Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.08.2020 w Odpowiedzi
-
dzisiaj ja tobie śpiewam piosenkę nigdzie nie odchodź słuchaj uważnie o mej tęsknocie do ciebie pięknej co zakończyła się teraz właśnie marzyłem tylko lecz dzisiaj nagle zacząłem myśleć o wnętrzu twoim trwałem w nostalgii choć ego harde często twój widok me troski koił te twoje lico nóżki powabne albo kręcenie kuperkiem jakieś wnet do kociołka ciało twe zgarnę tudzież włoszczyzny deczko nakapię to prawda cudak ze mnie i dziwak kręconych myśli w mózgu się ściele dłużej mych uczuć nie mogłem skrywać w rosole cię zjadłem z wermiszelem6 punktów
-
Chciałabym Cię obezwładnić, Uczynić własnością na wieki, Niczym sen spowić powieki... Uzależnić od siebie, jak - leki .5 punktów
-
Już trzeba odejść, już się słońce chyli, Jeden raz zmierzyć przestrzeń bystrym wzrokiem. Niech się wypali w nim obraz tej chwili Srebrną poświatą, czystym powidokiem. Powiek skarbnica niech długo przechowa Wspomnienia barwę, płochość i wdzięk sarni. Niech zwiąże z sobą szarfa światła płowa Błysk fal jeziora, czerń oczu latarni. A choć żal ściska gardło zachrypnięte Od śpiewów dzikich do białego rana Pamiętać będziesz cytrynę i miętę. Powidok świtu. Przetarte kolana.4 punkty
-
Tam Warszawa w krwi skąpana aż czerwone zorze. Mury w zgliszczach - wielka rana. Wiekuisty Boże! Popatrz - plakat, coś przemawia o czym dziś opowie? O chłopakach gdzieś z Pawiaka - już się tulą w grobie! Zanim ziemia darowała miejsce na spoczynek, dla niej właśnie robił hałas, cały magazynek. By się w jej ramionach tulić, krwią jej barwił szaty. Byśmy dzisiaj wolność czuli, rzucał swe granaty. Czerwień cegły powie wiele, biel zostaje w duszy, więc, swe ręce jak w kościele złóżmy - powód słuszny.4 punkty
-
Miasto Pytam siebie, czy to naprawdę tu i teraz. Cwał butów ściera krawężniki. Obok galop mechanicznych koni, czas zawiązuje pętle. Na torowiskach płynące tramwaje, kasowniki ze zgryzoty przegryzają bilety, też się gryzę. Pośpiech zgarnia drobiny uprzejmości, będzie na potem. Pod palcami iskrzą telefony. Słuchawki nurkują w uszach, żeby rytmem rozbudzić nogi. Krok za krokiem spojrzenia, przystanki otwierają drzwi, wysiadam. Płuca wciągają znajomą przestrzeń, klatki na śmieci przypominają twierdze, pomiędzy szmaciani rycerze i kundle jak tarcze... nawet o poranku znajdują skarby, uśmiech, gdy na szyjce butelki przysiądzie motyl. luty, 20203 punkty
-
"Pustka" Zagryzam myśli topię niepokój szukam dźwięków żeby nie bolało. Sny nie dają spokoju wiercą dziurę w mózgu. Wypełnia pokój melancholia Przydusza blask. Oczy szeroko zamknięte zasuwają kotary masek. Jeden punkt przyciąga wzrok jest mnie pół. Jesteś tatuażem na mojej duszy. Okaleczyłeś mnie.3 punkty
-
* gniewnie serce uderzało w stop zielony o świcie gęstniała mgła tłumiąc dalekie echa stary dzwonnik opadał z sił płonęły strzechy krzyk zbudzonych z rannego snu krzyżował słowa stapiając z metalem *3 punkty
-
kolejny dzień i noc minęły bezpowrotniepozostało po nich tylko westchnieniektórym oddaje hołd temu co było coprzeminęło co pozostawiło po sobietło proszące o spełnieniektóre staje się coraz trudniejszez powodu przemijania tegoco w nim najpiękniejsze3 punkty
-
(Z cyklu: Cztery wariacje na ten sam temat) *** mdlące zapachy perfum ― mieszają się z gryzącą wonią papierosowego dymu sierp księżyca ― srebrzy się na skraju jeziora ― zatopione w półcieniach twarze ― oczekiwanie ― poszczególne jasności ― ostrzą się na krawędziach kobiecej biżuterii ― szybek ― męskich zegarków stukot widelców i noży ― kieliszków z czerwonym winem ― przytłumiony gwar fascynacji ― chrząknięcia ― uśmiechy koneserów krótkie sprzężenie w głośnikach od próby mikrofonu ― głośna zapowiedź ― ― rozbłyskują gwiazdy (Włodzimierz Zastawniak, 2016-02-20)3 punkty
-
Dokładnie. Logika rewolucji jest przewrotna i często robią ją ci, którzy pierwsi położyli, by głowę pod topór społecznego buntu, który byłby autentycznym i spontanicznym wybuchem. Wiele współczesnych wybuchów to mistyfikacje i kanalizowanie z wykorzystaniem ulicy i ludzkiego zaangażowania w brudnych przepychankach na zupełnie innym, niedostępnym poziomie dyskrecji i rywalizacji o wpływy na świecie. Propaganda i medialny nacisk potrafią ubrać to w odpowiednie formuły i zawładnąć ludzką opinią.3 punkty
-
Kiedy mnie znów dotykasz świat robi się różowy niebo uśmiechem błyska gdy jesteś obok jesienne kwiaty kwitną późną wiosną oczy pokrywa wilgoć szczęścia rosy w ogrodzie marzeń grają piękne myśli gorący wspólny taniec mógł się ziścić a nad głowami śpiewa jasna tęcza cóż mam powiedzieć więcej dotykaj jak najczęściej3 punkty
-
Składam skrzydła do lotu. Przepowiadam przeszłość. Z nosem na kwintę spoglądam w niebo - dziwi mnie ta niebieskość. Szaleństwo wcale nie musi być głośne, czy kciukiem w ustach, od ściany do ściany. Wróżę z niewidzialnego pasjansa Jeszcze potrafię Plany ... Kocham ogrody, konie, rolników i do popisu pola. Pociąg wypada z toru, a ja - wychodzę z roli: tym razem będzie tłusto, tym razem będzie - dola! Nie, nie jałmużna. Żadnych litości. Kto chciałby odejść - niech odchodzi - ponoć to robi się ''z miłości'' Młode niewiasty. Dialog w pociągu - też czytam 'Zbrodnię i karę' W życiu popełniam jedno i drugie, ale z reguły - z umiarem. Chcę kupić krowę, kawałek lasu i dom, gdzie czyta się książki. Gdzie miłość aż ciężka od pąków róży ... Sekator czy obcążki? Traktuj mnie dobrze! Bo ściągam gorsety pieszcząc się myślą o tobie. Przestawiam zegary - z półki na półkę Wskazują wciąż ... tę samą dobę. Zjedzmy kolację, nie róbmy zakupów - ważny jest spirytualizm! Upijmy się - nawet jeśli stracimy wątek Fabuła nas ocali ...3 punkty
-
Kusisz swoim kształtem. Stoisz naga, przezroczysta. Obejmuję twoją kruchość dłońmi, aby ogrzać cię ich ciepłem. Wypełniam cię po brzegi. Zimne krople pokrywają cię jak kryształy. Lekko pocieram twój łuk zwilżonym palcem. Błyszczysz, wibrujesz, wydajesz z siebie melodyjny pomruk. Pokusa jest ogromna, aby opróżnić cię jednym haustem. Ale ja się nie spieszę. Droczę się z tobą. Drażnię ustami twoją napiętą krzywiznę. Aż do ostatniej kropli.2 punkty
-
Gonił dewiant za przygodą szukał także jej w chlewiku lecz go świnia szybko zbyła mówiąc tak mu - zbereźniku jeśli już to raczej szukaj pośród ludzi tej przygody czasu na to masz aż nadto jesteś jeszcze taki młody. W waszej trzodzie, choć to ludzka świń nie zbraknie, słowo świni tam nie jeden i nie jedna już na samą myśl się ślini. Młodzian słowa wziął do siebie i się z nimi przespał nocą a od świtu intensywniej szukał świnek z wielką mocą nie potrwało to zbyt długo znalazł kilka z małą tuszą seks zawładnął emocjami jak zaczęli wciąż świntuszą.2 punkty
-
krokiem odstawno-dostawnym a jakże postawny i plecy prosto trzymane jakby z encyklopedią urodził się na głowie nie zmuszony nie naburmuszony przestawnie-przekornie chyba szalony tak o to właśnie Pan Ropuch wchodzi na salony cmok cmok pocałuj żabkę w łapkę cmok cmok cmok …2 punkty
-
Wirus wolności kruszy granice był już w Kijowie i Tibilisi teraz szaleje w sąsiednim Mińsku nie ma szczepionki zaraża wszystkich często wybiera kierunek wschodni tam nad głowami mieszkańców krąży nawet jak większość w sukces nie wierzy chwilę poczeka w końcu zwycięży gdy dyktatorzy piszą historię zanika przestrzeń dla ludzi wolnych ale przychodzi wiatr oczyszczenia on szybko przyszłość potrafi zmieniać zwala pomniki burzy mury rozwiewa wątpliwości chmury zza których się wyłania słońce które w promieniach niesie wolność więc wszyscy świata dyktatorzy uwierzcie nikt wam nie pomoże gdy wirus cały świat ogarnie ktoś was rozliczy - koniec marny a ty wszechwładco Białorusi proś już o azyl gdzieś Korei i zabierz z sobą cara z Kremla bo tam też już powoli wieje2 punkty
-
Problem z państwami jakie są między nami a Rosją a nami, to problem ich tożsamości i ciągłości. Nie ma co zamykać oczu na fakt, że powstały one na gruzach porozbiorowej Rzeczypospolitej i państwa zaborcze włożyły dużo wysiłku aby miejscowy etnos zawrócić z drogi wielowiekowego ciążenia ku polskości, co było elementem walki z nami i nadania mu takiego charakteru, który by go od niej uniezależnił. Ta sztuczność, szczególnie dostrzegalna na Białorusi, bo jednak Ukraińcy mogą jednak odwołać się do kozackiej tradycji (jej losy zestawione z współczesnością też wskazują na interesujące analogie), została potem poddana bolszewickiej przebudowie, traumą wojny światowej i kołchozowej narracji czasów nam bliższych.2 punkty
-
"Rozpad” Najwyraźniej, nie wszystko jest zawsze na jednej, wspólnej i dobrej drodze Całkiem możliwe, że wszystko co najlepsze jest dawno za nami Nie zgodzę się, z depresyjnym odrzuceniem starań w trwodze Bez przemyśleń jak to wszystko jest bardzo istotne w obrocie atomami Podążam za Tobą od zawsze, jak zbłądzony i jedyny cel mojego życia Odganianie wrogów od Twojej duszy, serca i myśli to jakby moje hobby Wciąż w zwątpieniu wobec tej tak kruchej, jednak najprawdziwszej miłości Bieg za niczym bez Ciebie nie prowadzi nigdzie poza mrokiem i cieniem Na widok tego bezsensu nie odezwał się z nieba nikt Dziadkowie nie odpowiadają, bo smutno im nie wobec tej sprawy Jak rozsypany już nie słodki nasz miesiąc miodowy I całe gówno drętwe jak te idiotyczne prowokacje i zabawy Im szybciej zrozumiemy, że każde nasze niszczenie To wznoszenie toastu z krwi naszych serc, choć czasem osłabionych I odnowa wszystkiego co zagwarantowało nam szczęście Jak smutna melodia… Wobec błędnych myśli bezsensownych W filozofii poczęcia, nie możemy nigdy zostawić miłości jedynej Tej, która wiąże nas najprawdziwiej genami, cudem narodzin Bo jakby oczywista będzie, codzienna tęsknota i czegoś brak Aż w końcu jedynie żal, umykających w samotności godzin. Można osiągnąć przez życie chyba wszystko Rozpad jednak, pozostawmy wysypiskom 6,08,2020,2 punkty
-
Prośba Póki śmierć nas nie rozłączy, póki śmierć nas nie rozdzieli, pozwól oczy mi wciąż topić w głębi jezior twoich źrenic. Póki w piersi bije serce, póki jeszcze tutaj jestem, pozwól niech me troski koi twoja skroń przy mojej skroni. A gdy przyjdzie ruszyć w drogę i pójść tam, gdzie trzeba odejść, nim mnie wieczne cienie połkną, trzymaj mnie za rękę mocno.1 punkt
-
Autor - Marcin Elsner Link do utworu na Youtube: https://www.wladcametafor.pl REFREN Jedyne co posiadam to... Bezdomne marzenia! Zabieram je z sobą, W podróż w nieznane! Nie próbuj mi obiecać, Że to wszystko się tam zmieni, Nie mam tam do czego wracać, Znów wyruszam w nieznane... Pierwsza Zwrotka Tak jest, że nigdy nie wiem, czy to co stworzę będzie chociaż normalne, Zwykle zanim zacząłem to pisać, musiałem mieć to coś, beat, refren, tytuł, okładkę, Cztery ściany, ciepełko, pomysł przeszywający dźwiękiem wyobraźnię, Wpatruję się w świat z paczką zapałek, z kartką niewyjaśnionych zagadek, Metaforycznie słownych układanek, nie wiem, co będzie dalej, ale, Cokolwiek, kiedykolwiek chciałem, sam zdobyłem, nie pytałem, Chcę już mieć mieszkanie, studio Oblicza Records, lepsze nagranie, Własną ścianę na której bezpiecznie zawieszę obraz, zegar, szafkę, Chcę więcej, niż daję, tak bardzo pragnę, by spojrzeć na wszystko z dystansem, Póki, co poranek, przystanek, by autobusem jechać przez deszczową nostalgię, Zarobić i mieć grosz przy duszy na czarną godzinę, w której się znalazłem, Cierpliwość przyniosła z czasem, pierwsze wyzwanie w dodatku na wynajem, Przerwę wreszcie złą passę, sprawię, że coś tu będzie tylko nasze, Gdyby nie wyboru przypadek, uciekamy zanim zatonie ten statek, Zamiast mózgu miałem czarną dziurę w układzie: tak/nie wiedziałem, Przepraszam za zakrzywioną czasoprzestrzeń ucieczki w nieznane. Druga Zwrotka Rodzina się śmieje, rodzina klaszcze, rodzina może zamknąć japę, Rodzina myśli ułomny, głuchy, ślepy chce zabłysnąć wśród migających lampek. Rodzina się myli, rodzina nie wie, co jest mniej, bardziej ważne, warte, Najpierw doświadczcie, najpierw, najpierw bądźcie, bo liczyłem na wsparcie, Bądźcie arystokratami w swojej baszcie w moje życie się nie wpieprzajcie, Z boku łatwo opisać, jak krwawię, też potraktuję obgadywanie, jak zabawę, Ale może innym razem, bo dostałem mieszkanie i na starcie kuję ściany laciem, Mam gorączkę, kaszlę, szkoła, praca, remont z przerwą na sen i żarcie, Po kilka podejść do tematu, aż to nie wyjdzie idealnie, Brat też dostał szansę, ale to ja mam pieniądze i strategiczne plansze, Dwie prawe ręce, dwie lewe nogi, miecz i tarczę, yo... Brat zamień się, moje mieszkanie w utrzymaniu będzie dużo tańsze, Ok, patrzcie, jak między jednym, a drugim z uwaloną szpachlą tańczę, Co dalej, kiedyś miałem w szafie dwadzieścia tysięcy, weź nalej, Większość rzeczy robię sam, naturalnie większość rzeczy zrąbałem, Jeszcze ten Koronawirus i wszystko to jedna wielka podróż w nieznane. Trzecia Zwrotka Fałszywe umowy, trygonometria, prawdziwe życie, lekcja, dzień, temat, Jak trzeba to trzeba napieprzać jeden przez drugiego o kawałek chleba, Jeden przez drugiego? Ten powiedział, tam ten nic nie wie, ale sprzedał, Mniemam, że za te miliony, kupię swój dom i swój kawałek nieba, Po ścianie pisze kreda, ponieważ brakło tablicy przez codzienną pracę, Jakimś cudem szkołę zdałem, gdzieś w zanadrzu mam wiersze, teksty, powieść, Gdzieś w zanadrzu mam plan do zrealizowania, by zbić się jak Ice Tower, Jeszcze wiele do zrobienia kotek, więc nie mów - Ogarniemy to na spokojnie, Odebrane mieszkanie, drugie w połowie, psychicznie, fizycznie, wiecznie na torbie, Ludzie zwykle płyną z prądem, zapomnieli, że mają mózg i parę wioseł, Jestem upośledzony bardziej niż ktokolwiek, podświadomie tworzę problem, Gadam sam z sobą w zdrowiu i chorobie, od zawsze żyłem na bombie, Samotność w obowiązków sztormie, współzależna wyobraźnia na głodzie, Koniec końców deskrypcja tematu wyrżnęła orła na lodzie, Mom wongla worek, coś na koncie, rozpalam w piecu, robię porządek Dobra Koniec Lordzie! Piosenka mo być nieznana, jak tytuł jołopie... Pozdrawiam :)1 punkt
-
Kurwy nam się zalęgły – to o muszkach, które żerują w kuchni, mówi Jola, raz kolejny burząc mój świat, jako że dziewczyny też. Ludzkie mięsem rzucić, co zwalczać próbuję ze zmiennym szczęściem w sobie, by mówić ładniej i łagodniej, jakbym szczeniaczka w dłoniach trzymał, bo znów Jola przyniosła zdechlaka w dom. Jej praca kręconą, rudą ma tym razem sierść, jakby na podłodze nie dosyć było kłaków, o których z czułością myślę, zamiatając pod dywan ten dzień kiedy czysta będzie podłoga. Kosmo musi kością niezgody podzielić się z młodą, bywa zęby jej pokaże przy misce – nie rusz, moje nawet na granicy śmierci. A młoda czyni postęp w byciu psem, tak jak kiedyś Tosia, kiedy żaden znak na niebie i ziemi nie wróżył, że kocie życie powlecze, chociaż bez ogona, na trzech jedynie łapach. Kiedy Jola się mocuje ze śmiercią, czytam jej wiersz, romantyczny wydech znajomego poety – Kosmo reaguje żywiołowo – ach pańciu, podrap mnie, wspaniale czytasz – czym doprowadza nas do łez, i oby tylko takie. A psu na budę – śmierci ważne czy nieważne w kosmosie i nasz gatunkowy egoizm.1 punkt
-
@Pan Ropuch Uff! A tak przy okazji... myślę, że naprawdę nas nie ma (ten czas), to my mamy czas. Jeszcze;):)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
wciśnięci w barwy zbyt mocno popiołem zasypani, zastygnięci w chwili co oczekiwaniem maluje bramę zupełnie jakby było wyjście nie z tymi kajdanami tatuażem przekupić strażnika i stanąć na grani świtu bo tylko on jest przed nami odległy jak księżyc gdy nocą wpatruje się w oczy nocą planuje starania a rozpacz milczy pozostaje tylko skoczyć eksplozją rozsadzić ramy to słuszne, jedyne rozsądek klaszcze zapłakany1 punkt
-
1 punkt
-
@Pan Ropuch może ten mussssssss byłby lepszym tytułem... jakiś ty przezorny...xd Pozdrawiam żaby żony1 punkt
-
@annzau Co to za miłość, na smyczy już ją słyszę jak... ryczy. Pozdrawiam Aniu, miłego wieczoru.1 punkt
-
演唱 : 李羿慧,陈波 [再会无缘的情人] 女: 早知道无缘 何必怨相逢 男:往日情永远留在我的心怀 女: 说无缘也好诉无份也罢 合唱: 这段情已渐渐迷路 男: 过了今夜的以后 女: 就是分手的时候 男: 为何天捉弄爱情的旅途 女: 唔 唔 唔 男: 过了今夜的以后 女: 就要归零到当初 合唱: 再会无缘的情人 (再次重复两次) yǎn chàng: lǐ yì huì, chén bō [zài huì wú yuán de qíng rén] nǚ: zǎo zhī dào wú yuán hé bì yuàn xiāng féng nán: wǎng rì qíng yǒng yuǎn liú zài wǒ de xīn huái nǚ: shuō wú yuán yě hǎo sù wú fèn yě bà hé chàng: zhè duàn qíng yǐ jiàn jiàn mí lù nán: guò le jīn yè de yǐ hòu nǚ: jiù shì fēn shǒu de shí hòu nán: wèi hé tiān zhuō nòng ài qíng de lǚ tú nǚ: wú wú wú nán: guò le jīn yè de yǐ hòu nǚ: jiù yào guī líng dào dāng chū hé chàng: zài huì wú yuán de qíng rén (zài cì zhòng fù liǎng cì) *** Sung by Li Yihui (she) & Bo Chen (he) WE`LL MISS EACH OTHER AGAIN! She: I know in advance that we have no chance (to be together). Why then are we going to go on date? He: Because my love of you forever blooms in my heart. She: We shouldn`t talk about it! Not a word, no regret L' in chorus: Since situation is already confused completely. He: After we spend the night together She: We`ll immediately part again. He: Why then do we need this voyage to love? She: Wow, wow, wow! He: After we spend the night together She: Everything will return to square one. L' in chorus: And we`ll start dreaming of our new (impossible) date again! (repeat twice) *** Сhanté par Li Yihui (Elle) et Bo Chen (Lui) NOUS ATTENDONS AVEC IMPATIENCE DE NOUS REVOIR Elle: Je sais d'avance que nous n'avons pasaucune chance . Alors, pourquoi aller à cette réunion de nous? Lui: Parce que mon amour pour toi est pour toujours dans mon cœur. Elle: Nous ne devrions pas en parler! Pas un mot, pas de regret! Les deux ensemble: La situation est déjà complètement confuse. Lui: Après avoir passé la nuit ensemble Elle: Nous nous séparons immédiatement. Lui: Alors, pourquoi aller à ce voyage d`amour? Elle: Wow, wow, wow! Lui: Après avoir passé la nuit ensemble Elle: Tout reviendra à la case départ. Ensemble: Nous attendons avec impatience de nous revoir! (répéter deux fois) *** Wykonawcy: Li Yihui (ona), Bo Cheń ... I ZNOWU MARZYMY O NIEMOŻLIWYM SPOTKANIU! Ona: Wiem z góry, że nie mamy szans. Dlaczego więc to nasze spotkanie? On: Ponieważ miłość do ciebie jest na zawsze w moim sercu. Ona: Nie będziemy o tym rozmawiać, nie potrzeba żadnych słów ani żalu. Razem: W przeciwnym razie będziemy całkowicie zdezorientowani. On: Po tym, jak spędzimy razem noc... Ona: ... rozstańmy się ponownie. On: Dlaczego więc potrzebujemy tej podróży miłośći? Ona: Wow-ow-ow-oh! On: Po tym, jak spędzimy razem noc ... Ona: ...wszystko wróci do normy (dosłownie: do zera). Razem: I znowu będziemy marzyć o niemożliwym spotkanie! (powtórz dwukrotnie)1 punkt
-
Jak weźmie na własność i się nie sprawdzi, jest do oddania / wymiany:). Autorka jest na wcześniejszym etapie. Później może być, jak u Ciebie. M.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Obawiam się, że w tym konkretnym przypadku, ten wirus jest wspierany ze wchodu, bo Łukaszenka twardo opierał się wchłonięciu Białorusi. Pozdrawiam.1 punkt
-
większość idzie na łatwiznę najłatwiej na smyczy ale są warianty inne o nich peel milczy Pozdrawiam1 punkt
-
Nic tylko wszędzie drożyzna chaos i niegwarantowana pogoda dziękuję łonecie wirtualna polsko i gazeto za to podniosłe info że w kraju jest bidno i cebularz pogania cebulę nad morzem w górach i jeziorem a nawet nad rzeką Nic tylko wszędzie drożyzna chaos i niegwarantowana pogoda za te najświeższe info też dziękuję że wirus szaleje choć robią więcej testów i w całej Polsce jest tyle zachorowań że mniej nawet jest już w New Yorku Nic tylko wszędzie drożyzna chaos i niegwarantowana pogoda a od września nauczyciele będą umierać pojedynczo w klasach albo protestować na ulicach w kupie i o dziwo walczyć a nie nawzajem się zarażać Nic tylko wszędzie drożyzna chaos i niegwarantowana pogoda paznokcie już obgryzam ze strachu się trzęsę ach jak paskudnie się żyje w tym kraju nad wisłą ach jak okropnie gdzie NIC TYLKO WSZĘDZIE DROŻYZNA CHAOS I NIEGWARANTOWANA POGODA1 punkt
-
1 punkt
-
As Arbuz atakując aktywistów Asiento, aresztował agresywnego aligatora! As Arbuz anihilując aktywnych alkoholików, agitował aliantom ahimsę! As Arbuz atakując arbaletą aferzystów, adaptowł anielski algorytm! As Arbus afiszując acpani aeroplan, apostołował adeptów aerodynamiki! As Arbuz akceptując arkadię, aktualne areały absolutu, abdykował adhezji. azaliż Archanioł? ___ 3.08. obchodzimy Dzień arbuza1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Myślę, że zdziwiłbyś co Lidia byłaby w stanie jeszcze zrobić i czego się nauczyć. Myślę, że prędzej to te klimaty. Pozdrawiam Pan Ropuch1 punkt
-
1 punkt
-
@Henryk_Jakowiec Świnki z małą tuszą z młodzianem świntuszą. Przygòd tam bez liku. W nowym chlewiku :) Pozdrawiam.1 punkt
-
@Henryk_Jakowiec Twoja wena jest płochliwa. Pewnie ją wystraszył pegaz. Ja już w wasze gry nie wnikam. Może lubi w majtkach nieraz ;)1 punkt
-
dla mnie pokolenie Powstańców to było jak pokolenie Jozuego, tak jak Jozue ludzie czuli się dziedzicami swojego miasta, to było naturalne, że Warszawa jest ich, a miłość Boga pokonała lęk.1 punkt
-
1 punkt
-
Jakby oczy otworzył pod szczęśliwą gwiazdą i żaden demon klucza do nich nie odnalazł, aż do tej chwili kiedy Bob Dylan się zaciął na Hurricane, w momencie gdy ojca mu zabrał samochód na przejściu dla pieszych. Ojciec pierwszy zaszczepił w nim miłość do gór, Boba Dylana, wspólnych nocy w pieczarze, do której bezpieczny, bo znajomy wiódł szlak. Ćma na Tatry opadła i Janek zew jaskini usłyszał – znam drogę, z ojcem chodziłem nie raz, widzimy się rano, nie martw się Olek, muszę iść sam. A kto w mordę kumplowi by dał kiedy trzeba? No kto na to by wpadł, że będzie musiał go dźwigać, gdy żaden wiatr najmniejszy nie wróżył tego, że o świcie, tuż przed jaskinią ujrzysz w jasnych oczach gwiazdę zapadłą z odciśniętym w niej ostatnim krzykiem. 2) Więc tak śnił mi się Janek, na tylnym siedzeniu autobusu, siedział i uśmiechał się milcząc, patrzył tymi oczami, do których dostępu, wydawało się, wszelkim zabroniono biesom. Jak długi, jak szeroki był autobus? Miejsca, tak jak sądzisz, było w nim dosyć – jeszcze zdążysz, kierowca jest niebiesko-cierpliwy, poczeka, taki to pojazd co mknie przed siebie i krąży. Janek pożyczył mi Kadysz Ginsberga, który, okazało się później, należał do Olka, któremu pożyczyłem Whitmana... a chuj z tym - - ten tamtemu pożyczył i potem nie oddał. Włosy wolno mi rosną, jakby pomyliły lenistwo ze stylem, a pająk plecie sieci, że też jemu się chce - bez pretensji, cierpliwy, od nowa. Ciut się spocić, troszeczkę uwietrznić. 3) Każdemu tyle szczęścia i energii twórczej w drodze do źródła ile miał Janek. Z tym trzeba urodzić się chyba, by żadne szczyty w chmurę nie były spowite dosyć gęstą. A do drzewa daj każdemu być podobnym i niechaj się spełni. Wszystko ma cenę - którym żyć o cienkiej skórze padło, niech wzajem siebie w milczeniu odrębnym pozdrawiają, gdy trzeba - brzęk drobnych na ulgę; śmierć niech ostatnią ratę za wiersze odbierze o czasie jak ostatni rzut oka na kolaż, którym trudził się Janek, skrawki, wers za wersem, tnąc, sklejając w poezję. Ścieżką wedle oka jego własną podążać każdemu, a miejsce tylko swoje niech zajmie i niechaj zielony nie będzie kiedy spadnie w przepaść, nazbyt gęste niech nie będą mu chmury, gdy smutek się sączy i sączy1 punkt
-
@fregamo Spodobał mi się ten nomen omen "obraz" :). Bo wydaje mi się, że właśnie o obraz chodzi. Mamy do czynienia z ramami dzieła namalowanego na płótnie. PL jest postacią namalowaną na owym obrazie i chce stamtąd uciec. Widzimy całą historię aż do wielkiego skoku z obrazu w rzeczywistość. Dla mnie to metafora ucieczki od konwenansów, narzuconych ról społecznych, wbudowanych nawyków. Ucieczka ku wolności by w końcu przestać być tylko płaskim namalowanym przez kogoś innego obrazem a zostać trójwymiarową prawdziwą osobą. Jeszcze się nie spotkałem z takim ujęciem, dlatego generalnie wiersz na plus.1 punkt
-
pozwól na miłość księżycu gdy słońce śpi w zaciszu dzieląc się niebem a otchłań kona zgiełku więzień czas idealny by w ciszy pozostać gdy milknie tętno a świat niby głuchy prawi rozterki sprawca posuchy wołam do ciebie ciemna blasku strono przychyl swej mocy bladego ciepła niech tańczą ramiona bawi szczęście będę człowiekiem człowiekiem jestem pozwól pochwycić wybredne szaleństwo uśmiech pokusy słowo milczenie oddam i wezmę1 punkt
-
Być może wtedy pogubiłeś słowa należały do nas gdy ścieliły karminowe ikebany pomiędzy zanosiłam niektóre na poddasze wilgotne ściany łaknęły ciepła by zapłonąć o zmierzchu tygodnie znowu na wybojach stłumiona oczekiwaniem palcami wykruszam krochmal pościeli przekora obok milczenia tylko łańcuchy na szyi coraz grubsze przecież potrafisz być tak jak lubię październik, 20121 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne