Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

jestem podłączony tak jak i ty i będę pisał aż mi się odechce

 

pająk rozmiaru słonia 4 pary odnóży tyle samo oczu

i jeszcze te jadowe szczękoczułki co jak co

na jadzie to ja się znam jak mało kto

wspina się po szklanych głowach

już dawno poznał nasz smak

3 miliardy już w jego sieci

ma algorytmiczny apetyt 

i wie jak nas zwabić

nie po omacku

 

zna ciebie lepiej niż twój psychoterapeuta

niż przyjaciółka czy ksiądz spowiednik

karmi ciebie utopią i ułudą szuka już

tobie nowszych i lepszych

uzależnień nawet nie 

marzyłeś by mieć

takiego dilera

 

nie patrz na mnie nie mam

tej wajchy co go zatrzyma ci co

wypuścili go z klatki - też nie

kombinują więc na odczepne

że może to czas najwyższy

by wypuścić większego 

co zje go i strawi

 

a później

później to będzie już 

 

 

potem 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
  • Pan Ropuch zmienił(a) tytuł na tu nic nie jest tak jak widzisz na pierwszy rzut oka
Opublikowano (edytowane)

@Marcin Krzysica @Jan Paweł D. (Krakelura) Problem jest Wielki! Jest tak duży, że nawet Ci co mają świadomość na czym on polega nie potrafią go do końca nazwać ani go opisać. 

W wielkim skrócie jesteśmy jako posiadacze smartfonów i wszystkich tych darmowych serwisów od Google przez Facebook a na Gmailu kończąc userami żeby było śmieszniej słowo to w języku definiuje tylko osoby uzależnione od używek(narkotyki alkohol etc.) i właśnie NAS posiadaczy tych urządzeń :)

Dalej jesteśmy dla nich produktem, który codziennie z racji ich niby darmowości ma zaprogramowany Challenge to jest zmonetyzowanie w pieniądzu naszej aktywności. Algorytm poprzez modyfikacje, rekomendacje i psychologiczny model CIEBIE oraz uwaga - MANIPULACJE tym wszystkim zrobi wszystko byś był przykuty dłużej do telefonu i kliknął jak najwięcej razy w treści, które CIEBIE interesują, a które to też zawierają reklamy.

 

Ps. Zestawiłem to właśnie z tymi śmiesznymi filmami katastroficzno-fantastycznymi klasy B. Można się śmiać i z tych efektów i jak to wyglądało. A z drugiej strony trzeba docenić ogrom pracy twórczej, makiety miasta, ręczną robotę no i grę światłem oraz muzykę.

 

POLECAM BARDZO MOCNO TEN DOKUMENT nie szokuje już ale uporządkowuje to wszystko.

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Arachnofobia do modułów elektronicznej inwazji?, które na nas czyhają i lepią się do nas, --> jak wywnioskowałem z twych odpowiedzi na komentarze? Może jaśniej i dokładniej zinterpretowałbym tą "symbolikę pajęczynową" w samej treści, aby było czytelniej w meritum, ale to szczegół i tylko mój subiektywny punkt widzenia. No jest to istotny problem (ta inwigilacja), ja wychodzę z założenia, że kontrola nade mną (jeżeli ma miejsce - a ma nad każdym) to dla mnie ma charakter przykładowego dowolnego chodnika czy trotuaru, który ktoś sobie wybudował abym ja trafił akurat do jego kramiku. Więc ja sobie idę takim chodniczkiem, bo czemu nie, jest miło i wygodnie, a potem przeważnie przechodzę sobie obok tego przybytku i ofert i idę do własnych celów, oczywiście gdy coś mi potrzeba wstępuję na ten bazarek i się zaopatrzam, upewniam kramarza o celowości wybrukowania szerszych obszarów poza bazarkiem z których sobie miło korzystam. Gdybym miał destruować siebie myślami, że jestem w a'la pajęczej sieci żyłbym w dyskomforcie, po co? Prawa nie naruszam. Nie żyję w koteriach i układach.  Niech inni się bogacą niech mają lepiej, czy są szczęśliwsi? Wątpię. Muszą zapitalać za mną, a ja i tak określam własne etapy drogi, a chodząc po całkiem nowoczesnych arteriach. No i co z tego, że kupię sobie zaproponowany serek homogenizowany czy atestowaną prezerwatywę ;) (to tylko abstrakcyjne przykłady) Pozdrawiam ciebie.

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Tak było 10 lat temu, a dziesięć lat to obecnie KOSMOS. Algorytm jak wiadomo jest udoskonalany ba udoskonala się sam - nie za pomocą programistów a AI. Cel ma jeden TY i JA traktowani przez niego jako produkt musimy naklikać dziennie swoją średnią sumę pieniędzy dajmy na to 1 złotówkę. Jeżeli spadamy poniżej tej średniej - algorytm mając Twój wirtualny model psychologiczno-światopoglądowo-społeczno prywatny jest w stanie zrobić niemało np. dokonać mikrotranzacji z twoją ulubiną firmą prezerwatyw, sprzedać im Twoje dane (konsumeckie) i ni stąd ni zowąd wysłać Ci na maila 50% zniżki na towar który Ty najczęściej kupujesz w miejscu które codziennie mijasz po drodze do pracy. To i tak jeszcze słabo, jeśli naprawdę się opuścisz w kilkaniu i używaniu telefonu jest w stanie posunąć się dalej np. wysłać Tobie zaproszenie na fejsbuku od osoby, której profil przeglądałeś kilka dni wcześniej dajmy na to przez ponad 5 minut. Co jeszcze potrafi to cudo np. w mesengerze gdy piszesz do kogoś licząc na szybką odpowiedź mimo iż ta osoba nie odpisuje do Ciebie a Ty ciągle czekasz jest w stanie wyświetlać pulsujący wielokropek że ta osoba już coś próbuje do ciebie napisać. etc. etc.

My jesteśmy stare byczki Panie Tomaszu my i tak omijamy to szerokim łukiem, ale jest pokolenie, które urodziło i rodzi się w środku tego wszystkiego i naprawdę to pokolenie ma ogromne problemy z określeniem co jest prawdziwe a co nie, co jest wartościowe i głębsze a co powierzchowne i tanie. 

A algorytm ciągle się usprawnia nadpisuje i robi co chce. Nie mamy nad nim żadnej już ale to żadnej kontroli.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wszystko co tu opisałeś ma uzasadnienie. Tak to oczywiście wygląda. Pocieszaj się w takim razie faktem, że istotnie, wiele tych algorytmów obecnie obsługują maszyny, a nie ludzie. Więc zamartwianie się faktem, że jakiś model matematyczny czy funkcja wnioskuje o mnie w dowolnym zakresie mało mnie drażni. Oczywiście może być także tak, że i ludzie zaangażowani i nadzorujący takimi pracami mogą te informacje wykorzystywać, no ale jak sam zauważyłeś nie da się tego ominąć (uniknąć), dlatego tylko wyłożyłem poprzedni komentarz. Po prostu nie chcę deliberować o czymś na co wpływu nie mam, bo stanę się malkontentem – a nie zamierzam. Można spojrzeć na sprawę od strony pozytywnej, mianowicie wiele informacji dziś ma charakter ułatwiający nam życie, nie ma czasu, świat jest mobilny, a ludzie chcą być na bieżąco i trendach, wszystkie te systemy o których mowa - ułatwiają im dostęp do precyzyjnej skondensowanej informacji. Jeśli algorytm przypisuje do mnie odpowiednie info czy oferty, to ja się z tego cieszę, jeżeli interesuję się powiedzmy techniką to niby czemu miano by mi proponować kulinaria albo kwiatki w cebulkach? Tak na to spojrzyj, pozytywnie. To prawda, najgorzej z młodymi ludźmi podlegają manipulacjom. Ale też, uczą się weryfikacji takich wiadomości. Nie przejmuj się, młodzież wbrew pozorom jest obcykana w necie i każdy gość po trzydziestce klasyfikowany jest już jako boomer, a na płaskie chwyty reklamowe nie nabierają się aż tak łatwo, twierdzę, że może nawet starsze pokolenie jest bardziej podatne na manipulacje. Każdy dzieciak pśtyka w necie od 3 roku życia, a leśnych dziadków to proponują - do pługa w kwestiach wyczucia wirtualnego. Oferentów, żniwiarzy kasy i fejk czują na kilometr. Inną sprawą jest działanie podprogowe, ale to działa wszędzie, jak baba w domu ci się ubierze w stringi to też ją klepniesz w pupę (jeżeli to lubi oczywiście). Co do gimbazy to gorszą kwestią jest fakt małej świadomości młodzieży co do faktów weryfikacji prawdziwego dobra a nie kontrola (świadomość, że są kontrolowani może jedynie wpłynąć na nich pozytywnie, prewencja – broń Boże inwigilacja – o tym piszę, żeby rozumieli że czasem wysiłek intelektualny czy inny jest środkiem do sukcesu, to co trudne jest przez młodych z miejsca marginalizowane, dlaczego? - bo nawyki i wychowanie ma luki. Takie czasy, tego nie da się zmienić. Niech o tym deliberują ludzie którym za to płacą, ja mam to gdzieś, czasem wskazuję tu pewne drogi moralne, ale popularnością nawet tu wśród ludzi dojrzałych - to się nie cieszy, świata nie mam zamiaru zmieniać.

Opublikowano

Do @Pan Ropuch  Jeszcze dopowiem...

 

Ogólnie można powiedzieć, że każdy młody człowiek powinien wiedzieć, że najważniejsze priorytety w życiu człowieka to: Po pierwsze rodzina, po drugie państwo – ojczyzna, bo ono stanowi podglebie do budowania wartości, dobrobytu, po trzecie moralność, która jest jedynym uzasadnieniem budowania każdej wspólnoty, czyli ważny jest naród, bo ma swoje tradycje i korzenie, a nie kiwanie i bajera jednych przez drugich, federacyjnie to można się bawić w gospodarkę i to ma sens. - a jak to zrobić to ja nie wiem. I nigdy nie wiedziałem. Modlić się trzeba, może Bóg rozum da. Dobra, bo znowu naszpachlowaliśmy grubo pod twoim tekstem, weź i mnie w końcu op....ol ;) 3m_się.

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Kończąc już - zauważasz koterie, grupki, podgrupki, a nie dostrzegasz ich ogromnego wysypu, zacietrzewienia i radykalizmu?? Od weganizmu-klimatyzmu, foliowców i 5G po coronasceptyków, antyszczepionkowców i płaskoziemców oraz chemitrialsach wierców skończywszy itd. itd. :)

Nazwij cokolwiek, a ta grupa już jest, a na pewno jest kontent i jak znajdzie się zapotrzebowanie to zostanie on Tobie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki podany i dostarczony w rekomendacjach na youtubie.

Ja mam wrażenie momentami, że to niczym Archiwum X i każdy wierzy w coś co niby go raptem wspaniale indentyfikuje i utożsamia go z realną walką i wpływem na niby otaczającą go rzeczywistość. 

A algorytm pracuje i pomaga się w to wszystko zanurzać głębiej i głębiej.

Najlepsza była komkluzja z tego powyższego dokumentu:

1. Wyłącz wszystkie notyfikacje w telefonie

2. Nie bierz telefonu do sypialni

3. Ściągnij aplikacje monitorującą czas spędzony przy telefonie

4. Skasuj fajsbuka instagrama twiterra 

5. Nigdy nie oglądaj filmów rekomendowanych Tobie przez youtube

 

Proste banalne i mówi więcej niż tysiąc słów.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie zrozumieliśmy się. To znaczy ja tobie tłumaczę, że masz rację, ten problem wpływu na cywilizacje istnieje i jest złem. Grupki, koterie są faktem, ale to tylko nakładka na system o którym piszesz i dowodzisz. Ja twierdzę tylko, że nie da się świata zmienić, bo ty chciałbyś dokonać przełomu, ale nie dałoby się tego zrealizować inaczej niż poprzez zakazy, odseparowanie ludzi od internetu, albo mediów w ogóle? - no wybacz, to byłby czysty zamordyzm, sam piszesz codziennie w necie, publikujesz teksty, to chciałbyś aby ktoś ci tego zabronił, zakazał? Ludzie nie pragną tego, a sam z pewnością do tego byś się nie zastosował. Próbujesz nakreślić problem, ale nie masz rozwiązania, nie masz - bo nie istnieje takie remedium w cywilizowanym świecie demokracji. Dlatego, ludziom trzeba tłumaczyć na czym polega ich dobro indywidualne, a co jest dla nich niekorzystne. I że istotą są ich osobiste priorytety zawsze emanują w zbiorowym wymiarze – tożsamościowym. Edukacja musi docierać poprzez fakty. Dlatego nie jest aż takie ważne jakich algorytmów się używa w internecie, tylko określenie dosłownie kilku podstaw. Trzech czterech priorytetów wyrażających się w sensie i prawdzie wspólnej egzystencji. To na pewno jest rodzina – bo ona cię tworzy, wychowuje, kształtuje, i prawdziwie kocha. Państwo – bo tylko ono wytycza prawo i reguły, tworzy podstawy do rozwoju. Moralność – wyznacza prawdę, tolerancje i nakazuje nie krzywdzić innych - to symbioza-łączenie a nie podziały destruujące dosłownie każde społeczeństwo i jego indywidualne cechy poszczególnych jednostek - ludzi, a społeczeństwo to wspólnota oparta na komunikacji i tożsamości, więc na wspólnym języku, tradycjach, korzeniach. I to trzeba ludziom zwłaszcza młodym non stop tłumaczyć, to nie są idioci i naturalnie czują co dla nich jest dobre. Nie wolno budować wspólnoty poprzez ograniczenia, zakazy i represje. Represje to są dla ludzi łamiących prawo, a nie dla społeczeństwa czującego więzi. Do tego można włączyć szacunek dla zwierząt, przyrody, jakieś względy ekologiczne mogą i powinny wchodzić tu w zakres. Dla ludzi w zapotrzebowaniu powinny być udostępnione ośrodki kultu i szacunek wyznaczony dla ich działalności. Szacunek dla symboli narodowych, dla godła i flagi, i ku nim identyfikacja permanentna, jak w sporcie. Te grupy wpływowe które sobie ponazywałeś - istnieją, ale tego nie zmienisz. A wymienione przez ciebie pięć punktów jest sensowne, tylko nikt nie zastosuje się do twoich propozycji. Ludzie w kosmos chcą lecieć z Elonem Muskiem, a chciałbyś zabronić korzystania z telefonów czy netu? Jesteśmy interaktywną już cywilizacją i trzeba się z tym pogodzić. To nie jest tak, że nowinki technologiczne są tylko dla liberałów czy lewicowców, a każda konserwa to niedouczony ćwiek. Dobra uciekam. Ogólnie widzę problemy o których piszesz, ale nie dramatyzowałbym. Tylko tyle. Ameryki przecież nie odkrywam, to wszystko jest zawsze wyczuwalne i rzeczywiste.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Masz w sumie rację nic o nas bez nas. Ja może brzmię jak wubudzony z letargu, ale wierz mi na słowo jestem i byłem racjonalistą tzn. jestem ostatnim, który chwyci za flamastry i zrobi plakat i jestem ostatni, który kiedykolwiek wyjdzie krzyczeć za czymś na ulicę.

Myślę sobie zupełnie na chłodno, że rozwiązanie jest o wiele prostsze niż te rady, które zawarłem w poście w wyżej. Ten problem trzeba ugryźć dokładnie w tym miejscu gdzie zaczął on mieć swój początek. Zmonetyzowanie, zpieniężenie darmowej usługi. I widzę i wiem, że za chwilę to się stanie. Będą wprowadzane regulacje, będą opadatkowywać i będą zbiorowe i indywidualne pozwy - liczby i sumy, których świat jeszcze nie widział. Chyba nie wierzysz, że to status quo może się dłużej utrzymać gdzie Google miał większy i lepszy przyrost PKB niż USA.

Czy to właśnie przyspieszy wypuszczenie jeszcze lepszego algorytmu z jeszcze doskonalszą podpiętą AI? Obawiam się że tak, tu zaczyna się moje lekkie panikowanie. Bo skoro już teraz potrafimy się podzielić prawie na pół czy była pandemia czy nie? To nie widzę podstaw by nie panikować.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Różnimy się tym, że ty widzisz wszystko w czarnych barwach, i w ten sposób absolutnie budujesz wrażenie katastrofy społecznej, antycypujesz jakąś apokalipsę. Nie jest to uzasadnione. Bo wiele rzeczy które realizuje się na przykład obecnie w Polsce jest kapitalne. Koncerny światowe wpływają na społeczne zapotrzebowania i budują kapitał, ale czy jeżeli (tylko załóżmy) koncern będzie opodatkowany to zmieni on współczesne algorytmy? Chyba nie, nie widzę tutaj zależności. Natomiast na pewno koszta szybko zostaną przeniesione na internautów, czy apolitycznych zwyczajnych ludzi korzystających ogólnie z mediów od czapy, albo dla przyjemności, na tych dokładnie którzy ładu nie burzą i nie wciskają kitu. Wtedy zaś te środowiska o których wypowiadałeś się wcześniej negatywnie jeszcze bardziej zaznaczą swoją dominacje, i będą przedstawiać nam zupełnie alternatywną rzeczywistość – bo mają finansowanie. I wskutek jak ci się tylko wydaje walki o wolność człowieka moglibyśmy doprowadzić raczej do jeszcze większych ograniczeń w wolnych mediach, a nawet do wygaszenia niezależnych internautów. Czy jakaś tam reklama, albo oferta przygotowana konkretnie pod ciebie jest warta nałożenia finansowego kagańca na ciebie i całe społeczeństwo? W ten sposób komentując stwarzasz zbiorowe poczucie zagrożenia społecznego, moim zdaniem niepotrzebnie. Gdyby jakaś forma opodatkowania była brana pod uwagę, to powinna być na tyle nieinwazyjna, by nie spowodowało to przenoszenia kosztów na ludzi. No chyba, że istnieje jakieś lobby, które pragnie tego kagańca, i tak na serio nie chodzi mu o algorytmy czy wolność człowieka a o coś innego. Szczerze mało mnie to interesuje. Nie martw się o PKB USA, a raczej o zachodnią Europę w której się realizujesz. W USA przynajmniej istnieje konserwatywny i patriotyczny stosunek do państwa, także w opcji demokratów amerykańskich. Wracaj do Polski, to na rzeczywistość spojrzysz mniej krytycznym okiem. Już kończę, to będzie takie podsumowanie, ja na losy świata wpływu nie mam, mam tylko wąskie pole w którym realizuje własne pasje w fascynacji lirycznym słowem. To na szczęście nie budzi kontrowersji. Pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz KucinaNie do końca się zgodzę z tym, że wszystko widzę w czarnych barwach. Ten model biznesowy dotyczący darmowych socjal mediów traktujący wszystkich użytkowników nie jako podmiot, a produkt jak najbardziej. Nie wyrażam zgody też i na to by za pomocą podprogowej manipulacji atakowano mnie tysiącem i masą kontentu, który za mną wędruje gdziekolwiek nie wejdę itd. itd. A zwłaszcza nie podoba mi się to, że nie ma żadnych regulacji dotyczących osób niepełnoletnich, młodocianych w tym dzieci. 

 

@8fun Jeszcze raz polecam ten film, który miał premierę 5 dni temu bodajże - the social dilemma (większość z tego powyższego jest i w nim :) Jest tam też to słynne pytanie do Marka Z. czy fejsbuk mógł i wpłynął na wybory prezydenckie w 2015 jego wymijająca odpowiedź jest bezcenna, a już sama propozycja by stworzyć algorytm, który w przyszłości będzie zakłócał działanie tego obecnego, nad którym to, nie mają żadnej kontroli jest bezprecedensowa.

Co więcej samo to kasowanie postów i filmików na fejsie obecnie, że pandemia jest fałszem itd. etc. też uważam za niemałe nadużycie, a już na pewno za hipokryzję do kwadratu. 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...