Bronek Opublikowano 28 Grudnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 wącham liście żółte już wdycham głęboko ich zieloną tęsknotę za rumianym obliczem słońca jest tamten dzień nasz spacer do nikąd u celu dobra przystań we włosach wierzby której kora spękana do żywicy jak krew tętni pod skórą twoje serce trzepoczące skrzydłami o żebra piersi w klatce sukienki uchwycone delikatnie w szpony odleciałaś jak ptak krzycząc jękliwie w uszach mi dzwonisz i pachniesz korą pod powiekami
Bernadetta1 Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 druga połowa wiersza wydaje mi sie lepsza...pozdrawiam:)
Bronek Opublikowano 28 Grudnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Początek to wprowadzenie i gra wstępna....
Bernadetta1 Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. chyba że tak;)
Agata_Lebek Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ale na zetkę to jeszcze za mało. Pozdrawiam
nAzGuL22 Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Tekst po prostu nierówny, momentami górnolotny. Podoba mi się tylko : Pachniesz korą pod powiekami Pozdrawiam
M._Krzywak Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Już bardziej naiwnego, dennego tekstu się nie dało wkleić?
Fanaberka Opublikowano 28 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 28 Grudnia 2008 Wybacz, Bronek, ale pierwsza zwrotka tak zielona jako ten zapach w żółtych liściach. Podobają mi się piersi w klatce sukienki - jest w tym fajne, erotyczne napięcie. No cóż, wierszyk się chyba nie udał. Do następnego. :-)
H.Lecter Opublikowano 29 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Grudnia 2008 Jeszcze nie tym razem... : )
Mirosław_Serocki Opublikowano 29 Grudnia 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Grudnia 2008 nie tędy droga, Bron.
Bronek Opublikowano 30 Grudnia 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Grudnia 2008 Dzięki za dobre rady i poprawiam liście zżółkły już tęsknią za rumianym obliczem słońca park wycięty w pamięć nasz spacer zaplątany we włosach wierzby której skóra spękana do żywicy tętni pod gardłem krew przenika policzki uskrzydlone serca trzepoczące o żebra chcą się uwolnić od wstydu piersi w klatce sukienki uchwycone delikatnie w szpony odleciałaś jak ptak krzycząc jękliwie w uszach mi dzwonisz i pachniesz korą pod powiekami
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się