Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zapragnął Autor doznać podniety,
pieczenia w dołku z weny dotykiem.
Pomyślał – wpadną w zachwyt kobiety
kiedy porażę je erotykiem.

Tak pobudzony cnych uczuć chórem
powstał erotyk, by mistrza piórem
z delikatności subtelnym tchnieniem
nurtem pieszczoty wlewać spełnienie.

Ach- zapiszczała z zachwytem pierwsza
Och – wzdycha druga już w pąsach cała
Ech -trzecia skończyć nie mogła wiersza,
ekstazą ścięta, padła omdlała.

Już piąta, siódma i osiemnasta,
każda się wierszem wzrusza niewiasta,
aż wśród tych „ochów” i „achów” sieci
Autor nareszcie sam się podniecił

Opublikowano

Kocie-plecie

Poeta-mrrruczek się przymila,
Dobiera słowa dosyć troskliwie,
Napręża grzbiet swój i muskuły,
A ja nie wierzę mu i tyle.

Choć oczywiście, że coś czuję,
Coś mi się widzi i mży i marzy,
Ale Poetę kot zrozumie
i może banda, jak on – kuglarzy.

Kobieta łasa jest na wiersze.
Ach, w nich melodia miodna nęci!
Ja sprawnie tę przynętę kradnę
by kołowrocić ją w pamięci.

Słowa i rymy, linie liter
obrazy, wizje, zakręcenie,
a tu mi dziecko chwyta grypę
i przelew czeka na zlecenie


pozdrawiam
bez dalszych podniet

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
    • @.KOBIETA.     dziękuję wszystkim

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      tak …spokój wewnętrzny bez czynników zewnętrznych ! Buziaczki
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...