę jak gdzieś plotą w głośniku androny Wstaję, płynę za wonią co mnie obudziła Przechodzę obok Ciebie, dziewczyno przemiła I mruczę pod nosem, siadając przy stole… – moja czarna kawo, teraz ciebie wolę!1 punkt
-
O wielu sprawach nie napiszę Nie mam śmiałości skraplać mgły Wybieram lekkie w niej stąpanie Słowo zabierze całą niewinność Wykrzywi kształt i nada nazwy Wolę kiedy istnieją niewypowiedziane Wylęgają się bez nacisku na trwanie Muskają moje rozumienie istoty Są tak realne jak ta chwila.1 punkt
-
Ten pierwszy raz się pamięta... Ręką rozganiasz myśli jak dym z papierosa boisz się, o tak obawiasz zadajesz pytania nie znajdziesz odpowiedzi bo to nie zależy od ciebie Nie uciekniesz od przeznaczenia Ból? Nie chcesz cierpieć Strach ma wielkie oczy Kiedy staniesz w końcu twarzą w twarz Królestwo nocy niszczone pierwszymi promieniami ciało przy ciele, to już czas… w środku wulkan wszystkie mięśnie jak struny krew, łzy… usta nabrzmiałe Pierwszy kopniak trafia w twarz potem były pięści chcesz unieść się w niebyt niech koszmar się skończy Bezsilność... jedno pytanie jak młot w głowie stoisz taki nagi na skrzyżowaniu w centrum miasta Dlaczego?! O tak, ten pierwszy raz się pamięta potem już wszystko mniej boli1 punkt
-
1 punkt
-
Obcy w obcym To nie jest już moje miasto drewniak do którego z porodówki przyniósł mnie pijany czystym szczęściem i jeszcze czystszą wódką ojciec najpierw kulił się w sobie jakby chował ramiona w wysoko postawionym kołnierzu znikał aż kiedyś przechodząc tamtędy już go nie zastałem To nie jest już moje miasto chociaż większość ulic i chodników pozostała wciąż tak samo krzywa nie zgadza się ilość kałuż i drzew jedne i drugie gdzieś zniknęły nawet a może szczególnie te z nie mojego już lasu To nie jest moje miasto koń starej Najmanki nie pasie się na trawniku między blokami i nie słychać jej przekleństw kiedy mija się zarosłe zielskiem miejsce na przeciw którego jak karmnik dla ptaków wisiała kapliczka z plastikową Maryjką To nie moje miasto liczba grobów do odwiedzenia zaczyna przerastać liczbę domów do których można zajrzeć z wizytą dziewczyny uśmiechają się jakoś inaczej warczą autobusy ty już tutaj nie mieszkasz i każdy pies na mnie z mordą1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
zginęło echo i mgła zgubił się wiatr przepadły sny i marzenia nie ma miłości jest tylko żal smutek rządzi i ciemna dal gdzie szukać tego co ozdabia kram pełen wzruszeń uśmiechu i prawd1 punkt
-
Podmiot liryczny opowiada o swoich odczuciach — Kobiety są przeróżne. Są takie, które lubią być traktowane jak damy, ale, są też takie, które tego nienawidzą. Myślę, że: Najważniejsze, by mieć możliwość wyboru. Człowiek zmuszony do czegokolwiek to człowiek nieszczęśliwy. A polityką nic do tego kto u mnie w domu zmywa po kolacji a kto przynosi pieniądze :)Przyczyną emancypacji lat 60’ (wypuszczenia z rąk) nie była chęć polepszenia życia kobiet, lecz potrzeba rąk do pracy. Pozdrawiam :) Nadchodzi ze smutku ulic miast, z świętych miejsc spotkania wszelkich ras; I z tych samobójczych kłótni, Które trwają w każdej kuchni, Kto dziś będzie usługiwał, a kto jadł. Z źródeł niezadowolenia, z modlitw kobiet, świętych słów, z bożej chwały na pustyni tutaj i daleko gdzieś: Nadchodzi Demokracja do krainy tej. Leonard Cohen Democracy1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Antoine W Jak przymilnie, wdzięczne i uroczo. Kto by pomyślał, że nie o dziewczynie... a o kawusi... ech, dobra kawka nie jjest zła. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
@Arsis Znów raczej ponure tło, odległe, wspomnieniowe echa i jedna rzecz, która mnie osobiście kompletnie nie pasuje :) "uschnięte róże mają już kolor miodu..." Uschnięte, to zamieranie, śmierć... Miód to konserwacja, czyli trwanie i życie... Jakoś mi to jedno z drugim koliduje, ale oczywiście to tylko moje zdanie. Ogólnie wiersz mi się podoba. Pozdrawiam :)1 punkt
-
żniwa na polach owoce pachną pełnią w ciężarnych ogrodach na drugą kosę łąki czekają warzywa puchną na grządkach słońce dogrzewa jak nigdy dotąd chociaż bywały już lata to jeszcze nigdy taką spiekotą nie smakowała zapłata nad rzeką krzyki tłum wczasowiczów cieszy się życia pogodą upał wygonił ich z dusznych murów szukają chłodu nad wodą w miasteczku pełne są kawiarenki gościom przygrywa muzyka wieczorem dancing znów głośne krzyki niejeden się w tańcu potyka piszą o lecie wiersze poeci lubieżne i rozebrane we wrześniu pójdą do szkoły dzieci trzeba już kupić wyprawkę co niesie przyszłość tego nikt nie wie na razie jeszcze jest sierpień tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć preludium grozy i cierpień1 punkt
-
Cieszę się z podobania, pomimo tego, że ciągle widzę w nim niedoskonałości, z którymi jeszcze się zmagam. Tak, podobieństwa czasów bywają zaskakujące. Dzięki za życzliwe przyjęcie i pozdrawiam serdecznie :)1 punkt
-
wiatr się zerwał niebo zapłakało słońce uśmiechu jakoś skąpi drzewa smutniejsze bledsze gwiazdy ptak nie śpiewa tak jak zwykle miłość popłakuje samotność też szuka prawdy boi się łez ale nie martw się drogi czytelniku hen widać coś a w nim sens1 punkt
-
1 punkt
-
@Justyna Adamczewska ratownicy i fizjoterapeuci są bardzo bardzo potrzebni jeśli coś ma sens to tylko to pozdro1 punkt
-
@Justyna Adamczewska @Justyna Adamczewska hierarchia w tytule dokładnie oddaje relacje z najbardziej wiernymi i wdzięcznymi istotami. Mieliście oboje dużo szczęścia. Obszerna historia z liryzmem na wolności. Brawo1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czas nie ma serca, serce nie ma czasu, czas nie ma Miłości, bo Ona jest spoza. Sterylność jest naszym wrogiem, choć mówią, że szczęściem. Takim szczęściem stworzonym w laboratoriach, które trzeba dawkować regularnie, bo inaczej przestaniesz być ślepy, poczujesz smutek, nudę, chęć wyrwania się z kajdan na czas nieokreślony i kredytów na trzy dekady, i jeszcze zechcesz żyć jak nasi przodkowie, kiedy migała golgota, raz utopia, a o Miłość walczono w podartych trzewikach, bo tylko Ona jest warta utraty korony, ponieważ jest spoza czasu, choć czas nie ma do Niej serca, serce nie ma dla Niej czasu, a czas miłości, a tak naprawdę Ona jest jedyną odpowiedzią, zagubioną i niespełnioną nieśmiertelnością dla tam wielu.1 punkt
-
na cierniowym krzewie pachną paciorki drewnianych owoców bez smaku stukają o gałązki gdy przezroczysty podmuch wiatru porusza rzeźbione zwątpieniem odliczanie kryształkami skrzepłej krwi dławi przełyk nadzieją dawno zdeptanych śladów spowitych szarą mgłą zniekształconą poświatą papierowych krzyży nawet takie za ciężkie płoną na wodzie złudne pragnienia1 punkt
-
Odwracam głowę do słońca Zamykam oczy Pod powiekami widzę złoto Łąk pachnących wilgocią I mgłą To już sierpień Kto mi powie Czy zdążę odnaleźć siebie Bo zaraz spadną wszystkie gwiazdy I nadal nie wiem jakie myśli nosi Twoje ciało1 punkt
-
Śmierć to nie sen Chociaż tak by się czasem zdawało Niektórym Tu się nie zapadasz Tu tracisz dech I o pomoc wołasz Otwarciem ust w próżni Tu nie wędrujesz w surrealnym świecie Nie uciekasz nie gonisz nie latasz Nie przeżywasz żadnej historii Nogi nie grzęzną ci w czarnej smole Włosów nie tracisz ani zębów Nie budzisz się ze słowem O Boże! Jest tylko odchłań Poprzedza ją lęk A po nim nie radość Że skończył się Właśnie Czas, noc i dzień1 punkt
-
? Odpływam w noc ? Odpływam w noc lecz jeszcze się nagrywa, urywki słów, już nie dochodzą krzyki, a cichy szept za oknem, tak mi obcych ludzi, ja chcę już spać, nie słyszę nic, i nic ze snu, do rana mnie nie zbudzi. Niech ciemna noc w ramiona weźmie mnie, Niech słowa zasną razem ze mną, a myśli moje znajdą mnie we śnie. Ukoić ból rozstania z dniem kolejnym, by dodać sił, i nadać rytm na nowy dzień, by stał się dla mnie dniem przyjemnym. # Natalia Natii Buczek # 2 08 20211 punkt
-
@opal Póki intencja jest jasna, można się chronić. Chociaż nie należy nie doceniać podobnego stworka. Gorsza jaszczurka z doskonałym kamuflarzem. Ta jest naprawdę jadowita. Pozdrawiam :)1 punkt
-
Fajny tekst na dzień dobry. Z tymi bitwami to za Piłsudskim: Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach - klęska. Walcz dalej. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne