Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Marek.zak1

W wirtualu

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • 3 minuty temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    Panowie nie bardzo łapię sens waszej dyskusji.
    Pomyślcie - człowiek, który w internecie siebie kreuje na kogoś innego jest, mówiąc krótko, chory psychiczne lub niezrównoważony, zakompleksiały itd. Jeśli się ma normalnie poukładane życie, wymaga się od siebie i innych takie zabiegi nie mają sensu.

     

    -----------------------------------------

    To zależy od różnicy między realem a wirtualem. Te różnice mogą być niewielkie, ale też postać w wirtualu może być na tyle "lepsza" od rzeczywistej, że nie ma z nią już nic wspólnego. Jest to leczenie kompleksów, czy odreagowanie własnych życiowych porażek, czy kompleksów.  Coś a la Prozac.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach


    Nie róbmy demona z internetu. Wszędzie można znaleźć fajne relacje (jakkolwiek, prawda - relacje też złe :(.... Nie miejsce robi z nas tego i owego. Na szczęście. Bo w innym przypadku... co my tu robimy? :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, iwonaroma napisał:

    Nie róbmy demona z internetu. Wszędzie można znaleźć fajne relacje (jakkolwiek, prawda - relacje też złe :(.... Nie miejsce robi z nas tego i owego. Na szczęście. Bo w innym przypadku... co my tu robimy? :)

    --------------------------

    Opisywany przeze mnie przypadek dodawania sobie jest raczej niegroźny. Internet ma kolosalne własności weryfikacyjne, bo taki Dyzma zostałby zweryfikowany w minutę. My publikujemy nasze utwory i o nich rozmawiamy. Całkiem fajne hobby:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

     

    6 godzin temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    Panowie nie bardzo łapię sens waszej dyskusji.
    Pomyślcie - człowiek, który w internecie siebie kreuje na kogoś innego jest, mówiąc krótko, chory psychiczne lub niezrównoważony, zakompleksiały itd. Jeśli się ma normalnie poukładane życie, wymaga się od siebie i innych takie zabiegi nie mają sensu.
    Fakt obiecywano nam drugą Japonię, każdemu po 10000 zl i co ? i g....?

    Wystarczyło przyjrzeć się tym co obiecywali i jednocześnie rozwalali nasz kraj i dać sobie spokój z marzeniami.

    Pamiętam szok: rok 2003 jadę pociągiem przez Czechy Tam pola zaorane PGR dalej działają na zasadach spółdzielczych a u nas gminna bida - nic się nikomu nie opłaci

    Pamiętajcie - poznajecie po czynach, słowa nic nie znaczą

    Znacznie groźniejszym zjawiskiem jest cenzura na portalach społecznościowych - preferowanie idei jedynie słusznej LGBT Na fejsie zniknęły wypowiedzi moich znajomych.

    Rozgadałem się. Właśnie się rozglądam, czy ktoś mojej wypowiedzi nie skasuje -   jeśli przeczytacie to jeszcze nie jest tak źle :)))

    Pozdrawiam

     

    Nie wszyscy tutaj zdają sobie sprawę jak młody jestem. Ja się urodziłem w roku 1990. Na każdym kroku wmawiano mojemu pokoleniu, że jesteśmy cudowni. I wprost nam wpojono, że nie chodzi o to, że każdy z nas jest indywidualnym geniuszem. Po prostu mieliśmy się urodzić w idealnym miejscu o odpowiednim czasie. Zresztą już wcześniej wyśmiałem tę wizję polskiej przyszłości. Jacku pewnie nie spodziewałeś się, że masz do czynienia z tak młodym facetem. Jestem bardzo prostym człowiekiem. Zdaję sobie z tego sprawę, że całe moje dzieciństwo oraz wiek nastoletni był manipulacją mediów oraz władzy. Jednak bądźmy szczerzy. Mając 7, 8 czy 9 lat nawet będąc geniuszem (którym niestety nie jestem) nie zrozumiałbym jak mocno jestem wykorzystywany (dodam, że nie mam pretensji do moich rodziców. Myśleli, że jak dadzą nam luz, którego nigdy nie odczuli w połączeniu ze społeczną wolnością dadzą nam idealne życie - znam dokładnie ich życiorysy. Miałem zbyt dobrze by to krytykować). 

     

    Jacku żeby nie było. Nie należę do tzw "lewaków" i chyba dobrze, że taki dziwny gość jak ja znajduje się na jakimś portalu społecznościowym. Zanim dotarłem do wieku pełnoletniego mocno kierowałem się naukami swoich dziadków (kocham swoich rodziców jednak rozumiem, że nie chcieli stracić pracy w ciężkiej sytuacji przemian). Tak więc zostałem wychowany w czasach gdy na każdym kroku nas (tamtejsze dzieci) kreowano na przyszłych superbohaterów (moje pokolenie jako pierwsze zostało zalane superbohaterami z DC Comics oraz Marvela, do tego doszło sporo produkcji typu anime [głównie Dragon Ball oraz później Pokemon - obydwa seriale nadal są produkowane...]. I tu się pojawił pierwszy dysonans poznawczy. Mój dziadek był wielkim twardzielem, żadne dziecko na osiedlu nie mogło obrazić mnie, mojej siostry czy kuzynów/kuzynek - w przeciwnym razie ich ojciec/dziadek miałby rozkwaszoną twarz. Z drugiej strony moja babcia (żona tego nerwowego dziadka), wraz z mamą (jednak z babcią miałem mocniejszy kontakt) tak mocno wpajała mi szacunek do innych, że musiałem kombinować. Jako dziecko wychowane na Tsubasie, Yatamanie i Dragon Ballu nie mogłem wymięknąć w piaskownicy, w przypadku konfliktu, a jak doszło do awantury o poturbowanie sąsiada nie miałem problemu ze skruchą i szczerymi przeprosinami. 

     

    Koniec końców wszedłem w nastoletnie życie z wielką niewiadomą. Chwile wcześniej zmarł mój dziadek, który wykreował ok 35% mojej osobowości w tamtych czasach. Trafił się drugi dysonans. Nie wszystkie rady mojej babci (jak dla mnie Świętej Osoby) pasowały do zagubionego dzieciaka w szkole, gdzie połowa uczniów pochodzi z patologicznych rodzin. Długi czas nie chciałem psuć opinii dziadka i waliłem w ryj w skrajnych przypadkach, jednak przez miłosierdzie mojej Kochanej Babuni starałem się tego nie nadużywać - i trafiało się bardzo rzadko). 

     

    Mógłbym na ten temat jeszcze dużo napisać, ale już pewnie przesadziłem bardzo mocno.

     

    Nie jestem winny za to, że władza mojemu pokoleniu obiecała gruszki na wierzbie. Nie przeczę - moi rodzice też w to uwierzyli. Jednak ja nigdy nie powiem złego słowa na temat metod wychowawczych moich rodziców. Dzisiaj bardziej mi szkoda ich jako młodych rodziców wierzących w wielki sukces mój i mojej siostry kiedy wbrew wynikom gówno osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że mój braciszek (jest 20 lat młodszy ode mnie) postawi nasz ród w miejscu, w którym był przed powstaniem PRL. Ale może całkowicie olać naszą historię, jeśli to mu zapewni szczęście osobiste. 

     

    Jacku ja nie jestem rodzicem więc się nie muszę martwić, że jakiś LGBT zrobi z mojego katolicko spłodzonego heteroseksualnego syna geja... Pamiętam za to taką sytuację jak jeden znajomy, który był zadeklarowanym gejem zaprosił mnie na imprezę na działce, którą dostał od ojca. W dodatku Michał wraz ze swoimi najbliższymi przyjaciółkami postanowił zorganizować Beach Party. Jak się tam pojawiłem nie wierzyłem w to co widzę. Na ponad 40 osób tylko 6 stanowili mężczyźni (2 przyszło z partnerkami, dwóch się deklarowało jako geje...)... No, impreza marzenie. Nie będę tu opisywał ilu dziewczynom puściło domowe bikini ze skorupek kokosa. Jednak gdybym miał mniej liberalne warunki to miałbym dzisiaj mniej wesołe wspomnienia, a z drugiej strony nie wyobrażam sobie Wojtusia na takich imprezach na jakie chodziłem. I pewnie to się nie zmieni.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 41 minut temu, Czarek Płatak napisał:

    W punkt wszystko Panie Marku. W dziesiątkę ;)

    ------------------------------

    Dzięki, dzięki. To tylko poetycki opis rzeczywistości, tutaj z aktywności na forach. Krótki, bo kto teraz czyta cokolwiek dłuższego:). Pozdrawiam. M

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 18.08.2019 o 22:28, Marek.zak1 napisał:

    Krótki, bo kto teraz czyta cokolwiek dłuższego:).

    Pozwoliłam sobie na JA, Kłaniam Marku. 

     

    Przepraszam, że włączyłam się do rozmowy, ale po upływie 3. tyg. dopiero się odważyłam. Czarek i Ty wybaczycie, pomożecie?

     

    @Justyna Adamczewska

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Justyna Adamczewska

    Hej, miło, że wpadłaś.  To skrót myślowy. Moim zdaniem, przyszłością poezji, jeśli ma ona na powrót zaistnieć w szerokim odbiorze, są krótkie formy, tak więc "cokolwiek" tylko dotyczy poezji. Pozdrawiam. Marek.  

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności