Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A było to tak...

Zaczęło się wielką katastrofą... Zrządzeniem bardziej lub mniej tragicznych zdarzeń, kilku krakowskich poetów nie mogło wziąć udziału w Porcie Poetyckim. Nic się nie martwcie moi drodzy – Chorzów rozumie i usprawiedliwia waszą nieobecność.
Od rana prześladował mnie pech... Najpierw ukradziono mi torebkę z wszystkimi dokumentami i paroma cennymi drobiazgami, później wasze wieści i na koniec książeczki, które miały być gotowe a skończyło się na tym, że z razem z Jackiem do 14.30 składaliśmy w drukarni zeszyty literackie... To prawie wszystko, a przynajmniej tyle pozostało złych wspomnień...

Jak mówią strach ma wielkie oczy i na tych oczach się skończyło. Dużych, usatysfakcjonowanych i rozbawionych... Tym razem publiczność dopisała i mieliśmy komplet. Zeszyty literackie sprzedawały się jak ciepłe bułeczki i w taki oto sposób zebraliśmy połowę kasy na edycję wrześniową... Publiczności tym razem najbardziej podobała się twórczość Beaty Bigos (Zabrze) i Joanny Starkowskiej – Proszowskiej (Bytom). Ekstrawagancja Mirosławy Pajewskiej (Ruda) nie zawiodła. Marta Bociek (Ruda) oczarowała hipnotyzującym głosem poezji. Natomiast Zenon Dytko (Chorzów) z „obrzezaniem kota” pokazał poezję wypraną z sentymentów i użalań - surrealistyczną groteskę.
Ubytki pozaklejaliśmy cieszyńsko-chorzowsko-świętochłowicką twórczością przedłużając nieco wspominki z kwietniowej edycji Portu Poetyckiego...

Michał Dudek z Sosnowca zaprezentował melancholijne fotografie, przy których nikt nie pozostał obojętny. Niesamowity klimat Michale. Dziękujemy serdecznie za obecność tym bardziej, że to twoja druga wystaw zaraz po Londynie...J

Nie zabrakło muzyki. Zespół Jacka Szczepańskiego „Przystanek na żądanie” z Krakowa nie zawiódł. Nie obeszło się bez niespodzianki... Zaśpiewali „ napisz mi słońce na kawowo”, a to przecież moja „próba szczęścia”. Nie powiem, wzruszyłam się...J Taki prezent mógłby połechtać niejednego poetę... Zespół grał a publiczność nie pozostawała obojętna... Spontaniczność śląskiego odbiorcy nie zawiodła... Jakbyśmy tego nie nazwali - ludzie po prostu tańczyli... To taki prezent dla wzruszonych odbiorem krakowskich muzyków...
Z 45 min. Koncertu, zrobił się prawie 2 godzinny z małą przerwą na browarek...J

...potem było jeszcze kilka i tak oto wróciliśmy do domu około pierwszej w nocy udostępniając pokój w chmurkach zbłąkanym żeglarzom krakowsko-cieszyńskim...J

Zapraszamy ponownie...

A na poetów krakowskich, którzy mają kaca moralnego i pragną ofiarować swoją twórczość śląskiemu odbiorcy, czekamy we wrześniu...

Ciepłonaście... chorzowsko... kawowo...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Zbigniew Polit chachachachacha 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @hollow man jest tu braterstwo z Barańczakiem!
    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...