Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.05.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Rola narosło chwastów w łańcuchu dekad na plenne ziemie wiatr się zapuścił i wciąż próbuje na polach Matki jady rozsiewać kamienie zrzuca ręką cienistą przestawia ścieżki w odgałęzienia zasadza głowy a skargi zmierzchów i bezgłos piskląt są jak zdeptane liście przed domem to przemijanie wszystkiego w nicość historia cykle zakreśla wokół bo przecież w górę nie wzlecą liście ziemia je strawi wierzę że po coś bo każde źdźbełko łono użyźni zbutwieją także czcze nędzne słowa lecz gdyby zmienić co dzisiaj w miłość czy ciepło spojrzeń odpuści wczoraj maj, 2021
    8 punktów
  2. Już maj rozkwitnął zielenią i bzy na drzewach pachniały powrócił żołnierz nie zginął a śpiewem go ptaki witały Matka go wzięła w ramiona i łzy radości płynęły do głębi serca wzruszona słowa jej w gardle utknęły Bo przecież czekała latami by dożyć szczęśliwie tej chwili i była przy nim myślami daleko na froncie na linii Znów radość rozkwitła w człowieku bo krzyż uwolnił ramiona ta wojna w dwudziestym wieku była już wreszcie skończona
    6 punktów
  3. gdy koń trafia na pastwisko same się zielenią koniczyny on patrzy schyla się przegryza zapominając o wszystkim świat na dnie żołądka pielęgnuje do miękkości aż krągłości go wzdymają mając dużo mając ogrom podnosi głowę na niebo bo może gdzieś jest więcej nie świata ale koniczyny mógłby tam pogalopować swoją ścieżką wąską polem wyraźnego widzenia zanim ktoś podejdzie z tyłu lub z boku zaskoczy zanim zadrży powietrze obce może złowrogie zanim odsłoni się nagle jakaś szersza perspektywa i przestanie patrzeć pod nogi niesiony własnym pędem nie o słońce się potykając ale o jabłonkę na horyzoncie
    5 punktów
  4. jesteś daleko pochodzisz już z innej krainy innego czasu nie wiem czemu ale wciąż myślę o tobie – kochana powiedz czemu pachną nadal bzy które już dawno spłonęły w błysku słodkiej melancholii czemu tak bardzo ciężkie są dni tak bardzo ranią promienie słońca albo deszcz spada ciężkimi kroplami na ukrytą pod makijażem klauna zniszczoną twarz powiedz czemu spływa wciąż łza za łzą (Włodzimierz Zastawniak, 2021-05-07)
    4 punkty
  5. Wystarczy, nie mam więcej pytań. Długo czekałam na odpowiedź, a teraz, że tak powiem, znikam. Niemiło było pana poznać. Pierwsze wrażenie, owszem dobre, godziny, dni, miesiące lata pan mnie utwierdzał w tym, że człowiek taki jak pan to z nieba gwiazdka. Inteligentny i przystojny, troskliwy, z klasą, oczytany, zabawny ciut, intrygujący. Błyskotliwością oślepiana, wabiona jak ta ćma przez lampę uległam, wpadłam w pańskie sidła. Nie pierwsza, pewnie nie ostatnia głupia, marzyła mi się miłość. I poznawałam coraz lepiej, jak to jest z panem idealnym, przez chwilę byłam najpiękniejszą i najważniejszą. Pępkiem świata. A gdy pan uznał, że już jestem zdobyta niby złoty puchar, to potraktował tak jak rzeczy, którym już pora do lamusa. Spytałam kiedyś - co się dzieje? Pół roku żadnej odpowiedzi, bo przecież bujał pan po świecie. Nie za babami, za pieniędzmi. A teraz sobie pan przypomniał i dopytuje, czy wciąż tęsknię, czy nadal do szaleństwa kocham. Jak diabeł kusi - będzie pięknie. Nic już nie będzie, drogi panie, mam dosyć, myślę, że na lata. Już chyba lepiej być bez pary, niż godzić się na bylejakość.
    3 punkty
  6. Sto pięćdziesiąt jeden - nastąpna stronica, zaglądam do tyłu, tam nic nie zachwyca. Wnet zacznę od pierwszej, rozparta pożółkła, o wiośnie pisałem, od tłuszczu opuchła. Czy dwudziesta siódma złudzeniem zapachnie? Spojrzała z ukosa - podkreśliła płaczem. Pięćdziesiąta piąta... po lesie wędrówka, zahukała strachem, sóweczka maciupka. Sześćdziesiąta ósma, wiatry wyzwoliła, seksowne, przytulne, stukocze co chwila. Osiemdziesiąt siedem - mój sen o Warszawie, pamiętasz sterczące kikuty półnagie? Sto trzecia z kolei, o ojcu i matce, zapatrzeni w nicość w komuszej niełasce. Sto dwudziesta czwarta, o wesołym Romku, gazer przemądrzały - tak jakby po polsku. Sto czterdziesta czwarta, tuż prawie przy końcu, doświadczenie uczy, książka w martwym ciągu. Sto pięćdziesiąt jeden - patrz, strzępek zeszytu, resztę jak zapiszesz, za pióro... zlicytuj. "Pustkowie nie zna słów. Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!" - Tomas Transtromer.
    3 punkty
  7. I Chyba dorosłeś bo już się nie boisz nic udowadniać na siłę nie musisz cel osiągnąłeś może i przyziemny jakżeż przyjemnie jest już nic nie robić nawet gdy mucha po policzku chodzi a wszyscy biegną jakby ich ktoś gonił Akt trzeci skończył się dla ciebie gdy miałeś włożyć krakersa do buzi herbata w kubku dawno już wystygła ciastko pokruszone na podłodze leży II Nie potrafimy rozmawiać ze sobą nadajemy na innych zbyt odległych falach -tak w drugim akcie powiedziała ona na odczepne gdy się pakowała Chciałeś się zabić lecz bałeś się śmierci bo czy wiadomo co po drugiej stronie czeka lub czyha na zranioną duszę w uzależnień wpadłeś więc ramiona III A w akcie pierwszym wciąż bawisz się z dziećmi opowiadasz im bajki straszne na dobranoc kobieta obok w beżowej sukience wyszła za ciebie bez namysłu za mąż
    3 punkty
  8. Miliony lat dzielą, legenda się rodzi w bólu wyniosłych olbrzymów, na nieznanym lądzie. Fennoskandia pęka, wulkany bulgoczą groźnie, przerażenie w drżeniu, popiół opada na ziemię. Bujna zieleń oblepiona gęstą mazią. Ochronna krew wolno spływa, daje ukojenie. Wypełnia szczeliny, plastrem opatruje. Artystyczna dusza w formie, stopniowo zastyga. Z czasem kamienieje zatrzymuje iskierki bytów, śladami dziejów zaprzeszłych, opowiada historie nieznane.
    3 punkty
  9. Chcę, by moja miłość była ognista paląca najtwardsze uprzedzenia największą obojętność najwytrawniejszy sceptycyzm tak normalna w swym szaleństwie Chwycę cię dziewczyno i przytulę nie rozbiorę z ciebie nawet koszulki z ramienia na przekór tym, co ściągnęliby wszystko popatrzę tylko w oczy i pocałuję w czoło Zmierzwię ci włosy przyjacielu nam nie wypadają już inne umizgi poklepię zbyt mocno po plecach byś wiedział że zawsze, cokolwiek by było Powiem, że cię rozumiem, wariacie że obok ciebie stoi brat w chorobie nie na tą, to na inną, ja też jestem tak bardzo Spojrzę na panią jak na osobę tak, to nie pomyłka ktoś musi, gdy pani unika swego lustra uśmiechem załagodzę nasze wspólne cierpienie Wyrażę podziw dla pańskich idei nawet gdy będą zbyt wielkie bym mógł je ogarnąć zachęcę do dalszych rozważań jeszcze wyżej można się przecież wznieść
    3 punkty
  10. jesteś wystarczający tak jak ja jeśli ktoś mówi inaczej łże jak pies zastanówmy się przez chwilę w poniedziałek boli mnie głowa nas w środę nie ma bo za dużo wypiłam we wtorek krwawię po raz ostatni czwartek jest nieobecny a ja jestem naga 210507
    3 punkty
  11. Pewnej nocy po północy kiedy księżyc zakrył cień wyszło z lasu jakieś licho możesz wierzyć mi lub nie Licho owo że tak powiem krąży sobie tu i tam lubi zajrzeć ci pod kołdrę częściej kiedy jesteś sam(a) Jedno oko wielkie usta nochal a w nim dziury dwie węszy kogo by tu dopaść wiek nie liczy się-o nie Czarne koty pod oknami serenadę nucą zła poplecznicy czarnej magii wiedzą kiedy nadejść ma Coś za tobą zaskrzypiało przed oczami przemknął cień serce nagle bić przestało bój się...chyba że nie boisz się
    3 punkty
  12. strzeliste palmy mierzą w galaktyki gwiazd korony płoną zachodami słońca na zarzut o skąpą fotosyntezę oferują foto - okiem rzuca świat sława sięga bruku w tle tańczy umęczony Elvis pięć minut nadchodzi raptownie jak trzęsienie ziemi odchodzi z wyciem kojota na wzgórzu afiszowych marzeń odległość mierzy się czasem prawdziwy Wild Wild West pamiętam o tym gdy gniję na autostradzie tłocząc mojej dżungli krew delfiny w tej sekundzie kręcą gratisowe salta surferzy odziani endorfiną wracają do marzeń o fali basenowe wille puszczają białą kreską oko do kolejki chętnych na sfabrykowany sen darowany przedpłatą z namiotem pod mostem jesienią tasmańska Santa Ana zamiata spopielone anioły upadłe od podciętych skrzydeł trzymam rękę na pulsie w betonowej arterii musiałam przelać wiele krwi by ją dziś kochać
    2 punkty
  13. zmęczony życiem człowiek usiadł na kamieniu patrząc niepewnie na drzewo zaczął sie mu żalić że ono i kamień są szczęśliwsi bo echo i wiatr umieją z nimi rozmawiać on tylko z cieniem że wszystko co fajne zgubił po drodze i to go boli boli bo jego horyzont nic a nic nie jaśnieje jest ciemny zmęczony życiem człowiek nie zapomniał marzyć ciągle w coś wierzy czuje że w tym odnajdzie zagubione i poczuje dużą ulgę bo tym czymś będzie brama uśmiechem ozdobiona
    2 punkty
  14. Nie wchodzić do tej samej rzeki, Nie wybaczać sto razy tej samej osobie Żyć własnym życiem Zacząć podróżować Marzyć od nowa śnić po prostu Od nowa szczęśliwą być Zmienić nowe skrzydła W śród przyjaciół schronić się Lecz tych prawdziwych Iwa
    2 punkty
  15. Wyślij żmiję bezecenkę, przecież jeszcze czołgam się do ciebie. Wyślij mi armatnią kulę celnie, bo wciąż nogę mam i rękę. Poślij w serce me pogardę, bo niezmiennie bije tobie - ciągle! Spluń na ścierwo, powiedz podłą klątwę, może wreszcie spuszczę gardę. Nie wiem, ile jeszcze musisz zesłać jednoznacznych plag egipskich?! Cisza, wzgarda - "mam cię dosyć" - nic z nich, żeby mą nadzieję zdusić. 30.04.2021 r. https://youtu.be/oLOvZwwUtic
    2 punkty
  16. Dostałam talizman na wieczne - pamiętam żeby wiedzieć, że w opiece jestem że zawsze będzie jak to się stało, że od kilku dni zaciska się na mojej szyi z każdym ruchem ciaśniej już nie ratuje - gasnę a ja ciągle wyciągam dłoń i łapię go choć dusi z każdą chwilą bardziej talizman i przekleństwo 30.04.2021 r.
    2 punkty
  17. dwa pociągi na kolizyjnym kursie pierwszy już hamuje drugi tylko przyspiesza tuż przed zderzeniem jeden z nich zamienia się w chmarę motyli większość ginie ku dzikiej uciesze Motorniczego tak właśnie szczęście pokonuje nieszczęście swoim kosztem dając mu satysfakcję z siebie samego czyż to już nie szczęście
    2 punkty
  18. Sprzedałeś duszę i wiarę – kupcze i kupiłeś garść klejnotów – głupcze. Założyłeś też szkarłatną koronę. Ale nie podążaj w tę stronę.
    2 punkty
  19. Jak mylne wrażenie można odnieść Gdy wraca się w miejsce w którym się już było Kiedy myślisz że powtarzasz spisaną opowieść I że co miało być już raz się ziściło. Ale przecież trójwymiar nabiera znaczenia Gdy pchany do przodu jest przez czas. Za jego sprawą wszystko się zmienia Woda którą piłeś wczoraj ma dziś zupełnie inny smak.
    2 punkty
  20. na skraju lasu zapomniana chata w niej odpoczywa zmęczony wiatr opowiada pająkowi że gdy był młody pędził na cwał był tu i tam podsłuchało to echo zaczęło się śmiać było szczere więc powiedziało może faktycznie jesteś zmęczony bo ile można na złamanie karku po świecie gnać odpocznij i nie opowiadaj pająkowi i obecnej tu ciszy że już pora że już czas przecież my cię lubimy czyli pola lasy i ja kochają cię góry i morska dal bez ciebie naprawdę zrobi się smutno będzie kulał przyszły czas
    2 punkty
  21. Znów odbyłem podróż w czasie.To ogromna zaleta tego rodzaju (Twoich) utworów.Dziękuję :) Trochę smutno, bo przypominam sobie jak na plażach Jastrzębiej Góry zbierałem maleńkie jak groch najwyżej, bursztyny.I ta radość i to ,że zebrałeś kilkanaście , a resztę zostawiłeś dla innych. Kiedy to się dzieje ,że z takiego dziecka wyrasta egoista ze wszystkiego robiący biznes, pieniądze.Wszystko niszczy na swojej drodze ...by nic dla drugiego człowieka już nie pozostawić.
    2 punkty
  22. Zgadzam się z tezą, z pierwszych wersów, potem spodziewałam się argumentów i w zasadzie są, ale jednostronne. Uwaga z niego poszła na nią i straciłam wątek. Rozprawka to nie jest, ale coś się rozjechało w przekazie. Co tak naprawdę chciałaś przekazać? Po raz. pozdrawiam, bb
    2 punkty
  23. proste i prawdziwe.
    2 punkty
  24. Pu­kam do drzwi te­raz wys­tar­czy pozbierać wszys­tkie ry­by z chmur rzu­cić słońcem o ziemie jak szklanką w chwi­li złości na niedo­kończo­nym horyzoncie do­malo­wać ra­dos­ne­go Boga i ma­my chaos nie tyl­ko w pogodzie a niech pa­da próżny deszcz w pro­moc­ji są parasole i gu­mowe wieloryby Idziemy pustą plażą dziś nie ma na­wet komorników sto­py ka­leczą wyrzu­cone muszelki przy bur­szty­nowej herbacie up­ragniony pocałunek lu­bię ten wiatr od morza o słonym poranku
    2 punkty
  25. @w kropki bordo
    2 punkty
  26. Od dziś już będę zawsze samotna - otoczona dobrymi ludźmi, serdecznym słowem. Nie chcę nic więcej, wszystko już miałam - dziękuję Ci, Boże, za dzieci. Niechaj to będzie moją pokutą: Za głupot całe potoki Za łzy wylane z własnej potrzeby Za samodzielnie wydane wyroki Za czyny, których nie przewidziałam Za skutki, przyczyny, efekty Od dzisiaj chcę być już zawsze samotna W gronie i tłumie was - uśmiechniętych. 30.04.2021 r.
    2 punkty
  27. Niezmiennie i ciągle w dobroć ludzi nie wątpię naiwna wiara moja tak często ganiona że wilk w owczej skórze że ufać to wbrew naturze że gdyby kózka nie gadała to by wreszcie nie płakała że Polak mądrzejszy po szkodzie że płakać już nie jest w modzie że uczyć się na błędach mi nie wychodzi że potem ukrywam się w kącie że szansa ostatnia ostatnią być winna więc winnam że z szans dawania choć dusza zszargana już jestem znana 07.04.2021 r.
    2 punkty
  28. Pomieszczenie było przytulne, otulone przytłumionym światłem ze staroświeckich abażurów w kwiaty. Drewniane proste krzesła i białe obrusy. Na sali zajętych parę stolików, o wiele mniej niż w czasach świetności tego miejsca. Starszy mężczyzna w koszuli obsługiwał gości z niespotykaną elegancją, a za barem stała młoda dziewczyna w zbyt mocnym makijażu. Cicho śpiewał Ernest Tubb. Siedzieli na uboczu. Ona w bordowej sukni, zapiętej pod szyją, choć oczy miała młode. On w koszulce z Pikachu. Patrzył na jej lewą pierś, gdzie w miejscu serca widniała dziura. Wiedział , że patrzy na niego przez nią, przez tę dziurę, którą od dłuższego czasu obserwował, jak się powiększa. Tydzień temu, gdy jej powiedział, była wielkości główki od szpilki, teraz mógłby włożyć w nią pięść. - Co w pracy? - zapytała, zastanawiając się czy smuci go ta jej dziura. - Jakoś leci - przemieszał widelcem makaron. - To dobrze – pokiwała lekko głową i rozejrzała się po sali. – Dobrze. Po dłuższej chwili odezwał się - A u Ciebie? - Też w porządku. Bogna znów odwala, ale tak to w porządku. - Świetnie. Jedli w milczeniu. Kelner zebrał talerze. Po chwili podszedł. - Na deser proponuję szanownemu państwu, naszą specjalność - pyszną szarlotkę na ciepło z lodami waniliowymi. - Dziękuję - odpowiedział. - Poproszę dwie, dla tego pana także- odpowiedziała Kelner spojrzał na nią, na niego. On przytaknął smutno głową. - Oczywiście, napiją się Państwo kawy? - Z mlekiem. - Ja dziękuję - znów odmówił. - Pan również się napije. Podwójne espresso. - Naturalnie, dziękuję - odszedł. Po kilku minutach wrócił z kawą i deserem. -Proszę, szarlotka dla państwa, smacznego. Jadła zgodnie z etykietą, siedząc prosto, trzymając łokcie przy sobie. Patrzyła obojętnie jak połykał kolejne kęsy ze strugami łez spływającymi w milczeniu po policzkach. - Pamiętam od aperitifu, szarlotka nie była potrzebna. - Oj była. Westchnął głośno. - To znaczy, że to koniec? - Tak? - Wiem, że lubisz poetycko, symbolicznie. Wracasz do początku. - Nie jest mi łatwo, Aleks - pochyliła się ku niemu. - A jednak to ja płaczę. - Sam wybrałeś tamtego wieczoru. Zakrył twarz dłońmi. - Jak długo mam przepraszać, jak długo błagać? Nawet lekarz mówił, że nałóg to choroba. -Ale kłamstwo to już wybór. Pokręcił głową w rezygnacji. - Basiu...- chciał złapać ją za dłoń. Wstała, wyszła. Księżyc w pełni oświetlał nieduży klomb i parking przed restauracją. Stała paląc papierosa. Smukła, zgrabna, smutna, zimna w przeciwieństwie do sierpniowej nocy, która ją otulała.
    1 punkt
  29. Tym razem wiersz nawiązuje do wierzeń Wikingów. Wodną drogą podąży. Fal srebrzystych szlakiem, dusza dotrze do krainy zmarłych. Łódź jest już gotowa o morski konungu. Ciała towarzyszy i stos na korabiu czekają. Słup dymu, coraz bardziej nikły, wyznaczy szlak wędrówki ku Walhalli.
    1 punkt
  30. Dlaczego ciągle sobie coś wmawiasz zawsze za szybko się załamujesz nasze życie na głowie postawiasz tyle przecież od nas otrzymujesz Przestań już wreszcie głupoty gadać ciągle dopada cię zniechęcenie Może musisz się lepiej najadać bo znowu zaczniesz swoje smęcenie Pomoc to jednak z ciebie jest żadna Przecież inni sobie dają radę Chandra twa zupełnie bezzasadna skończ już twoją tanią maskaradę Kiedyś byłeś tak bardzo radosny ja to chyba z tobą osiwieję teraz widok twój bardzo żałosny Boże, niech on wreszcie otrzeźwieje! Przecież ma wszystko, czego mu trzeba na pewno nie jest tak źle, jak mówi mnie to kiedyś brakowało chleba czy ktoś mu do rozumu przemówi? Nie wierzę ci, na pewno przesadzasz przejdzie tobie, jak pójdziesz pobiegać zmartwień nam tylko znowu dokładasz o pracę byś się zaczął ubiegać Szukasz zawsze na siłę problemów oj tam, oj tam, od razu depresja już nie biadol, już lepiej nic nie mów bycie łzawym to twoja profesja Widzę, że rad moich nie chcesz słuchać jesteśmy uporem twym zdumieni Nie będziemy wciąż na ciebie chuchać poczekamy, jak ci się odmieni
    1 punkt
  31. Przyszłość jest martwa, pragnę gangreny. Nic już nie jest w stanie mnie pocieszyć. Mam tylko dwa cholerne problemy, tchórzostwo i drugi gorszy - dzieci. 30.04.2021 r.
    1 punkt
  32. drzwi uchylone z ciemności wysnuwają się mgły z mgieł błyskają światła wystarczy lekko pchnąć lecz tu nikogo nie widać! słychać tylko piór skrzypienie pod progiem a w nadprożu - szelest...
    1 punkt
  33. @siachna Mnie "zamknę oczy" kojarzy się bardzo jednoznacznie i nieodwracalnie... Przeczytałam dziś jednym tchem wszystkie Twoje wiersze tutaj. Dobra poezja, nawet bardzo dobra, przemawia do mnie, jest mi na swój sposób bliska. Jesteś młoda, utalentowana... uśmiechnij się do losu i niech on uśmiechnie się do Ciebie :)
    1 punkt
  34. Witam i dziękuje za kolejne miłe czytanie - Pozdr. już wieczorowo.
    1 punkt
  35. Jeśli pracujesz sumiennie i bieda cię nie dotyka, zza płotu równie wytrwale, ściga oko zazdrośnika.
    1 punkt
  36. @Nata_Kruk Bo ona karmi później zabiera, co dla nas mdłe, dla niej idea. Pozdrawiam Nato.
    1 punkt
  37. uśmieszek na wszystkich zdjęciach porwać wyrzucić spalić powiesić na ścianie grać w rzutki dokleić wąsy i afro wysuszyć łzy spić się winem oglądać stand up i umrzeć ze śmiechu fatalna przyczyna lepsza niż z lęku przed życiem bez jutra
    1 punkt
  38. @Leszczym Tylko nie stokrotek, toż to polny kwiat... no tak żartujesz. Trzymaj się - z pękiem róż by wypadało.
    1 punkt
  39. @Antosiek Szyszka dziękuję, jeszcze nie włączyłam, zaczekam, pozdrawiam;) @GrumpyElf Dziękuję bardzo, miłego:) @beta_b Se siądę i pomyślę, tak już poprawiłam. Miłego dnia ❤️ @Dag ??? dzięki. Pozdrawiam serdecznie:)
    1 punkt
  40. @Annuszka Tak... po prostu. I tak mi się podoba:) Bywa różnie, ale tu akurat tak;) pozdrawiam IR
    1 punkt
  41. Nie żartuj Valerio? A czym jest inteligencja? Kolejnym wytworem w ocenianiu ludzi przez innych ludzi w ustalonych przesadnych szablonach czy wzorcach jakości? A co ty myślisz, że ci PRowcy to są od nas "zwyczajusów" w czymkolwiek wartościowsi? hehehe ?? Skoro jesteś piszesz i udzielasz się na portalu poetyckim to nie widzę różnic po między nami. Co to jakiś kompleks niższości? Absolutnie nieuzasadniony! Ja też poprawiam teksty komentarze, robię literówki - więc jestem zwyczajny ułomny i popełniam non stop błędy. W liryce liczy się zmysłowość a kreatywność nie musi iść w parze z wydumaną inteligencją - nie cierpię tego terminu. Kreatywność jest wrodzona. Podobno można się w tym podszkolić, ale wszystko zależy od warunkowań indywidualnych. Inteligencja jest wytworem tuzów salonowych którzy udzielają się na kongresach, w mensach i środowiskach hermetycznych. Ja piszę z każdym i opowiadam swobodnie (jak ktoś dopytuje) o czym traktuje mój dany tekst i w jakich wymiarach on oddziałuje. Ten utwór jest o kobiecie i mężczyźnie będących w lekkim konflikcie interesów ze względu na sztukę - która ich bardziej dzieli a niżeli łączy. Więc w pewnym sensie to tekst scientystyczny i mniej zmysłowy. Cielesnym erotykiem jest za to mój ostatni tekst tu opublikowany pt. --> "Aika. Haddis. tangelo. i kruk w Addis Mercato". W treści: Owoc pokusy albo miłości (tangerynka) płynie sobie rzeką i wodospadem Etiopii od dziewczyny do chłopca. Tam zajrzyj, tam jest o zmysłach. Bardziej życiowy tekst a w konwencji stricte fantastycznej. Późno. Lecę lulu. Dobranoc ??
    1 punkt
  42. @Jaka jest prawda Jak ambitnie :) Jakże taktownie i z wielką wyrozumiałością... doprawdy, niemal ideał ;) Pozdrawiam :)
    1 punkt
  43. @huzarc Udatnie opisani... Z niektórymi rzeczami się nie zgadzam, ale to drobnostki. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  44. @iwonaroma Inspirująca wizja :) Poeci tworzący na różnych poziomach... oczywiście można mieć na myśli poziomy i poziomy ;) Pozdrawiam :)
    1 punkt
  45. @iwonaroma Teraz to stukotanie na laptopach:). M
    1 punkt
  46. Gdy jak pająk wędruje po ścianach półkach i plamach mówić coś - myślę czy milczeć więc policzki twoje całuję świecie oddechu on dalej w przestrzeni szybuje - nie wędruj po ścianach - pająku moje oczy pragną twojego wzroku 12.04.2021 r.
    1 punkt
  47. tetu'... zostawiasz nam sonet i to nie byle jaki.! Jestem pewna, że zostanie.. gdzieś.. Twoja scheda, ja, na przykład, układam sobie stosik. Bardzo dobry tytuł, bo treści, o których piszesz niby nie.. ale są powiązane.. Chciałam coś wyszczególnić, ale nie ma jak.. bo całość bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.
    1 punkt
  48. Cień zna mnie Nie bój się Ten cień mnie zna Szeleści w niebycie W niebycie nie słyszę Szeleści w tle mgła Odwracam się Patrzę przed siebie i wstecz Odwracam się przecież Jedną nogą stoję w cieniu Druga noga w blasku dnia Jedna noga nie chce Lewa noga pragnie ciszy Prawa ciągnie w to co zna Lewa dosyć ma już mnie Czasem cień przykrywa pierś Czasem modlę się o cień W końcu wołam: kochaj mnie! 04.04.2021r.
    1 punkt
  49. @tetu Zaraz przyszły mi do głowy sklepy monopolowe z czasów socjalizmu. Dzisiaj całodobowo. No to mamy wolność. Pozdrawiam Cię serdecznie!
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...