Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Toyer Czuć w tym głód bliskości opisany z niesamowitą delikatnością. Ostatnia zwrotka robi największe wrażenie - "na nieba podniebieniu" - to piękne!
  3. @beta_b Te zdania mają w sobie ogromną siłę. Bo prawda jest taka, że każdy z nas nosi w sobie jakieś porażki, ale niewielu potrafi spojrzeć na nie tak, jak Ty – nie jako na coś, co trzeba ukryć czy żałować, tylko jako na część wzoru, który czyni całość wyjątkową i niepowtarzalną. Tworzysz - a to jest najlepszym dowodem, że te wszystkie zakręty i zwroty akcji nie przerwały nici - tylko ją wzmocniły. Taki sweter, spleciony z prawdziwego życia, zawsze będzie cieplejszy i bardziej wartościowy niż ten uszyty bez żadnej trudności. Goraco pozdrawiam.
  4. @Gosława Ludowe skojarzenia są dość mroczne... Ale spróbuję będę odważny😊
  5. Gosława

    Upał

    @Berenika97 a ja Ci nawet buziaka dam bo mogę A co ja się będę ograniczać 😘🙂
  6. Berenika97

    Upał

    @Gosława Bardzo dziękuję! :))) Ale maksymalnie Cię pozdrawiam. :)))
  7. Ten wiersz jest po prostu tak mocny że aż trudno mi było przestać w pracy o nim myśleć Ciężki kaliber Pomyślałam o swojej mamie Wiesz ona jest zupełnie sama z wyboru Obym nie musiała... Ech No właśnie mnie ten temat przerósł
  8. @karenka Bardzo dziękuję! Pięknie podsumowałaś ten tekst - właśnie tak chciałam to ukazać Serdecznie pozdrawiam. :)
  9. Gosława

    Upał

    Lubię bardzo takie mini mini 🙂
  10. Niezręczne uniesienia bezsilności To jest dobre określenie na stan w którym czasami moza mnie zastać Niezwykle plastyczny jest ten Twój wiersz i taki trochę metafizyczny Tak jakby Ktoś patrzył przez fioletowy kawałek szkiełka Kiedyś była taka zabawa w "chłopka" Dzieci rysowała sylwetę człowieka stworzoną z kwadratów i koła Na każde z pól rzucany był kamyk lub kawałek szkla Trzeba było uważać aby nie nadepnąć na linię Ja widziałam świat na zielono Najmniej wyraźnie widziałam przez denko od butelki Niby świat a jednak rozmyty Nie kasuj wrócę tu jeszcze
  11. Berenika97

    Upał

    @Czarek Płatak @karenka @aff Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  12. @andrew dzięki serdeczne :) @Poet Ka bardzo mi miło :)
  13. Dzisiaj
  14. aff

    przelatujący

    letnie wieczory przelatujący karlik w łunie księżyca
  15. aff

    Pustynia

    Ciekawe. Przecież musi za chwilę wypadnąć z oka :) Czym jest chwila. Pozdrawiam 🌼
  16. aff

    Haiku

    Ten senior tutaj brzmi jakby u Cervantesa. Bardzo mi się to podoba :) Pozdrawiam 🌼
  17. @beta_b Beatko bardzo Ci dziękuję za miłe słowa 😘 Staram się w tych moich wiersz ach przemycić odrobinę swojskości ale też niepokoju Chyba się czasami udaje 🙂 Przytulam Cię mocno 🙂
  18. Posem

    Mars

    @Konrad Koper Mi się to wydaje mądrą przestrogą, w końcu nie wiemy co spotkamy na drugiej planecie, czy księżycu. Lepiej zawsze podchodzić do takich rzeczy z dystansem. Tak też jest w życiu, jeśli ktoś jest nieznajomy, musimy go najpierw poznać, nim mu zaufamy.
  19. obywatel

    TIMDR opis dla ludzi:)

    Nowa definicja...
  20. "In uno corpore duo reges perpetuo bellant." "Errare Humanum Est" Dawno temu, to miejsce było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku lub niewoli w kajdanach. Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane z okrucieństwa, braku litości i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis, prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów i twardych, pozbawionych złudzeń osób. Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na złotej wolności, czystym powietrzu i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta, inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety. Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa i pozbawiona nawet krzty honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych, tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec. Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu, najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak jak kochał swą dumę. A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.
  21. @Poet Ka 🌻
  22. na saksofon, bas i tęsknotę Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres. Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił. Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.
  23. @Leszek Piotr Laskowski Bardzo mądry przekaz. Piękny wiersz. Pozdrawiam serdecznie 🙂
  24. @Waldemar_Talar_Talar Nie ubóstwiam piłki... Ale uznaje !!
  25. czas nas rozumie ma racje - jest zwieńczeniem tego co było jest będzie on nie jest pustką w nim ciągle coś się dzieje - on nie umiera nigdy nie jest nieporozumieniem tylko prawdą która nie kłamie to cząstka człowieka który z nią przegrywa oraz stropień wtajemniczenia tylko ci co umierają wiedzą o nim więcej czas to tykająca bomba - kiedy wybuchnie nie wie nikt
  26. @Charismafilos świetny wiersz!
  27. @andrew tak...wiersz epatuje lekkoscią
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...