Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wypełzam na powierzchnię, z czeluści nieznanych, przynajmniej dla "porządnych obywateli".
Czuję chłód, który mnie otacza, no tak przecież jest poranek jeden z tych co budzą mnie do życia morderczą bielą.Ale czy to, aby na pewno to?Nie czuję przecież zimna na swym ciele, nie czuję skostniałych palców wręcz przeciwnie.Dziwne uczucie.Chłód który mnie dotyka, skąd on pochodzi do cholery?Mija mnie wielu ludzi, oni odchodzą ale chłód pozostaje.Czy to oni są źródłem zimy, która powstała w moim sercu?Czy to ich zimne spojrzenia spowodowały kiedyś, że dziś jestem w położeniu, którego księżniczka na pewno mi nie zazdrości.Piękna królewna, która zostawiła we mnie mróz zapewne tańczy na salonach ubranych w dywany czerwone, bawi się swoim życiem spoglądając na świat, poprzez chmury.Tak jak królewna kiedyś okryła mnie chłodem, tak dziś ten sam chłód powraca.Dotyka nie ciało i nie mózg, przetrawiony przez moją kochankę, lecz serce.Zamraża stopniowo, myśl kłębi się jedna-jak dalej żyć!?Dlaczego ludzie są z lodu?Nie dostrzegają w człowieku istoty człowieczej, dostrzegają jedynie przydatność tej istoty.Mnie nikt nie dostrzegł, no chyba że nastoletnie gnojki, dla których stałem się idolem."Panie Gieniu, skoczy Pan po cztery browarki i dwie paczki red&white?"-Ileż razy to słyszałem z ust tych gnojków, których bawiła ta sytuacja.Idioci z nich.Ze mnie też, bo niby dlaczego nie potrafię o siebie zadbać, sam, choć staram się jak najlepiej nie koniecznie to wychodzi.Właściwie nigdy nie pracowałem, nie uczyłem się.Miałem swoje marzenia, piękne marzenia, które zniweczyli ludzie posługujący się zimnymi spojrzeniami.Dziś kolejny chłodny dzień, nie za sprawą wielkiego mrozu bynajmniej, stoję na rogu Bankierów i Staszica próbując ludziom sprzedać moje marzenia.Trudne to zadanie.Ręce zimne od spojrzeń, zapomniałem jak brzmi dźwięk spadającej monety.Syzyfowa praca.No, ale nie poddaję się jeszcze dwadzieścia minut, może ktoś rzuci.
-Ty Witek patrz na brodacza, daje radę dziad.
-Poczekaj!, odpowiada drugi głos.

Usłyszawszy, tą konwersację podnoszę głowę i nie dowierzam.Było ich dwóch, jeden niski
ubrany w czarne bojówki, glany oraz skórzaną kurtkę i drugi o długich brązowych włosach sięgających do ramion.

-Ładna gra, Jestem Witek.
Dostrzegł mnie, chłopak o brązowych włosach nie zionął lodem jak ludzie, którzy mnie mijali na ulicy.Zostałem zauważony, nie wiem przez kogo, ale to wspaniałe uczucie.
Wtedy podszedł do mnie chłopak, który Witkowi towarzyszył, wyciągając rękę w przyjaznym geście oraz rzucając imię
-Adrian.

CDN...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pozbawiony sensu pusty list nie mówiący o niczym ktoś napisał  pod wpływem chwili.   Rozumiem Cię i wiem o czym myślisz  tak jak Ty czuję ból rozwiązuję Twoje problemy.   Zabrałem Ci leki zastanów się  co dalej nie wiem co mam powiedzieć  może najgłupsze słowo świata.   Ktoś rzucił parę zdań zupełnie  bez sensu staram się pomóc  odmawiasz chociaż jej potrzebujesz.    Jedni patrzą inni się śmieją nikt nikogo nie rozumie pozbawieni współczucia i zupełnie nadzy.    Nie rozumieją Ciebie nie rozumieją innych  mężczyzna z butelką krzyczy głośno  tylko tu i teraz jutro to przepaść.    Rzuć parę słów na pocieszenie bogatych w barwy i cennych jak złoto może zaśpiewasz ale nikt nie słucha.   Nie odrzucisz leków zostajesz sama  przeznaczenie może rozpacz  opowieść dobiega końca.   
    • @Nata_Kruk Dziękuję za dopowiedzenie.  Nie skończylem jeszcze z tym wierszem.     
    • @Poet Ka   Bardzo  gładko przechodzisz od niewinnej, botanicznej gry słów i tautologii w stylu Gertrude Stein („róża to róża”) do tak potężnego, surowego i bolesnego kontekstu historycznego. Ta gra wielkością liter (róża jako kwiat i Róża jako postać) oraz finałowy „worek kości” robią ogromne wrażenie. Piękny i  mądry  tekst.  
    • @Migrena   Niezwykle zmysłowy erotyk, w którym intymność dwojga ludzi splata się z pierwotnym rytmem natury. Jest u paralela między żywiołem morza a ludzką namiętnością, natura jest żywym organizmem, który czuje i dyktuje rytm. Fraza „nagle tracę krawędzie” oddaje moment, w którym namiętność i bliskość sprawiają, że człowiek przestaje być osobnym bytem. Oddech "nie ma właściciela" i kochankowie stapiają się ze sobą i z nocnym pejzażem. "Skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy” - to piękna metafora - ciało ma swoją własną intuicję, która wyprzedza myśli. A dotyk staje się „najprawdziwszym językiem”, który potrafi wyrazić więcej niż jakakolwiek rozmowa i który, jak sugeruje puenta, ma szansę przetrwać dłużej niż sama fizyczność. To przepiękny tekst o całkowitym poddaniu się chwili, drugiemu człowiekowi i naturze, a fizyczność jest podniesiona do rangi mistycznego, niemal kosmicznego doświadczenia.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...