Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za przeczytanie i uwagę. Dla mnie byłoby za trudne, nie umiem
napisać bez słowa "marzenia", ale żeby można się było domyśleć sedna.
Jak niejasno nakierować? Może coś Ci wpadło na myśl? Chętnie skorzystam.
Pozdrawiam
- baba
  • Odpowiedzi 48
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jest w tym sporo racji, co piszesz. Jednak, wchodząc dalej w te rozważania, to podobno są tacy, którzy mają wszystko o czym tylko "dusza zamarzy", a nie doznają uczucia szczęścia,
bo już niczego nie pragną. Nie potrafią wymyśleć czegoś, do czego by chcieli i mogli dążyć.
Utracili umiejętność i możliwość marzeń.
Tak. Czasem bywa tak, a czasem zupełnie inaczej.
Dziękuję za czytanie i komentarz.
Serdeczności
- baba
Opublikowano

To, co teraz napisałaś, to właśnie potwierdza moją przewrotną i prowokacyjną opinię, że marzenia nie są oddzielone od pieniędzy. Gdyby marzeń nie można było kupić, to miliarderzy nadal by spokojnie marzyli, tak samo jak inni ludzie. Ale oni już sobie wykupili wszystko, o czym marzyli - a więc kupowali sobie coraz to nowe i nowe marzenia, aż do wyczerpania hurtowni...
Pozdrawiam również serdecznie. :-)
Oxy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Hayq, tak powinny, na miarę czasów i wyobraźni.
Dla jednego jednak, to samo, może znaczyć "mało", dla innego "niewyobrażalnie dużo".
Gdyby sprzedawano je w sklepach, nie byłoby sensu kupować na zapas.
Nie wszyscy się przyznają do marzeń, nie wszyscy nazywają je po imieniu, ale moim zdaniem, każdy ma jakieś.
Serdecznie pozdrawiam, życzę spełnienia
- baba
Z tymi WIELKIMI chodziło mi o to, że niekoniecznie muszą się spełnić. Ważne, żeby podczas pokonywania wszelkich przeciwności osiągać dużo więcej tych małych, dzięki którym osiąga się bardzo wiele. W końcu może się okazać, że to, co założyliśmy na początku przestało mieć jakąkolwiek wartość, bo zdobyliśmy dużo więcej.
Niech Ci się spełnia :)
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Logiczne. Fakt. Zgadzam się z takim tokiem rozumowania. W takim układzie
i zrozumieniu - tak. Przyznaję, że spełnianie marzeń - nie byłoby możliwe, tak zupełnie - bez pieniędzy. Ale marzyć można. Bywa i tak, że marzenia bywają piękniejsze niż samo ich spełnienie.
Dziękuję, dobrej nocki życzę,
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Hayq, tak powinny, na miarę czasów i wyobraźni.
Dla jednego jednak, to samo, może znaczyć "mało", dla innego "niewyobrażalnie dużo".
Gdyby sprzedawano je w sklepach, nie byłoby sensu kupować na zapas.
Nie wszyscy się przyznają do marzeń, nie wszyscy nazywają je po imieniu, ale moim zdaniem, każdy ma jakieś.
Serdecznie pozdrawiam, życzę spełnienia
- baba
Z tymi WIELKIMI chodziło mi o to, że niekoniecznie muszą się spełnić. Ważne, żeby podczas pokonywania wszelkich przeciwności osiągać dużo więcej tych małych, dzięki którym osiąga się bardzo wiele. W końcu może się okazać, że to, co założyliśmy na początku przestało mieć jakąkolwiek wartość, bo zdobyliśmy dużo więcej.
Niech Ci się spełnia :)
:)
Zgadzam się z Tobą w zupełności. Jeszcze bym dodała, że bardzo ważnym jest,
aby spełniały się we właściwym czasie. Nie można ich odkładać w nieskończoność,
bo z czasem przestają spełniać swoją pierwotną funkcję. Już nie cieszą.
Dziękuję, za ponowne zajrzenie,
miło mi,
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tu się nie zgodzę Oxyvio. Zapewniam Cię, że ci miliarderzy marzą nadal. :)
Według mnie marzenia są główną siłą napędową w życiu człowieka. Bez nich ginie się w przeciętności. Poddaje tym, dla których stajemy się kolejnym schodkiem do - być może właśnie tej hurtowni, o której mówisz.
Marzenia trzeba zobaczyć, żeby je urzeczywistnić. Kto tego nie potrafi nie osiągnie zbyt wiele, co najwyżej przetrawi spadek po bogatych rodzicach.
Jeśli nie stawia się żadnego celu drepcze się w kółko i dostaje garba. Dzięki celom - marzeniom nabiera się doświadczenia w osiąganiu tego, co zamierzone.
Niechby głównym celem była nawet prywatna wyspa, ale ważniejszą rzeczą są te mniejsze cele, wypunktowane po kolei, takie, które jesteśmy w stanie osiągać, nie dysponując oszałamiającą kasą. Jeśli nie zaprowadzi to na wyspę, to przynajmniej znajdziemy się w pół, a nawet... choćby w ćwierci tej drogi.
I teraz najważniejsze - nie chodzi o zdobywanie kasy, tylko zdobywanie siebie. Wyspa jest tylko marchewką dla podświadomości. Takie placebo dla mózgu. Więc co nam szkodzi, żeby oszukać własną podświadomość?
Nikogo przez to nie krzywdzimy, a do zyskania jest bardzo dużo.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Pamiętam ten wiersz z warsztatu.
Bez marzeń życie jest szare i byle jakie.
Marzenia są motorem dla energii, optymizmu
i róznych pasji. Nie potrafiłabym normalnie
funkcjonować bez marzeń. A czy się spełniają?
Nie zawsze, ale nieraz, kiedy się mocno pragnie,
zaskakują pozytywnie i wtedy podskakuję
z radości jak dziecko. Czyż to nie piękne?
Bardzo ładny wiersz. Gratuluję!
Buziaki! :)
Krysia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję Krysiu, tak, marzenia są motorem działania, czasem się spełniają,
czasem natrafiamy na trudności nie do przezwyciężewnia w ich osiągnięciu,
ale dobrze jak zawsze z nami są. I to co mówi Hayq; a ja określam jako drogę:
umieć cieszyć się z tego, co osiągamy po drodze do nich, z tych cząstkowych
realizacji.
Bardzo dziękuję za miłe i mądre słowa
ściskam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Babo ale nie przepraszaj bo nie masz za co,
mnie sie tylko wydaje że ufo jest zbyt takie..eh
mm może naiwne( a może i tego potrzeba też)
ale jak to utożsamia się z szukaniem w miejscu(?)
tylko jak w miejscu? nigdy nie jest się w miejscu
płoniaście ba...
W miejscach gdzie wydaje się, że nie można sięgnąć: bardzo wysoko i bardzo nisko.
Marzenia pozwalają na przekraczanie wszelkich barier, to jest początek wszystkiego.
Pokonanie niemożliwości. Ufo - to symbol nieokreślonego. Tak to widzę.
Serdeczności
- baba
A moim zdaniem marzenia nie wystarczą(posiadanie)
, choć ładnie teraz rozjaśniłaś Babo, tymi
wyjaśnieniami, nie można bo nawet jeśli je ludzie posiadają, a niemożności-
też " pytaj czy czegoś nie możesz" nabazgroliłam dawno temu, no tak(...),
tylko że oprócz "posiadania tzw.niemożliwego" trza wielu własnych sił oraz
wielu innych ludzi którzy pomogą w realizacji, tak mnie się zdaje,
( a bardzo nisko lepiej nie sięgać, wystarczy że człowiek sam chcąc niechcąc...)
płoniaście , J.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tu się nie zgodzę Oxyvio. Zapewniam Cię, że ci miliarderzy marzą nadal. :)
Według mnie marzenia są główną siłą napędową w życiu człowieka. Bez nich ginie się w przeciętności. Poddaje tym, dla których stajemy się kolejnym schodkiem do - być może właśnie tej hurtowni, o której mówisz.
Marzenia trzeba zobaczyć, żeby je urzeczywistnić. Kto tego nie potrafi nie osiągnie zbyt wiele, co najwyżej przetrawi spadek po bogatych rodzicach.
Jeśli nie stawia się żadnego celu drepcze się w kółko i dostaje garba. Dzięki celom - marzeniom nabiera się doświadczenia w osiąganiu tego, co zamierzone.
Niechby głównym celem była nawet prywatna wyspa, ale ważniejszą rzeczą są te mniejsze cele, wypunktowane po kolei, takie, które jesteśmy w stanie osiągać, nie dysponując oszałamiającą kasą. Jeśli nie zaprowadzi to na wyspę, to przynajmniej znajdziemy się w pół, a nawet... choćby w ćwierci tej drogi.
I teraz najważniejsze - nie chodzi o zdobywanie kasy, tylko zdobywanie siebie. Wyspa jest tylko marchewką dla podświadomości. Takie placebo dla mózgu. Więc co nam szkodzi, żeby oszukać własną podświadomość?
Nikogo przez to nie krzywdzimy, a do zyskania jest bardzo dużo.
Pozdrawiam.
Włączę się i ja do Twoich rozmyślań. Uzasadniając zasadność marzeń - planów w życiu człowieka, masz słuszność, jakie by nie były, wpływają w większym lub mniejszym
stopniu, na poczucie szczęścia - które jest celem życia. Bycie szczęśliwym.
Wtedy, gdy tylko marzymy, gdy małymi etapami do nich zmierzamy, gdy uda nam się je spełnić. Na każdym etapie.
Ważne, "aby nam się chciało chcieć". Dla każdego człowieka, to może znaczyć coś innego.
Niektórzy dorobili się ogromnych majątków, zdrowie im dopisuje, osiągnęli sukces, sławę, prowadzą życie jakie chcą - a nie są chyba szczęśliwi, skoro popełniają samobójstwa.
Może właśnie dlatego, że mają już wszystko i zabrakło im w wyobraźni miejsca na marzenia?
Teraz mi przyszło na myśl, że my, ludzie, jesteśmy jak opuszki palców; niby tacy sami,
a nie ma dwóch identycznych. To, co nasz łączy - to jedno życie.
Dzięki, pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


W miejscach gdzie wydaje się, że nie można sięgnąć: bardzo wysoko i bardzo nisko.
Marzenia pozwalają na przekraczanie wszelkich barier, to jest początek wszystkiego.
Pokonanie niemożliwości. Ufo - to symbol nieokreślonego. Tak to widzę.
Serdeczności
- baba
A moim zdaniem marzenia nie wystarczą(posiadanie)
, choć ładnie teraz rozjaśniłaś Babo, tymi
wyjaśnieniami, nie można bo nawet jeśli je ludzie posiadają, a niemożności-
też " pytaj czy czegoś nie możesz" nabazgroliłam dawno temu, no tak(...),
tylko że oprócz "posiadania tzw.niemożliwego" trza wielu własnych sił oraz
wielu innych ludzi którzy pomogą w realizacji, tak mnie się zdaje,
( a bardzo nisko lepiej nie sięgać, wystarczy że człowiek sam chcąc niechcąc...)
płoniaście , J.
Myślę, Judytko, że zrozumiałam o czym mówisz. Tak, bardzo nisko nie warto, bo wtedy
trudno to nawet nazwać marzeniem, ale czasem trzeba pomalutku, drobnymi kroczkami
dążyć do celu - jak na to zwraca uwagę Hayq.
Nie można tylko czekać na szczęście, trzeba mu pomagać, wychodzić naprzeciw. Równieź
być otwartym na ludzi. Czasem to bardzo trudne, ale trzeba nauczyć się również podjąć podaną, pomocną dłoń.
Powinno się też "chwytać chwilę", każdy dzień. Pamiętasz ten piękny film "Stowarzyszenie
Umarłych Poetów"?
Ja tak sobie gadam, jak bym wszystkie rozumy zjadła, a to wszystko jest jednak trudne, jak czasem życie. Ale w marzeniach, można i latać!
Ściskam - baba
Opublikowano

nie przeczytałam poprzednich komentarzy - jeśli się powtórzę, najmocniej przepraszam (chociaż, z drugiej strony, będzie to o mnie dobrze świadczyć, bo wypowiedziały się inteligientne osoby tutej ;))

otóż obcięłabym pierwszą strofkę, z przyczyny, która następuje - chodzi o totalną infantylność tego stwierdzenia, poza tym naprowadzenie jest zbyt jaskrawe.
spożywczak na początku wiersza, który okazuje się być dobry, wywołuje skojarzenia nie na miejscu, przynajmniej w mojej kategorii odbioru. docierasz, Babo, bardzo daleko, aż do końców Drogi Mlecznej, i głęboko, aż po Rów Mariański. a zaczynasz od miłej ekspedientki w białym fartuchu :P

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dokładniej mówiąc, nie zaczynam od "ekspedientki w białym fartuchu", ale od stwierdzenia peelki, że tam tego ("czegoś"), kupić nie można. Ona o tym wie i dlatego w sklepie nie będzie szukać. Początek wiersza ma podkreślać fakt, że w naszym zmaterializowanym świecie, gdzie prawie wszystko można kupić za pieniądze, "to coś" - jest bezcenne , potrzebne do życia jak powietrze i woda. Różnica jest taka, że powietrze i wodę można kupić, a "one"są nie do kupienia. Po nie trzeba sięgać bardzo wysoko i bardzo głęboko (co podkreśliłaś w swoim komentarzu), nie dosięgnie się przez wyciągnięcie ręki.
Wiem, że lubisz i preferujesz wiersze krótkie, zwięzłe. Ten jest nieco rozgadany, ale w moim
zamyśle, taki właśnie miał być.
Jednemu się podoba, innemu nie, jesteśmy różni i różną mamy percepcję.
Chciałam, żeby był taki, jak moje rozmyślania przed zaśnięciem, jak zachwyt nad wschodzącym słońcem, jak gonienie wzrokiem roju leonidów, zwykłe marzenia o osiągnięciu
rzeczy niezwykłych.
Jeśli Tobie skojarzył się z ekspedientką, to dobrze, bo ten wiersz jest także o niej i do niej.
Cieszy mnie Twój komentarz, bo nie wierzę w prawdziwość sensu "wszyscy" i "nikt" dotyczący
oceny. Bardzo dziękuję za przeczytanie i przekazanie swoich odczuć.
Serdecznie pozdrawiam
- baba
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale mnie ten sklep... wytrąca z atmosfery, i tyle. nie chodzi o sam sens - a propos niego wszystko jest w najlepszym porządku i przekazałaś, co miałaś do przekazania (niemożność zakupu wartości za pieniądze, co odnosi się nie tylko do marzeń i ambicji, ale też np. miłości). ddenerwuje mnie samo skojarzenie z prostotą, która nie zespoiła się z wyżej wymienionym Rowem ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale mnie ten sklep... wytrąca z atmosfery, i tyle. nie chodzi o sam sens - a propos niego wszystko jest w najlepszym porządku i przekazałaś, co miałaś do przekazania (niemożność zakupu wartości za pieniądze, co odnosi się nie tylko do marzeń i ambicji, ale też np. miłości). ddenerwuje mnie samo skojarzenie z prostotą, która nie zespoiła się z wyżej wymienionym Rowem ;)
Rachel, wiem, że chcesz najlepiej dla wiersza, mało; myślę, że masz
ze swojego punktu widzenia rację, ale w tym wypadku przemyślałam już wszystko
od nowa. Doszłam do wniosku, że to przeciwstawienie, zderzenie obrazów :
ekspedientki (sklepu) i Rowu Mariańskiego, czy Mlecznej Drogi powoduje,
że zaczynam myśleć tak: marzenia są dla wszystkich, dla mnie też, sięgnę wysoko,
daleko, bo one nie mają granic, cieszą już dzisiaj, chociaż spełnią się może - kiedyś.
Chciałam , żeby to był wiersz w miarę prosty, zrozumiały dla wszystkich.
Rozumiem, że coś wylałam, coś może stracił wiersz, ale zyskał to, co mnie się wydaje,
że jest w nim właśnie ważne - prostotę.
Jestem Ci wdzięczna za podpowiedź, zapamiętam uwagi na przyszłość.
Dziękuję, serdecznie pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   - Oby Njord podarował nam dobre wiatry, moje dzieci – mawiał ojciec do Vivian i Hespera przed każdym wejściem na statek. Łowili dorsze i halibuty, czasem homary. Morze zazwyczaj było spokojne. 

        W domu nie głodowali. Nawet jeśli dzieciom po wielu godzinach rejsu zaczynała doskwierać monotonia i rozrabiały na pokładzie, to pracę ojca darzyły szacunkiem. Co dzień na stół trafiała świeża ryba. 

        Hesper był kłopotliwym chłopcem. Wspinał się na maszty i pokazywał język wołającym za nim marynarzom. Bujał się na linach, rozplątywał supły. Nierzadko przemycał na pokład farby i pędzle, skrzętnie ukryte pod kamizelką.  Każdego popołudnia ktoś zmywał mopem namalowane przez niego murale. Załoga pokpiwała z jego dzieł inspirowanych Alidą Withoos. Jemu mówili, że niewieścieje, a między sobą szeptali o jego talentach. Twierdzili, że ma potencjał na wielkiego artystę, lecz nikt nigdy nie powiedział mu tego w twarz.

        Vivian na morzu odnajdywała spokój, którego nie mogła zaznać na lądzie. Uwielbiała wpatrywać się w bezkresne wody i słuchać ich szumu. Wyobrażała sobie, co kryje się za horyzontem. Dopiero gdy jod dostawał się do jej nozdrzy czuła, że naprawdę oddycha. Ścigali się z Hesperem w ilości złowionych ryb. Przed zmrokiem ojciec ważył ich zdobycze. Zwycięzca otrzymywał tabliczkę czekolady. Hesper przeważał siłą fizyczną i niemal zawsze pokonywał starszą siostrę.

        Ojciec dbał, by jego dzieci miały fach w ręku. Uczył ich wiązać węzły, sprawdzał czy pamiętają ich nazwy i zastosowanie; pokazywał jak zarzucać sieci i jak uniknąć szkorbutu, kazał im uczyć się na pamięć każdej części pokładu. Tym samym zapewniał im przyszłość, wyjście awaryjne, gdyby ich plany się nie powiodły.

        Przed zachodem słońca, kierując się do portu, stawali we trójkę na dziobie i podziwiali horyzont. Pewnego razu zadał im pytanie poprzedzone ociężałym westchnieniem, jak gdyby przez długi raz zbierał się do tego, co ma powiedzieć.

        - Powiedzcie mi, dziatki, macie jakieś marzenia?

        - Być bogatym! – wykrzyknął od razu Hesper, którego sny o zostaniu światłym malarzem zostały stłamszone przez złośliwości marynarzy. 

        Vivian zastanawiała się przez moment. Do tej pory nie rozmyślała nad swym losem, nie szukała sensu istnienia. Do szczęścia wystarczyły jej wyprawy w morze i słuchanie szumu fal. Cieszyło ją, że rodziny nie dotyka głód. 

        - Pragnę spokojnej duszy, tato – powiedziała. Uśmiechu ojca nie było widać pod gęstym wąsem, ale zawsze wiedziała, kiedy się pojawiał – A ty? 

        - Ja już mam wszystko, co miałem… choć jest jedna rzecz, o której marzę skrycie każdej nocy…

        - Co to takiego? – spytało równocześnie rodzeństwo. Nie mogli doczekać się, aż usłyszą nową historię.

        - Jak myślicie, co znajduje się za horyzontem? – każdą opowieść ojciec poprzedzał pytaniem. 

        Nieznane lądy? Nowe cywilizacje? Dzikusy? Skarby? Koniec świata?, padały odpowiedzi i fakt – każda z nich mogła być tą poprawną, lecz on na myśli miał tylko jedną. 

        - Zgadza się, moi mali. Mnóstwo, mnóstwo skarbów…

        - Co to za skarby? – Hesperowi oczy zabłysły na wieść o bezpańskich bogactwach.

        Ojciec roześmiał się ciepło.

        - Oczka ci się świecą, synku – pogładził chłopca po głowie – Pewnie widzisz już te wszystkie skrzynie ze złotem i klejnotami, które zostawili po sobie piraci. Tak, to też znajdziemy na wyspie Hollowstone, lecz prawdziwy skarb kryje się w jaskini przy brzegu.

        Dzieci milczały, w napięciu czekając na to, co dalej usłyszą; zachwycały się obrazami tworzącymi się w ich głowach.

        - Można tam wpłynąć tylko łodzią. Podobno na środku jeziora rośnie drzewo o liściach czerwonych jak krew i miękkiej, brunatnej korze. Mówi się, że jego sok zapewnia zdrowie na pięćdziesiąt lat! Żadna choroba nie jest ci straszna! 

        Zapał ostygł w sekundę. Vivian i Hesper spodziewali się usłyszeć o górach monet. Zdrowia oboje mieli w dostatku.

        - Teraz mnie nie rozumiecie, ale z czasem… z czasem sami dojdziecie do tego, jak bardzo jest to ważne.

        - Jak tam się dostać, tato? - zapytała Vivian po kilku minutach ciszy, podczas których ojciec wpatrywał się markotnie w horyzont. Z westchnieniem wyprostował plecy.

        - I to, moja córeczko, jest najtrudniejsze do wykonania… Otóż drogę na wyspę mogą wskazać jedynie duchy żeglujące po Morzu Dusz od początku istnienia. Kiedyś powstała pieśń, która przywołuje je i wszystkich, którzy spoczęli pod falami, chcąc napić się soku z drzewa Arbivon. 

        - Dlaczego ten sok nie daje nieśmiertelności. Ja nie chcę umierać! - zawołał rozczarowany Hesper, na co ojciec roześmiał się serdecznie. 

        - Prędzej, czy później wszystko obróci się w proch. Poza tym, gdzieś tam czeka na nas lepsze miejsce - powiedział, spoglądając w niebo.

        Wszystkich bywających w porcie ludzi Vivian i Hesper znali od najmłodszych lat. Kiedy przychodzili z ojcem, marynarze i ich żony głaskali ich czule po łowach, pytając o zdrowie. Przed wejściem na statek ojciec lubił uciąć sobie pogawędkę z kobietami żegnającymi mężów. Rodzeństwo oglądało wtedy kilkumetrowy, strzelisty monolit. Czytali na głos wyryty na nim cytat: Pamięci tym, co wybrali Morze i spoczęli na jego dnie. Pod spodem spisano nazwiska żeglarzy, którzy nie powrócili ze swoich wypraw i zostawili rodziny.

        Nocami ojciec chwytał za lupę i przy świetle kilku świeczek studiował mapy. Latami szukał informacji o Hollowstone. Wertował książki, wypytywał kolegów i co jakiś czas zagajał starego Hermita, nie skorego do wspominek. Jak trafił na właściwy trop, nigdy rodzinie nie ujawnił. Pewnego poranka wszedł do kuchni z tobołkiem na plecach i oznajmił, że zbiera załogę. Ucałował żonę, pokrzepił dzieci i rzucił na stół garść monet i zwinięty w rulon papier - testament mający wejść w życie po roku jego nieobecności. 

        Vivian co świt i po zmierzchu wyruszała z latarnią na plażę. Wypatrywała statków powracających do portu. Składała modły, by na którymś pokładzie wracał do niej jej ojciec. Bogowie jednak nie byli łaskawi. Dni mijały, ewoluując w tygodnie, miesiące, aż w końcu i lata. Dopiero skończywszy osiemnaście lat, Hesper przestał wypytywać w każde urodziny, czy tata zjawi się z prezentem. Dorosłość rodzeństwo osiągnęło pod okiem jedynie matczynym, pod okiem smutnym i wyczerpanym. Nazwisko Carsena Vissera zostało wyryte na monolicie na wieki.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...