Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w świat ruszył nieznany
przez szare ulice miasta
to już ostatnia droga
podzieliła mózg na części

w jednej siedzi echo
rozmawia szczerze
wiernie odpowiada
na każde pytanie

druga pozostała by żył
skazany na męki istnienia
ale musi dokończyć
szatana wytyczne

już dawno znikła wiosna
wypalone trzewia
wszystkiego nie zrobił
jeszcze pozostało umrzeć

Opublikowano
w świat ruszyłem nieznany
przez szare komórki miasta
to już ostatnia droga
podzieliła mózg na części


w jednej siedzi echo (wiernie odpowiadam
rozmawiamy szczerze --- na każde zadane pytanie-tj to szamo co szczera
rozmowa
druga pozostała bym żył
skazany na męki istnienia
muszę tylko wypełnić
powierzone posługi
---czy można powierzać posługi?

już dawno znikła wiosna
wypalone trzewia
wszystkiego nie zrobiłem
jeszcze pozostało umrzeć
--tu chyba wkradła się sprzeczność bo wyżej "bym żył skazany
na męki istnienia"



takie uwagi misię... ale wiersz jest Twój z dobrym tematem który warto by dopracować

pozdr.
Opublikowano

kiedy czytam takie zwierzenia peela, nasuwa mi się przeważnie pytanie, jaka część żywota była najlepsza? To nie jest przypadkiem tak jak z porami roku, że każda po jakimś czasie się nudzi? To byłoby chyba bez sensu stać wiekami w miejscu? CZemu w jednym wypadku liczy się różnorodność i wielorakość, a w innym wszystko ma pozostawać bez zmian.

Co do posług - jeśli już to zamierzone posługi. Posługa to coś co robi się z własnej woli.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Witaj Olek dzięki za komentarz tak wnikliwy jednak katolicyzm oraz egzortyzm dopuszcza owe słowa jednak chodziło mi o posługi powierzone od diabła nie wiem czy to wyszło ale w 2 strofie powtórzenie nie jest bezcelowe , gdyż chodziło mi o shizofrenię i opętanie przez czarne moce dlatego te posługi, los schizofrenika jest skazany na męki istenienia, albo pozostaje mu umrzeć.
Zapewne nie wyszedł ten przekaz jednak zastanowię się nad uwagami i zapewne poprawię

dzięki za wizytę i cenny koment

serdecznie

13
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Stokrotki dziękuję za cenny komentarz i ,, zamierzone" ale od diabła można otrzymać ,, powierzone" albo od biskupa dla lektora dot. np mszy jednak za cenne sugestie jeszcze raz dziękuję a jaka pora żywota była najlepsza ciekawe pytanie, gdyż ocieramy się o życie, a w życiu tylko piękne są chwile reszta to marność i iluzja.

serdecznie i ciepło

13
Opublikowano

Czytałam 13-tko ,a jakże świetny,taki na dzisiaj ,na jutro...!
Porostu przemawia do .a to jak ,jakby na zamówienie dla mnie .
no i to :

w jednej siedzi echo
rozmawiamy szczerze
wiernie odpowiadam
na każde zadane pytanie

Pozdrawiam Autora pięknego wiersza!
Upalnie!

Opublikowano

nie mam teraz czasu, żeby dłużej skomentować, ale tylko powiem, że po przeczytaniu skojarzyło mi się z dawno oglądanym filmem "Piękny umysł"; bardzo wymowne w treści określenie "mózg podzieliła na części"...życie jednocześnie w dwóch światach...tym w glowie i tym realnym, a obydwa odbierane jako rzeczywistość...
inną interpretacją moze być opętanie...ale tego już nie rozwijam
i zmykam

serdecznie pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Witaj Olek dzięki za komentarz tak wnikliwy jednak katolicyzm oraz egzortyzm dopuszcza owe słowa jednak chodziło mi o posługi powierzone od diabła nie wiem czy to wyszło ale w 2 strofie powtórzenie nie jest bezcelowe , gdyż chodziło mi o shizofrenię i opętanie przez czarne moce dlatego te posługi, los schizofrenika jest skazany na męki istenienia, albo pozostaje mu umrzeć.
Zapewne nie wyszedł ten przekaz jednak zastanowię się nad uwagami i zapewne poprawię

dzięki za wizytę i cenny koment

serdecznie

13
schizofrenia i opętanie czy to nie za ciężkie dla peela i wiersza?
osobiście radziłbym pozostać przy jednym wtedy nie będzie tych sprzeczności
chociaż zachowanie w obu przypadkach jest podobne
w opętanym "złe" raczej nie będzie chciało umrzeć
zakończyłbym na trzeciej
może gdyby było napisane w 3os. bardziej by się to kleiło
jeszcze raz - ciekawy temat
pozdr.
Opublikowano

w świat ruszyłem nieznany przez szare
ulice miasta to już ostatnia droga podzieliła
mózg na części

w jednej siedzi echo rozmawiamy szczerze
odpowiadam na każde pytanie

druga pozostała bym żył
skazany na męki
muszę wypełnić (...) coś bym tu dała z bardziej współczesnego języka (tj ja bym dała przeznaczenie ale autorowi może się to nie podobać

już dawno skończyła się wiosna jak wypalony skwarem
nie zrobiłem wszystkiego a pozostało umrzeć



Wiem, wiem - ta moja wersja jest tak na szybko i zawiera błędy
Chciałam jedynie pokazać jak inaczej można ten sam wiersz -> chodzi mi już nie tyle o słowa co o wersyfikację -> zobacz sam jak się zrobiło inaczej i ... moim zdaniem ciekawiej, ale to moje zdanie tylko.

Ja wiem, że Ty wiesz dlaczego coś piszesz więc te moje propozycje są tylko po to, żeby czasem pokazać, że to co piszesz można zupełnie inaczej interpretować

Kapeluszem do ziemi się kłaniając
LadyC

Opublikowano

To drugie, LadyC! Nie będę na siłę bronić wiersza! Ale na miłość boską, nie pytajcie, co znaczą "powierzone posługi". Jeśli pisze to kapłan? Albo ktoś blisko kapłana? I poszedł z ostatnim namaszczeniem? Albo świecki "zakochany" ostatni raz poszedł pod okno dziewczyny, ostatni raz zaśpiewać serenadę? Oceniam pomysł na wiersz i warsztat: Rozumiem podzielony na kawałki mózg i serce, i ...wszystko inne! Dzielę żal z autorem, zainspirowanym barokiem! Wiersz nie jest zły!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Anno - ależ ja nawet nie zasugerowałam, że zły!!
I całkiem możliwe, że masz rację co do moich upodobań. Przecież nie wykluczyłam tej możliwości.
Zresztą autor wie, że nie powinien zbyt poważnie dosłownie traktować mojego wpisu

Wiersza zaś wcale nie trzeba bronić ;)
Da sobie radę.

A i mam jeszcze do dodania - zwłaszcza dla Anny - proszę aż tak dokładnie i drobiazgowo nie interpretować bo to wiersz a wiersz to jednak pewna fikcja - nie musi odzwierciedlać rzeczywistości w 100%. Dobrze o tym pamiętać i zachować zdrowy dystans ;)

:)
Opublikowano

wiersz ciekawy,
tylko, gdzie ten środek ciężkości

na końcu mnie ... cóż najkrócej mówiąc smuci,
czy zachowam dystans by nie zasmucił na zbyt długo
ups

mam na względzie przeżywalność (ogólnie i subiektywnie ) autora przez wiersz i własny
u mnie z przekonania kończy się pozytywnie, jak samoodradzanie,
choć niezupełnie samo bo jest przyczyna, zawsze jakaś
i tu jest ponad pytanie ..

serdecznie i ciepło

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Witaj Olek dzięki za komentarz tak wnikliwy jednak katolicyzm oraz egzortyzm dopuszcza owe słowa jednak chodziło mi o posługi powierzone od diabła nie wiem czy to wyszło ale w 2 strofie powtórzenie nie jest bezcelowe , gdyż chodziło mi o shizofrenię i opętanie przez czarne moce dlatego te posługi, los schizofrenika jest skazany na męki istenienia, albo pozostaje mu umrzeć.
Zapewne nie wyszedł ten przekaz jednak zastanowię się nad uwagami i zapewne poprawię

dzięki za wizytę i cenny koment

serdecznie

13
schizofrenia i opętanie czy to nie za ciężkie dla peela i wiersza?
osobiście radziłbym pozostać przy jednym wtedy nie będzie tych sprzeczności
chociaż zachowanie w obu przypadkach jest podobne
w opętanym "złe" raczej nie będzie chciało umrzeć
zakończyłbym na trzeciej
może gdyby było napisane w 3os. bardziej by się to kleiło
jeszcze raz - ciekawy temat
pozdr.

Witaj Olek zaraz wszystko poprawię może za bardzo zagmatwany temat, a niby jak piszą komentujący wszystko jest dopowiedziane jednak jak zawsze w mojej poezji to tylko tak im się wydaje, gdyż cała myśl jest zawsze między wersami, ale chyba tak sobie myślę nie przekazałem w werszu tego co chciałem

serdecznie

13
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




witaj LadyC a powiedz czy to nie jest enigma tylko ten szyfr jest za cięzki do zrozumienia, gdyż temat dotyczy chorego umysłu i traktowania ludzi chorych na umysł , jak rzeczy w rzeczywistości i obecnych realiach i właśnie tylko pozostaje umrzeć chyba lepiej niż żyć z chorobą. Schzofrenik dostaje wizji i głosów i ulega pod ich wpływem i 2 strofa o tym mówi, ale zapewne jest napisana zle skoro nie trafia do odbiorcy czyli kicz
Jednak Twoja zmiana się podoba, a o opinię poproszę ciszę

dziękuję za wizytę i miły komentarz

serdecznie i cieplutko

13
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Aniu dziękuję za otuchę i wgląd w barokowe czasy, bystry masz umysł i zapewne nie jest on podzielony na części:):):):)

dziękuję serdecznie za komentarz i odwiedziny

serdecznie i ciepło

13
Opublikowano

FLY środek ciężkości przez peela został żle oszacowany, a wpłynęła na niego grawitacja i przez g , którego zabrakło we wzorze wyszło jak wyszło i wydaję się iż to tylko zly przekaz

dziękuję za wizytę i komentarz

serdecznie i ciepło

13

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...