Skocz do zawartości

Recommended Posts

Oxyvia_J.    84

jesteśmy na krawędzi snu
marzymy i czekamy siebie
śnimy się sobie znów i znów
i żadne z nas do końca nie wie

 

co jest wyśnieniem a co jawą
i jak go śni to drugie z nas
ani jak roi samo siebie
ile drugiemu daje gwiazd

 

jesteśmy na krawędzi snu
i po omacku się szukamy
raz bliscy raz dalecy znów
tęsknimy i stawiamy tamy

 

i tak pragniemy swego ciepła
że aż parzymy po sam szpik
tak chcemy słońca a nie piekła
że w ogień gnamy niby ćmy

 

chcesz żeby w moich oczach łzy
wyschły i smutek już nie wrócił
chcę żebyś nigdy nie był zły
żebyś się cieszył a nie smucił

 

ale czasami mnie odpychasz
zamiast kochania dajesz chłód
niekiedy za krawędzią znikasz
a zamiast ciebie śni się lód

 

i wtedy nie potrafię być
radosnym ciepłem światłem śpiewem
i nie wiem czy mnie nadal śnisz
czy ja cię śnię – nie jesteś pewien

 

a przecież nie istnieje droga
którą się sama mogę wlec
bez ciebie przyszłoby zwariować
z tobą oszaleć nie chcę też

 

więc bądźmy dobrzy Kocie mój
bez przerwy dobrzy choć nie święci
jesteśmy na krawędzi snu
jesteśmy ciągle na krawędzi

 

21.03.2016 r.

Udostępnij ten post


Link to postu

Piękne stadium miłości i szukania do siebie drogi. 

Bo miłość to właśnie takie ciągłe podróżowanie ku drugiej osobie, i dopóki ona też szuka nas - znajdujemy coś ponad siebie, własny egoizm, przyzwyczajenia czy nawyki. Ten wspólny teren jest świętem miejscem, gdzie czujemy się szczęśliwi i spełnieni.

 

Pozdrawiam serdecznie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Oxyvia_J.    84
  • Autor
  • Dokładnie tak.

    Poza tym miłość jest rodzajem snu czy marzenia, jak zresztą całe życie. I chodzi o to, żeby się z niego nie wybudzić, bo można ten sen sobie zepsuć, niestety.

    Ja też Cię pozdrawiam serdecznie.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Enchant    71

    Bardzo melodyjny, niesamowicie przyjemnie czyta się go na głos :)

    6 godzin temu, Oxyvia_J. napisał:

    a przecież nie istnieje droga
    którą się sama mogę wlec
    bez ciebie przyszłoby zwariować
    z tobą oszaleć nie chcę też

    To jest piękne :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Annie_M    79

    Bardzo urokliwy wiersz, czyta się  jakby był napisany, właśnie na granicy snu i jawy, pięknie oddaje uczucia peelki.

    świetnie się kołyszą zwrotki.

    Pozdr :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    czytacz    281

    Nie wiem dlaczego nie zauważyłam go wcześniej.

    Lubię :)

     

    Pozdrawiam ciepło :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Witaj  - fakt gdzieś się schował - zwracałem na to uwagę że po nowemu wiersze w danym dziale szybciej się chowają.

    Ale jak widać bez echa - a wiersz faktycznie miodzio...

                                               

                                                                                                                                                                                 miłego życzę                             

    Edytowano przez Waldemar_Talar_Talar

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Kto przegląda

      Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    • Podobna zawartość

      • Przez Oxyvia_J.
        Zielonozłote lato mnie woła każdą drogą,
        chciałabym wszystkie drogi w nieznane wziąć ze sobą,
        chciałabym każdą ścieżką wędrować w każdą stronę,
        lecz kiedy idę jedną, to inne są stracone.

        Czerwonozłote szlaki mnie ciągną do zachodu,
        chciałabym wszystkie słońca w słoiku zabrać miodu,
        chciałabym każdą tęczę wziąć z kolorowym deszczem,
        a wezmę tylko tyle, ile do wiersza zmieszczę.

        Chciałabym wszystkie piękna spakować do plecaka,
        być wszędzie i nieść wszystko po krańce swego świata,
        chciałabym każdy zachwyt po wieczny czas pamiętać,
        a wezmę na czas krótki to tylko, co na zdjęciach.
         
         

      • Przez vorwaerts-blicken
        rozdwojone serce szuka
        jednej twarzy
        zatraconej daleko na
        wichrowym 
        polu 
         
        po omacku
        wędrują stopy i
        kaleczą się o strzępy rozmiękłych
        cieni jaźni 
         
        wody
        nie można już
        poskładać
        złączyć więzem zagarnia więc 
        serce
        świeżo rozedrgane
        kurz i lato wspomnień
        do pustego
        samowaru
      • Przez Marlett
        pędząc po swoich elipsach 
        w centrum wzroku zdarzy się 
        punkt największego wychylenia
        poza zbaczającą linię bólu

        słoneczne promienie skupią się 
        na dnie żółtych kielichów 
        pociemnieje między trawami
        będziemy gwiazdozbiorem
      • Przez Wiktoria Eulalia Dąbrowska
        trwam w prześwicie przedwiosny,
        w przerwie przed kolejną
        ulicą prymitywnych konfliktów
        i banalnych konsumpcji
         
        moje zielone źrenice tępo wpatrzone
        w jasne lica nocnego słońca,
        w okółkowych pieczęciach
        i błahym pięknie
         
        następny chleb
        niestrawiony z kolejnymi
        w tych samych żołądkach
        prymitywnych stworzeń
         
        ułamki sekund
        liczone skąpymi ludźmi
        w przestrachu kolejnej wojny
        wpiły się w szarość.
      • Przez Deonix_
        zmierzch zapadł siwy
        i rzęsy ołówkiem malowane
        i piski latających nietoperzy
        zegar na ścianie
        cienie
         
        i to czekanie
        i te rzęsy ołówkiem malowane
        jak atrament odbiły się
        na ścianie
         
        i w tym zmierzchu tak...
        ciepło...
        się unosi
        zmysły pieści lecz
        skóry nie dotyka
         
        i tylko wtedy gdy się duszę
        cicho przez okno się
        wymyka
         
        i wtedy to świeżość
        i ciemność
        są jak goście
        wytworni w moich płucach
        a pył skwarny oddany przy wydechu
         
        do gwiazd cieni mnie podrzuca
         
        i lecę na oślep
        przez próżnię
        nie jest dobrze
        lecz wciąż błogo
        i karmi mnie kosmos euforią
        i śnię słodko
         
        choć zasnąć nie mogę
         
         
         
    • Ostatnio komentowane

    ×