Recommended Posts

Wzgórza Beskidów porośnięte lasem
- w dolinie potok zbierający wody
roztopów śniegu, czy deszczowej słoty
z pobliskich stoków, w różnych porach roku.

Wracam wspomnieniem w te odległe strony,
gdzie każdy kamyk był mi bardziej znany,
niźli dzisiejsze, miejskie trotuary.


Los nie pozwolił mi zaznać starości
w tamtych obrazach z dzieciństwa, więc z serca.
Jam tylko duszą owych spadkobierca
- nie spoczną moje tam po śmierci kości ...

.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witaj -  podoba mi się aura tego wiersza - wiersz miły w czytaniu.

                                                                                                                                  Pozd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 18 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witaj -  podoba mi się aura tego wiersza - wiersz miły w czytaniu.

                                                                                                                                      Pozd.

    Gdybym jakimś cudem wygrał pokaźną sumę (a nie daję szans losowi, bo nie gram nawet w totka), to z pewnością wybudowałbym sobie - gdzieś tam - drewnianą willę podobną do tej, którą opisałem pod adresem: 

    https://poezja.org/utwor/162728-dawnych-wspomnie%C5%84-czar/?tab=comments#comment-2064304

    Pozdrawiam - heeeeeejjjj!!!

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Cześć musbron. 

    20 godzin temu, musbron45 napisał:

    Wracam wspomnieniem w te odległe strony,

    Pięknie to napisane. Nostalgia. Trochę cierpnie skóra, gdy czyta się:

    20 godzin temu, musbron45 napisał:

    Jam tylko duszą owych spadkobierca
    - nie spoczną moje tam po śmierci kości ...

     

    Justyna. 

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Udostępnij na innych stronach

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    • Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

      Zarejestruj się. To bardzo proste!

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Wyślemy ich na śmierć
        w imię naszych ambicji
        niechaj zdobędą ćwierć
         - Ukrainy i Litwy.   Niech sami znajdą sens
        umierania wśród bitwy
        - dla tysiąca serc
        pragnących śmierci innych   Uśmiercajmy narody
        rękami naszych chłopców
        później twórzmy pochody
        oraz miliony kopców   Tak łatwo na śmierć wysłać
        - przyszłych bohaterów
        i podać ich za przykład
        dla innych klakierów   A my się okopiemy
        w atomowych bunkrach
        nie myśląc o tym czemu
        żołnierz umiera... kurwa
      • Dziękuje za wyjaśnienie, bo byłem pewny, że chodzi po prostu o skojarzenie z debilami w dresie. Moi rodzice nie byli biedakami gdy się urodziłem. Jednak zostali wychowani w skrajnej biedzie i nigdy zawsze starali się ubrać w dobrej cenie. Nie będę ukrywał, że jako nastolatek chciałem nosić markowe ciuchy, jednak wstyd mi było wyciągać ręce po pieniądze na drogę ciuchy. Na szczęście dzięki znajomości ojca, który jako nastolatek handlował ciuchami na największej na śląsku giełdzie miałem dostęp do tanich ubrań markowych. Niestety głównie to były kradzione dresy firm nike, puma, adidas reebok... itd. Najzabawniejsze, że dziewczyny, których uwagę chciałem najmocniej wzbudzić pokazały mi totalną pogardę i zrozumiałem to dopiero w technikum... Miałem takie szczęście, że już w wieku 14 lat zacząłem fizycznie zarabiać pieniądze, dzięki czemu w wieku 16 lat nie miałem problemu z kupnie spodni za 250-350pln, chociaż rodzice uważali mnie za wtedy za kretyna.    Tak czy inaczej. Pojęcie "świst ocierających się ortalionowych nogawek" utrwalił mi się w głowie jako mój własny opis akcji moich kolegów z dzieciństwa gdy zaczynali swoje pierwsze chuligańskie wybryki (kiedy ja nosiłem dresy to ich matki ubierały w targowe sztruksy). Przepraszam za nadinterpretację, każdy ma swoje słabości. Ja pewnie mam zbyt słaby słuch żeby mnie takie rzeczy ruszały.  Pozdro :)
      • Witaj Waldku, a może tak:   bo ja cenię nie co w szkatułce ani za obrazem ukryte lecz w swoim sercu   ładne i przykre zarazem, bo dzisiaj to rzadko spotykana "dolegliwość" :) Pozdrawiam.    
      • Dobry :) Pozdrawiam :)
      • Nie, to nie to. Jest coś takiego jak uczulenie, 'alergia' na dźwięki. W dzieciństwie często bawiliśmy się przeciągając kawałkiem styropianu po szybie okna. Wydawało to specyficzny, piszczący, wysoki dźwięk, co niektórych moich kolegów i koleżanki doprowadzało do szału. Nie rozumiałem tego, dopóki mama nie kupiła mi ortalionowego płaszcza. Brrr, to był mój pierwszy i ostatni taki płaszcz w życiu. Na jego szelest dostawałem gęsiej skórki, mięśnie całego ciała napinały się i czułem się jak lekko sparaliżowany. Bardzo nieprzyjemne uczucie. Nie spotkałem nikogo więcej, kto by w ten sposób reagował na ortalion, ale spotkałem wielu ludzi uczulonych na dźwięki, przeważnie wysokie, piskliwe. Wspomniany już styropian, piłowanie piłką lub pilnikiem metalu, dźwięk wydawany przy szorowaniu garów itp. Miałem kolegę który miał uczulenie na dźwięk, jaki wydaje wata zagryziona w zębach. Jak on do tego doszedł? Nie pytaj. Sam do tej pory się zastanawiam :) Zdrowia :) bez alergii :)
    • Najczęściej komentowane