Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Życie wciąż upływa
Często ktoś odchodzi
Smutku też przybywa
Niepokój się rodzi
Gdy czas pożegnania
Zbliża się powoli
Pomimo starania
Nie odmienisz woli
Którą Bóg szykuje
Choć było tak pięknie
Los się nie przejmuje
I jak bańka pęknie
Nadziei iskierka
Ale to za chwile
Jeszcze chciwie zerka
Jeszcze marzy tyle
Potem nagle zgaśnie
I więcej nie wróci
Nawet gdy ktoś wrzaśnie
To się nie odwróci
Więc zapomnieć trzeba
To co się zdarzyło
Nie obwiniać nieba
Przecież się skończyło
Życie nadal płynie
Ale inną drogą
Lecz czy smutek minie?
On jest karą srogą
Czy można zapomnieć
To co się przeżyło?
No i już nie wspomnieć
Tego chociaż było?
Lecz nadal żyjemy
Trzeba radzić sobie
Już zapomnieć chcemy
Dziś o tej osobie
By ból nie był większy
Niż znieść potrafimy
To ratunek prędszy
Lecz my ciągle śpimy
Bo z oczu nie znika
Czar wspomnień magicznych
On ciągle przenika
Dzisiaj ludzi licznych
Będę pamiętała
O tym co minęło
Na modlitwie trwała
By góry nie wzięło
Zło co ludzi mami
By cię omijały
Wielkimi łukami
Tych nieszczęść nawały
Jeszcze ciebie proszę
Już na pożegnanie
Tę prośbę zanoszę
Nie wiem co się stanie
Jak się los potoczy
Lecz ja nie chcę wiele
Popatrz dziś w me oczy
Bądź mym przyjacielem

Opublikowano

Szczerze mówiąc wiersz taki sobie.
Treść ok. Forma niezbyt mi przypadła do gustu.

najbardziej rzuciło mi się w oczy:
"Los się nie przejmuje
I jak bańka pęknie"
Los pęknie jak bańka? Cóż to znaczy?

Życie płynące drogą... hmm. Bardziej pasowałoby życie płynące korytem, albo jak już to strużką, chociaż może się czepiam ;)

Wydaje mi się, że bardziej pisane chyba emocjami niż głową :)

Jak dla mnie za bardzo rymczaste. Wersy za krótkie, rytm za szybki. To mnie bolało.

Ale mimo wszystko, życzę powodzenia.

Pozdrawiam - P.S.

Opublikowano

"I jak bańka pęknie" to nie było do losu tylko do "Nadziei iskierka". Ale dziękuję za ocenienie mojego wiersza. Tak za krótkie są te wersy no i za dużo rymów. Postaram się to poprawić w kolejnych wierszach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Przed poranek   Do Ciebie, każdego kto złotem pokrywa swą skroń powierzając w odwadze, swą wiarę, zwrócone zostają zawołania; użycz mi swej dłoni, złącz szum dyrektyw zerwij apel wzburzonej toni Do każdego co ma czelność, przy murze tworzyć napis wzywam, by uwierzył nad swe morały ulegając ciałem, duchem i mową spragnionych zrozumienia adekwatnego złączonego z jestestwem buntu, ścianą ograniczonego która zdaję się, na wskroś mierzyć nad zapędy           ustąp na sekundę po tyle tylko, co złączy wzrok mój z Twym imieniem czego znaczenia, rozum nie pojmie lecz co z człowieka pozostało; błądzącego poranną górą, wysoko nad innymi szczytami   Zmartwione stają się wizerunki wieczorem, gdy nikną chodniki w świetle żarówek Nie wiadomo o czym mówię?            Ależ o tej chwili, gdy ciszą wiedzie hałas zapachu noszonego przez mowę zwodniczy pakt, dnia i cienia którego obserwatorami jesteśmy od dnia narodzin   Powołuję się na swoje postrzeganie, oddając do dyspozycji papierowy tlen i występ; z nadzieją, że nikomu się nie ukłonię   W trakcie Wczesny wieczór   Mętniejemy W ścieżce co brodzi nam pod kolanami, starając się łapać oddech I krzyczymy, że przyrzekamy W doli czując, iż to w następnej kolei stoimy my, którzy wiedzą więcej Wyrazy naszych sfer, stają się projekcją salą, chwilę przed audiencją Budząc się rano, zapewniamy Wedle woli, trącając na boki tą jedną lampę w rogu biurka       Niżli ja, nie obronię tego       rozpoznaję wzór       odbity na mym monogramie Uwikłani myślą niezamierzenie zanikamy w mgle, wtem też, umiera spełnienie Prawda toczy się ulicą, Mknie jak łza senna po policzku   Towarzysze w sieni mej zebrani! Bym podzielił się swą mową, co człowieka tworzy, jak poeta słowo, ogrom mnie objął zbitych marzeń, czy też oczekiwań Mąci mnie sen zapachem trawy, by po chwili zmienić się w koszmar morałem, niepoprawny Dzieję swe, objąłem pasją ku naturze mur krzywd, w swój czas, jedną myślą zburzę Słysz mnie! Obrazie na zakręcie, dostrzeż w końcu zbity próg Bo ja ten, co pragnął wizji tak zawzięcie poglądu na krajobraz Co uklęknąć mi da spoczywać na nowo być jako dawny fotograf   Pierwszy, drugi, piąty rzędzie! Rwij się do krzyku, tak ja wewnątrz, swą młodość zerwę!     Już po północ, nikogo w sieni   Tylko tyle pragnę że wszystek obejmą nadzieję  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Oczywiście, że tak, nie przeczę, ale to jakoś tak często zupełnie różne sprawy chodzą parami :)
    • @MIROSŁAW C. Oj nie wiem, czy akurat ten tekst należy do "perełek" ;)) Ale dziękuję za pochwałę. 
    • @UtratabezStraty Przekomarzanie się Agnieszki i Marka dodaje życiowego posmaku do szarzyzny i kolorów małżeństwa ukazując rzeczywistość codzienności.  Pozdrawiam.
    • @Ernest Guzik chciałabym by ktoś tak przemówił do mnie, ale może właśnie to zrobił, w końcu ten wiersz może być i dla mnie Kredens pozdrawia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...