Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.08.2021 w Odpowiedzi

  1. Obcy w obcym To nie jest już moje miasto drewniak do którego z porodówki przyniósł mnie pijany czystym szczęściem i jeszcze czystszą wódką ojciec najpierw kulił się w sobie jakby chował ramiona w wysoko postawionym kołnierzu znikał aż kiedyś przechodząc tamtędy już go nie zastałem To nie jest już moje miasto chociaż większość ulic i chodników pozostała wciąż tak samo krzywa nie zgadza się ilość kałuż i drzew jedne i drugie gdzieś zniknęły nawet a może szczególnie te z nie mojego już lasu To nie jest moje miasto koń starej Najmanki nie pasie się na trawniku między blokami i nie słychać jej przekleństw kiedy mija się zarosłe zielskiem miejsce na przeciw którego jak karmnik dla ptaków wisiała kapliczka z plastikową Maryjką To nie moje miasto liczba grobów do odwiedzenia zaczyna przerastać liczbę domów do których można zajrzeć z wizytą dziewczyny uśmiechają się jakoś inaczej warczą autobusy ty już tutaj nie mieszkasz i każdy pies na mnie z mordą
    14 punktów
  2. w nocy i w dzień ten w nocy taki nie mój ten w dzień za bardzo swój łatwiej odrzucić obce niż swoje więc na noc spuszczam po prostu zasłonę a dzienny sen analizuję analizuję analizuję analizuję aż się na dobre obudzę
    5 punktów
  3. wiesz że tak już mam nie istnieje bo ty nim byłeś dzień i noc grzejąc do kości w kamiennych komórkach uwięzione pocałunki wrzeszczą możliwy przed cierniowymi koronami powiek nie mój utleniona na pastwie własnych dłoni stygnę żeby choć w ten mrok rzedniał nie czuję zmęczenia za mocno jestem tobą
    5 punktów
  4. Klatka jest nowoczesna przejrzysta pleksi nie zamknięta i nie otwarta jednak nie prześwietla mnie światło nie dotyka wiatr ani dłoń ani usta Klatka nie zardzewieje otwierając się nigdy czarna cisza będzie trwała wiecznie za przezroczystością rozlega się śmiech
    4 punkty
  5. Ten dzień kiedy: sam ze sobą walczysz do samego końca nie przestajesz ale wszystko co miałem zrobić zrobiłem wszystko co miałem ogarnać ogarnąłem nic nie muszę nie mam sił nie mam ochoty nic się nie chce nic nie smakuje ale może jednak obejrzę jakiś dobry film ale nie chce się nawet włączyć telewizora może przeczytam dobry wiersz ale nie chce sie nawet siegnać po książkę otworzyć laptopa tym bardziej przecież nie będę się brawurowo przemieszczał z kąta w kąt ten rodzaj bojowej bezużyteczności w jednym niewielkim pokoju nie ujdzie bezkarnie nie nie podejmę się tego wysiłku nie skończy się dobrze przecenię swoje możliwości czegoś sie zachce niechcący włączę telewizor sięgnę po książkę otworzę laptopa to stanowczo za dużo uczepiłem się tej ostatniej szansy postanowiłem bezmyślnie gapić się w sufit zaryzykuję położę się na łóżku z rękoma pod głową w sumie sie opłaciło nie poniosłem poważnych konsekwencji jednak nie obeszło się bez drobnych strat z kieszeni wypadły klucze paczka papierosów jakoś to przeżyję sytuacja zatem z grubsza została opanowana poczułem się bezpiecznie bezużyteczny wydaje się w końcu pozbyłem się wszystkich ambicji chęci na cokolwiek kompletny koniec niczego nie pragnę niczego nie oczekuję tak jest dobrze poddałem się zarzuciłem kotwicę delikatna bryza zakołysała moim statkiem zamknąłem oczy a może się kurwa coś przyśni a może się kurwa coś przyśni, Łódź, pierwszy dzień wiosny.
    4 punkty
  6. wiatr z echem się skumał starą chatę odwiedzają bo lubią cisze która w niej mieszka cisza o której wszyscy zapomnieli tylko pająk wciąż ją pociesza rozmawia z nią wiatr i echo dziękują mu za to że jest - nie pozwala by czuła się samotnie dziękują mu też drzewa i okiennice które szeptem z nocą rozmawiają o tym jak to kiedyś ktoś kto tu mieszkał kochał ową cisze nie płakał
    4 punkty
  7. parzyczułki sum przyczółki u pszczół e-człek jak ma rogi w narożniku przyjaciółki myją razem cztery nogi mięta parzy się w przysiółku czuła żarem para bucha żal się żarzy w pustym brzuchu co innego szuka brzucha jak bogaty świat ogląda a jakowa nieuboga samowarzy się po kątach parzyczułki ślumok schował
    3 punkty
  8. nie szukaj nas w kościele wśród westchnień dookoła zawołaj po imieniu kiedy wstajemy z kolan
    3 punkty
  9. Miotła A ja znów na miotle latam Bo wiele zrozumiałam Dzisiejszego lata Latam i Latam Zęby swoje pokazuje Szczerym uśmiechem Świat dziś razem zemną wiruje Gwiazdy znów są srebrne na niebie Was przywitałam przywitaliście i wy mnie pięknie Drzewa co ponure się wydawały Znów widzę liście zielone Daliście mi nadzieję Obiecuję że nie zawiodę Iwa
    3 punkty
  10. Bez wyrzutu kupuję za kolejne kredyty - puchowe palta, klepsydry i kastaniety: za jakieś jutro pewnie mnie tu nie będzie. A trzeba - odrobiny szczęścia ... do szczęścia Kobieta - niezmienną jest. Zazdroszczę ludziom odbić w szybach artystycznych pomarańczarni, fabrycznych oranżerii Żałuję - zmarnowanych sekund wolności bez towarzystwa świateł i trolejbusów Brak mi - foteli, w których z rozkoszą zapada się czystość sumienia, podczas gdy ono samo - wychodzi beztrosko na przesłodzoną mokkę do gabinetu z jedną tylko książką. Życiem. Uchodzi cało! Jestem swoim własnym demonem Diabłem, który okręca wokół palca anioły swojego ciała Te anioły są bez duszy: są aureolą miast, za którymi tęsknię - bo nie istnieją Zabierasz mnie tam co noc ... Diable, ty! Późną jesienią, z którą rozstaję się bez tęsknoty za wiosną... Trzeźwość przeciąga paznokcie granatowym lakierem Rozmarzenie - wybucha trotylem realizmu Czekam przy torach, aż rzuci się pode mnie jakiś pociąg Na co czekasz?
    3 punkty
  11. Lubię Cię kiedy śpisz obok mnie, lub gdy masz oczy zamknięte jedynie. Lubię Cię na słodko i słono, gdy jesteś dla mnie krakersem, deserem. Rzęsy twoje jak morskie fale, unoszą się ponad krańce ziemi. Mych dłoni znajdują ostoję, zamknięte nad twymi lekkimi oczyma. Gdy łza z kącika oka spływa, bez powodu, co w myślach, nie w słowach okazane nie mnie, dobrze. Dobrze, że nawet istnieję.
    3 punkty
  12. nikt nie pomyli się w oddychaniu nie wzejdzie przed śmiercią księżyca jątrzę pod lewym skrzydłem święty ochłap konstelacji nie zdoła ujarzmić roztrzepanych naczyń krwionośnych zdrap z policzków opatrzności odciski słów nie ubrudź się posoką zmarłych ptaków w locie zanim zmyślę rozwiązanie dla niewiadomego rozrachunku uczcijmy nieuniknioną śmierć Stwórcy epoką ciszy
    3 punkty
  13. potrafisz dzielić myśl na czworo a słowom zaglądać w sumienie przez skórę cienką jak pergamin lecz to ma swoją cenę
    3 punkty
  14. skurczona w przymilnym grymasie twarz jasnością wali zaprawdę prosto w oczy klepiąc po plecach ojczenaszki szuka miejsca gdzie bytu wbić rozdwojony helodermi jęzor
    2 punkty
  15. Tuli pan Narcyza Narcyz tuli pana dla mnie sprawa jasna i niezagmatwana. Tulipan narcyza? Narcyz tulipana? Choć to tylko kwiaty sprawa zagmatwana. Jak sami widzicie i pomiędzy kwiaty są alternatywy są i dylematy. Zwrócę się do róży niechaj głos zabierze bo to jej podwładni bo to jej rycerze. Mogę na odpowiedź do jesieni czekać lecz lepiej, gdy szybciej po co to odwlekać.
    2 punkty
  16. Kim jest człowiek? Niewielkim wyłomem na tafli egzystencjalnego lustra. Świat już nie chce intruzów, dlatego topi lodowce, chucha bez litości korowodami dwutlenków i odmawia hodowli wanilii na zawołanie Już nic tu nie zdziałamy, pora zwijać koce i markowe akcesoria do pikników, pora sobie uświadomić, że źle spożytkowaliśmy naukę alfabetu i liczb do tryliona Na nic się zdały zajęcia z nauki o rodzinie, płazach i równoleżnikach Z zawodu jestem ... amatorem. Filozofem, rzecz jasna, choć - teraz moje życie bardziej się skupia na segregowaniu puszek i obierków niż na Makiawellim. Miłość kupuję na targu. Wolność - wymieniam się nią na inne dobra w domu publicznym. Godność - bezwartościowy papier na giełdzie staroci. Na tym wszystkim nie zarobisz. Gdy byłam dzieckiem, w przedszkolu kazano mi leżeć na wykładzinie po obiedzie i spać - patrzyłam tępo w sufit wiercąc się i zastanawiając, jaki to ma mieć cel, kiedy nie mam ochoty spać w promieniach lutowego popołudnia. Z każdym dniem budziłam się wiedząc, że do takiego świata nie da się czuć "zaproszonym." Nie umiałam wiązać butów, zapiąć kurtki, gluty wycierałam w rękaw Nie umiałam wymachiwać nogą we właściwą stronę, nie rozumiałam, po co "górale zasiali żyto"... Będąc dorosłym człowiekiem, kupiłam marokański arras, z sufitu wyczytuję gwiazdozbiory, tańczę jazz na polach tytoniu, a każde popołudnie lutego roztapia mnie szczęściem głazu, który doskonale mnie zna: też jest człowiekiem ...
    2 punkty
  17. Chciałabym ja choć raz a do tego dążę przytrzymać go dłużej aby móc zajść w ciążę. Jednak ten spryciula ten moment wyczuwa i sprytnie choć rakiem ale się wysuwa. Może jednak w końcu swe marzenia ziszczę kiedy zastosuję swój spryt i lepiszcze. Mogę też się uciec, uciec do terroru i pozbawić jego prawa do wyboru. Taki jest mój sposób mej siostry i mamy bowiem całą trójką my sztamę trzymamy. Niechaj bóg mi świadkiem, że ja dziś to zrobię i wbrew jego woli przytrzymam go w sobie. Potem powiem z dumą - tak, dzisiaj zdążyłam i w końcu mam sukces bowiem zaciążyłam.
    2 punkty
  18. Wzeszło słońce, nadszedł mrok Odwracasz się, oczyma szukając wczoraj… Czekałeś na swoją tęczę obiecaną zanurzyłeś tam głowę, mieszając kolory o, tak… to początek – czas stop! Twój scenariusz już się pisze gwiazdy, nocne królowe rozbłysły jak reflektory słońc jedna wielka scena - bez końca Wodospad twojej duszy chcesz łyknąć jej kryształu powoli ze strachem muskasz kropel co jest dalej? Kosmos Dźwięki jak symfonia jesteś każdą jej nutą tworzysz… ale co? I nadszedł brzask, nastała ciemność przed tobą kraina bólu
    2 punkty
  19. "Cisza, jak makiem zasiał" Afonia Zastój Martwota Lekceważenie / Głusza Posucha Flauta Sztil... Mam kilka spokojnych chwil
    2 punkty
  20. taksówkarz powiedział że lepsze jest CD od VHS znał się na narzędziach tortur i tych do dziur w ziemi niemieckie radio podświetlało mu wąsy w ciemności gdy nie wydał reszty przez chore zęby syknął że to na dym ulica smakowała proszkiem do prania i sobotnią ciasnotą w telewizorze przy pomocy windy wspiąłem się na szynach w mazi smarów przez betonowe warstwy pięter wędzonej kiełbasy bez chloru i marzeń lokatorów o wakacjach na Teneryfie z darmową wódką w wyszynk barze z dziesiątego piętra widać kilka pól za miastem i sprzedawców nie do końca słodkich gruszek przywieźli dziś kilka śmierci starą furgonetką i opowieść o płodzie znalezionym pod krzakiem czarnej porzeczki siadamy znów razem na tej samej narzucie skrzypi drewno rozchwianych nóg łóżka zróbmy to samo równanie bez kolorów w najprostszym działaniu arytmetycznym na chwilę przeźroczyści w grubym betonie jak kiedyś w sobotę
    2 punkty
  21. Koleżanki mej wuj z Żoliborza od lat zbierał przeróżne poroża. Lecz naiwny był - zaczem sam też został rogaczem; rogów bowiem pilnował, nie łoża.
    1 punkt
  22. Woda z solą w głębokim basenie Dotykam plecami dna Wsłuchując się w co raz cichszy Alert emocjonalny Rozluźnione opuszki palców się prostują Jakby chciały dosięgnąć czegoś z oddali Już nic nie wywiera presji Nikt nie zmusza aby żyć Oczy zamknięte Głowa odchylona do tyłu Włosy kołyszą się bezwładnie Uwolnione od uczesania Serce tez jakoś spokojniejsze Bloga euforia Obserwowana przez tarczę księżyca I jego wspaniałych mieszkańców Klaudia Gasztold
    1 punkt
  23. Chciała zrobić to ze mną miała do mnie słabość a przecież znacznie starsza była bardziej doświadczona Wiedziałem, że mam pozwolenie by wdrapać się za nią po schodach w mieszkaniu zerwać z niej wszystko aż plusk rozgrzanych ciał wyrwie z ust głośny jęk Szansa stoi przede mną patrzy wyrozumiale, czeka wtem staje się niezdecydowana zamiana ról teraz to ona domaga się prośby wypatruje mojego „a może byśmy” Jestem prawie pewien że chciałaby, żebyśmy że nie poczyta mi tego za bezczelność Nie odezwałem się jednak słowem to Słowo przemówiło do mnie uciszyło ciało, włączyło sumienie, miłość, Ewangelię Już nie chcę niczego zaspokajać teraz wejdę po schodach i nawrócę panią na Prawdę
    1 punkt
  24. Dzień dobry Wibrujący nadgarstek zapuszcza włoski pod skórę przenika do umysłu podnosi dłoń z palcem wskazującym który dławi drżenie już bez drżenia na czoło rękę ciężką jeszcze ręka trze zaklejone powieki ręka trze bruzdy trze okopy trze czoła w których się krew zbiera krzepnąc ręka trze mięsiste przekleństwo jak nabrzmiałe krocze i macki myśli pelzną po ścianie jedna zgarnie wszechwiedzące oko druga ptakiem za okno nim się w nim utopią nad wiosennym ogrodem nad ogrodem martwym gdzie spomiędzy gałęzi przebija biel czaszki nie nogi a podłoga schody są ruchome trzeszczy podbródek i szum jest szkoda że to nie lasu szum czasem wiatru jękliwe lamenty że na kwietnej gałęzi gdzieś się ktoś powiesił suche gardło nie może znów odkrztusić nocy w kubku kawy biją dzwony — dzień dobry dzień dobry
    1 punkt
  25. Wygląda na to, że jestem półproduktem cywilizacji, będzie ze mnie jakiś dalszy półprodukt, myślę, że i na dalszym dalszego nie skończy się cykl. Cykl... Jeden pełen obrót w trakcie którego koło się toczy, od końca świata do końca świata, w tym czasie jak to w cyklu, produkt jest modyfikowany. Majstruje we mnie każda znajdująca uwagę część otaczającej mnie przestrzeni. Kwiat do mnie zagląda, groch z kapustą, pomidor... zagląda do mnie internet, a jak? Internet też zagląda, jeśli oczywiście zwrócę na niego uwagę. Zagląda budynek: piąty po lewej stronie i czwarty od narożnika. Trampolina zagląda z głębi podwórza, zardzewiały garaż, „Fafik” co drze ciszę jakby był sam jeden na ulicy. Zagląda do mnie wszystko, zagląda... moimi oczami. Ciągle jestem mierzona tu, tam, to tu, to tam, to... kwestia przyzwyczajenia, obwód nieregularnego kształtu jest niezwykle trudny do określenia, poza tym zmienia się w czasie, kąt padania światła, odwzorowanie względem osnowy, no bo jak tu bez osnowy tworzyć mapę? Ty możesz mi być osnową, masz szczupłą talię. -Jeden wystarczy – wysnuła tezę patrząc na pizzę w wersji gigant. Jeden zmieści się w pięści, jakby go tak dobrze zwinąć w rulon albo w naleśnika, a przecież dojdzie jeszcze napój. Napój wypełni resztę szczelin. Ścianki nie będą naprężone. Ale z drugiej strony... idź pani w pyry z taką talią, czekaniem dwadzieścia minut na sygnał z mózgu i te pe i te de. Nie da rady. Dziś jem innymi oczyma. Tamta kobieta jest zwyczajnie przyjętą, przeciętnie wyglądającą przedstawicielką półproduktu żyjącego w mojej epoce. Ona będzie mi osnową. Jakby dwa kawałki mocno ścisnąć to zajmują prawie tyle samo miejsca, ile zajmuje jeden z nich. Czasami mam duże pięści (żeby przywalić sobie w nos). - Dwa jest symetryczne – powiedziała - jak skrzydła. Wzlecę, opadnę i zasnę z przejedzenia. Może od jutra, może nie dziś, dziś jest urlop, imieniny, kropla stresu mi wpadła do oka, albo kropla radości i myśl, że są szersi ode mnie. Daleko mi do nich. Myśl rozsiadła się przy stole, rozłożyła na płasko, odnalazła negację pięści... co za głupi sposób z tymi pięściami. Miałabym przerywać jedzenie w połowie, bo sobie jakiś asceta wymyślił teorię? Zamknięty w jaskini, musiał oszczędzać pokarm... a tu tylko giganta można kupić z opcją własnej kompozycji pół na pół, wegetariana kontra farmerska... najemy się w dwójkę jedną pizzą, taka to oszczędność. - Cztery kawałki, to było zdecydowanie za dużo – westchnęła - choć to przecież tylko połowa całości. Z trudem oddycham, chce mi się pić. Jestem upadłym półproduktem, którego nakarmiono spulchniaczami, polepszaczami i solą. Cywilizacja pcha mnie w stronę otyłości. Macham rękoma i nogami, ale chyba za słabo. Ludzkość wymrze z przejedzenia. Zje świat, a świat ją zje. Będzie koniec świata, zakończy się cykl życia produktu tuczonego papierowymi parówkami, pryskanym zbożem, prostymi bananami zielonymi, dojrzewającymi pod pokładem statku w drodze do głodnych krajów albo rybami panga pływającymi w rtęci i chemii. Zaglądam w miarę upływu lat, coraz częściej zaglądam... nie na wyświetlacz wagi, ale na otaczających mnie ludzi... jeden kawałek mógł wystarczyć... bo jednak niezależnie od wybranej osnowy, obiekt na mapie będzie takiego kształtu na jaki sobie zapracuje.
    1 punkt
  26. Trzymam ja za ogon srokę drugiej nie chcę, po co mi to ale za nim ją dostaniesz dogadajmy się kosmito. Pewnie u was też jest ZOO i trzymacie w nim ptaszęta nie daj boże Twardowskiego gdyż to sprawa niepojęta. Dam wam srokę i dorzucę wronę oraz marabuta wy oddacie Twardowskiego a z nim także i koguta. Propozycja poczyniona poszła w kosmos w mej rakiecie brak na razie odpowiedzi - czy coś na ten temat wiecie? Ja słuchawki mam na uszach kosmos milczy ja pomału w depresyjny stan popadam coraz bliżej do zawału. Prośbę do was, więc kieruję gdy spotkacie ufoludka dajcie znać podaję adres plac targowy trzecia budka. Na niej napis, choć koślawy własnoręcznie poczyniony TU SPRZEDAJE SIĘ FANTAZJE GŁUPIE WIERSZE I ANDRONY.
    1 punkt
  27. Pewna pani (skąd? Gdzieś z Balearów) raz aż milion wygrała dolarów; a że tłum krewnych miała, wkrótce wszystko rozdała: na rodzinę jej spłynął deszcz darów. ...i wersja alternatywna: Pewna pani (skąd? Gdzieś z Balearów) raz aż milion wygrała dolarów; a że tłum krewnych miała, każdy chciał, by mu dała jakąś część - dom aż trząsł się od swarów.
    1 punkt
  28. Niespełnione marzenie, Spełniony koszmar. Urtata tchu, Oddech wypełniający moje płuca. Zatonięcie na dnie oceanu, lot w przestworzach. Pragnę uciec, zniknąć, nie czuć, Łapać każdą chwilę. Otworzyłeś moje serce, ukoiłes mój ból, wypełniłeś pustkę ktora od zawsze czułam. Pokaz mi świat jaki nigdy nie istniał, Narysuj drogę do Edenu.
    1 punkt
  29. Jeszcze raz dzięki:) Ogromnie się cieszę, że odczytałaś i że Ci się podoba (myślałam, że będzie za trudny, nieczytelny itp.) dodajesz skrzydeł! :D = to radość nowicjusza @iwonaroma Dzięki za dobre słowo:) A wiersz siedzi we mnie już od czasów studiów (a to już pół wieku;)
    1 punkt
  30. Tak, rzeczywiście. Myśleć trzeba (przynajmniej czasami ;)) ale nadmiar myślenia w stosunku do działania jest niekorzystny. Tu niestety winna jest również edukacja i sądy typu "myślenie ma przyszłość". Ale co z teraźniejszością :) Dzięki i zdrówka również @Silver @Natuskaa :)) Dzięki
    1 punkt
  31. @dach "Bojowa bezużyteczność" - hit. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  32. Dzięki serdeczne:) Herbert i Różewicz to moi mistrzowie! Na moje myśli i uczucia, które przybrały taki właśnie kształt wpływa już od wielu lat m.in. "Śmiech" Różewicza właśnie.
    1 punkt
  33. ciekawy, inne spotrzeżenia
    1 punkt
  34. Wołam pod płytą. Wrzeszczę ze łzami. Pukam, posiniałymi rękami. Chcę szacunku, Twojej uwagi. Podskakuję, stukam palcami. - Zobacz! Stoję z zaklejonymi ustami! Idź do diabła! Dwa pierwsze miejsca, nie mają znaczenia Burzysz rzeczywistość, mieszasz w głowie. Daj mi spokój, odejdź! Ten, co rozwesela, Ten, co uskrzydla i tłumi najgorsze wspomnienia. On je zajął. Przypomina, że nie zajmę najwyższego szczebla.
    1 punkt
  35. @Alicja_Wysocka Z tego jasno wprost wynika, że zbyt trudna gramatyka więc odstawiam ja do kąta niech komórek nie zaprząta. A ja z weną idę w tany aby wiersz był zrymowany i by w imię mej twórczości zbyć milczeniem te sprzeczności. Anioł z diabłem też się zbrata jeśli tylko jest zapłata i podzielą po połowie hajc diabełki, aniołowie. Pozdrawiam ;)
    1 punkt
  36. Przystanki przyszłości Dziecko wsiada do pociągu Zwiedza życie, lecz nie samo Obserwuje i rozmyśla Gdzie pojechać Bez pomocy Pociąg zmierza ku końcowi Dziecko teraz już dorosłe Samo musi złapać stery Wybrać swą życiową trasę Za oknem drzewa, bloki i ludzie Niektórzy do pociągu wchodzą Rozmawiają, zostają Wychodzą Pasażer jadący z nami do pętli Wart jest więcej Niż tysiące pasażerów Wysiadających przed ostatnim przystankiem
    1 punkt
  37. w nocy księżyc, w dzień słoneczko nieodmiennie wciąż nam świeci dojrzewają w nim owoce dojrzewają i poeci Ps. (świeci - poeci, nie jest rymem gramatycznym, bo to czasownik zrymowany z rzeczownikiem) Ale i tak: mogłam bardziej się wysilić mogłam lepiej się postarać kiedy jestem niecierpliwa też nie słucham słowa zaraz :)
    1 punkt
  38. Dziękuję Dokładnie, czasem nie trzeba, ale powiem Ci, że to uczucie bycia hmm bez ziemi to stan, z którym sobie czasami nie radzę, choć wolę myśleć o sobie jak o obywatelu świata po prostu, nie jednego państwa, ale jednak. Coś gniecie
    1 punkt
  39. Świetnie to opisałeś :) A brawurowe przemieszczanie się z kąta w kąt jest genialne :) Każdy tworzący zna chyba stany przez Ciebie zobrazowane - ja znam :(. Pocieszeniem jest, że psychologowie twórczości nazywają te stany inkubacją, więc nic nie idzie na marne :) Pozdrówka
    1 punkt
  40. nieb tylko sercem kocha również uśmiechem myślą dotykiem nie tylko na niby - robi to godnie nie na pokaz nie tylko dla siebie kocha lecz dla innych jest im to winny przecież gdyby nie oni nie umiał by tak właśnie kochać
    1 punkt
  41. @corival Poczyniłem pierwsze kroki prześledziłem całą trasę muszę przyznać, że po drodze będę miał atrakcji masę. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  42. @GrumpyElf Zakwasy duszy - świetne!
    1 punkt
  43. @GrumpyElf tylko taka twórczość jest prawdziwa. Czytelnik wytrawny bardzo szybko wyczuje fałsz. Takie jest moje zdanie - wykute na bazie wielu wielu doświadczeń.
    1 punkt
  44. Lekka, prawie kryminalna historia Pani w niebieskim seacie, czerwonej spódnicy widzę jedynie intrygujące, smukłe długie i pięknie opalone nogi pan w czarnym mercedesie i dżinsach pani w srebrnej śkodzie, zielonej spódnicy o nogach, jak kamienne, romańskie budowle stau pod Magdeburgiem długi na 10 kilometrów ledwo toczę się cieżarówką na prawym pasie na lewym niewiele szybciej osobówki siedząc wysoko w ciężarówce leniwie rozglądam się dookoła spoglądam z góry na kierowców w osobówkach widzę ludzi od pasa w dół to ciekawa rozgrywka pomiędzy moim wyobrażeniem a dziełem pana boga en pastel miał swoje popiersie Antoniny ja mam swoje dopiersie kierowców w osobówkach po godzinie mam dość stau zjeżdżam na tankstelle pani w niebieskim seacie, czerwonej spódnicy o smukłych, długich pięknie opalonych nogach wysiada ze swojego auta gdzie sie podziała ta zawczasu doklejona przez moją wyobraźnię piękna twarz!? jakże rażący brak proporcji gdybym mógł oddałbym całą swoją dniówkę aby poskładać panią w piękną i logiczną całość aby nigdy więcej nie przeżyć takiego rozczarowania. Kto mnie tak zwodzi kto mi odwalił taki numer nie zrozumiałem dzieła Pana Boga czy nie zrozumiałem sam siebie z drugiej strony czego się spodziewałem to tak jakbym do połowy przeczytał dobry kryminał i zgadywał oczywiście na koniec w książce okazało się wszystko odwrotnie nie ten morderca nie w gabinecie stomatologicznym a w gabinecie kosmetycznym nie z miłości a dla pieniędzy nie nożem a ciupagą wszystko nie tak a może właśnie tak a może Pan Bóg jest tak sprytny i pomysłowy niczym Agatha Christie pozwala nam odkryć całą prawdę dopiero na ostatniej stronie książki. Magdeburg, data nieznana.
    1 punkt
  45. Witam - zapachniało kwiatem który dla nas bratem - Pozdr.
    1 punkt
  46. @Henryk_Jakowiec Byłaby to cud przejażdżka, bardzo szybka, oryginalna, renifery, przestrzeń wielka, wyobraźnia już mi działa. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  47. Jak zarobić na poezji? Kurcze, chyba pisząc kryminały lirycznie prozą :)) Pozdrawiam
    1 punkt
  48. (Science fiction) Dawno wszystko jasne prawo niezbywalne a tamte tak ciągle jak te nienormalne w sobie oglądają coś tam kalkulują a w ogóle w temacie się nie orientują własny punkt widzenia nie do przewidzenia gdzież koniec języka co za przewodnika darmo trawić umysł i komórki szare kiedy w grze unikat ponad zwykłą miarę życie szybko mija nie wywołuj wilka pewnie kły wyszczerzy za tych spojrzeń kilka za ciężar pomówień twój brak argumentów więc ran nie rozdrapuj i nie siej zamętu
    1 punkt
  49. @8fun nie wydałam nic, nic nie sprzedałam, nawet siebie nie potrafię. Nie szukam pieniędzy w wierszopisaniu. To ogólne pytanie o wymianę energii, monetyzacja to jeden z aspektów. Ściskam Cię ciepło, bb
    1 punkt
  50. George Floyd Podobny był do kogoś George Floyd, on mógł mieć broń ze sobą, George Floyd, ten Delikatny Gigant, George Floyd, — puść go! on nie oddycha, George Floyd. Bezbronny i niewinny, George Floyd, zabity na ulicy, George Floyd, czterej oficerowie, George Floyd, Minneapolis płonie, George Floyd.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...