Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

śpiew ptactwa szum drzew
muskanych przez wiatr
niebo rozświetlone
nieskończonością gwiazd

twój uśmiech szczery
a czasem i płacz
od lat prowokują mnie
do wymawiania słów

słów którym zawdzięcza
odwieczne istnienie
świat nienawiści
otoczony pychą

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja Waldku bardzo lubie prostote Twojego stylu.Uniknełabym tylko tych wiatr- gwiazd.Mnie to sie jakos niedokladnie bo niedokladnie ale rymuje.I jeszcze ten szyk przestawny w ostatniej zwrotce:po co?pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja Waldku bardzo lubie prostote Twojego stylu.Uniknełabym tylko tych wiatr- gwiazd.Mnie to sie jakos niedokladnie bo niedokladnie ale rymuje.I jeszcze ten szyk przestawny w ostatniej zwrotce:po co?pozdrawiam :)


Witam Bernadettko - jeżeli chodzi o szyk to faktycznie
wydaje się być przestawiony - więc by więcej ktoś nie zapytał
-po co ? poprawiam.
A co do rymów wydaje mi się że są tak delikatne iż raczej
nie psują wizerunku jego.
Lecz co z tym fantem zrobić na razie nie wiem .
Za odwiedziny i szczery kom bardzo dziękuje
miłej pogody życzę
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za dużo szablonów, oczywistości: drzewa zawsze są juskane wiatrem, niebo rozświetlone gwiazdami, które są nieskończone, uśmiech jest szczery, istnienie odwieczne a świat pełen nienawiści i pychy. To wszystko już było, moze warto poszukać nowych środków wyrazu?..
pzdr., j.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za dużo szablonów, oczywistości: drzewa zawsze są juskane wiatrem, niebo rozświetlone gwiazdami, które są nieskończone, uśmiech jest szczery, istnienie odwieczne a świat pełen nienawiści i pychy. To wszystko już było, moze warto poszukać nowych środków wyrazu?..
pzdr., j.


Na pewno warto Joaxii - lecz nie zawsze się to udaje .
A szablonowość o której mówisz też ma w sobie jakiś sens
czyż nie ?
Niemniej bardzo dziękuje za odwiedziny i szczerość .
Może innym razem przypodoba się bardziej.
Ślę ukłony
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za dużo szablonów, oczywistości: drzewa zawsze są juskane wiatrem, niebo rozświetlone gwiazdami, które są nieskończone, uśmiech jest szczery, istnienie odwieczne a świat pełen nienawiści i pychy. To wszystko już było, moze warto poszukać nowych środków wyrazu?..
pzdr., j.

Tak warto :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Za dużo szablonów, oczywistości: drzewa zawsze są juskane wiatrem, niebo rozświetlone gwiazdami, które są nieskończone, uśmiech jest szczery, istnienie odwieczne a świat pełen nienawiści i pychy. To wszystko już było, moze warto poszukać nowych środków wyrazu?..
pzdr., j.

Tak warto :))


Dzięki za wgląd i pozdrowionka - będę więc szukać ...
kłania się Waldemar

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man Twoja twórczość to jak zwykle szczyty intelektualne
    • świat był biały aż raziło jak wapno w świeży grób byłaś światłem które nie wybacza usta jedyny punkt zapalny ręce tam Bóg składał broń i milczał wszystko wokół wyło od istnienia a ja rozpięty na tobie jak na słońcu piłem blask aż pękały żyły byłem aniołem w ogrodzie z lodu miłość to pępowina którą śmierć odgryza zębami u samej nasady istnienia ty jesteś światłem które nie mruga nad stołem sekcyjnym moich dni nagle zabrakło cię świat zmienił barwę stał się biały jak wyważone drzwi donikąd słońce wbija się w mózg jak zardzewiały gwóźdź ptaki prują niebo na krwawe szmaty kwiaty guzy na trupie ziemi horyzont pęka jak suchy strup odsłaniając gnijącą padlinę światła schnę gniję w białym fosforze nieobecności bez ciebie wyrwana tętnica i rzucona w zenit w jądro południa najpierw zdycha zapach potem dotyk traci linie papilarne kolor osypuje się jak suchy tynk zostaje próżnia wibrująca ślepa boleść czas wykręca ręce łamie kości sekundom rzuca je na żer nienasyconej bieli zostałem tylko ja biały negatyw twojego dotyku pogłos w czaszce gdzie każda sekunda jest igłą wbitą w ciszę świat był kiedyś oślepiający jak wybuch nowej gwiazdy życie drżało jak krzyk zarzynanego zwierzęcia ale ta biel ta sterylna furia wyżera oczy każe patrzeć na koniec wszystkiego w pełnym świetle twoje odejście było rzeźnią światła biel wisiała na hakach dnia i wtedy zobaczyłem czarną szczelinę w samym środku bieli jak język ognia który zjada wszystkie dni wszystkie miłości wszystkie blaski i zostajesz tylko ty wykuta w oślepiającej mroźnej bieli skamielina mojego ostatniego krzyku            
    • Zakwitnęła róża. Wonny kwiat z mizernym cierniem. Obolała, smutna róża - wątła wzrosła - na spalenie.   Wokół wierna - rzesza drwiąca. I choć lśniła kolia, serce gniło w kolcach.   Wnet zabrali róży wodę, a austriacka słota wypłowiła jej koronę.   Gdybym ja też minął, gdybym w pamięć opadł świętą, wtedy mówcie mym dziecinom, żem ja także był - Elżbietą.   20/26 IV 2023
    • @Proszalny   Jakie przekleństwo - To dar!  :)     Są w prozie - trzeba iść do tyłu.  :) 
    • @Berenika97   Nika.   dziękuję Ci pięknie.   najcenniejsze jest dla mnie to, że przeczytałaś ten tekst właśnie od środka.   tłum, ruch, falowanie i ten przyjmujący dźwięk.   woda z mózgów ?   jeszcze nie.   to tylko stara, dobra Wisła.   pozdrawiam serdecznie :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...