adolf Opublikowano 21 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2009 Sonet II Na Gubałówki byłem szczycie rano Tam mnie straszliwy widok w niebo wcisnął Ze swego szczytu góra zeszła na dno i w miasto wyszła szlakiem... już do nikąd. Tyle klęczała wieków u spowiedzi Że się jej znudził nieba konfesjonał I z drżeniem ziemi poszła do gawiedzi i chciała zmierzyć, czas, co ją wychował. Oddech jej ciężki mgłą zasłonił wszystko Więc szła z pamięci odtwarzając ścieżkę "Choć stałam tyle, nic się nie zmieniło" I nagle w kamień zaczęła się zwijać Niebo wessało i zwróciło śniegiem. Śnię - pomyślałem, a to góra śniła
Sfinks13 Opublikowano 22 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2009 Ładny ten sonet bez wnikania w niuanse Twoje pisanie jest godne podziwu, gdyż piszesz głębokie myśli, jak zawsze serdecznie 13
teresa943 Opublikowano 22 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2009 Adolfie, chylę czoła...przed głębią Twoich wierszy... chciałoby się powiedzieć...ciii...posłuchajcie... serdecznie pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się