Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.05.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Rola narosło chwastów w łańcuchu dekad na plenne ziemie wiatr się zapuścił i wciąż próbuje na polach Matki jady rozsiewać kamienie zrzuca ręką cienistą przestawia ścieżki w odgałęzienia zasadza głowy a skargi zmierzchów i bezgłos piskląt są jak zdeptane liście przed domem to przemijanie wszystkiego w nicość historia cykle zakreśla wokół bo przecież w górę nie wzlecą liście ziemia je strawi wierzę że po coś bo każde źdźbełko łono użyźni zbutwieją także czcze nędzne słowa lecz gdyby zmienić co dzisiaj w miłość czy ciepło spojrzeń odpuści wczoraj maj, 2021
    8 punktów
  2. Już maj rozkwitnął zielenią i bzy na drzewach pachniały powrócił żołnierz nie zginął a śpiewem go ptaki witały Matka go wzięła w ramiona i łzy radości płynęły do głębi serca wzruszona słowa jej w gardle utknęły Bo przecież czekała latami by dożyć szczęśliwie tej chwili i była przy nim myślami daleko na froncie na linii Znów radość rozkwitła w człowieku bo krzyż uwolnił ramiona ta wojna w dwudziestym wieku była już wreszcie skończona
    6 punktów
  3. gdy koń trafia na pastwisko same się zielenią koniczyny on patrzy schyla się przegryza zapominając o wszystkim świat na dnie żołądka pielęgnuje do miękkości aż krągłości go wzdymają mając dużo mając ogrom podnosi głowę na niebo bo może gdzieś jest więcej nie świata ale koniczyny mógłby tam pogalopować swoją ścieżką wąską polem wyraźnego widzenia zanim ktoś podejdzie z tyłu lub z boku zaskoczy zanim zadrży powietrze obce może złowrogie zanim odsłoni się nagle jakaś szersza perspektywa i przestanie patrzeć pod nogi niesiony własnym pędem nie o słońce się potykając ale o jabłonkę na horyzoncie
    5 punktów
  4. jesteś daleko pochodzisz już z innej krainy innego czasu nie wiem czemu ale wciąż myślę o tobie – kochana powiedz czemu pachną nadal bzy które już dawno spłonęły w błysku słodkiej melancholii czemu tak bardzo ciężkie są dni tak bardzo ranią promienie słońca albo deszcz spada ciężkimi kroplami na ukrytą pod makijażem klauna zniszczoną twarz powiedz czemu spływa wciąż łza za łzą (Włodzimierz Zastawniak, 2021-05-07)
    4 punkty
  5. Wystarczy, nie mam więcej pytań. Długo czekałam na odpowiedź, a teraz, że tak powiem, znikam. Niemiło było pana poznać. Pierwsze wrażenie, owszem dobre, godziny, dni, miesiące lata pan mnie utwierdzał w tym, że człowiek taki jak pan to z nieba gwiazdka. Inteligentny i przystojny, troskliwy, z klasą, oczytany, zabawny ciut, intrygujący. Błyskotliwością oślepiana, wabiona jak ta ćma przez lampę uległam, wpadłam w pańskie sidła. Nie pierwsza, pewnie nie ostatnia głupia, marzyła mi się miłość. I poznawałam coraz lepiej, jak to jest z panem idealnym, przez chwilę byłam najpiękniejszą i najważniejszą. Pępkiem świata. A gdy pan uznał, że już jestem zdobyta niby złoty puchar, to potraktował tak jak rzeczy, którym już pora do lamusa. Spytałam kiedyś - co się dzieje? Pół roku żadnej odpowiedzi, bo przecież bujał pan po świecie. Nie za babami, za pieniędzmi. A teraz sobie pan przypomniał i dopytuje, czy wciąż tęsknię, czy nadal do szaleństwa kocham. Jak diabeł kusi - będzie pięknie. Nic już nie będzie, drogi panie, mam dosyć, myślę, że na lata. Już chyba lepiej być bez pary, niż godzić się na bylejakość.
    3 punkty
  6. Sto pięćdziesiąt jeden - nastąpna stronica, zaglądam do tyłu, tam nic nie zachwyca. Wnet zacznę od pierwszej, rozparta pożółkła, o wiośnie pisałem, od tłuszczu opuchła. Czy dwudziesta siódma złudzeniem zapachnie? Spojrzała z ukosa - podkreśliła płaczem. Pięćdziesiąta piąta... po lesie wędrówka, zahukała strachem, sóweczka maciupka. Sześćdziesiąta ósma, wiatry wyzwoliła, seksowne, przytulne, stukocze co chwila. Osiemdziesiąt siedem - mój sen o Warszawie, pamiętasz sterczące kikuty półnagie? Sto trzecia z kolei, o ojcu i matce, zapatrzeni w nicość w komuszej niełasce. Sto dwudziesta czwarta, o wesołym Romku, gazer przemądrzały - tak jakby po polsku. Sto czterdziesta czwarta, tuż prawie przy końcu, doświadczenie uczy, książka w martwym ciągu. Sto pięćdziesiąt jeden - patrz, strzępek zeszytu, resztę jak zapiszesz, za pióro... zlicytuj. "Pustkowie nie zna słów. Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!" - Tomas Transtromer.
    3 punkty
  7. I Chyba dorosłeś bo już się nie boisz nic udowadniać na siłę nie musisz cel osiągnąłeś może i przyziemny jakżeż przyjemnie jest już nic nie robić nawet gdy mucha po policzku chodzi a wszyscy biegną jakby ich ktoś gonił Akt trzeci skończył się dla ciebie gdy miałeś włożyć krakersa do buzi herbata w kubku dawno już wystygła ciastko pokruszone na podłodze leży II Nie potrafimy rozmawiać ze sobą nadajemy na innych zbyt odległych falach -tak w drugim akcie powiedziała ona na odczepne gdy się pakowała Chciałeś się zabić lecz bałeś się śmierci bo czy wiadomo co po drugiej stronie czeka lub czyha na zranioną duszę w uzależnień wpadłeś więc ramiona III A w akcie pierwszym wciąż bawisz się z dziećmi opowiadasz im bajki straszne na dobranoc kobieta obok w beżowej sukience wyszła za ciebie bez namysłu za mąż
    3 punkty
  8. Miliony lat dzielą, legenda się rodzi w bólu wyniosłych olbrzymów, na nieznanym lądzie. Fennoskandia pęka, wulkany bulgoczą groźnie, przerażenie w drżeniu, popiół opada na ziemię. Bujna zieleń oblepiona gęstą mazią. Ochronna krew wolno spływa, daje ukojenie. Wypełnia szczeliny, plastrem opatruje. Artystyczna dusza w formie, stopniowo zastyga. Z czasem kamienieje zatrzymuje iskierki bytów, śladami dziejów zaprzeszłych, opowiada historie nieznane.
    3 punkty
  9. Chcę, by moja miłość była ognista paląca najtwardsze uprzedzenia największą obojętność najwytrawniejszy sceptycyzm tak normalna w swym szaleństwie Chwycę cię dziewczyno i przytulę nie rozbiorę z ciebie nawet koszulki z ramienia na przekór tym, co ściągnęliby wszystko popatrzę tylko w oczy i pocałuję w czoło Zmierzwię ci włosy przyjacielu nam nie wypadają już inne umizgi poklepię zbyt mocno po plecach byś wiedział że zawsze, cokolwiek by było Powiem, że cię rozumiem, wariacie że obok ciebie stoi brat w chorobie nie na tą, to na inną, ja też jestem tak bardzo Spojrzę na panią jak na osobę tak, to nie pomyłka ktoś musi, gdy pani unika swego lustra uśmiechem załagodzę nasze wspólne cierpienie Wyrażę podziw dla pańskich idei nawet gdy będą zbyt wielkie bym mógł je ogarnąć zachęcę do dalszych rozważań jeszcze wyżej można się przecież wznieść
    3 punkty
  10. jesteś wystarczający tak jak ja jeśli ktoś mówi inaczej łże jak pies zastanówmy się przez chwilę w poniedziałek boli mnie głowa nas w środę nie ma bo za dużo wypiłam we wtorek krwawię po raz ostatni czwartek jest nieobecny a ja jestem naga 210507
    3 punkty
  11. Pewnej nocy po północy kiedy księżyc zakrył cień wyszło z lasu jakieś licho możesz wierzyć mi lub nie Licho owo że tak powiem krąży sobie tu i tam lubi zajrzeć ci pod kołdrę częściej kiedy jesteś sam(a) Jedno oko wielkie usta nochal a w nim dziury dwie węszy kogo by tu dopaść wiek nie liczy się-o nie Czarne koty pod oknami serenadę nucą zła poplecznicy czarnej magii wiedzą kiedy nadejść ma Coś za tobą zaskrzypiało przed oczami przemknął cień serce nagle bić przestało bój się...chyba że nie boisz się
    3 punkty
  12. strzeliste palmy mierzą w galaktyki gwiazd korony płoną zachodami słońca na zarzut o skąpą fotosyntezę oferują foto - okiem rzuca świat sława sięga bruku w tle tańczy umęczony Elvis pięć minut nadchodzi raptownie jak trzęsienie ziemi odchodzi z wyciem kojota na wzgórzu afiszowych marzeń odległość mierzy się czasem prawdziwy Wild Wild West pamiętam o tym gdy gniję na autostradzie tłocząc mojej dżungli krew delfiny w tej sekundzie kręcą gratisowe salta surferzy odziani endorfiną wracają do marzeń o fali basenowe wille puszczają białą kreską oko do kolejki chętnych na sfabrykowany sen darowany przedpłatą z namiotem pod mostem jesienią tasmańska Santa Ana zamiata spopielone anioły upadłe od podciętych skrzydeł trzymam rękę na pulsie w betonowej arterii musiałam przelać wiele krwi by ją dziś kochać
    2 punkty
  13. zmęczony życiem człowiek usiadł na kamieniu patrząc niepewnie na drzewo zaczął sie mu żalić że ono i kamień są szczęśliwsi bo echo i wiatr umieją z nimi rozmawiać on tylko z cieniem że wszystko co fajne zgubił po drodze i to go boli boli bo jego horyzont nic a nic nie jaśnieje jest ciemny zmęczony życiem człowiek nie zapomniał marzyć ciągle w coś wierzy czuje że w tym odnajdzie zagubione i poczuje dużą ulgę bo tym czymś będzie brama uśmiechem ozdobiona
    2 punkty
  14. Nie wchodzić do tej samej rzeki, Nie wybaczać sto razy tej samej osobie Żyć własnym życiem Zacząć podróżować Marzyć od nowa śnić po prostu Od nowa szczęśliwą być Zmienić nowe skrzydła W śród przyjaciół schronić się Lecz tych prawdziwych Iwa
    2 punkty
  15. Wyślij żmiję bezecenkę, przecież jeszcze czołgam się do ciebie. Wyślij mi armatnią kulę celnie, bo wciąż nogę mam i rękę. Poślij w serce me pogardę, bo niezmiennie bije tobie - ciągle! Spluń na ścierwo, powiedz podłą klątwę, może wreszcie spuszczę gardę. Nie wiem, ile jeszcze musisz zesłać jednoznacznych plag egipskich?! Cisza, wzgarda - "mam cię dosyć" - nic z nich, żeby mą nadzieję zdusić. 30.04.2021 r. https://youtu.be/oLOvZwwUtic
    2 punkty
  16. Dostałam talizman na wieczne - pamiętam żeby wiedzieć, że w opiece jestem że zawsze będzie jak to się stało, że od kilku dni zaciska się na mojej szyi z każdym ruchem ciaśniej już nie ratuje - gasnę a ja ciągle wyciągam dłoń i łapię go choć dusi z każdą chwilą bardziej talizman i przekleństwo 30.04.2021 r.
    2 punkty
  17. dwa pociągi na kolizyjnym kursie pierwszy już hamuje drugi tylko przyspiesza tuż przed zderzeniem jeden z nich zamienia się w chmarę motyli większość ginie ku dzikiej uciesze Motorniczego tak właśnie szczęście pokonuje nieszczęście swoim kosztem dając mu satysfakcję z siebie samego czyż to już nie szczęście
    2 punkty
  18. Sprzedałeś duszę i wiarę – kupcze i kupiłeś garść klejnotów – głupcze. Założyłeś też szkarłatną koronę. Ale nie podążaj w tę stronę.
    2 punkty
  19. Jak mylne wrażenie można odnieść Gdy wraca się w miejsce w którym się już było Kiedy myślisz że powtarzasz spisaną opowieść I że co miało być już raz się ziściło. Ale przecież trójwymiar nabiera znaczenia Gdy pchany do przodu jest przez czas. Za jego sprawą wszystko się zmienia Woda którą piłeś wczoraj ma dziś zupełnie inny smak.
    2 punkty
  20. na skraju lasu zapomniana chata w niej odpoczywa zmęczony wiatr opowiada pająkowi że gdy był młody pędził na cwał był tu i tam podsłuchało to echo zaczęło się śmiać było szczere więc powiedziało może faktycznie jesteś zmęczony bo ile można na złamanie karku po świecie gnać odpocznij i nie opowiadaj pająkowi i obecnej tu ciszy że już pora że już czas przecież my cię lubimy czyli pola lasy i ja kochają cię góry i morska dal bez ciebie naprawdę zrobi się smutno będzie kulał przyszły czas
    2 punkty
  21. Znów odbyłem podróż w czasie.To ogromna zaleta tego rodzaju (Twoich) utworów.Dziękuję :) Trochę smutno, bo przypominam sobie jak na plażach Jastrzębiej Góry zbierałem maleńkie jak groch najwyżej, bursztyny.I ta radość i to ,że zebrałeś kilkanaście , a resztę zostawiłeś dla innych. Kiedy to się dzieje ,że z takiego dziecka wyrasta egoista ze wszystkiego robiący biznes, pieniądze.Wszystko niszczy na swojej drodze ...by nic dla drugiego człowieka już nie pozostawić.
    2 punkty
  22. Zgadzam się z tezą, z pierwszych wersów, potem spodziewałam się argumentów i w zasadzie są, ale jednostronne. Uwaga z niego poszła na nią i straciłam wątek. Rozprawka to nie jest, ale coś się rozjechało w przekazie. Co tak naprawdę chciałaś przekazać? Po raz. pozdrawiam, bb
    2 punkty
  23. proste i prawdziwe.
    2 punkty
  24. Pu­kam do drzwi te­raz wys­tar­czy pozbierać wszys­tkie ry­by z chmur rzu­cić słońcem o ziemie jak szklanką w chwi­li złości na niedo­kończo­nym horyzoncie do­malo­wać ra­dos­ne­go Boga i ma­my chaos nie tyl­ko w pogodzie a niech pa­da próżny deszcz w pro­moc­ji są parasole i gu­mowe wieloryby Idziemy pustą plażą dziś nie ma na­wet komorników sto­py ka­leczą wyrzu­cone muszelki przy bur­szty­nowej herbacie up­ragniony pocałunek lu­bię ten wiatr od morza o słonym poranku
    2 punkty
  25. @w kropki bordo
    2 punkty
  26. Od dziś już będę zawsze samotna - otoczona dobrymi ludźmi, serdecznym słowem. Nie chcę nic więcej, wszystko już miałam - dziękuję Ci, Boże, za dzieci. Niechaj to będzie moją pokutą: Za głupot całe potoki Za łzy wylane z własnej potrzeby Za samodzielnie wydane wyroki Za czyny, których nie przewidziałam Za skutki, przyczyny, efekty Od dzisiaj chcę być już zawsze samotna W gronie i tłumie was - uśmiechniętych. 30.04.2021 r.
    2 punkty
  27. Niezmiennie i ciągle w dobroć ludzi nie wątpię naiwna wiara moja tak często ganiona że wilk w owczej skórze że ufać to wbrew naturze że gdyby kózka nie gadała to by wreszcie nie płakała że Polak mądrzejszy po szkodzie że płakać już nie jest w modzie że uczyć się na błędach mi nie wychodzi że potem ukrywam się w kącie że szansa ostatnia ostatnią być winna więc winnam że z szans dawania choć dusza zszargana już jestem znana 07.04.2021 r.
    2 punkty
  28. Dawny wręcz chłopięcy wiersz. Nie pamiętam już imienia platonicznej ukochanej , ale wiem, że dla takich chwil warto żyć… słońce i gwiazdy przy ustach Twych bledną a serce śpiewa dla Ciebie pieśń chwalebną dusza co ją los uwięził w mym niecnym ciele rwie się i pod stopami Twymi ściele chciałbym miła otoczyć Cię ramieniem lecz ramię me kruchym jest westchnieniem niczym jest życia nić i Ziemi istnienie gdy skronie pali niespełnione pragnienie ach, zrzucić czar i w chmury się wznieść w obłokach ostatnią życia zanucić pieśń niech biegnąc ku Tobie pierś mą rwie nim w wiecznym pogrążę się śnie
    1 punkt
  29. dla dziecka - nieskończony dla starca - mgnieniem a ja pakuję go do torebki upycham szpilką pieczętuję szminką skrapiam perfumami i robię fiuuuuuuuu... w kosmos
    1 punkt
  30. Wyjątek stanowił Tomasz. A że na drodze wyjątków wertepy, buty miał zdarte. Nie pił i nie grał w karty. I wahadełkiem zdrowia nie wróżył. W podróży dał się okraść z powrotów. Święta są dwa razy w roku. Święta są dwa razy w roku. I wolał tynk z sufitu niż popiół na czole. Wolał jednak pamiętać.
    1 punkt
  31. pytam wiosny czemu taka deszczowa zostawia mnie bez odpowiedzi nadal sypiąc z nieba kroplami nie zamierzam jej przeszkadzać szanuję jej prywatność każdy ma gorsze dni moje dobrze znasz znają nagie ściany odłamki szkła Twoje silne ręce wiele razy trzymały mój świat gdy okno było na oścież otwarte a z nieba patrzyły gwiazdy nie mogąc negocjować zapytałam nocy czemu taka cicha skoro w niej najwięcej myśli w odpowiedzi podesłała wschód słońca Klaudia Gasztold
    1 punkt
  32. Gdy nie: - przewracasz ja jestem i ja lubię oczyma, - ma radości z otaczających nas radości, - tęsknisz rękami tkwiącymi w telefonie, w torebce i po kieszeniach, - dziwisz się niesymetrycznym odruchem kształtnej brwi, - gestykulujesz na tętniące współodczuciem tak, - pytasz o uncję minut w zapamiętane wstecz, - tłumaczysz jaką wartością serce nasiąkło, - wspominasz naszych pięciu minut uniesień, - żeglujesz w obłokach rosnących oparów natchnienia, - dławisz pozytywnej melodii kilku skwapliwych doznań, - uważasz, - ma, wybieram Gdynię. Pośród sennego brzasku plaży i odbłysków portowych łajb idę na rybkę z piwem. A ona zapyta kruchym spojrzeniem - czemu pan tak sam i po cóż pan odmienność konsumuje. Odpowiem zgodnie z prawdą, że nie wiem. A potem ona rzeknie - smacznego i zrób pan cokolwiek ze sobą żeby być ładnym, gdyż tutaj ciągle o urodę się rozchodzi. Odpowiem lekko kłamliwie, że się nad tym zastanowię. A jeszcze później ona doradzi - los proszę pana trzeba udźwignąć, gdyż los tak już ma, że jest częściej niż często ociężały i uciążliwy. Proszę się rozejrzeć - sami ciężarowcy. Zgodzę się. Pod koniec jej ładnie podziękuję, ponieważ najlepiej jak potrafię czyli dobrym słowem. Cóż już nie umiem inaczej...
    1 punkt
  33. Dorosłam do tego by przestać ci grozić umiem już zamknąć usta chcę umieć zamknąć oczy
    1 punkt
  34. Dobry, poruszający do głębi wiersz, doskonale ukazuje walkę o miłość. Oby nadzieja i miłość wygrały, a jeśli nie, to oby bohaterka wiersza umiała pójść dalej z podniesioną głową... I jeszcze nasunął mi się cytat, taki ponadczasowy "Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było."Antoine de Saint-Exupéry
    1 punkt
  35. To chyba raczej sentencja niż wiersz. Taka z gatunku mądrości ludowych. A jakie są rymy - każdy widzi.
    1 punkt
  36. Świetny wiersz... Czasem trzeba coś puścić, żeby się ratować, ale niełatwo wypuścić z rąk najcenniejszy dar, rozumiem to i szanuję.
    1 punkt
  37. Ależ ta Małgosia K. to wykonała... pięknie.! nie znałam tego wykonania. A wiersz... jako afekt, w porządku, poza tym, jutro może przerażać trochę, ale nie warto upychać lęku... Pozdrawiam.
    1 punkt
  38. drewniani aktorzy scen zbiorowych stworzeni do roli całości rozterka przed domkiem zamkiem piramidą z sześciennych możliwości kolejne decyzje na to z klocków obok skazanego do końca na siebie dach co już nieraz bywał podłogą na każdą rolę przystaje nowym złączeniem ścianek i wciąż od nowa kolorowe gruzy pod ręką którą zawsze można cofnąć
    1 punkt
  39. Witam - jestem na tak - Po0zdr. uśmiechem.
    1 punkt
  40. @corival Bardzo ciekawy wiersz, nie miałam pojęcia co to sukcynit!
    1 punkt
  41. @w kropki bordo hmm... wiedziałem, ze masz spaczony gust ;-)) just like me pozdro!
    1 punkt
  42. Dziuple bez śpiewu. Czarne i żółte. Pewnie to znowu jacyś "my" ... Niepełni nadziei siedzimy w zakorkowanej butelce i czekamy na jakieś wieści o życiu Naszym, nie naszym ... Obojętni-e. Wszystko i tak zlewa się w jedno, sfermentowane od frustracji, wino: stoimy na postojach takskówek mimo, że nie mamy dokąd jechać Pracujemy nad sobą, chociaż jesteśmy bezrobotni W bibliotekach chcemy ''coś z intrygą" - mówią nam, że autobiografia Rosy Parks właśnie przechodzi dezynfekcję ... Kochamy - w każdej chwili - poza rozwodem ... Jak łatwo się przystosowujemy! Bywa, że nie jesteśmy więźniami przyzwyczajenia - ono (też) może dać nam wolność... ... od noszenia mentalnych kaftanów, od żalu, że podwieczorki ze znajomymi, to codzienne ciasteczko z dżemem z morwy i kolumbijską kawą z mlekiem z ręcznie dojonych krów z organicznych farm na Jukatanie już nie jest naszym rytuałem!! Rozpacz, samobójstwo! Nie ma świata! Zamknięty! I nagle chcę mieć dziecko. Ale dowiaduję się, że kwestią tutaj jest ''letalność" W przypadku mojej latencji tyczącej się tego tematu, oraz problemów z fertylizacją, to może być niewykonalne. Ale kuszę cię nocą, nerwowo szarpę, rozrywam prześcieradła - pusta szklarnia ... Wychodzę. Godzinami włóczę się po sklepach, gdyż są pełne kolorów i wszystko tam można dostać natychmiast I płaci się gotówką, lub kartą, a to jest widzialne i namacalne (synonim: "wiarygodne"; antonim: "znak zapytania") Nie, nie! Nie włóczę się tak, jak ten "oszust,'' Bóg, który funduje ludziom kłopoty, później każe im za to płacić, po czym znika i nawet nie wiadomo, czy w ogóle istniał. Po prostu kontynuuję bycie całymi półgodzinami tępo wpatrując się w przedmioty, nawet w kostki twarogu, czy płyn do mycia zlewozmywaków z tworzyw nierdzewnych. Nie wiem ... Może w tym wszystkim widzę ludzkie twarze? Wspomnienia randek, na które nikt mnie nigdy nie zaprosił i rodzinnych imprez, na których nikogo nie znałam ... Siódmego dnia nie odpoczywam. Głowię się nad stworzeniem. Czegoś, co zaprowadzi mnie na horyzont, zobaczę gwiazdę na morelowym niebie - nie w Teksasie, tylko w Arizonie...? Kto w ogóle wymyślił kraje? Narody? Powiaty i województwa?! W jakim hrabstwie mieszka szlachetność? Jaki stan odgruzuje wszystkie nasze trzęsienia ziemi ... ? Granica. Bzdury. "A tak, to wiem, gdzie to jest." Do mojej komnaty lokaj właśnie przyniósł wazę z zupą z dyni. Zjem bez grzanek, bez apetytu i bez łyżki ... Jestem wdową po Jacku-O'-Lantern. Wynajmuję skromne poddasze bez okien i z hulającym wiatrem Utrzymuję się z pokazów akrobatycznych: głównie hula-hop z chmur, równoważnia z czyśca i skoki przez kozła - na piekielnym ruszcie (tzw. ofiarny) Trudno będzie przeskoczyć.
    1 punkt
  43. @Tomasz Kucina Super poprawnie Tomku, przynajmniej z Twojego punktu widzenia, każdy może swoje spostrzeżenia zawrzeć, zgoła inne i na tym polega twórcza rozmowa. Uczymy się jeden od drugiego, zauważamy inne elementy wiersza. Nieraz patrzę na komentarze i do głowy by mi nie przyszło, że właśnie tak można spojrzeć na ten czy inny wiersz. Popatrz jak My wszyscy różnimy się wewnętrznie choć robimy niby to samo. Trzymaj się zdrowo.
    1 punkt
  44. @iwonaroma Oj, ciemno, choć oko wykol, a tłok taki, że ni-(e)-lotki nie wciśniesz... ;-) Fajnie, Iwonko. :-)
    1 punkt
  45. @Śmiertelna o matko, jak jednoznacznie...
    1 punkt
  46. Przerażenie zacisnęło pętlę na mojej szyi I nic nie jest w stanie podnieść noża (ty pij) który leży opodal jedna w domu jestem w otchłani samotności żebrać o miłość nie chcę i nie chcę litości żeby nie mówić - piszę żeby nie słuchać - milczę brudna moja karta jak w tym wieku każda przyszłość z rąk wypadła mi nie znoszę ciężaru ciszy nikt nie usłyszy drgawek majakow trzęsę się z zimna czy ze strachu nie patrzę w oczy domowych luster tylko koty się zdziwią że miski puste 27.04.2021 r.
    1 punkt
  47. Światłem mrok owijam pod powieką srebrem szumię gdy ty niemą smugą w źrenicy zawisłą tykasz jak noc co strzępem po mym śnie się stoczy kroplą gwiazdy polarnej osiadam w kaskadzie milczenia twego zanim umrzesz w krajobrazie trwóg tonący winy ci odpuszczam dzbanem nektaru co niebo skrywa kuszę czy zdążę gdy w szarówce półcienia pękniesz haftem krwi zjeżony i w duszy mowie własny głos zagubisz.
    1 punkt
  48. Wróciłaś z daleka, harda, małomówna, pieniądz ci przysłonił wzroku perspektywę. Nie powrócą nigdy wieczory bzykliwe, została jak kołacz, hurysy buziuchna. Pomarszczona trochę z oczyma na wylot, już nie widzą środka, pustawe spojrzenie. Patrzysz a nie czujesz, przetrwało niewiele, tego co niedawno, nazywałaś... miłość. Odjeżdżasz wspomnieniem, świat cię zrobił martwą, dwa lata rozłąki i powstały mury. Zegar boska miara - człowieka znieczulił, zwłaszcza że wychynął godzinami stamtąd. Oddaje ci rękę kiedyś darowaną i zwalniam ze słowa, może... aż do śmierci. Jak pragniesz i zechcesz w lustro swoje zerknij, łkasz kiedy zobaczysz anielicy żałość. "Kobieta nie powinna być gorsza od anioła, mężczyzna zaś tylko trochę lepszy od diabła." - Mikołaj Gogol.
    1 punkt
  49. Zamykam się w świecie, który nie jest mój. Dotykam rąk, nie moich. Nie będą nimi. Wierzę marzeniom, choć one nie wierzą we mnie. Nie walczę o szczęście. Walczę ze szczęściem. Nie umiem sobie poradzić, więc radzę sobie, jak umiem. Budzę się 24.11.2008
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...