JoannaGrażyna Opublikowano 6 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Września 2009 Jechała autobusem pani ruda jak wiewiórka. I nagle w torbie tej pani rozdzwoniła się głośno komórka. Więc pani zaczęła wyjmować z tej torby przepastnej jak worek przedmioty - lusterko i grzebień, pilniczek, portfelik i korek, potem farbę do włosów, rudą jak ona rzecz jasna, kalendarz, pomadkę, perfumy, przepisy na różne ciasta. I jeszcze do rąk krem, i jeszcze puderniczkę, długopis, ołówek i gumkę, i małą cygarniczkę. Na dnie torebki znalazła się jeszcze od chleba skórka, lecz gdzie się do diabła podziewa owej damy komórka? W tak zwanym międzyczasie, gdy ona to wyjmowała, o losie zły i przewrotny - komórka dzwonić przestała... Więc dama zaczęła wkładać do torby wszystko z powrotem: najpierw lusterko i grzebień, pilniczek i portfel zaś potem. Przepisy, cygarniczkę, , kalendarz, perfumy i korek, długopis, ołowek i gumkę, które kupiła we wtorek. Farbę, krem, puderniczkę - chyba już wszystko włożyła... Gdy skórkę wrzuciła pod fotel, komórka znów zadzwoniła... Więc pani zaczęła wyjmować znów z torby przepastnej jak worek...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się