Damian Augustowski Opublikowano 22 Listopada 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Listopada 2008 Spłynął po twarzy, dotarł do nóg Wydarł się z serca, porzucił go Bóg Przeżarł mi ciało, nasycił duszę Szepcze do ucha, morduje otuchę. Ucieka przed światłem, choć go przebija Nie czuje strachu, bo drzemie w nim siła Choć wraca wciąż do mnie, milczący i w nocy Ja się nie lękam, oczekuję pomocy. Na nic mi wzrok, ni mowa i słuch On bezszelestnie przychodzi jak duch Osiada na sercu kojąc mój ból. Wypluwam więc słowa na kartkę papieru Kryjąc w nich smutek, co zdławiłby wielu Nie znałbym czasu, gdyby nie odszedł Gdy wstaje słońce, by wrócić wraz z mrokiem Błędnie na świt zawodzę wzrokiem Skończyłem już szukać...miłości Bo ból co od śmierci jest gorszy To życie w samotności. Niech grają, więc skrzypce i dmą w fanfary By ukryć smutek trzeba ofiary Poświęcę więc wiarę na miłość w swym życiu Ożenię się z nocą, nie będzie nad ranem już krzyku.
Henryk_Szulc Opublikowano 24 Listopada 2008 Zgłoś Opublikowano 24 Listopada 2008 Niby o cos tu chodzi ale ni w zab nie pojmuje o co. Jednakrze pozdrawiam. Ps. Polecam warsztaty.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się