Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Oxyvio!
Cały wiersz (a czytałam kilka razy z przerwami) bardzo misie,
a w pamięci mam szczególnie to:

twój mózg wchłonął, co przyjęte, utarte,
co dobre, czego nie ma, a co diabła warte,

o co walczyły przecież całe pokolenia,
co rzekł geniusz prześwięcie, co zwalnia od myślenia,
jak należy się modlić, ubierać i kochać,
kiedy trzeba się uśmiać, kiedy gorzko szlochać,

jak zachować normalność w myślach, słowach, czynach,
by przypadkiem – niechcący – nie wyjść na... kretyna.


warto starać się o taką postawę, by "nie wyjść na... kretyna."

Cieplutko pozdrawiam :-)
Krysia

Opublikowano

Dziękuję, Krysiu, bardzo mi miło, że Ci się podoba mój "wścieknięty" wierszyk. :-)
Pewnie, że warto dbać, a szczególnie warto przy tym odróżniać, co jest prawdziwe i własne, a co nam "wstrzyknięto' i przechwyciliśmy bezkrytycznie, dając się ogłupić. Niestety każdy trochę tego w sobie ma, więc bądźmy czujni wobec swoich zachowań!
Pozdrawiam ciepło i nareszcie wiosennie!
Joa/Oxy.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Oto Tatry z Ewą. Wezyr, tato, to
    • @Leszek Piotr Laskowski   Bardzo trafna diagnoza ludzkiej natury. Często zapominamy, jak mali jesteśmy w skali całego kosmosu, a ten wiersz potrzebnym przypomnieniem. Pokora to lekcja, której wciąż jako ludzkość nie odrobiliśmy.   Zrozumiał groszek swą małość, w ogromie gwiezdnej przestrzeni, i zrzuca z siebie pieluchy, nim w proch się wszystko zamieni.
    • wnętrze to już nie jest ciało wnętrze nie ma skóry skóra została na zewnątrz nikt jej nie podniesie tu wszystko jest odsłonięte ale nic nie ma nazwy poruszamy się w sobie jak w ciasnym mechanizmie który zapomniał do czego służy ściany ustępują pod naciskiem a potem wracają wolniej niż powinny twoja obecność nie ma kształtu jest ciśnieniem czuję je w miejscu gdzie nic nie powinno być dotyk zaczyna się głęboko tam gdzie wszystko jest już czyjeś i jednocześnie niczyje nie ma granicy do przekroczenia jest tylko gęstość oddechy krążą zamknięte jakby ktoś trzymał układ zaciśniętą dłonią coś trzeszczy ale tu nie ma kości struktura która udawała stałą rozsuwa się milimetr po milimetrze twoje istnienie wciska się we mnie nie jak ruch jak decyzja i coś się spóźnia o ułamek nie mam gdzie się cofnąć bo "gdzie" przestało istnieć jak nadmiar twoje "tu" i moje "tu" nakładają się źle powstaje trzeci punkt zamiast nas tam robi się szczelina z nacisku jak pęknięcie w materiale który miał być jednorodny przebicie nie ma światła tło zaczyna pulsować twoja obecność rozchodzi się falą dociera wszędzie naraz i puszcza nie my zatrzask który trzymał całość puszcza rozpad jest dokładny warstwa po warstwie znikają różnice między tym co moje a tym co twoje zostaje ruch bez właściciela czysty proces jest punkt tak gęsty że aż cichy tam jeszcze trzyma się ślad po tym co nie wytrzymało kiedy nacisk znika ściany nie wracają zostaje przestrzeń ciężka ale pusta to wystarcza nie ma czego zamknąć                
    • @andrew   Podoba mi się porównanie bliskości do ulubionego deseru - to coś, czego się pragnie, ale czego smak nigdy nie jest do końca taki, jak się wyobrażało. Ostatnie wersy o cieple rąk dają delikatne ukojenie po tej całej niedopowiedzianej tęsknocie. Pozdrawiam. :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...