janko Opublikowano 4 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2009 "nie ma cię znów zamieniłaś się w kroplę na policzku" Robert Janowski łąki ciągnęły się długim pasmem wzdłuż krętej rzeki pachniały gorzko trawy miękły tenisówki w wilgotnym torfie rozcinając darń łączyły się ze śladami wypasanych zwierząt latem zamieniały się w boisko i halę sportową gra w "pikora" była codziennym sprawdzianem zręczności skoki wzwyż rytuałem powtarzanym nad krzywą poprzeczką zawieszoną na w bitych w ziemię sękatych gałęziach lądowanie odbywało się dość miękko (w porównaniu do prawdziwych zawodów gdzie zamiast materaca była twarda ziemia) przecież i tak skakałam najwyżej woda była jeszcze czysta (dopiero dwadzieścia lat później popłynęły mleczne ścieki a z nimi białe brzuchy ryb) ale wtedy było zupełnie inaczej podbieraliśmy ziemniaki i warzywa gotując w żelaznym kociołku zupy z robakami (najczęściej bez soli) ale i tak bardziej smakowały niż w domu zapach pieczonych kartofli i jabłek na patyku snuł się śpiewnie oddzielając szarzejące mgły od cichych wzgórz nagrzanego lasu zielone łódeczki tęsknot wędrowały z nurtem na liściach olchy aż chłopcy z tamtej strony rzeki wymienili je na czerwone berety i listy z grającymi pocztówkami
Agata_Lebek Opublikowano 4 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2009 łąki ciągnęły się długim pasmem wzdłuż krętej rzeki pachniały gorzko trawy miękły tenisówki w wilgotnym torfie rozcinając darń łączyły się ze śladami wypasanych zwierząt latem zamieniały się w boisko gra w "pikora" była codziennym sprawdzianem zręczności skoki wzwyż rytuałem powtarzanym nad krzywą poprzeczką zawieszoną na wbitych w ziemię sękatych gałęziach lądowanie dość miękkie w porównaniu z prawdziwymi zawodami gdzie zamiast materaca twarda ziemia przecież i tak skakałam najwyżej woda była jeszcze czysta dopiero dwadzieścia lat później popłynęły mleczne ścieki a z nimi białe brzuchy ryb ale wtedy było zupełnie inaczej podbieraliśmy ziemniaki i warzywa gotując w żelaznym kociołku zupy z robakami (najczęściej bez soli) ale i tak bardziej smakowały niż w domu zapach pieczonych kartofli i jabłek na patyku snuł się śpiewnie oddzielając szarzejące mgły od cichych wzgórz nagrzanego lasu zielone łódeczki tęsknot wędrowały z nurtem na liściach olchy aż chłopcy z tamtej strony rzeki wymienili je na czerwone berety i listy z grającymi pocztówkami A jak Ci się podoba w tej wersji ? Fajny klimat wiersza, może trochę zalatuje prozą, ale nie przeszkadza. W dzieciństwie dużo czasu spędzałam na łąkach dlatego "zapach pieczonych kartofli i jabłek na patyku snuł się śpiewnie oddzielając szarzejące mgły od cichych wzgórz nagrzanego lasu" brzmi bardzo znajomo :) Plusk.
złamane skrzydło Opublikowano 4 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. lubię taaakie pisanie Brawo tylko szkoda ze głosować nie mogę macham skrzydłem
zak stanisława Opublikowano 4 Stycznia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Stycznia 2009 bardzo ciekawy opis troche prozy do pezji też dobrze pozdrawiam janko!
janko Opublikowano 6 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Bardzo ładnie, dziękuję. tylko zabrakło mi tej hali - wielkiej, zielonej przestrzeni, gdzie "juhas'owie" wypasali swe owieczki, hej;-)
janko Opublikowano 6 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. lubię taaakie pisanie Brawo tylko szkoda ze głosować nie mogę macham skrzydłem Dzięki. Wolę skrzydlate powiewanie niż głosowanie :-)) hej (przyznam się, że nie głosowałem ani przedPISaniem ani POpisaniu.) ;-)
janko Opublikowano 6 Stycznia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Stycznia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki bardzo. Serdecznie odpozdrawiam:-)))
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się