Wit Globus Opublikowano 26 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Z odrętwienia wyrwał mnie niezidentyfikowany dźwięk. Obróciłem głowę w stronę jego źródła i nie bez zdumienia ujrzałem za oknem kota pukającego kulturalnie pazurem w szybę. Nie widziałem go dokładnie, była bezgwiezdna zimna noc, najgorsza pora na obserwację czarnych nierealnych kształtów. Przetarłem oczy i uszy, ale błyszczące wpatrzone we mnie ślepia oraz coraz szybszy (jakby zniecierpliwiony) stukot nie pozostawiały żadnych złudzeń. Właściwie już jedynie dla formalności zapaliłem lampkę. Cień, zamiast się rozwiać, stał się jeszcze bardziej wyraźny. Przekląłem w duchu moją słabość do zwierząt, zwłaszcza tych na mrozie i wbrew rozsądkowi otworzyłem okno. - Wreszcie! Miau! Ile czasu się można dobijać?! Miau! Czarny dachowiec o krótkiej sierści, z oczami jak studnie bez dna. - Z wami to tak zawsze, miau. No nic. Miau. Nazywam się Kot, miau, ale możemy przejść od razu na "ty", miau. Nie mam czasu na zabawy w formalności. Miau. Skłonił dumnie głowę wykonując gest zdejmowania wyimaginowanego cylindra, który, choć nie istniał, na pewno był czarny. - Moja propozycja jest prosta. Miau. Zamieszkam tu i będziesz mnie karmić, oddasz mi połowę swojego łóżka i ciepła, miau. W zamian ja będę chodził, gdzie mi się podoba, miau, niszczył twoje meble, czasem przyniosę ci w prezencie martwą mysz, miau, śmierdzącego trupa, którego nie warto już jeść. Usiądź, miau. Wykonałem polecenie, a on zszedł z parapetu i wskoczył mi na kolana. - A teraz mnie głaszcz, miau, ja się rozciągnę i przy okazji podrapię twoje uda, miau. Ból był ciepły i czarny, tak samo jak miękki grzbiet prężący się pod moją dłonią. - Dlaczego się go w ogóle słucham? Przecież koty nie mówią. - pomyślałem mimo postępującej agonii świadomości. - Dlaczego udajesz kogoś więcej niż jesteś? Miau? Przecież ludzie nie myślą. - powiedział Kot. Następnie zwinął się na moich kolanach w czarną kulę, z której prawie na pewno można było odczytać przyszłość. Wtedy się obudziłem. Albo usnąłem. Nigdy nie można być do końca pewnym.
Wanda Szczypiorska Opublikowano 26 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Koty mają bardziej skomplikowaną psychikę. A z pisaniem opowiadań należy chyba jeszcze zaczekać.
Wit Globus Opublikowano 26 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 To tylko wrażenie jakie odniosłem względem tego jakże pięknego "oswojonego" gatunku. Koty są jak kobiety, a ja nie jestem ani kotologiem, ani kobieciarzem ;) Rozumiem, że Twój Kot zachowuje się inaczej - może wysterylizowany? Byłbym wdzięczny, gdybyś zechciała w jakiś sposób rozwinąć swoją wypowiedź. Bo należy chyba poczekać mnie nie satysfakcjonuje. Pozdrawiam.
Marta Lasota Opublikowano 26 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 A mnie się nawet podoba. Tylko nie słyszałam nigdy o tym, że można przetrzeć uszy. Ja bym to rozwinęła. Mógłbyś napisać więcej, np. o tym co stało się później. Czy ma to byc opowiadanie fantastyczne? a moze ma byc to opowiadanie, w którym zastosowałes konwencję onirystyczną? nie podoba mi się puenta, zakończenie- jak, kto woli. "Następnie zwinął się na moich kolanach w czarną kulę, z której prawie na pewno można było odczytać przyszłość."- i co dalej? dalej jest tylko zdanie o tym, że bohater sie obudził. nie widzę sensu, ciągłości, głębszej myśli.
Wanda Szczypiorska Opublikowano 26 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Mam koteczkę. Właśnie odstawia taniec św Wita (marzec) zalecając się do psa jamnika.
Wit Globus Opublikowano 26 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Do Wandy: Kot kotowi nie równy najwyraźniej ;) Nie usatysfakcjonowałaś mnie jednak. Do Marty: Wszystko można, jak się bardzo chce, zwłaszcza na kartce, ale rzeczywiście nie każdemu musi to odpowiadać. Przetarcie uszu mogę tłumaczyć jedynie swoją własną słowną zachcianką. Oniryzm - mądrze brzmiące i trafnie użyte słowo. Zakończenie? W tej kuli mogłem dojrzeć przyszłość, ale... ale się nie udało. Sny zbyt często urywają się bezczelnie w decydujących momentach - ich najbardziej irytująca właściwość ;) A ostatnie zdanie jest raczej o tym, że bohater obudził się albo zasnął, nie potrafi się określić - taka drobna dekadencka myśl o naturze rzeczywistości. Przynajmniej taki był zamysł, który mógł mi się nie udać. Dziękuje za opinię, którą mogę konstruktywnie wykorzystać.
Marta Lasota Opublikowano 26 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 ta dekadencja śmierdzi mi nadinterpretacją, ale oprócz tego wszystko rozumiem :D
Wit Globus Opublikowano 26 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Może źle użyłem tego słowa na d. Nie wydaje Ci się czasem, że rzeczywistość jest snem, a sen rzeczywistością? Niebezpieczna i niepokojąca myśl. Jeżeli jej nie czuć w ostatnim zdaniu, świadczy to tylko o moim braku umiejętności ;)
Marta Lasota Opublikowano 26 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 chyba chodzi o to, że czasami czytelnik sam moze sie domyślić pewnych rzeczy, a czasami trzeba mu to wyłożyć. ja lubię się domyślać, jednakże tu tak się nie stało. może dlatego, że przeczytałam tę miniaturkę z prędkością światła niemalże. jak pisałam wczesniej- rozbudowałabym to. a jesli chodzi o dekadentyzm, o ile pamiętam był bardzo popularny w Młodej Polsce. oznaczał pesymizm i zrezygnowanie społeczeństwa polskiego, ktore sądziło, że w niedalekiej przyszłości czeka ich zagłada- stąd ta dość duża nadinterpretacja :D a tak odnośnie opowiadania. niedawno kupiłam sobie kota rasy Maine Coon. nie mówi do mnie, ale dzięki niemu przestałam bać się ciemności. gdy poluje na moją rękę jego oczy są oczami wariata i strasznie to lubię (; i Pani Wando- również posiadam jamnika, ale moi ulubieńcy jeszcze do końca nie potrafią się porozumieć.
Wit Globus Opublikowano 26 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2009 Nie czułem potrzeby rozbudowy, ten tekst za założenia miał być krótki, zawarłem to, co chciałem w minimalnej ilości słów. Dekadentyzm to o wiele szersze pojęcie :)
Wanda Szczypiorska Opublikowano 27 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2009 Zgadzam sie z panem Witem : skracać , minimalizować, jak tylko się da. Doprowadzić do tego, żeby opowiadania nie dało się streścić. Mój kot i pies (jamnikowaty) to nierasowe pospólstwo, co mnie zupełnie nie martwi.
Marta Lasota Opublikowano 27 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2009 no szersze, ale dalej mi tu nie pasuje.
Wit Globus Opublikowano 27 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Lutego 2009 Użyłem tego słowa zbyt pochopnie, musiałbym tłumaczyć mój skrót myślowy związany bezpośrednio z lekturą "Księgi Niepokoju", w której Fernando Pessoa często porusza powyższy temat. W mojej głowie wygląda to w dużym zaokrągleniu tak, że pogląd, według którego życie jest snem (iluzją) może być bezpośrednią przyczyną stanu duszy zwanego apatią, bezsilnością. Bezsens istnienia, odczuwania, materii. Te uczucia mogą też niezależnie doprowadzić to takiego poglądu. Wszystko się zasklepia w jedną całość. Kajam się jednak :)
Marcin_Erlin Opublikowano 28 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 28 Lutego 2009 Przeczytałem, podobało mi się. Czy słyszeliście Państwo o castingu na kota do Mistrza i Małgorzaty? Zgłosiło się mnóstwo, kotów i właścicieli. Organizatorzy mieli nawet zgłoszenie dotyczące kota, który gra w szachy i pije / nie mleko/. Inni deklarowali przemalowanie swoich pociech, na wymagany, czarny kolor. Wyłoniono zwycięzcę. Widzieliście może?
Marta Lasota Opublikowano 28 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 28 Lutego 2009 Nie widziałam- niestety. Ale Behemota nie da się podrobić! (;
Oxyvia Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Bardzo fajne, poetycko-baśniowe opowiadanie o uosobieniu miłości do kotów, ich cwaniactwie i manipulowaniu ludźmi. ;-) Oczywiście tak z przymrużeniem oka.
Perkozek vel. P.Salazar Opublikowano 12 Lutego 2011 Zgłoś Opublikowano 12 Lutego 2011 Witam! Nie widzę tu potrzeby rozbudowy. Minimalizm i upraszczanie. Do tego należy dążyć. Czytelnik jeśli jest inteligentny i ma wyobraźnie stworzy resztę w swojej głowie, poza tym daje to większe i bogatsze pole do interpretacji. Jeśli już coś mi przeszkadza to wypowiedzi kota przerywane tymi miauczącymi onomatopejami ;) Za dużo ich przeszkadzają w zgrabnym odbiorze treści rozbijają wypowiedź na kawałki. Przeczytaj sobie na głos te zdania z "miau" i wsłuchaj się w nie a na pewno zobaczysz jak to nienaturalnie brzmi. Poza tym każdy wie jak miauczy kot więc, w ogóle dobrze znamy otaczające na dźwięki i lepiej zostawić je domyślności i wyobraźni czytelnika niż ozywać onomatopei, ten zabieg literacki bardziej pasuje do poezji i to dla dzieci (bez obrazy) po prostu kiedy ktoś pisze o wybuchach i dodaje słowa "bum bum" czy jak w tym przypadku "miau", albo wszelkie "łup łup" czy "szast prast" to jakoś tak naiwnie to brzmi nie wzbogaca tekstu tylko tworzy zgrzyty. Rozumiem jaki był cel, tekst jest specyficzny trąci "mini-bajką", ale jakoś mi to przeszkadza. Co do zakończenia to ostatnie zdanie może być usunięte lub też zostać i tak i tak jest dobrze, nie robi to większej różnicy, choć byłoby bardziej ciekawie, żeby czytelnik sam zdecydował czy to był sen czy jawa, choć wszelkie okoliczności wskazują na to, że był to sen. Może jednak lepiej by było nie wyprzedzać tych rozmyślań czytającego niech sam zada sobie pytanie czy bohater obudził się czy usnął ? Tak więc skłaniałbym się raczej do tego by usunąć ostatnie zdanie jak i "miauknięcia" w imię minimalizmu i wiary w inteligencje czytelników
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się