Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Marika układa pasjansa i wróży
czarny król dziesiątka
podróż duże zmartwienia
potem rozpina bluzkę
układa poduszki

Gaśnie szklana kula
a moja linia życia
przedłuża się do jej piersi

Zmęczona zasypia na tapczanie
w brązowe liście

W sierpniu postanowiła
oddać mi kilka drobiazgów
siedziała w fotelu
i bawiła się gumką do włosów
potem poszliśmy na przystanek
uważając żeby się nie potrącić

Na pożegnanie wyszeptała
pozwól mi wreszcie umrzeć
nie mogę sama dźwigać
tego wszystkiego
karty przecież nie kłamią

Nigdy jej więcej nie spotkałem
podobno odpłynęła z taborem
do nieba

Opublikowano

No to może ja zacznę. Coś konkretnego... Jak dla mnie wiersz trochę zbyt dosłowny, zwłaszcza w zakończeniu. Chociaż, chociaż. Hm, dziwne. ... Czytam jeszcze raz i nasuwa mi się zupełnie odwrotny wniosek: sporo tu niedopowiedzeń. Chciałoby się powiedzieć, że nawet niejasności. Więc sam nie wiem, w którą stronę... Powiem tylko- przeciętny erotyk- temat i forma. Choć podoba mi się kilka detali: na przykład druga strofa.. i może jeszcze to:

"potem poszliśmy na przystanek
uważając żeby się nie potrącić"

Poza tymi, i tak wyszukanymi trochę na siłę drobiazgami, nie zachwyca mnie. więcej.

pozdrawiam s.

Opublikowano

"potem" potliwie wybrzmiewa; warto unikać takich niechcianych dwuznaczności - "później" jest bezpieczniejsze.
mam wątpliwości co do zapisu wypowiedzi plki w przedostatniej strofie i te szepty psują mi odbiór.
w poincie to "do nieba" jakoś... jak 'windą do nieba' - nieco rozczarowuje.
wierszyk dosłowny i opisowy - ale do poczytania, znalazłam kilka ciekawych metafor - lubię czasem wejść w takie luźne, niewymuszone tematy/klimaty.

pozdrawiam
kasia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację co do "potem". Zawsze trzeba się liczyć z tym, że wśród czytelników znajdą się prześmiewcy i poszukiwacze lapsusów,, co tylko czekają na takie okazje jak ta :)

A co "do nieba" - sparafrazowałem tu po prostu tytuł znanego filmu "Tabor wędruje do nieba"

W tle tego wiersza chciałem zwrócić uwagę na trudne problemy relacji między ludźmi o odmiennej kulturze i mentalności. Nie wiem, czy choć w części ten zamysł się powiódł...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację co do "potem". Zawsze trzeba się liczyć z tym, że wśród czytelników znajdą się prześmiewcy i poszukiwacze lapsusów,, co tylko czekają na takie okazje jak ta :)

A co "do nieba" - sparafrazowałem tu po prostu tytuł znanego filmu "Tabor wędruje do nieba"

W tle tego wiersza chciałem zwrócić uwagę na trudne problemy relacji między ludźmi o odmiennej kulturze i mentalności. Nie wiem, czy choć w części ten zamysł się powiódł...


przyznaję szczerze, że w ten sposób nie rozważałam treści - a kiedy patrzę raz jeszcze... - dla mnie brak azymutu, silniejszego akcentu, który naprowadzałby jednoznacznie na kwestię różnic kulturowych/ problemów integracyjnych.
skupiłam uwagę na "egzotyce" i na rozstaniu, mobilności uczuć i ludzi - może mój błąd, może moje niedoczytanie. w każdym razie ja nie wyłapałam tych antagonizmów - niestety.


pozdrawiam
kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację co do "potem". Zawsze trzeba się liczyć z tym, że wśród czytelników znajdą się prześmiewcy i poszukiwacze lapsusów,, co tylko czekają na takie okazje jak ta :)

A co "do nieba" - sparafrazowałem tu po prostu tytuł znanego filmu "Tabor wędruje do nieba"

W tle tego wiersza chciałem zwrócić uwagę na trudne problemy relacji między ludźmi o odmiennej kulturze i mentalności. Nie wiem, czy choć w części ten zamysł się powiódł...


przyznaję szczerze, że w ten sposób nie rozważałam treści - a kiedy patrzę raz jeszcze... - dla mnie brak azymutu, silniejszego akcentu, który naprowadzałby jednoznacznie na kwestię różnic kulturowych/ problemów integracyjnych.
skupiłam uwagę na "egzotyce" i na rozstaniu, mobilności uczuć i ludzi - może mój błąd, może moje niedoczytanie. w każdym razie ja nie wyłapałam tych antagonizmów - niestety.

kasia

Tak... Dobrze to określiłaś - brak azymutu. Założyłem, że sam temat może być azymutem, ale to jak widać za mało... :( Szczegóły przesłoniły horyzont...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Aha... Dziękuję za informację. Zaraz sięgnę do podręcznika poetyki i spróbuję dowiedzieć się, co to takiego jest wiersz :)

i myśli Pan, że tym samym napisze Pan wiersz? :)
powodzenia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Aha... Dziękuję za informację. Zaraz sięgnę do podręcznika poetyki i spróbuję dowiedzieć się, co to takiego jest wiersz :)

i myśli Pan, że tym samym napisze Pan wiersz? :)
powodzenia

Ewo, takie złośliwostki jedynie mnie śmieszą, nawet nie złoszczą, bo nie ta klasa :( Dziękuję za rozmowę. Bez odbioru. Pa!...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ten wiersz lepszy od "Błękitnej walizki", zdecydowanie. Tylko - koniecznie bez trzech ostatnich wersów. Sam tytuł podkreśla "odrębność kulturową", poza tym jest wróżenie z kart. Wiadomo o co chodzi. Fajnie byłoby skończyc na "karty przecież nie kłamią" - ona, Cyganka wie to najlepiej.
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ładny jest zabieg z powtórzeniem układania w pierwszej strofie. później jest za dużo zagadania, na przykłąd ten tapczan koniecznie w brązowe liście, trzecia strofa nasuwa mi nieodparte skojarzenie z Leonardem Cohenem, zresztą sporo tu podobieństw do niego (czy autor słucha i lubi?)
ładne jest to nie potrącanie.
historia dowodzi, ze mogłaby dźwigać wszystko sama, tylko wiadome, ze musiałaby mieć porządną odpowiedź na pytanie "po co" solidnie uargumentowaną, a to chyba znikomy przypadek.
później jest taki Chagallowy obraz i ta ostatnia strofa jest do jakiegoś wiersza podobna, tylko nie pamiętam jakiego. Jeśli mi się przypomni, podrzucę :)
oczyściłabym go trochę

pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ten wiersz lepszy od "Błękitnej walizki", zdecydowanie. Tylko - koniecznie bez trzech ostatnich wersów. Sam tytuł podkreśla "odrębność kulturową", poza tym jest wróżenie z kart. Wiadomo o co chodzi. Fajnie byłoby skończyc na "karty przecież nie kłamią" - ona, Cyganka wie to najlepiej.
Pozdrawiam :)

Hm... Czytelnik ma zawsze rację, ale... jakoś trudno mi się pozbyć ostatniej strofy, jest dla mnie zwieńczeniem całej tej sytuacji lirycznej... :) Dzięki za przystanek.

Również pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ładny jest zabieg z powtórzeniem układania w pierwszej strofie. później jest za dużo zagadania, na przykłąd ten tapczan koniecznie w brązowe liście, trzecia strofa nasuwa mi nieodparte skojarzenie z Leonardem Cohenem, zresztą sporo tu podobieństw do niego (czy autor słucha i lubi?)
ładne jest to nie potrącanie.
historia dowodzi, ze mogłaby dźwigać wszystko sama, tylko wiadome, ze musiałaby mieć porządną odpowiedź na pytanie "po co" solidnie uargumentowaną, a to chyba znikomy przypadek.
później jest taki Chagallowy obraz i ta ostatnia strofa jest do jakiegoś wiersza podobna, tylko nie pamiętam jakiego. Jeśli mi się przypomni, podrzucę :)
oczyściłabym go trochę

pozdrawiam :)

Brązowe liście? Bo takie właśnie były. Ten tekst opisuje prawdzią sytuację - zresztą wszystkie moje wiersze są inspirowane życiem, nie mam zdolności do wymyślania bajek :)

Bardzo lubię Cohena, trafiłaś w dziesiątkę. Ale akurat w tym wierszu nie szukałem jakiejkolwiek inspiracji w jego tekstach, zatem wszelkie podobieństwo może być jedynie przypadkowe.

Ostatnia strofa to parafraza tytułu znanego filmu "Tabor wędruje do nieba" :)

Też pozdrówka
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ładny jest zabieg z powtórzeniem układania w pierwszej strofie. później jest za dużo zagadania, na przykłąd ten tapczan koniecznie w brązowe liście, trzecia strofa nasuwa mi nieodparte skojarzenie z Leonardem Cohenem, zresztą sporo tu podobieństw do niego (czy autor słucha i lubi?)
ładne jest to nie potrącanie.
historia dowodzi, ze mogłaby dźwigać wszystko sama, tylko wiadome, ze musiałaby mieć porządną odpowiedź na pytanie "po co" solidnie uargumentowaną, a to chyba znikomy przypadek.
później jest taki Chagallowy obraz i ta ostatnia strofa jest do jakiegoś wiersza podobna, tylko nie pamiętam jakiego. Jeśli mi się przypomni, podrzucę :)
oczyściłabym go trochę

pozdrawiam :)

Brązowe liście? Bo takie właśnie były. Ten tekst opisuje prawdzią sytuację - zresztą wszystkie moje wiersze są inspirowane życiem, nie mam zdolności do wymyślania bajek :)

Bardzo lubię Cohena, trafiłaś w dziesiątkę. Ale akurat w tym wierszu nie szukałem jakiejkolwiek inspiracji w jego tekstach, zatem wszelkie podobieństwo może być jedynie przypadkowe.

Ostatnia strofa to parafraza tytułu znanego filmu "Tabor wędruje do nieba" :)

Też pozdrówka

inspiracje przechodzą poza naszymi chęciami, więc widać bardzo, więc skoro lubi Pan Cohena, to nie ejst przypadek, tylko nieświadomie skopiowane zostały pewne rzeczy z jego tekstów

natomiast co do tego "tak było" n - wiersz to zdaje się nie jest sprawozdanie, :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Brązowe liście? Bo takie właśnie były. Ten tekst opisuje prawdzią sytuację - zresztą wszystkie moje wiersze są inspirowane życiem, nie mam zdolności do wymyślania bajek :)

Bardzo lubię Cohena, trafiłaś w dziesiątkę. Ale akurat w tym wierszu nie szukałem jakiejkolwiek inspiracji w jego tekstach, zatem wszelkie podobieństwo może być jedynie przypadkowe.

Ostatnia strofa to parafraza tytułu znanego filmu "Tabor wędruje do nieba" :)

Też pozdrówka

inspiracje przechodzą poza naszymi chęciami, więc widać bardzo, więc skoro lubi Pan Cohena, to nie ejst przypadek, tylko nieświadomie skopiowane zostały pewne rzeczy z jego tekstów

natomiast co do tego "tak było" n - wiersz to zdaje się nie jest sprawozdanie, :)

Szczerze mówiąc nie kojarzę żadnego tekstu Cohena z moim. Ale może rzeczywiście coś w podświadomości tkwiło :)

Co do "tak było" - pewnie że wiersz to nie sprawozdanie i gdybym nie widział powodu, nie wstawiałbym opisu koloru tapczanu. Tym powodem było to, że brązowe liście kojarzą się z jesienią. A przecież wiersz jest o jesieni. Jesieni miłości... Uważny czytelnik być może potrafi to wychwycić. Przecież nie mogłem wyjaśniać łopatologicznie, o co chodzi.
A tak w ogóle to bardzo lubię w wierszach "grać kolorami" - to u mnie częsty chwyt stylistyczny.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @DawidMotyka Super  Nie wiem dlaczego nie lubimy pokoju i wybieramy Hitlera, Putina i innych...   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia  ... gdyby tak ktoś  zwyczajnie przytulił  uśmiechnął się  bez powodu  kotu otworzył  drzwi na wybieg    wojna szukająca łupu by posmutniała    pomyślała  lepiej rozruby szukać  w innym wymiarze nie na ziemi  ...  
    • A Maja jeno z siksą! woła i białowąs. Kiszone jaja ma
    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...