Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

narwałeś naręcze rumianków
mokre jeszcze rosą splatałeś
w warkocze poplątane włosy
przekornie tarmosił wiatr

cykady przygrywały na źdźbłach
psotne dłonie barwami sukienki
układały słoneczne pasjanse

pamiętasz
goniłeś ze śmiechem
uciekałam i wracałam
wśród łanów kołysani
gasiliśmy pragnienie

lato dolewało oliwy
a nas palił ogień

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Miłe i wesołe jak to harce i do tego z latem w środku zimy:))
Dziękuję za upodobanie w malunku.
Pozdrawiam równie serdecznie życząc dobrej nocki
i ciepłutkich snów :))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Agatko!
Ucieszylaś mnie od rana, że mogłam się na coś przydać...dobrze wiem jak smakuje...zima, brr, koniecznie potrzeba nam ciepła :))
Dzięki za przychylność dla warsztatu'
Serdecznie pozdrawiam :))))
Opublikowano

"narwałeś naręcze rumianków
mokre jeszcze rosą splatałeś
w warkocze poplątane włosy
przekornie tarmosił wiatr"

odnajduje tutaj wlasne marzenia z wczesnomlodzienczych lat, cos mi sie wydaje, ze nie jestem jedyny

fantastycznie Krysiu!

Darz Bor

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wiesz, marzenia z "tamtych lat" zawsze warte wspomnień, ale czasami bywają podobne pachnące cieplutką jesienią, no może wtedy inne kwiatki...zlociste chryzantemy i astry też cudowne i mniejszy upał:)))). Zatem witaj w klubie romantyków :)

Dziękuję za podobanie i życzę pogody ducha :)))
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lubisz grać w berka?
Bieganie jest dobre na utrzymanie kondycji :)
A na ukwieconej lące pośrodku lata rzeczywiście
"ganianie berka" może być lekiemna odchudzanie :))
Dziękuję za wierność Czytelnika i za pozytywy.

Cieplutko pozdrawiam i także życzę Ci Zbyszku
relaksu w sobotni wieczór :)))
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.      
    • ulotność    ile waży ważka co się odbiło  w kropli rosy    co rano zjadł  robaczek  świętojański    czy kiedy się  rodziłeś świeciło słońce   jak smaczna  była kawa i lody z truskawkami   tylko poezja to wie
    • Wiatr przetoczył się. Wyrwał korzenie z ziemi. Drzewo padło bez ostrzeżenia. Rozbiło szybę pod ciężarem nieba.     Stoi biała i cicha. Pod kablami. Szklana pajęczyna rozbija światło. A w środku zapach burzy.     Blachę wymienisz.  Życia się nie da.
    • @andrew@Benjamin Artur serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszek Piotr Laskowski Tak mało potrzeba.  Wystarczy, kochać bliźniego , jak siebie samego .   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...