HAYQ Opublikowano 1 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 czas pojawiania się patyny bywa różny to zależność zewnętrznych warunków na pewno można szybciej za pomocą odpowiednich związków ją uzyskać chemicznie chemia w związkach międzyludzkich to odkrywanie samego siebie razem pojawiając się nagle gdy razi stanowi skazę nie zawsze jest jednak złem więcej zdobi i mimo nawarstwiania wszędzie zabezpiecza utrwala to co pod nią oderwanie od siebie dwóch scalonych patyną elementów może powodować rozdarcia krawędzie ostro wtedy kaleczą
Sfinks13 Opublikowano 1 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 Ciekawa reakcja miedzyludzka przedstawiona sposobem chemicznym jednak nie podoba się powtarzanie słowa ,, patyna" w wierszopisie do reszty nie mam zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie serdecznie 13
Magda_Tara Opublikowano 1 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 no to już wszystko wiem, Chemiku Młody :D dzięki zabieram :* nie powiem, że jak zawsze, ale jak zawsze :)
HAYQ Opublikowano 1 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Początkowo miało to wyglądać , jak surowy przepis wyrażony niemal technicznym językiem. Chyba jednak tym razem się pospieszyłem. Masz rację Sfinksie, lekko poprawiłem. Dzięki za rzeczowy komentarz i bystre oko. Pozdrawiam. edycja: zastanawiam się nad tytułem, może masz jakiś pomysł? :)
HAYQ Opublikowano 1 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To ja dziękuję, młodzieńczo mi się zrobiło ;)) Jeszcze nie zabieraj, jeszcze pewnie się pozmienia. Dzięki Magda, jak zawsze jesteś miła. Pozdrawiam.
Magda_Tara Opublikowano 1 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To ja dziękuję, młodzieńczo mi się zrobiło ;)) Jeszcze nie zabieraj, jeszcze pewnie się pozmienia. Dzięki Magda, jak zawsze jesteś miła. Pozdrawiam. to zabiorę znowu, lubię zabierać :D proszę, nie ma za co :)
teresa943 Opublikowano 1 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 oderwanie od siebie dwóch scalonych patyną elementów może powodować rozdarcia krawędzie ostro wtedy kaleczą bardzo mądra myśl i wieloznaczna jak cały wiersz udał Ci się HAYQ, udał... zresztą jak zawsze :):) serdecznie pozdrawiam :-) Krysia
Judyt Opublikowano 1 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 1 Września 2009 patyna mówisz...raczej przydaje się do witraży J.
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. To ja dziękuję, młodzieńczo mi się zrobiło ;)) Jeszcze nie zabieraj, jeszcze pewnie się pozmienia. Dzięki Magda, jak zawsze jesteś miła. Pozdrawiam. to zabiorę znowu, lubię zabierać :D proszę, nie ma za co :) ok :)
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki Krysiu - jak zawsze wyrozumiała :) Pozdrawiam serdecznie.
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wiem i do srebra... :) Pozdrawiam.
kasiaballou Opublikowano 2 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Cześć HAYQ :) byłam tu wcześniej, jednak musiałam przetrawić. trochę mnie zaskoczyłeś taką filozoficzną odsłoną. w sumie mogłabym się podpisać pod tym tekstem, jednak zgrzyta mi i przeszkadza moja myśl własna dot.patyny. ona mi się kojarzy nie tylko ze skutkiem upływu czasu i jakimiś walorami konserującymi i dekoratorskimi, ale jednak bardziej z... obumieraniem. zastojem i niemocą. i tu już nie koresponduje tak ładnie ze związkiem, a tylko z jego chemią, jakimś wytrącaniem się i zanikiem reakcji - czyli mam paradoks - niby więź, a zanik reakcji łańcuchowych. za to pointa ciekawa - ingerencja mechaniczna, rozpad, rozerwanie = okaleczanie struktury, jak również, wzajemne ranienie się, ale też ostrze wymierzone w resztę świata - zaciętość, skłonności do ranienia. no i forma transferu - zimna, recepturalna, jak przepis (podpowiedziałeś w komencie, ale tak właśnie tu jest) - intrygujące. pozostałam z kwestiami, których tu nie ogarnęłam - dlaczego właśnie tak (na zimno) to chciałeś przedstawić i czy to w/g Ciebie "złoty środek" na trwanie? za wszelką cenę? czy to może taka receptura, którą chcesz poddać konfrontacji? - bo jest tu kilka świetnych dygresji/spostrzeżeń, ale mnie nie przekonuje do końca, jeśli oto cho ;) pozdrówki :) kasia
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kasiu, oglądałaś film "Pachnidło"? Był tam taki stary (Dustin Hoffman) bardzo doświadczony człowiek wierzący we własną wielkość i wiedzę. Zaintrygowała mnie właśnie ta postać. Mistrza, który w taki, a nie inny (świetnie to określiłaś) "recepturalny" sposób, sporządza najbardziej wyszukane kompozycje zapachowe ( przez niektórych, do dziś, "perfumą" zwane ;) "Zimne" podejście do sprawy związane jest zapewne z wiekiem, rutyną, profesjonalnym podejściem, może, a nawet na pewno - z chciwością - nie są to przecież rzeczy tanie. Jednak musi w nim przecież siedzieć jeszcze jakaś ukryta, może gdzieś głęboko, ale jednak - wrażliwość, bez której nie wykonałby tych arcydzieł. Okazuje się jednak, że to jego "techniczne" podejście nie jest aż tak zupełnie pozbawione ludzkich odruchów. Kropelki odmierza skrupulatnie i z namaszczeniem, a szorstkie słowa, które przy tym wymawia to niemal poezja, w porównaniu z kimś, kto tych samych rzeczy dokonuje zupełnie, wydałoby się, beznamiętnie i byle jak. Jednak efekt i ilości sporządzonych formuł, jakie osiąga, są piorunujące nawet dla mistrza. Tyle o filmie i częściowej z niego inspiracji. Nie wiem, czy wyszło, jak zamierzałem - odbiór Czytacza miał być podobny, jak widza przed ekranem, pochłoniętego własnymi problemami i słuchającego jakby trzecim uchem tego, co się dzieje obok. Dokonuje się jakby transformacja tych dwóch odrębnych światów, a co z tego wyszło pozostawiam do oceny. Twoja interpretacja bardzo mi się podoba, skojarzenia masz zupełnie naturalne - obumieranie. zastój, niemoc, rzeczywiście mogą z patyną mieć sporo wspólnego. Ale wystarczy na to spojrzeć z trochę innej perspektywy i widzi się już zupełnie inne rzeczy. Wyobraź sobie srebra w desie. Patyna dodaje im dostojności, wyrazu, głębi. Wypolerowana patyna posiada właśnie taką głębię. Mimo czerni, można w niej się "przejrzeć", jak w lustrze. A pod nią siedzi cała historia pokoleń, nieszczęść, tragedii... ale i wielkich szaleństw, miłości. Obumieranie nie przeczy tej drugiej stronie, mimo, że patyna, to nalot, który niszczy. Lecz tylko powierzchownie. Ludzie nią pokryci nie zawsze muszą być w zastoju i niemocy. A związek jest i tu i tam, pod spodem. Serdecznie dziękuję za piękny komentarz, pozdrawiam.
Magda_Tara Opublikowano 2 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 "chemia w związkach międzyludzkich to odkrywanie samego siebie razem pojawiając się nagle gdy razi stanowi skazę" a najprzyjemniej patynieć razem :)) :*
BEa.tUS Opublikowano 2 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 e tam, wyczyścić (byle nie szczotką ryżową) i jak nowy ;) jutro poczytam komentarze pa :)
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. żeby nie powtarzać można i tak: a najprzyjemniej patynieć w parze. ... się odkazi co nieco ;)
HAYQ Opublikowano 2 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. z węgrów? ;p pa :)
kasiaballou Opublikowano 2 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kasiu, oglądałaś film "Pachnidło"? Był tam taki stary (Dustin Hoffman) bardzo doświadczony człowiek wierzący we własną wielkość i wiedzę. Zaintrygowała mnie właśnie ta postać. Mistrza, który w taki, a nie inny (świetnie to określiłaś) "recepturalny" sposób, sporządza najbardziej wyszukane kompozycje zapachowe ( przez niektórych, do dziś, "perfumą" zwane ;) "Zimne" podejście do sprawy związane jest zapewne z wiekiem, rutyną, profesjonalnym podejściem, może, a nawet na pewno - z chciwością - nie są to przecież rzeczy tanie. Jednak musi w nim przecież siedzieć jeszcze jakaś ukryta, może gdzieś głęboko, ale jednak - wrażliwość, bez której nie wykonałby tych arcydzieł. Okazuje się jednak, że to jego "techniczne" podejście nie jest aż tak zupełnie pozbawione ludzkich odruchów. Kropelki odmierza skrupulatnie i z namaszczeniem, a szorstkie słowa, które przy tym wymawia to niemal poezja, w porównaniu z kimś, kto tych samych rzeczy dokonuje zupełnie, wydałoby się, beznamiętnie i byle jak. Jednak efekt i ilości sporządzonych formuł, jakie osiąga, są piorunujące nawet dla mistrza. Tyle o filmie i częściowej z niego inspiracji. Nie wiem, czy wyszło, jak zamierzałem - odbiór Czytacza miał być podobny, jak widza przed ekranem, pochłoniętego własnymi problemami i słuchającego jakby trzecim uchem tego, co się dzieje obok. Dokonuje się jakby transformacja tych dwóch odrębnych światów, a co z tego wyszło pozostawiam do oceny. Twoja interpretacja bardzo mi się podoba, skojarzenia masz zupełnie naturalne - obumieranie. zastój, niemoc, rzeczywiście mogą z patyną mieć sporo wspólnego. Ale wystarczy na to spojrzeć z trochę innej perspektywy i widzi się już zupełnie inne rzeczy. Wyobraź sobie srebra w desie. Patyna dodaje im dostojności, wyrazu, głębi. Wypolerowana patyna posiada właśnie taką głębię. Mimo czerni, można w niej się "przejrzeć", jak w lustrze. A pod nią siedzi cała historia pokoleń, nieszczęść, tragedii... ale i wielkich szaleństw, miłości. Obumieranie nie przeczy tej drugiej stronie, mimo, że patyna, to nalot, który niszczy. Lecz tylko powierzchownie. Ludzie nią pokryci nie zawsze muszą być w zastoju i niemocy. A związek jest i tu i tam, pod spodem. Serdecznie dziękuję za piękny komentarz, pozdrawiam. ojej! oczywiście, że czytałam i oglądałam. użyłeś znakomitej platformy, zresztą słusznie, skoro i inspiracja z niej własnie płynie. platformy na tyle obrazowej/komunikatywnej i ugruntowanej merytorycznie, że zaniemówiłam. a przykład desy super. cóż, odchodzę w pełni przekonana, chociaż wiem, że nie chodziło Ci o przeforsowanie swojego fleszu, ale raczej o jego unaocznienie - po błysku/oślepieniu, wraca wzrok - mnie wrócił i powiem tylko - tak, tak - podoba mi się ta filozofia - i podoba mi się Twój wiersz, HAYQ - dziękuję i pozdrawiam. kasia :)
Judyt Opublikowano 3 Września 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Września 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wiem i do srebra... :) Pozdrawiam. to fajna robota jest...o! J. (:płoniaście
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się