Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.04.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Możesz odejść, już dam radę i utrzymam się nad lodem. Rozmrożona krew przepływa, więcej siły. Pójdę przodem. Możesz odejść, już wytrzymam urok tej nieludzkiej ziemi, bo poczułam ciepło w sercu, tego stanu nic nie zmieni. Możesz wrócić do swych marzeń, do snów które Cię poniosą. Pokazałeś jak się kocha. Już nie błądzę ciemną nocą. Albo zostań, jeśli zechcesz i chodź ze mną wspólną drogą. Jest mi dobrze, ciała żyją namiętnością. Jestem obok. Światło dałeś mi na trasie, gdy błądziłam po bezdrożach, teraz wiem gdzie mam iść dalej. Życie krąży, prosta droga. Chcę Cię - a nie potrzebuję. Weź mnie - a nie ratuj w biedzie. Słyszysz tętent kopyt? Dołącz. Radość jest we wspólnym pędzie.12 punktów
-
My z żoną bardzo się kochamy jak dwa aniołki prosto z nieba. To prawda jest, bo żona mówi, że więcej szczęścia mi nie trzeba. Zawsze też sobie pomagamy, co bardzo cieszy strony obie: to żona za mnie mecz obejrzy, to ja za żonę pranie zrobię. Nawet jak obiad ugotuję słów brzydkich raczej nie używa. Wystarczy tylko że smakuje a po jedzeniu ja pozmywam. Na inne już nie mogę patrzeć, choć jest na świecie wiele kobiet. Gdy tylko raz się obejrzałem, to spuchły mi patrzały obie. Jak więc widzicie, życie wspólne dostarcza nam tak wielu wzruszeń. Powiecie - musisz być szczęśliwy. Odpowiem tylko - ano muszę.6 punktów
-
jutra nie będzie nie będzie słońca ptak nie zaśpiewa echo przepadnie prawdy nie ujrzysz tylko ból zostanie ty zaś będziesz królem ciemności który siebie będzie się bał - tak moi mili czas zawsze ma racje6 punktów
-
żarty na bok ten skrawek ziemi nie pomieści nas są już tylko dwa wyjścia albo ty zabijesz mnie albo ja zabiję ciebie tak się teraz bawimy orzeczenia dopełnienia przydawki okoliczniki wiesz dobrze liczy się tylko ja zwierzęce ja ja ja ja robi się późno wiadomo zło źli się bardziej po zmroku ktoś wygra ktoś przegra popłynie krew wroga swego codziennego szybciej niż zwykle szczęściarz morderca patrząc w odpływ obmyje ręce i pysk — narzędzie zbrodni w końcu zaśnie spokojnie nazajutrz zdobędzie się na żart6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
I spadło ich podobno na ziemię miliony a jeżeli na każdego anioła broniącego dostępu do nas przypada jeden demon byłaby to przerażająca wizja lecz nie niemożliwa a jeżeli prawdą jest co mówią stare księgi i ten najlepszy ze światów zbliża się nieuchronnie ku końcowi bez względu na to co o tym sądzimy może powinienem częściej uśmiechać się do sąsiadów być mniej zgryźliwy II czterech jeźdźców osiodłało konie przytwierdziło do siodeł wszystkie grzechy moje5 punktów
-
Umiłowana Erato - czułość recytujesz, podajesz dźwięki kitarą, spowita czekaniem. Ból Apollina w rozterce - on jej serce daje, przewodnik może opiekun buduje fabułę... ... twórczą. Jakże radosna Euterpe, fletem opętana, mityczne powiela modły, ku chwale Parnasu. Bo liryce bezgranicznej co pragniesz rozkazuj, byś poetom olimpijskim, aulosem grać chciała... ... nutą. Polihymnio w zamyśleniu ciągle zadumana, swymi chórami zawodzisz, darujesz wytchnienie. Czas smucisz, powściągasz myśli, nigdy się nie śmiejesz, jesteś dumna i wyniosła, nawet w niebie Gaja... ... śpiewa. Och... pięknolica Kalliope - zobaczę i zmilknę, wyznaczyłaś bose ślady, niejako baśniowo. Najważniejsza pośród równych, epiki królowo, zawsze mile wielkoduszna z tabliczką i rylcem... ... płochym. Śpiewająca Melpomene - tragedia przy końcu, czyż miłe złego początki... rodzicielko syren? Zdrady, mordy czy dramaty - nie powiem, pasyjne, w masce z wieńcem winorośli, jak pragniesz rozplątuj... ... słowem. Kwitnąca, rozkoszna Talia, dotykiem ją muśniesz, pasterzy uwodzisz pieśnią z bluszczykiem na głowie. Komediowo z wiechciem zielska - ha! ha! ha! - nie powiem, płakać nikt tu nie chce - po co? Bo rubaszny uśmiech... ... leczy. "Lepiej być muzą grafomana - niż żadną." - Jerzy Pilch.4 punkty
-
nad łóżkiem tańczy stary krzyż pod łóżkiem gra prezerwatywa echo powtarza księdza ryk „nić grzechu nas usidla” ten dźwięk już znam od wielu lat trudno jest z nim wytrzymać lecz dzisiaj los okazję dał posłuchać brzemienia ciszy mój nagi grzech pyta czy wiem nadchodzi inicjacja spróbujesz raz nie powiesz pas śniadanie nie kolacja cóż zrobić mam to pierwszy raz ten głód od lat doskwiera magnetyzm ciał potrójne tak za cenę potępienia kobietę przecież stworzył Bóg i cóż lepszego zrobić mógł4 punkty
-
Jak może kobieta wyhaczyć faceta? Sprawdzona przynęta, bluzeczka rozpięta, króciutka spódniczka najlepsza zaliczka i widok uroczy dla spragnionych oczu3 punkty
-
graphics CC0 [zimowy minipoemacik liryczny] drapieżne surowe zimy w saniach pamięci skrzeczą zawrócone obrazy sztuka królową śniegu – sztalugą natury… wczesnym porankiem u Claude Moneta „sroka” przysiada na żerdzi w światłocieniu słońca się doświetla kobaltowo-srebrne sekwencje smug brzuchate gile. bałwanki. kuropatwy. i przyszłe przebiśniegi u Kossaka batalistyka i sceny powstańcze u Fałata i Podkowińskiego zimowe panoramy miast… szczeniacka opowieść ucieka poza ramy wtedy czas przywołuje wspomnienia z fresku także mojego dziecięctwa a zima powraca… w mozolnych komemoracjach… dokrewne gruczoły pamięci kompensują aromaty leukocyty Mnemosyne zabielą plenery i znów mróz siarczysty hartuje ryby w polowej wędzarni zima pachnie świątecznym baleronem zrębki drzewa jabłoni aromatyzuje gałązką z jałowca wrażliwą pamięć wszystko co żyło dało się strawić lub powąchać… dziadunio w baranim serdaku pokoleniowy patron zapachów dostawca polędwic i goleni zaklinał czas czar smacznych wspomnień pelenka na stole jarmica z garnkami w potoku żwawo płynęły nosaki pamiętam pulchne dziewczęta rumiane i nie utkane w alabastrowe makijaże zatrzymał się czas na biegunie prawcieleń pierwszych krótkich pocałunków cierpkich i pistacjowych jak Kim Kardashian jako pachnące wiatrem dojrzałe włóki i skore do żyniaczki przeplatają osnowy mej pamięci nieco dalej zimniejsze jeszcze sympozja w dreszczyku plenerów retrospektywnych… utarty sproszkowany śnieg zaprósza teksturalną bielą garbate sosny w panoramie przestrzeni dociążył ich zaciężne igliwia przesuwając horyzonty w nieco głębsze perspektywy szadzi pamiętam gromadne paśniki saren w kordonach żywiołu tu liczne jadłodajnie zapełniała fauna fetowała wolność klarowała smakiem w jasełkach otulonych siankiem a wiatr dął w płuca zimowych futer podszczypując zmysłowo stada młodych sarenek dygoczących z zimna drżących jak osika na wietrze w tym uśpionym potulnym lesie w zaspach śniegu do kolan obtulonych dygoczących ciał w zimnym moralnym nastroju najstarszy jeleń-matuzalem nozdrzem wachlował niczym komin parowozu na forum ogromny i naremny piciur obgryzał z pietyzmem korę skostniałej z zimna jarzębiny zrywając przypadkiem poroże wytyczał granice starego wieku tymczasem w okna historii zajrzał już wieczór u sąsiada izbę pobielono wapnem łyskają cebrzyki i konwie z wodą a obok sapka z białej mąki okraszona masłem z mlekiem i skwarkami i coraz ciemniej i ciemniej za mglistą szybą… a w naszym przybytku jasno i gnuśnie: misio przytulony pod kołdrą ożywiona natura wprawiona w ruch porusza sztucznym płatkiem w „śniegowej” lampce na stole… w przytulnym pokoiku malutkiego chłopczyka może to ja ezoteryczny? *podglebiem tekstu – rozmowa ze szczerym człowiekiem3 punkty
-
Nie bój się po ciemnej stronie była nie raz może nie tak daleko może nie aż tak ciemnej mrok zna doskonale porusza się w nim dosyć ospale ugrzęzła beznadziejnie znowu wygląda miernie pragnie tego mroku tej czarnej woalki nie szuka już wyjścia oddaje życie bez walki 28.04.2021 r.3 punkty
-
jaskiniowiec ciągnie jaskiniową do jaskini wpierw ją ogłuszył zrobi co swoje i pójdzie spać jaskiniowa znów wyda na świat potomstwo zanim to zrobi utłucze kamieniem we śnie jaskiniowego dziecko w jej łonie posmakuje niewinę3 punkty
-
Przerażenie zacisnęło pętlę na mojej szyi I nic nie jest w stanie podnieść noża (ty pij) który leży opodal jedna w domu jestem w otchłani samotności żebrać o miłość nie chcę i nie chcę litości żeby nie mówić - piszę żeby nie słuchać - milczę brudna moja karta jak w tym wieku każda przyszłość z rąk wypadła mi nie znoszę ciężaru ciszy nikt nie usłyszy drgawek majakow trzęsę się z zimna czy ze strachu nie patrzę w oczy domowych luster tylko koty się zdziwią że miski puste 27.04.2021 r.3 punkty
-
@siachna Można też porozmawiać... wbrew pozorom zwierzęta sporo wyczuwają. Niekiedy zdarza im się odpowiedzieć, pocieszyć. Pozdrawiam :)3 punkty
-
morze tak ciche tylko myśli szumią w martwym sezonie nie ma kolorowych plaż kurort nie pachnie rybą nie krzyczy turystami tylko mewy przesiadują na moich słowach rozdziobując porywisty wiatr w tle krajobraz zrywa się do lotu pytasz o wczorajsze zdjęcia wydobywam je z muszli w milionach pikseli3 punkty
-
przesmutny to wątek człowieczy wkochana w kochanka kobieta nikt nie ma dla niej litości nikt na nią w domu nie czeka żywi się chwil odpadami wżebrana w ostatnie ciuchy myśląc że spija ambrozję łez kaptur nosi ze skruchy pragnienia ma całkiem przeciętne jak dom którego nie będzie interes życia zrobiła dotyki kradzione w pędzie złodziejka przegłupia dziwka chętnie się z każdym zamieni by nie czuć tej bezradności co trwale pikuje do ziemi bez marzeń bo nierealne bez planów bo niegodziwe wkochana kobieta ma burkę i pętlą okutą szyję mówią że miłość wzbogaca a ona kochanie przeklina bo wpadła w głęboką studnię i nie wie jaka przyczyna hamulec nie działa w praktyce zmarnuje życie wczepiona chce odejść ale nie może na drugie ma NIESPEŁNIONA2 punkty
-
oboje zdążyliśmy przybyć tu na czas niewyznaczony stoję obok nic o nim nie wiem nie mam powodów by pytać tkwimy tak koło siebie od chodnika do chodnika spotkanie wiąże światło czerwone zgaśnie rozejdziemy się po kościach miasta asfaltowych będę o nim pamiętała do następnego krawężnika2 punkty
-
w przepaści się gromadzą uczucia niekompletne przebite opony ruchome piaski górki trudne jakieś nadzieje wysokie groźne fale i słowa nagłe nieostrożne siedzą tam razem z robakami grają w karty przeklinają poddali się nie próbując badać kolejnych warstw szukać mądrych rozwiązań haczyków sznurka chęci mówią że byli tacy którzy znaleźli siłę jakąś potężną i wymknęli się stamtąd to musi być prawda inaczej zapchałaby się na płasko przestrzeń do zgromadzeń2 punkty
-
A więc.,. tak nie powinna zaczynać się mowa A więc.., kto dodał octu winnego do wina ten co winny . albo niewinny przecież ktoś powinien być winny oskarżyciel winnego poszuka A więc.. .cukru dodano w sam raz nie znajdując winnego bierze kielich kwaśnego taki właśnie powinien być smak winnego się szukać powinno2 punkty
-
Technik sekcyjny koło Czarnożył,niezbyt dokładnie zwłoki ułożył.W dodatku śliski był blati trup ze stołu wnet spadł.Na szczęście umrzyk wtedy nie ożył.2 punkty
-
Zasmakował pielgrzym w lombardzkim posiłku, w koszyku przywiózł i wypuścił w trawie. Tak skromny początek w jedenastym wieku, spod wielu liści spoglądał wielce doceniany. Postny, pożywny posiłek, niekoniecznie ryba, szybko się rozmnaża, łatwy do zebrania. Na nodze idzie, wygrzebuje nią dołek, zmysł dotyku subtelny, więc jak dłonie działa. W nodze serce i płuco, a nawet żołądek, Z przodu głowa, czułki, a na czułkach oczy. Działa metodycznie, krew ma zimną bardzo, arystokratyczną, bo barwy niebieskiej. Susza przeszkadza, woli cień i wilgoć, nieźle znosi mrozy, pod ziemią ukryty. Na grzbiecie nosi domek, zimuje tam w ciszy drzwi zatyka wieczkiem, snem długim zajęty. Wiosną buszuje z wolna w chaszczach i ogrodach, chociaż nie ma u nas ulubionych winnic. Wielki żarłok, pochłania rośliny, liście, młode pędy, szkody znaczne czyni: ślimak winniczek.2 punkty
-
oto ona sześć rąk dwie nogi miała gdzieś zbyt krótki świat wyszła z muszli przed milionów lat wybierając los oceanicznej nomady chowa się chodzi po dnie i bawi pływa walczy a nawet zmienia kolory inkaustem strzela jak wierszokleta szalony układ nerwowy to potęga i dla równagi posiada trzy serca nie szuka uwagi jej życie kończy się wraz z rozrodem to poświęcenie jest najlepszym rodowodem nareszcie zgubiłem wenę bo widzisz kreatywność w naturze też ma cenę wszystkim siostrom ośmiornicom Pan Ropuch :)2 punkty
-
Z dalekim sercem daleko do naszych serc ledwo przez płoty mamy jeden drugiego unika na sąsiada się wypinamy nie są to góry ni morza zaledwie droga nas dzieli a jednak wielki ocean i żeśmy się nie widzieli tydzień a może miesiąc ba nawet rok cały przyjdź pogadaj ze mną nie przyjdziesz bo jestem mały daleko do naszych serc i mostu nie ma żadnego już zapomniałaś o mnie z piaskownicy i z zabaw kolego no cóż ułożyłeś sobie i każdy w inną stronę ciągnie co ma ciągnąć a ja jestem gdzieś w ogonie z dalekim sercem jak wy jakbym już nie miał jego2 punkty
-
2 punkty
-
dzisiaj zgrzeszę nie ma rady chociaż jeszcze duch mój walczy "obiecałeś słów dotrzymaj" supeł w brzuchu wyjścia nie ma jak lew skradam się po zmroku z nerwów wyszła żyłka w oku wnet dopadam swą ofiarę ona śmieje się bezwstydna na amory moje zimna czule słowa mówię pięknie że nie liczy się zewnętrze że w skowronkach będzie cała by po prostu się otwarła Jest i cud bo się udało mym pieszczotom się poddała tego nigdy człowiek nie wie ale jestem w siódmym niebie dla mężczyzny najważniejsze żeby miała piękne wnętrze lecz ktoś nagle ciągnie z raju Kapitanie hej pomału to lodówka jest załogi co po nocy Pan tu robi prawda w oczy czasem boli więc mu mówię "Ja tu jestem na kontroli" --------- Chociaż z niej jest zimna sucz czy ktoś oprzeć się jej mógł??2 punkty
-
@Marcin Krzysica A jak nie zerkasz, dajesz znać jej, żeś jest impotent, albo też gej.2 punkty
-
Hmm patrzenie w dekolt To dla mężczyzny detoks :) I choćby nie wiem jak się zarzekać Normalne jest to Że będziesz zerkać :D2 punkty
-
2 punkty
-
a czego się nie robi w pogoni za rozumem, nie mówiąc o miłości ;D Pojechałam, to żart tylko. bb2 punkty
-
problem w tym (jak twierdził Idzi), że czarnowidz wbrew zapiskom może jednak jaśniej widzi bo gdy wątpi ktoś we wszystko ostrzej też przykłada miarkę do wypaczeń i zagadnień w każdą szkiełkiem się gnie szparkę z pępkiem w stępkę wgłąb i na dnie czarno widzę więc ów duet bo czyj wynik jest pewniejszy kiedy lie wrze w parze z true któż zawiłość taką przejrzy2 punkty
-
W przeszłości zrozumiały Znak o nieobecnym, Nie da się zastąpić, a znaczeń ma wiele. Wymowny nad wyraz, słów nie potrzebuje. Ukryty wymiar i otwarta droga do przemyśleń... w nieskończoność.2 punkty
-
Ogrodnicy uprawiają winorośle, różnie przycinają je. Przypominają : ludzi, rzeczy, zwierzęta… Ożywia je wyobraźnia. Pracownicy z winogron robią wytworne wina. Być może sto jeden gatunków. Nieraz trunek jest eliksirem.2 punkty
-
@siachna Skoro są koty, to nie ma samotności. Wiem, wiem, to nie jest popularny pogląd :) Pozdrawiam :)2 punkty
-
1 punkt
-
Historia pisma i materiałów piśmienniczych to temat rzeka, który zaledwie „liznę” po powierzchni. Sądzę jednak, że warto go poruszyć choćby w zarysie, dla jakiejś ogólnej orientacji i w celu przybliżenia. Skupiłam się na tym co jest nam w pewien sposób bliskie, nie poruszając wielu aspektów dotyczących ludów Ameryki Południowej i Środkowej, większości Azji, Półwyspu Arabskiego i Afryki. Zarówno język, jak i pismo rozwijały się niezależnie w każdej kulturze przez wiele tysięcy lat. Ich rozwój przebiegał rozmaicie, niemniej wraz z bogaceniem się danego języka, powstawaniem nowych słów i środków wyrazu, rosła stopniowo potrzeba zapisywania myśli. W różnych zakątkach świata ludzie w pewnym momencie rozwoju zaczynali poszukiwać i tworzyć narzędzia, które pomagały im uwiecznić rzeczywistość. Najstarsze znane przykłady pisma, pochodzą z Uruk w południowej Mezopotamii i datowane są na 3300 lat p.n.e. Są to gliniane tabliczki pokryte pismem piktograficznym. Pismo tego typu obejmuje serię prostych znaków graficznych, z których każdy oznacza jakiś przedmiot, albo pojęcie. „Dzień” symbolizował wizerunek słońca wstającego nad horyzontem, rysunek nogi oznaczał „stać”, albo „iść”, narysowany zestaw głowy i miski znaczył „jeść”, „jęczmień” przedstawiony był za pomocą kłosa zboża, a „ptak” za pomocą schematycznego rysunku ptaka. Zidentyfikowano już ponad siedemset znaków, stanowiących w sumie bardzo bogaty, złożony zestaw pojęć. Tekstów zapisanych tego typu znakami nie da się przeczytać. Można je zaledwie interpretować, a nawet to sprawia wciąż jeszcze rozmaite problemy. Pismo piktograficzne nie daje nam żadnych wskazówek co do tego jakim językiem posługiwali się mieszkańcy ówczesnej Mezopotamii. Tymczasem, około 3000 lat p.n.e. w Egipcie zaczęło się z wolna kształtować pismo hieroglificzne. Początkowo jako zapis symboli, ale około 2800 lat p.n.e. nastąpił pewien przełom. W tym czasie znakom zaczęto przyporządkowywać konkretne wartości fonetyczne. Tego typu pismo nadawało się już do zapisywania dźwięków mowy ludzkiej. Podobnie było z pismem klinowym, którego nazwa pochodzi od kształtu odcisków rylca trzcinowego. Na przestrzeni 3000 lat, kiedy to pismo egipskie powstawało, rozwijało się i stopniowo zanikało wyparte przez grekę po 332 roku p.n.e., przechodziło ono różne metamorfozy. Hieroglify zawsze były pismem świętym, używanym głównie do zapisywania modlitw, zaklęć i tekstów religijnych najczęściej na ścianach świątyń, grobowców i sarkofagów. Później pojawiło się pismo hieratyczne, będące uproszczoną wersją hieroglifów, używane głównie przez kapłanów i służące do zapisywania tekstów na papirusie. Najpóźniej rozwinęło się pismo demotyczne, stosowane najczęściej wśród ludu do korespondencji i sporządzania dokumentów urzędowych. Już Pliniusz Starszy stwierdził, że bez karty papirusowej trudno wyobrazić sobie cywilizację ludzką, a tym bardziej historię. Dzisiaj może jednak nie tak znowu radykalnie podeszlibyśmy do tej kwestii. Warto jednak z grubsza przyjrzeć się temu materiałowi piśmienniczemu, bo faktycznie odegrał dużą rolę w rozwoju cywilizacji śródziemnomorskiej. Najstarszy zachowany papirus liczy sobie 5000 lat i został odkryty w grobowcu dostojnika z czasów I dynastii. Był to niewielki zwój, na którym nie stwierdzono śladów tuszu, więc nigdy nie był zapisany. Kariera papirusu jako materiału piśmienniczego rozpoczęła się w czasach V dynastii. Z tego okresu pochodzą pierwsze zapisane karty. Stopniowo ich ilość rosła i ze Średniego i Nowego Państwa znamy już całe zachowane do naszych czasów archiwa papirusowe. Między IV wiekiem p.n.e., a IV wiekiem n.e., papirus stał się jednym z głównych egipskich towarów eksportowych, czemu zawdzięcza międzynarodową karierę. Do XI wieku to właśnie ten rodzaj kart używany był przez kancelarię papieską, ale już wówczas papirus zaczyna być wypierany przez tańszego, choć mniej odpornego konkurenta – papier. Pomimo licznych znalezionych tekstów egipskich obejmujących najróżniejsze sprawy i dziedziny życia, nigdzie nie znaleziono opisu sposobu wytwarzania arkuszy papirusowych, ani malowidła dotyczącego tej sprawy. Wiadomo jednak, że surowcem do produkcji tego materiału piśmienniczego był papirus, roślina rosnąca przede wszystkim w Delcie Nilu. Z miąższu łodyg, chronionego przez zewnętrzną korę wyrabiano karty. Z reszty rośliny wyrabiano liczne przedmioty, a kłącza wykorzystywano do jedzenia, albo je suszono i używano jako materiał opałowy. Jedynym źródłem, które daje nam jakieś pojęcie o sposobie wytwarzania papirusu, jest „Historia Naturalna” Pliniusza Starszego z I wieku n.e. Opis jest według znawców tematu bardzo nieprecyzyjny, a w niektórych aspektach mylący. Aktualnie dziko rosnący papirus zanikł w Egipcie całkowicie i nie do końca jest wyjaśnione co spowodowało taki stan rzeczy. Istnieją dwie hipotezy. Jedna mówi, że przyczyną była nadmierna eksploatacja tej rośliny, a inna obarcza winą drastyczne zmiany klimatu i wyschnięcie wielu odnóg Nilu w Delcie. Z Egiptu przenieśmy się do starożytnego Rzymu. W czasach kiedy Juliusz Cezar i Horacy pisali swoje dzieła używając do tego liter alfabetu łacińskiego, w użyciu był pergamin jako materiał piśmienniczy. Do produkcji pergaminu potrzebna jest skóra młodego zwierzęcia, na przykład kozy, czy królika. Należy zanurzyć ją w mleku wapiennym na dwa, albo trzy tygodnie, a po wyjęciu rozciągnąć na desce i usunąć tępym narzędziem sierść. Później odwraca się skórę i oczyszcza jej wewnętrzną powierzchnię z resztek mięsa. Następnie tak przygotowaną skórę naciąga się na drewnianą ramę za pomocą kołeczków i tak pozostawia do wyschnięcia. Na koniec się ją wygładza. Gotowy pergamin jest mało elastyczny, dlatego nie używa się go w całości, ale tnie na karty. Pergamin był znacznie bardziej wytrzymały od papirusu i można było zapisywać obie jego strony, ale miał jeden zasadniczy minus. Jego produkcja była dość kosztowna. Zapewne dlatego niezbyt długo utrzymał się jako materiał piśmienniczy i kiedy już w średniowieczu pojawił się papier, z łatwością go wyparł. A jak zaczęła się historia produkcji papieru? Jak wiele innych wynalazków, od obserwacji natury. Około 100 roku n.e. Chińczyk Cai Lun, doradca cesarza, przez jakiś czas podpatrywał osy. Zauważył, że żeby budować swoje „kartonowe” gniazdo, rozdrabniają one fragmenty roślin i starannie je łączą. Jako ambitny człowiek stwierdził, że skoro tak niewielkie osy to potrafią, to on również powinien. Po długich próbach, pełnych błędów i niepowodzeń doszedł wreszcie do odpowiedniej metody. W potażu, czyli popiele drzewnym gotował rośliny. Z bambusa wykonał ramkę, a z traw i trzciny powiązanych końskim włosiem zbudował sitko ramki czerpalniczej, gdzie osadzała się półmasa celulozy. Po wyschnięciu dawała ona kartę, na której można było pisać. W ten sposób rozpoczęła się historia produkcji papieru. Na obszarze śródziemnomorza znajomość papieru pojawiła się około XIII wieku i dość szybko się rozprzestrzeniła. W Polsce pierwszy młyn papierniczy powstał w 1491 roku w Prądniku Czerwonym. Początkowo papier produkowano z celulozy uzyskiwanej z roślin: słomy, bawełny, skrzypu, konopi i innych. Później wynaleziono jeszcze inne źródło celulozy. Wykorzystywano do tego stare zużyte ubrania, wykonywane przecież z naturalnych włókien. Wrzucano je do wylepionego gliną dołu, zalewano mlekiem wapiennym i zostawiano na około trzy tygodnie. Po tym czasie odzież dosłownie się rozchodziła. Tak spreparowane materiały wrzucano następnie do holendra, czyli urządzenia służącego do rozcierania szmat. Następnie zamaczano tak uzyskany materiał w wodzie, żeby pozyskać celulozę. Kiedy roztwór osiągnął wygląd białej, mętnej cieczy, można było czerpać z niego papier za pomocą ramki czerpalniczej. Góra ramki miała kształt i wielkość kartki papieru, którą chciano osiągnąć. Dolna część to ramka z sitkiem, przez które wypływał nadmiar wody. Czasem na celulozie układano dla ozdoby kwiatki, zioła, listki. Całość zawijano w tkaninę i wkładano do młyna papierniczego, by odcedzić resztę wody. Troszkę inaczej rozwijała się problematyka pisma w Rusi. W XII i XIII wieku Słowianie Wschodni budowali swoją tożsamość kulturową w oparciu o prawosławie. Sztuka pisania i czytania rozwijała się w wyższych warstwach społecznych, ale w swoim poszukiwaniu materiałów piśmienniczych ludzie zamieszkujący te tereny poszli w trochę inną stronę, wykorzystując własne zasoby naturalne. Podczas badań wykopaliskowych odnaleziono kilkanaście zwitków zewnętrznej warstwy kory brzozowej z tekstami w języku staroruskim, datowane na ten okres czasu. Takie zwitki w naukowej literaturze rosyjskiej określa się mianem „gramot na brzozowej korze”. Rosyjscy archeolodzy zgodnie twierdzą, że gramoty były w średniowiecznej Rusi powszechnym sposobem korespondencji. Niewielka ilość znalezionych zapisków to efekt licznych pożarów i najazdów, a co za tym idzie zniszczeń, nawiedzających Ruś od tamtych czasów. Zupełnie innym tropem poszła Skandynawia i jej gwałtowni, nieustępliwi, przedsiębiorczy i zachłanni mieszkańcy, Wikingowie. Mieli oni także swoje drugie oblicze, ludzi wyrafinowanej kultury, zapisujących doznania związane z odbiorem otaczającego ich świata. Potrafili również ten zapis odczytywać. Wikingowie posługiwali się alfabetem runicznym, zapisując teksty w językach północnogermańskich i nordyckich. Najstarsze zapisy datowane są na II wiek n.e. i zawierają imiona własne i niewątpliwie są tekstami magicznymi. Występowały one na różnych przedmiotach, które dzięki temu nabierały walorów amuletu. Inskrypcje te są już w pełni uformowane, stąd podejrzenie, że pismo runiczne musiało jednak wykształcić się dużo wcześniej, być może na przełomie er. Pośrednie przesłanki wskazują, że zanim wynaleziono runy, stosowano na terenie Skandynawii system magicznych znaków, zwanych taikn. Wśród runologów nie ma zgodności co do tego, jak powszechna była umiejętność rycia run, a zwłaszcza ich odczytywania. W pierwotnym założeniu runy nie miały służyć pisaniu w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Miały być to litery magiczne, które należało ryć w drewnie. Długość runicznej wiadomości była ograniczona. Zapisywano krótkie, proste informacje. Długie, opisowe teksty były w tym alfabecie niemożliwe do zrealizowania. Ponieważ w założeniu runy miały być wycinane w drewnie, determinowało to kształt liter. Na pierwotny alfabet runiczny składały się 24 litery, które czytane według kolejności, dały zwyczajową nazwę całego pisma – futhark. Już dawno zwrócono uwagę, że niektóre z liter wykazują graficzne podobieństwo do liter alfabetu łacińskiego (r, i, b, f, u), albo greckiego (beta, sigma). To może sugerować, że alfabet runiczny został wymyślony przez te ludy germańskie, które zetknęły się ze Starożytnym Rzymem. Inna hipoteza mówi, że podłożem mogło być któreś z pism północnej Italii, na przykład etruskie. Najwcześniejsze znaleziska zapisów runicznych są bardzo trudne do odczytania i interpretacji. Prawdopodobnie są odzwierciedleniem bardzo wczesnej fazy języka germańskiego. Być może część wyrazów zwyczajnie później zanikła, stąd kłopoty z odczytem. Rozwój pisma literowego nie zdominował życia codziennego i tradycyjnego przekazywania informacji. Znajomość pisania i czytania zazwyczaj była ograniczona. Z tego zapewne powodu zachowały się bardzo długo tradycje i instytucje opierające się na przekazie ustnym. Jeszcze długo literatura była prezentowana słuchaczom, albo publiczności teatralnej. Nie istniało czytelnictwo w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Epoka pisemnej komunikacji dość powszechnego zastosowania pisma w Europie rozpoczęła się dopiero w XV wieku. Przyczyniło się do tego wynalezienie druku i ruchomych liter przez Johannesa Gutenberga i rozwój przemysłowej produkcji materiału do pisania, czyli papieru.1 punkt
-
Dobrze oddany stan peelki, niechby tylko peelki... ale wiem, że autorzy czasami przenoszą własne doznania na papier, to może pomóc, ot, dobrze się też wygadać. Świetnie, gdy obok jest słuchacz. Pozdrawiam. Właśnie tego teraz słucham.1 punkt
-
Gdybym ja był jasnowidzem to bym w środku ciemnej nocy niewątpliwie dobrał sobie czarnowidza do pomocy. Taki duet miałby wzięcie bo bez względu na kolory ja w dzień jasny on w noc ciemną odsłaniamy swe walory. Nie ma mowy o klejnotach niech się inni nimi bawią może komuś względnie sobie jakąś tym przyjemność sprawią. My zaś przy pomocy magii telepatii albo zmysłu postępować byśmy mogli według normy lub pomysłu. Potraktujcie to jak anons z jego treści zaś wynika że usilnie poszukuję czarnowidza na wspólnika.1 punkt
-
Tak tak Kaczyński, Budka, Czarzasty, Hołownia Problem w braku umiejętności jazdy konnej. Pozdr. To tak skojarzeniowo ale wiersz O.K.1 punkt
-
1 punkt
-
Tak, czas weryfikuje wszystkie stawiane przez człowieka tezy... karmimy się marzeniami, żeby przetrwać, spekulujemy o przyszłości, a czas i tak zrobi swoje... pozwolę sobie zwrócić uwagę na literówkę w przedostatnim wersie, w słowie" mili" brak jednego "i"... pozdrawiam i głowa do gòry, zawsze może być lepiej... ;)1 punkt
-
@OloBolo Aleś Olo nagrzeszył, przed końcem się spieszył? Pozdrawiam i zdrowia życzę... masz piątego konia?1 punkt
-
@jan_komułzykant Na lody się piszę u Reni, przeczyta i znowu się spieni. Pozdrawiam Janku, wakacje niedługo, coś od nich od tyłu.1 punkt
-
@corival Zrozumieć fikcję- umrze, nim kliknę! Pozdrawiam Cori, na tapecie mam książkę Witolda Jabłońskiego "Dary bogów" o słowiańskich bogach, bóstwach i zastanawiam się dlaczego u nas w szkołach mówi się szeroko o mitologii greckiej, a nie zna się naszej własnej?1 punkt
-
@corival Brawo Cori, ale pamiętaj że wiersz ma sylabotonikę 14 - 8//6 a więc sentencja musi iść w ten sam sposób, natomiast u Ciebie jest 12 - 6//6 - blisko, blisko jesteś.1 punkt
-
Opozycji nam wystarczy ona w sejmie się przelewa w wierszu nie jest to istotne czy ktoś z prawa albo z lewa. Pozdrawiam :) He Ja1 punkt
-
Tylko ten czarnowidz nie jest w opozycji do jasnowidza, przynajmniej w potocznym rozumieniu tych słów. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
jej ciało to miejsce nadużyć połamała palce na próbach zliczenia – zegar tyka nieprzerwanie – jej ciało byłoby ziemią obiecaną gdyby nie dwie przepastne głuche studnie zamilcz posłuchaj jak mówią nie będziesz miał bogów przed nami krok w przód i dwa w tył – zegar tyka nieprzerwanie –1 punkt
-
graphics CC0 Elzenberg i Herbert nie pogrzebali czci no i wiary - oto kanon bez zdrady ideałów nie splamili też honoru swej zachłannej potrzeby estetyzmu życia w prawdzie a schizmom „barbarzyństwa w ogrodzie” nie ulegli a jednak o świadomości narodu – wiedząc wszystko bardziej rzymscy niż greccy? i lśniący w przyczółku i w hełmach z metafory czy eseju bez bitew i klinczu nad jeziorem Wadymońskim bez uniku bądź woli barbaryzacji Etrusków więc cisza i świata zachwyt perswazja mediatorów nad byle czyją falangą hoplitów byli i inni ci walczyli czynnie – mieczem i orężem niczym mityczny Herkules z lwem nemejskim brali się za łby z potworem prawzorów i elatonu nie strzegli – a kwadryg i kruszców klasycy mieli rację w cichości swej i wycofaniu – triumfując nad bestią systemu dla pierwszych Vagitanus żył zawsze w krzyku pierworodnym dziecka zaraz po narodzeniu oseska kołyskę popychała Cunina zwana Cuną kobiety z mlecznymi piersiami oglądające igrzyska twardniały w posągach Kariatyd i czczone jak żona krawca z Teb – Nesi-hensu co słychać? tu co dzień edyl czyta Liber Linteus świętą księgę Etrusków i bandażuje w len z Zagrzebia – ciało krawieckiej mumii jest wróżba haruspika z flaków zwierząt wotywnych przywoływana a czas biegnie po pryncypatach Cesarzy przed królami – idą liktorzy pod królami stożkowe urny w grobowcach szybowych Villanowa kurulne krzesła na polach bitew porozstawiane trójnogi – świeczniki runiczne lustra z brązu tyle pogody i uśmiechu dla tych wielkich klasyków Elzenberg i Herbert mistrz i jego uczeń to Etruskowie pod naporem baraszkujących Rzymian słabną z dnia na dzień i naciskiem współczesnych im sztuk melepetów subiektywizm i wycofanie mozolny ratunek dla myślącej jednostki odrzucającej heraklitańską zmienność natury przylgnęli świadomie do martwej rzeźby lecz ciągle w żywej tkance z ludzkiego układu odniesienia sens wdrażają w słowa i filozofię w rzymski ideał prawego człowieka – vir bonus jak mityczny Fabulinus klarują język pozamykani w gettach udający outsiderów bo nicość to „metempiria” aksjologiczny intuicjonizm rozumiany w prawie moralnym do ciszy – a „transempiryzm” to czyściec ludzkiej duszy u Elzenberga Herbert jest inżynierem słowa uczniem ze swego niepodległego polis wróży słowem jak etruskowy bóg Mantus z pochodnią w ręku w perfekcji i konsekwencji spadkobierca tradycji śródziemnomorskiej w antycznej todze z dystansu i umiaru choć młodszy o pokolenie mówi mu: do ut des – daję ci abyś mi dał daję szlachetne słowo – i czyste jak mleko wilczycy z groty Lupercal na Palatynie Romulusa i Remusa podaruję ci też grzebienie i zardzewiałe guziki i pierworodną samogłoskę „A” – z krzyku Marsjasza Nike – która się waha – długą jak szal byś dozbroił mnie w filozofię z bazy i źródła z Sorbony i od tęgich umysłów naturszczyków wszystko zrozumiem stoicyzm Scypiona i Leliusza zło nieuniknione – dobro nieosiągalne podaruję ci świątynie na Awertynie ubiorę ją w antropomorfizm bóstw ze słowa głośnego prawie jak piorun Zeusa – przysłonię tarczą Ateny astrologiczne brontoskopijne kalendarze a potem zamilknę i zajmę się obrazami Rubensa – architekturą grecką nasza emigracja wewnętrzna będziemy pisali do siebie listy mistrzu Elzenbergu a wszelkie źródła animizmów – ożyją ty będziesz mistrzu z kształtu żywotów równoległych z filozoficznych inspiracji Monteskiusza do którego twój ojciec czcigodny odnosił się wiecznie z szacunkiem będę ci chimerycznym delfinem zakutym w zbroi – w rzymskim synkretyzmie i przy herbacie którą to kiepsko zaparzasz lecz z jej oparów wyłowić umiesz każdą cenną myśl a obracając w ręku patrzysz w nią pod światło w filozofię lub aksjologię – dozbrajasz i dam ci Pana Cogito plwającego w systemy uzurpacji ironistę – piewcę kanonu – i gracza stroniącego od harpii ugodowych co idzie „po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę” Elzenberg i Herbert dwaj myśliciele wieku przyodziani w lwie skóry klasycyzmu w "labiryncie nad morzem" nie zużywają umysłów w wysiłku ruchu i napięciu jak upadłe Cesarstwo a łączy ich analogia życiorysów szacunek dla urzędów – konsula i pretorów rodów arystokratycznych i potrzeb prostego ludu to nie histeria a historia tworzy naród – „trzeba dać świadectwo” są wierni – idą! Panowie Cogito – dwaj! --1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne