Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.09.2020 w Odpowiedzi

  1. teraz nie wzięło się z teraz i teraz wcale nie zginie w przeszłość się ciągle przemienia z przyszłości zaraz wychynie we rwącym czasu potoku toczy się liścia kołyską nie wie skąd w strumień upada w jaką oddala się przyszłość lecz tyś nie liściem Człowieku głazem nie jesteś też przecież do źródła wolno Ci wracać rozumieć dokąd Cię niesie teraz co znikąd nie przyszło i dokądś zawsze prowadzi by nie dać zamknąć się w chwili masz chyba dosyć odwagi leje się woda na głowy z idei mglistych jak chmury już prawie prawdy nie widać w deszczu zasłonach ponurych więc może pora jest teraz polecieć znowu do Słońca deszcze i chmury rozgonić szukać początku i końca
    8 punktów
  2. od tego, co nie dla mnie nie teraz się wdzięcznie odwrócić i odejść nie wybierać gdy nie mam wyboru, odejść od stołu .
    4 punkty
  3. przed lustrem stoi strach myśli bać się czy nie tego co widzę przecież moja twarz nie jest łatwa nie do głaskania stoi przed lustrem i kombinuje jak na siebie patrzeć by nie przegrać
    4 punkty
  4. Chcę odwiedzić wszystkie piękne miejsca Jak niektórzy ludzie - mieć Prowansję wypisaną na twarzy Póki co - zmagam się ze sobą w satynowych prześcieradłach Nie mając grosza na to, cokolwiek się wydarzy Nie podpalajcie katedr! Nie marnujcie poranków! Nie rozpaczajcie w czerwcu! Świat nie polega na tym, by się prześcigać gniotąc - wzajemną ludzkość kolanem Zanim umrzemy - doceńmy wartość ... śpiącej maciejki nad ranem Puste wieżowce - ktoś wyrwał z nich serca: kable i procesory Są teraz w innych domach Zaszyfrowują pokorę Dotknij mnie ... Oczyść się z kurzu Popatrz na liście, na kwiaty Okrzyki triumfu z koronek i nowoczesność starej daty Możesz mieć taras - ze słońca i śmiechu Pozwalam ci także kochać jakieś - "oprócz ciebie" Ja będę płatkiem, ty kolcem ... Ciasna ta winda Już parter Miało być niebo na ziemi A przecież ziemia ... nie jest na niebie ?
    4 punkty
  5. oto historia super pechowca co to się potknął wpadł na staruszkę bojową wielce torebką dostał tak że mu głowa jak Jowisz puchnie po tej przygodzie można rzec przykrej kiedy przechodził biedny przez tory Jowisz dosięgnął sieci trakcyjnej świeci jak neon dyskotekowy niby z imprezą się człek kojarzył lecz nikt mu nie chciał już podać ręki po tym jak kumpla prądem usmażył wszyscy piorunem się odsunęli żona odeszła zeszłej niedzieli bez niej samemu trochę się przykrzy nie stracił jednak ciągle nadziei że między nimi jeszcze zaiskrzy ciągle powtarza dam sobie radę mimo ostatnich ciężkich tragedii wszystkim nam świeci dobrym przykładem ma pozytywnej mnóstwo energii
    3 punkty
  6. znam języki obce ich strukturę i smak uczę się na pamięć na ten przyszły czas aby zapamiętać formę słodko-czułą nasycić płynnością obcej znajomości podniebienie płonie smakiem edukacji torturuję język przepychem swej wiedzy teraz zechcę szkolić jeden by dojść do perfekcji ___ 26 września obchodzimy... Europejski Dzień Języków (Międzynarodowy Dzień Języków Obcych) xD
    3 punkty
  7. Nieczęsto, ale czasem - pytam o dwie wieże kościoła w oddali, gdzie srebrne pacierze - otulają życia: biur, banków i domów, a o wyrwanych z modlitwy kartkach nie mówią nigdy nikomu Lecz boją się zwierzeń - także - o szczęśliwościach Gabriel - tylko sprząta Bo każde "my" to państwo ''na włościach'' ...
    3 punkty
  8. i za pięć dwunasta łapię Motyle piękne kolorowe kółka avatarów zamrażam nakłuwam szpilką wkładam do przeszklonej gabloty gdybyś dojrzał jak w każdym z nich mieszka słowo raczą się nim za pomocą długiej trąbki wysysają i każdy nowy sens każdy nowy sens i i i myślę sobie, że tym razem, raz wybaczą mi koniec-początek tym co spala pomiędzy i spomiędzy ma - nie koniec i nie początek
    3 punkty
  9. Chciałbym zginąć w wypadku poduszek zatonąć pod kołdrą i Ciebie pociągnąć za sobą daj dłoń i chodź by być razem przez wieczność
    2 punkty
  10. wydziela pot oraz ekstrementy staram się nad tym panować płaczę i śmieję na przemian uff... chłodny umysł byle nie zamrozić całego człowieka jednak przeobrazić
    2 punkty
  11. o święte gaje gdzieś w nas tli się jeszcze żar waszych popiołów a nasi księża uparci wszyscy grzeszni jeno oni zacni prawdę widzą co nam czynić przystoi w mrokach leśnych miary w niczym nie mając sypać ziarno ptaszętom pragnąc się krwią nasycić i ze starych grzechów zdać rachunek wybiła godzina rozstania
    2 punkty
  12. Iść, iść w stronę księżyca…
    2 punkty
  13. z płaszcza starego pianina zdejmuję śpiący kurz przyzwyczajam milczącą duszę do rzeczywistości i wystukuję nowy rytm pustka odbita zagubioną nutą na tarczy zegara odlicza czas bawi się naszym życiem wlokąc za sobą głos sumienia dlatego czasem wśród białych ścian szukam portretów wczorajszych dni
    2 punkty
  14. Mi kojarzy sie treść z określeniem "bez twarzy"... Nie tylko ona, oboje. Wtedy byłby tytuł też ostrzeżeniem, którego taki przekaz według mnie potrzebuje. Ten rodzaj zbliżeń, choc na pewno niezwykle pobudzający, nie zawiera w sobie spojrzenia w oczy, tak jakby oddzielił sie od miłości... Musiałam to napisać, bo jest we mnie po przeczytaniu właśnie ten niepokój. Pozdrawiam :) .
    2 punkty
  15. OT, KROWA - JAWOR - KTO? ARON, I NA JAWOR - KROWA, JAN I NORA.
    1 punkt
  16. Oswajamy już z jesienią każdą chwilę, przeganiając lęki świata po kryjomu i szukamy ciągle w oczach tej nadziei, która kiedyś przekroczyła progi domu. Częściej z żalem oglądamy się za siebie, licząc zmierzchy spadające z kalendarzy. Coraz lepiej rozumiemy słowa wiersza, że nic w życiu się dwa razy nam nie zdarzy.
    1 punkt
  17. po mrocznym grudniu jak klątwa Ramzesa przyjdzie wiosna radosna krokusy eksplodują w parkach i na ławce pod kasztanem pani siądzie z panem tysiąc buziaków dla Dorotki przesyła kadet astralny oto majowy rebus wiosna i radość i majowy hrabia herbu Zielona Pietruszka!
    1 punkt
  18. Kiedyś bywało gorzej, kiedyś mogłeś wdepnąć w gówno – miało swój zapach, konsystencję, kolor gówniany, ale jednak. Czułeś rzecz podeszwą jak na końcu języka odpowiednie słowo. Nawet kiedy spadało z nieba na głowę, wbrew prawu, które byś chciał ustanowić, zawsze w kierunku kuli ziemskiej – tylko swoją stronę trzymał sir Isaac Newton, gdy żywił się jabłkiem. Dzisiaj jest dużo lepiej – dziś każda opinia zyskuje niezależną dla siebie platformę, Isaac Newton stosownie za zębami trzyma ogryzek, nawet jeśli komuś wyjdzie oknem, po krawędź parapetu ani jednym słowem nie położy się w poprzek innej perspektywie na trotuar, do końca zachowa wymowne milczenie wobec krzyku rosnącego w siłę, twardniejącego elektoratu.
    1 punkt
  19. @ais Ostatnio go oglądałem w roli pastora-pedofila zagrał bardzo przekonowująco, więc omijam go szerokim łukiem :P Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  20. @ais Kim jest on to mi ułatwi sprawę poszukiwań Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  21. @ais Musimy znaleźć ten film i to lepiej przeanalizować, dlatego uważam za sztuczny on płynie ona dmucha, on całuje ona dmucha :DDD Kanibalizm pocałunkowy :DDD Ps. To chyba ta aktorka od birds of prey... jeśli mnie wzrok nie myli (Margot Robbie) :D Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  22. @Pan Ropuch a ja na to, jak na lato. Wolę jego. Ale podoba mi sie jego dominacja, ona jest jakaś wycofana, jakby jej nie zależało. On przejmuje kontrolę i bierze, co chce, ona się zgadza, jakby nie miała innego wyjścia. U niego widzę pasję, fascynację, namiętność, u niej brak wyboru. Miłego.
    1 punkt
  23. @ais Jak Boga kocham! Jestem szczególantem i detalistą potrafię dostrzec niedostrzegalne... Powiem więcej choć jego ręka jest w ułożeniu dominującym to ona szbko przejmuje kontrolę nad tym pocałunkiem, zwróć uwagę na jego odchyloną głowę i pracę ramion oraz na jej powieki... Wychodzi mi na to, że to ona wie bardziej jak całować niż on CO TY NA TO? Pozdrawiam Pan Ropuch
    1 punkt
  24. hahahahaha, kłamca, hahahaha
    1 punkt
  25. Witam - miło przeczytać tak skromny w słowa wiersz który trafia. Pozd.
    1 punkt
  26. Chyba masz rację... Ale może w znaczeniu, że jeśli chcę, to potrafię... Nie jestem co prawda zwolenniczką powiedzenia "chcieć, to móc", ale w tym przypadku wydaje mi się to trafne :) Dziękuję Ci i pozdrawiam!
    1 punkt
  27. Pytanie powinno brzmieć Nie czy potrafię Lecz czy chcę ;)
    1 punkt
  28. @duszka - dziekuje uśmiechem za czytanie i komentarz. Miłego życzę. @[email protected] - witam - miło że czytasz - dziekuje. Pozd. @Lidia Maria Concertina - @Pan Ropuch - dziękuje wam serdecznie.
    1 punkt
  29. Ty mnie jednak trochę lubisz, już nie musisz tego mówić i nie musisz udowadniać, ja to wiem! Ty mnie jednak trochę lubisz, nawet kiedy wprost się kłócisz! za plecami pokazujesz jęzor ten. Moja barwna suknia w malwy zasłoniła mi dwa garby, ideałem wszak nie jestem, przecież wiem. Czasem trudno jest mi z sobą aż mi żal Ciebie - niebogo! Tolerować uparciucha? to nie sen. Doprowadzasz mnie do szału, kilometry "ideału", gdy o swoje pole walczysz - to się drzesz! Ale przecież wiesz mój miły, my zwyczajnie się lubimy. I to właśnie fajne w życiu, ważne jest.
    1 punkt
  30. być może słuchamy tej samej muzyki, tylko pogoda nam się popsuła. nie przejmuję się tym. w fajnych czasach żyjemy, tak iść dalej i robić ser z migdałów.
    1 punkt
  31. jestem trochę dzika, nie mam żadnych zasad, ani moralnych, ani etycznych, ewentualnie sercowe mam zasady, jak kocham to kocham. u mężczyzn lubię tylko oczy w zasadzie. dla mnie facet i tak brzydka płeć.
    1 punkt
  32. @Adam Bożek A czemu w konkursach wstawiasz miniaturki? Jest inny dział do miniaturek, bo może nie wiesz... W każdym razie arbuz jest smaczny, pożywny i zawsze można go znaleźć w dietach, więc jesli jesteś arbuzem, to jesteś idolem wielu kobiet... hahaha :]
    1 punkt
  33. Strasznie mnie to wszystko męczy cały wachlarz kursów, warsztatów pojawiających się jako reklamy, oferty, super promocje na zmianę życia, odmianę jakąś. 500 czy 800 złotych za dwa dni weekendowe jakieś dziesięć godzin plus przerwy... po to, żeby kogoś nastawić na takie życie w dobrobycie i szczęściu. No tak ktoś z tego na pewno może mieć spokój i dobrobyt. Prawda jest taka, że jak grzyby po deszczu powstają kanały, profile skupiające ludzi szukających, poszukujących... jakkolwiek. Zaglądając tam czasami nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  34. Źródło: https://www.ancient-origins.net/ fasady w słońcu ― wnęki w półcieniu ― mozaika wejść i wyjść … ― oto ― wyłaniają się ― czarne prostokąty świata umarłych ― które już mijałem ― i mijam nadal ― tuż obok ― i dalej … mistyczne drapacze chmur ― są pierwszym etapem ― prekolumbijskiego źródła ― lecz ― w sercu dżungli ― nie można zobaczyć więcej ― z lotu ptaka … ― uderzają mnie w twarz ― gałęzie ― przedzieram się * przede mną ― klejnoty strojów ― kunsztownie wyryte poematy ― na schodach ogromnych piramid ― płaskorzeźby kapłanów ― wznoszących ramiona do boga-słońca … ― wiatr szepcze modlitwy ― w załomach ― opuszczonych świątyń ― wygładza ― kamienne głowy ― Olmeków 1 w gąszczu bazaltowych kolumn ― zrywa się do lotu ― Pierzasty Wąż 2 … Cerro de las Mesas → La Venta → Tres Zapotes → Potrero Nuevo 3 → wodzą za mną dzikie → rozpalone oczy → pół-człowieka → z głową jaguara 4 (Włodzimierz Zastawniak, 2015-06-06) *** 1 Jedna z najstarszych cywilizacji mezoamerykańskich. 2 Olmeckie bóstwo, opiekun przynoszący szczęście i pomyślność. 3 Najstarsze stanowiska archeologiczne największych centrów kulturowych, założonych przez Olmeków. 4 Najważniejsze bóstwo olmeckie, uosabiające nadprzyrodzone siły, boga, bądź ducha przodka.
    1 punkt
  35. @Marcin Krzysica Złapałam piórko, które wypadło z tej waszej kołdry: doskonałość w prostocie :) Kolejny raz: SUPER. Pozdrawiam!
    1 punkt
  36. @Tomasz Kucina ja żyje tym :) jestem szczęśliwa.
    1 punkt
  37. odbudowy sumienia, chyba sobie żartujesz:) chce, żebyś był jego bratem od początku. namiętne Cię kocham.
    1 punkt
  38. . to linia, nigdy prosta - jestem falą się wyginającą jeśli zechcę płynę w górę jeśli nie rozbiję się o skałę ale wstanę . .
    1 punkt
  39. @Allicja Poprawiłam i dziękuję za serducho oraz cieplutko Cię pozdrawiam :-)
    1 punkt
  40. - CO? - NOCNIK Z KIN CO NOC. CO - NIEBO... I NOCĄ CO - NIOBE I NOC.
    1 punkt
  41. Lepsza chińska zupa z kota niż z wirusów nowych koktajl Lepiej trawę gryźć na łące niż coś złapać dziś w Biedronce Lepszy słodki zapach siana niż niechciana kwarantanna Lepiej trawą poprzerastać niż się zamknąć w centrum miasta
    1 punkt
  42. lepiej rechotać z pandemicznych lepieji niż lepić na poważnie do tego co się dzieje _______ lepiej oblicze zasłaniać maską nieładną niż ukrywać covida głęboko w zanadrzu _________ lepiej już być w samotności niż covida mieć za gościa ___________ lepszy Pan niewidoczny wysoko na wszechświata dachu niż bez objawów covid w garści gotowy do ataku
    1 punkt
  43. Lepiej wietrzyć się na dworze niż wyjechać dziś nad morze Lepsze lody na patyku niż grzebanie w statystykach
    1 punkt
  44. Lepiej co widać dobrze nazywać niż niewidoczne dobrze ukrywać Lepiej w kupie wszystkim razem niż samotnie i z wymazem ;) Również poZdrawiam :)
    1 punkt
  45. Panie Ropuchu, to solidne dopowiedzenie, co Autor miał na myśli, aż tak daleko nie kluczyłam. Powiadają, że w poezji wszystko można, niech tak będzie... :)
    1 punkt
  46. @Pan Ropuch Ciekawe co i dlaczego robił pies ogrodnika.....? Czyżby szczał na to, co on posadził, albo wysiał? Ojej niedobry pies!
    1 punkt
  47. – Cicho, doły!! Leżeć i nie wstawać. Ręce na głowie… no co pan… na swojej... nie sąsiada. – Na mojej mi niewygodnie. – Niech pan przestanie narzekać. My na chleb ciężko pracujemy. Nie byczymy się, jak morsy na plaży! Dzisiaj w banku na bank zamieszanie. Właśnie weszło czterech z maskami małp na głowie. Obrzydliwe twarze, chociaż w dziurkach wesoło biegają oczęta. Na ulicy prawie nie ma ludzi. Wyjątkowo nie powinno być zakłóceń. Można w ciszy i spokoju, robić swoje. Właśnie trzech pozostałych chodzi z kąta w kąt. Przyswajają przydatną w takich przypadkach formułkę, bo im głupio przy obcych czytać z kartki. Nie biorący czynnego udziału w tym nietypowym przyjęciu, leżą na posadzce, marudząc nieustannie, słysząc nad sobą złowieszcze słowa, krążące niczym sępy nad padliną: – To jest napad! Opróżniać kasy, póki co. – Przepraszam… ale panu spluwa spływa po dłoni. Dać panu chusteczkę? – Jak to spływa. O cholera! Kto mi podmienił? Przyznać się. Kumple gadającego przed chwilą, patrzą nieco zaskoczeni. No jak tak można. Czym będą straszyć? W końcu jeden wyjmuje widelec. A nóż się przyda. Z podłogi zaczynają wstawać. Co robić, myślą intensywnie poławiacze kas. Krzyczą głośno, że zaraz kumpla wyślą po zapasową, a tu ni stąd ni zowąd leżący wykrzykuje, że służy pomocą; – Mogę panom pożyczyć. – Pożyczyć? Szczęścia? – Nie. Spluwę. – Ja pierdzielę! Pierwszy raz mam do czynienia z takim przypadkiem. Słyszeliście kiedyś taki dziw? Chce nam podarować pistolecik. Swój. A to ci dopiero… hej wy, proszę nie wychodzić… negocjujemy w sprawie broni… na podłogę… a sio!!! Konsternacja jak przy pustym kotle w piekle. Kasjerzy i kasjerki nie wiedzą, czy lękiem okraszać serce swoje, czy raczej niepewnie śmiechem, błądzić między zębami. Nagle sytuacja powraca do zakątka powagi. Ten od deklamacji podchodzi powtórnie do kasy i chce powiedzieć to samo: – To jest… – Proszę mi dupy nie zawracać. Wiem czego pan chce. – Naprawdę? A pozostałych trzech? – To samo. – Ja nie mogę. Rozmawiam z uczonym człowiekiem. – Znowu panu spływa. – Przepraszam. Dawać ten normalny… a nie czekoladowy. Gdzie on jest? – Uczynny ofiarodawca chce dać, owszem, ale pod jednym warunkiem. Musimy przysiąc na zdrowie naszych babć, że mu część odpalimy. – Czym? Póki co, to nawet zapłonu nie mamy. Nie wspomnę o rakiecie. – Rakiecie? Aha… ale jak będzie po wszystkim. – Ja nie mam babci. Odeszła. Nie mogę przysiąc. – My też nie mamy, ale na dziadków możemy. – Mów za siebie. Mojego powieszono za napad z bronią w ręku. – To on swoją żoną straszył? Na podłodze małe zamieszanie. Powtórka tego, co było przed chwilą. Goście bankowi nie mają pojęcia, czy to napad, czy kabaret kręcą z ukrytej kamery. Póki co, tak sobie z nudów, współczują solidarnie, jak jeden mąż innej babci, bo rzewnie płacze. Herszt złowrogiej bandy, pyta czułym głosem: – Niewiasto, co z tobą? Nie zabijemy ciebie, jak będziesz grzeczna. Chcesz chusteczkę lub dobre słowo? – Żal mi was, młodzieńcy. Mnie też trudno z samej renty wyżyć. Rozumiem wasze zaangażowanie dla dobra rodzin i ojczyzny. Robinchody z was fajowe. A łuki i rajtuzy gdzie? Kasjerzy wychodzą z kas i zaczynają złowrogo gestykulować. A nawet głos podnosić deczko wyżej jednogłośnie: – Panowie! Co za wstyd! To ma być napad na bank? Dupa na sedes, robi lepszy skok! Kiedyś to były rabunki. Nie to co dzisiaj. Tradycja schodzi na psy. Ale co wy tam możecie wiedzieć, o życiu. Ta dzisiejsza młodzież. Doprawdy… ech. W tej chwili pada strzał… a wraz z nim zakrwawiony kasjer. Zaraz cała gromada powraca na podłogę struchlała. Lecz po chwili trup wstaje i zaczyna ścierać farbę z koszuli. – Proszę nie okazywać nadmiernej trwogi. To nasz kumpel, który w kąciku przebrał się za kasjera. Pomógł nam w przedstawieniu. Z wami będzie to samo, jak zaczniecie przeszkadzać. No nie! Żartowałem! Babciu, proszę nie wywijać laską, bo jeszcze komu w oko trafisz, gałka wypłynie, poślizgnie się kto, a zwalą wszystko na nas. – Duszno mi! Robi za wiatraczek! – W porządku. Dla zdrowia, możesz. Tylko pamiętać mi tu. Spluwa jest prawdziwa. Dawać forsę. Aż tak nie żartujemy!! Prawdziwi kasjerzy smutno wracają do swych siedzib. Słychać słaby głosik: – Chce mi se jesc i juz! Jeden z napastników podchodzi do źródła dźwięku, mówiąc słodko: – Masz dziewczynko. Zjedz pistolet. – A mogę zacąc od lulfy? – Mozes skalbie od lulfy. – A nie wystseli mi w buzie? – Nie wystseli. – Plosę mnie nie podezniac, bo zglosę splawę do Stlasbulga!! Glupku!! – O! Widzę, że ma pan wygadaną córeczkę. Nie ma co! – Moja klew! Herszt coraz bardziej nerwowy. Patrzy groźnie na ogłupiałych kumpli. Nie przykładają należytej wagi, do ciężaru pracy. Nagle słyszy wrzask: – Ta mała mi maskę ściągnęła. Teraz mnie wszyscy rozpoznali. – Głupiś jak stado nóg od stołu. Bez maski wyglądasz gorzej niż w masce. Nikt ciebie nie rozpozna. Bez obaw. Ten sam obraz, tyle że bardziej ty. – Wypraszam sobie takie traktowanie. – Ja też. Brzuch mam ścierpnięty. – To połóż się pan na plecach. – No coś pan. Plecy to odwrotna strona księżyca… to znaczy: brzucha. Tak samo doskwiera. Ludzie! – zaczyna śpiewać na melodię: "Nad pięknym modrym bankiem", kwartet napastników. – Prosimy o spokój. My tylko chcemy uczciwie kraść. Czy aż tyle od życia wymagamy? – A to co innego – wtrąca swoje trzy grosze starszy pan. – Popieram uczciwość. – No dalej! Wyrzucać z kas! Tym razem mówimy poważnie. – A w co? – Do naszych worków, baranie. – Tylko nie baranie. A gdzie wasze worki? – Nasze co? No nie! Zapomnieliśmy! – Ja swój mam, ale jest zajęty. – Ściągamy zasłony z okien. Zrobimy węzełki podróżne. – Gdyby były zasłony, to tak. – Co to za bank bez zasłon. A sejf, to chociaż tu jest? Po tym pytaniu zapada grobowa cisza. Tak donośna, że nawet słychać gulgotanie krwinek w komnatach żylnych. Nagle dobiega żeński głos kasjerki: – Sejf jest, ale nieczynny… bo… – Bo co? – Bo pusty i niedostępny. Po tych słowach, spuściła speszona oczko, trzepocąc środkowymi rzęsami, aż motylek na parapecie spojrzał karcąco, za taką parodię machania. – Jak to. To my napadli… pusty bank? – Niezupełnie pusty. My tu jesteśmy… na podłodze. – No tak. Niezupełnie. Zatrzasnął się. – rzecze fruwająca rzęsami. – Ale ludzie i tak przychodzą pogadać. Czasami nawet kawą uraczymy. Ze swoich kupujemy ziarenka. Młynek dostaliśmy w prezencie od jednego z nich. Nagle słychać stukanie do drzwi. Kupa dzieciaków ogląda przez szybę, hece w banku. Podskakują, wesoło gaworząc. – Daj im na loda. Tylko przeszkadzają. – A możesz mi pożyczyć. – Jeszcze nie skradłem. Nie co w co zgarnąć. – Niech ci chociaż w kieszeń, trochę włożą. – Nikt mi nie będzie gmerać po kieszeniach, bo jeszcze co przetrącą. – A jest co? – No… tyle co do kieszonki możemy dać. – biadoli ta sama, co oczka spuściła. – Biedne dzieci. Straszni napastnicy, zaczynają gadać jeden przez drugiego. Każdy o swoich wizjach udanego napadu. Reszta gości jest na podłodze, między wstaniem, a siedzeniem. – A co z tym sejfem? – Pan dyrektor się w nim zamknął od wewnątrz. – Zamknął? A tak można? – Widocznie. Ale nie umie wyjść. – Długo tam siedzi? – No… będzie już dobre... ze dwa lata. Zaczynamy się martwić, bo ostatnio nic nie jadł… a poza tym... – Co poza tym? – Zimno mu było… dlatego nie ma pieniędzy… to znaczy są… ale inaczej wyglądają. – Nie rozumiem… aha… chyba coś jarzę. – Widzieliśmy przez monitoring. Walczył o ogień. – Z kim? – Kamera nie objęła, lub niewidzialny jakiś. Teraz już nie działa. – Pan dyrektor, niewidzialny, czy kamera? – Kamera. Czy działa niewidzialny, tego nie wiemy, bo go nie widzimy. A nawet gdyby działała, to i tak byśmy nie widzieli… a dyrektor… hmm. – Nikt go nie szuka? – Nie. Może gdyby tam były pieniążki, to by szukali. A tak… jest tylko on. – I niewidzialny? – Tego nie wiemy. – Daliście znać na policje? – A po co, skoro go nikt nie szuka. – Rzeczywiście. Po co. Ciekawe w jakim jest stanie. – Loskladu – dodaje dziewczęcy, czekoladowy głosik.
    1 punkt
  48. @Jan Paweł D. (Krakelura) spróbuję coś zmienić, ale będzie to trudne, bo najczęściej piszę wiersz po spotkaniu w Stowarzyszeniu " Pasjonaci" gdzie często poruszamy bardzo trudne aktualne tematy, potem one są dla mnie inspiracją do napisania wiersza i w nim wypowiadam się w swoim imieniu i zdecydowanej większości " pasjonatek". Twoja myśl spodobała mi się i od czasu do czasu spróbuję inaczej. Dobrej Nocy Ci Janku życzę :-)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...