Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mistrzyni rymu
M.
powiedz...

gdzie
szukać słowa
które wpleść można
jak kwiat we włosy
nadając im barwę
ukochanych oczu
gdzie
spojrzeć
by dostrzec
co niewidzialne dla tłumu
czego wzrok w owczym pędzie
nigdy nie uchwyci
gdzie
ucho przyłożyć
by z najgłębszej ciszy
szept duszy wyłowić
napoić nim myśli
i tworzyć

Ty przecież wiesz …

Opublikowano

Czyżby kpina z jednego z użytkowników portalu? W sumie to się nie godzi aby animozje wywlekać publicznie......No, ale mi nic do tego.

Gdyby nie ta dedykacja to całkiem fajnie by ten tekst wyglądał, a tak to psuje to jednak efekt. Choć z drugiej strony pewnie wszystko jest zamierzone.

To tyle, chyba nie ma sensu za dużo tu pisać skoro to wiersz nie wiersz, manifest niemanifest.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wprost przeciwnie...podejrzewam, że M. nie odbierze tego jak "zamach" na swoją doskonałą w tym co robi osobę...

Spróbuj przeczytać jeszcze raz, lecz z nieco innym nastawieniem...zapewniam, że lepiej zrozumiesz moje intencje - w żadnym wypadku animozje. Animozje do M.? Nierealne...
Tekst to pochwała pełnego pięknych słów umysłu, w którym rodzą się niesamowite wiersze...
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Możliwe, bo w końcu ile głów tyle myśli...ile serc tyle odczuć...

Czytałam to kilka razy jeszcze doszukując się "niecnego podstępu" który cichaczem mógł wkraść się w moje słowa...lecz ku mej radości nie znajduję...byc może zamierzone "przesłanie przesłania" mi myślenie i proces spostrzegania... Martwi mnie jedynie ironia, którą gdzieś odnalazłaś...hmmm...mogę prosić o konkret?

M. przepraszam za niezamierzone a wynikłe zamieszanie...wokół Twej osoby i bez Twego w nim udziału.. kto Cię kojarzy ten nie zwątpi...:)

pozdrawiam
Opublikowano

Mistrzyni

Jeśli ktoś napisałby tak o mnie, próbując w jakiś sposób łechtać moje ego, podziwiać mój talent, to odebrałbym to ze wszech miar jako bardzo ironicznie. Tym bardziej że mistrz, mistrzyni, to specjaliści w swoim fachu, ludzie posiadający bardzo dużą wiedzę i wielkie umiejętności w tym co robią. A do tego jest zazwyczaj bardzo daleka droga.

Potem samo zakończenie.

Ty przecież wiesz...

Podkreśla pewną ironię, która jest zawarta w tekście. Zresztą pytania kierowane do podmiotu lirycznego, zwłaszcza stos pytań, zawsze będzie miało wydźwięk ironiczny. Czasem lepiej zadać jedno, konkretne pytanie, niż tysiąc mało skonkretyzowanych.

A tak przy okazji, taka moja osobista konkluzja. Chwalenie użytkownika portalu jest trochę jak publiczne włażenie komuś w tyłek. A robiąc to poprzez wiersz, obrażasz gatunek literacki.

Ale to osobiste odczucia, więc nie miej mi tego za złe.

Pozdrawiam

Opublikowano

Bardzo piękny wiersz czyta się go z prawdziwą przyjemnością!!! Krytyka pod nim jest naprawdę mało sensowna.
Jeżeli chodzi o dedykacje jest bardzo piękna wystarczy odnieść to do sławnych malarzy jeśli nie malowali by swoich przyjaciół osoby wpływające na ich twórczość to malarstwo było by bardzo ubogie a życie kulturalne w zaniku.
Na przykład Jacek Malczewski nie dość że malował swoich przyjaciół często robił z tych portretów sceny mitologiczne czasami nawet portret przyjaciela był dyskusją czerpiącą z kultury antycznej nad sztuką obecną, to naprawdę piękne obrazy.Sam przyznaję się, że malowanie obrazu dla konkretnej osoby ( na prezent)uskrzydla moją muzę i dzięki temu realizuje bardzo ciekawe pomysły wzbogacając już sam zamysł biorę pod uwagą konkretny gust czy nawet wystrój wnętrza.
A ten wiersz jest naprawdę bardzo piękny, pełen przeżyć i poszukiwań.

Grzegorz

Opublikowano

Panie Grzegorzu, jest różnica między pochwałą a dedykacją. I to dość znaczna.

Zgadzam się po części z tym co Pan pisze. Choć teoria o tym, że każdy obraz, na którym malarze umieszczali swoich przyjaciół, i twierdzenie, że ci przyjaciele mieli wpływ na ich twórczość, jest teorią bardzo na wyrost. Zazwyczaj model służy w tym wypadku jako narzędzie do poparcia pędzlem swej inspiracji. Artyści nie poddają się wpływowi osób trzecich.

Przy malowaniu dla konkretnej osoby, inspiruje Cię ta osoba, czy możliwości, jakie ona Ci po prostu daje. Uzależniasz swoją sztukę od osób trzecich? Wątpię w to szczerze. Tworzy się wpierw dla siebie, potem dla innych. Na dzień dobry, to twórcy są swoimi krytykami, a potem osoby trzecie, włącznie z tymi, które inspirują. Z tym, że ci, którzy inspirują ,są często tego nieświadomi. Przykład. Obrazy Francisa Bacon.

Pozdrawiam, naprawdę ciekawie się zrobiło :)

Opublikowano

Ciężko się zgodzić ze zdaniem, że twórcy tworzą dla siebie bo tak praktycznie rzecz biorąc ile można stworzyć dzieł dla siebie? Odpowiem że niewiele.Bardziej cieszy coś gdy jest opracowane z myślą o kimś lub danym temacie. Po to właśnie pracujemy nad warsztatem czasami okupując to pracą i poświęconym czasem by uszczęśliwiać osoby na których nam zależy które kochamy lub dla osób które w jakiś sposób nas inspirują.

Opublikowano

Pozwólcie, że odezwę się jeszcze w tej kwestii...

Przestudiowałam nieco pojęcia pochwała i dedykacja...bo już myślałam, że coś ze mną nie tak :)

pochwała – wypowiedź wyrażająca uznanie dla kogoś lub czegoś podkreślająca zalety kogoś lub czegoś

dedykacja – przypisanie, poświęcenie komuś swego utworu (np. powieści) lub darowanego przedmiotu (np. książki, fotografii), stwierdzone odpowiednią wzmianką; inaczej: słowa własnoręcznie napisane i podpisane przez autora utworu lub właściciela przedmiotu

i jakie wnioski...?
Myślę, że ten mój mały wetknięty w mrowisko kij pod tytułem "Pytania do M." to zarówno jedno i drugie...pochwała, bo jestem pod wielkim wrażeniem zdolności twórczych M. (sorry, że znowu o Tobie...wiem, że nie masz mi tego za złe) a jednocześnie dedykacja, gdyż M. jest on poświęcony...

/cyt....
...Jeśli ktoś napisałby tak o mnie, próbując w jakiś sposób łechtać moje ego, podziwiać mój talent, to odebrałbym to ze wszech miar jako bardzo ironicznie. .../

Odpowiem na to tak:
Jeśli coś mi się podoba nie powstrzymuję się od wyrażania swego podziwu, może wychodzi moja prostota i szczerość, ale nie lubię gmatwaniny i pochrząkiwania nad czymś w obawie, że przez ujawniony zachwyt moje zachowanie może być postrzegane jako "publiczne włażenie komuś w tyłek"... Nie mam osobiście takiej potrzeby :)

Łagodne, subtelne i ciepłe: Ty przecież wiesz... hmmmm ironia??? Raczej potwierdzenie i podkreślenie "zaufania" w oczekiwaniu na odpowiedź na postawione pytania...coż więcej? Raczej wiara w to, że osoba pytana doskonale zna odpowiedź i bez wahania można uznać ją za najbardziej właściwą... zbliżoną do dogmatu (oj i teraz się zacznie:).

/cyt...
...Ale to osobiste odczucia, więc nie miej mi tego za złe.../
Ależ absolutnie każdy ma prawo do wyrażania własnych odczuć i opinii, niezaleznie od stanowiska ogółu... to jest tzw. wolność słowa... z której mam zamiar korzystać do woli :)
i za złe też nie mam Ci czego mieć... szanuję Twoje zdanie, choć niekoniecznie muszę się z nim zgadzać...

ciepłoniaście pozdrawiam

Opublikowano

Myślę, że jakbyś przestudiował malarstwo polskie ( www.pinakoteka.zascianek.pl/Artists.htm )to zauważyłbyś, że ludzie którzy są przyjaciółmi twórcy mają bardzo wielki wpływ na artystę (zwróć uwagę na obrazy : Olga Boznańska ; Jacek Malczewski ; Teodor Axentowicz ; Władysław Jarocki ).Wiele polskich malarek malarzy zrodziło dzieła które są wyrazem wdzięczności, oddania lub wiary swoim przyjaciołom, rodzinie, żonie .
Myślę, że jakbyś czytał Mickiewicza, Słowackiego to zauważyłbyś, że Ci ludzie poświęcili swoje życie (najczęściej kosztem własnego szczęścia osobistego) tworzeniu ale nie z własnych pobudek lecz żeby Polska jako suwereny kraj zaistniała.
I tak się stało 1914r.Gdyby nie powstało tyle dzieł o pamięci narodowej (Maksymilian Gierymski; Artur Grottger; Stanisław Masłowski; Jerzy Kossak; Juliusz Kossak; Wojciech Kossak; Ludwik de Laveaux; Stanisław Masłowski; Zygmunt Vogel; Franciszek Żmurko; Julian Fałat ) złotym wieku ( Jan Matejko) o wielkich wydarzeniach historycznych, gdyby Ci wielcy twórcy nie poświęcili tyle dzieł sprawie narodowej to Polski by nie było.
Taką odpowiedź dał bym ale dedykacja jest nie dla mnie.

Opublikowano

Panie Grzegorzu, czytam, oglądam, studiuję i daleki jestem od tego, aby stwierdzić że gdyby nie ktoś, coś, to sztuka by nie istniała. To zbyt wielkie uproszczenie, a stwierdzenie że gdyby nie czyjeś dzieła to Polski by nie było jest bardzo, ale to bardzo na wyrost.

Sztuka i poezja mają wpływ przede wszystkim na tożsamość społeczną ,narodową, ale nigdy nie można było przecenić ich wpływu na tyle mocno, aby stwierdzić że bez nich, kraj by nie istniał. To, że Polska istnieje to przede wszystkim praca ludzi, którzy o ten kraj walczyli, konspirowali, szukali możliwości obalenia pewnych reżimów. Poezja i sztuka była tylko głosem, jednym z wielu. Dopiero historia tak naprawdę wyciągnęła to wszystko na piedestał. Jest ot wielka wartość, nie ukrywam, ale nie przeceniałbym jej aż tak mocno. To ludzie tworzą kraj, nie artyści. Oni zostawili tylko piękną spuściznę po sobie, dzięki której możemy interpretować pewne zdarzenia, które miały miejsce na swój sposób. A przy okazji badać przeszłość.

I jednak daleki będę od stwierdzenia, że przyjaciele mają wielki wpływ na czyjąś twórczość. Wpływ mają, owszem, prawda. Ale nie aż tak wielki, to jedna z inspiracji w twórczości, w której jednak nie jest się aż tak konsekwentnym, by artysta opierał swoją twórczość na jednym motywie, postaci.

Osoby otaczające poetów, muzyków, malarzy, rzeźbiarzy zawsze odciskały swoje piętno na ich twórczości, ale z prostej przyczyny. Jeśli nie z otoczenia brać inspirację to skąd? Co nie zmienia mojego poglądu na temat przeceniania ich wpływu. Tylko osoba tworząca coś wie jak ma to stworzyć. Jak wykreować, ugnieść, opowiedzieć coś, najbliższe osoby tylko inspirują do tego.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • My, którzy tym miastem jesteśmy dręczeni, ciągniemy liny naszych sił. My wszyscy jesteśmy ledwo rozróżnialni, ale czy Moskwa jest rozróżnialna? ¹ I będę mówić, lub nie będę, ale w trzech pierścieniach ² mi się skostnieję. I kiedy uderzę głową w asfalt: to znaczy, że “umiem żyć”. Z zawrotami głowy, od mauzoleum do Nikolskiej³ odwieczne prawo naszego kraju mówi — musisz spróbować polskiej smarowidła ⁴ , wchodzą jak gość, i usiąść na zagraconym stołku, i rozmawiać o tym, o tamtym prostymi słowami — o niczym.   I długim słoncem schodząją, schodzam do wnętrza metra, w wagonie usiędam mi daleko, do nieznanej Obrażenki. I spij, póki sny nie przyjdą nigdy więcej, ogłądająć przez okno w pięćdziesiątym⁵ w jakiej odległości zdecydował się huśtać tramwaj z cichym tętnem. Trzy stacje kolejowe ⁶: Masakra! Znowu tutaj. Uzależnienie od czasu świetnie spełniło swoją rolę.   W tej stolicy, w tym centrum, w tym punkcie setki, jak mówi się w centrum druku, wycieki są coraz większe. Były pływy wszelkiego rodzaju – pływy na czole, muza z lirami, gdzie zasnęliśmy w wagonie pod tym, co słuchają pasażerowie ⁷.   Spójrzysz do kielicha – jest wypita. Tak, kielich namiętności jest wypity. Miłość i strach są teraz nic dla mnie. Prawda pozostaje tylko w ustach. Tylko czyj los to domino, szczęście którego jest sto na sto, jak się mówi, los [jak tylko spróbujesz go] oddzielić — zobaczysz pustkę. Zobaczysz, że wszystko jest rozróżnialne — pudełka nowych, zniszczonych budynków. Okazuje się, że świat jest taki sam we wszystkim z obszarów różnicowania odpadów. Zrozumiesz, że świat to kino w którym jesteśmy znanymi aktorami ⁸, a którego celem jest sacralizować montażystów.   Piszę swój wiersz, gdzie wystarczająco słow to liczba „wiele”, nie możesz ich odjąć, ale znajdziesz temat, którego nie znajdziesz, powiem… ale konieczny, gdy patrzysz przez wizjer nieznajomego. Tak przyszedł z pomysłów pod rymy wersów, które napisałem. Piszę dla was, dla honoru tech, kto za morzem.⁹   Jestem jak złamanie — gdzie bym się nie pchał — będę kontynuacją wiersza!   Rzuć mnie, gdzie chcesz, ale wyrwę sobie całe gardło. Ty, Boże, wysłuchasz – nie zaufałbym jak nóż na kamniu!   Jak się mówi, jesteśmy krusi od słowa, ale z mojej kruchości krzyczę “Vivat”! Z czystym sumieniem na łodzi wrócę do swojej ojczystej fregaty. (10)   Błyskanie inspiracji z piór, wosk się rozlał, tak jak księżyc, grudka tego momentu w wierszu zostaje ocalałej: jestem ocalałą! Będę kontynuować tę wieczną niewidzialność w złośliwości nocnych rymów, dla tego honoru jestem niesiona z latarni do latarni... Czas przykrywa zasłony, płynie, zastąpiony półsnem. Półksiężyc jest gładki, wiatr jest bryzą. Latarnia ze swoimi światłami do ucha szepcze o sobie, ale ja, mrugając oczami, nie rozumiem jej, i nie zrozumiem. Deszcz wychodzi nagi. Zegar wciąż idzie swoją drogą, umierając. Dwie strzały leżąc, pomyślą, że noc jest głucha. Ale bije "tik" i bije "tak", jedna w nocy wierzy, że była jedyną, która stworzyła świat, i tak zegarmistrz znów zrobil swoją pracę. styczeń-czerwiec 2022   ____________________   ¹ Moskwa to jest miastem pełne sprzeczności; nawet my mieszkańcy Moskwy, nazywamy je “miastem kontrastów”. Na przestrzeni kilometra, najwyżej dwóch, możemy znaleźć Teatr Wielki, Kościół Wasilija Błogosławionego, mauzoleum Lenina, Ogród Królewski Aleksandra, ale gdy tylko oddalamy się od centrum, krajobraz — od budynków do jakość życia — zmienia się. ² Trzy pierścienie: jak rzymski “Raccordo anulare”. Trzecia Obwodnica Moskwy, znana ze swoich korków, w których czasem można utknąć nawet na cztery godziny, dlatego właśnie tan ludzie “kostnieją”. ³ Mauzoleum: słynne mauzoleum Lenina, obok niego znajduje się droga Nikolska, która jest piękną pieszą drogą i łączy z ogromny Plac Czerwony (od strony Soboru Kazańskiego) z placem Łubiańskim. ⁴ Nigdzie nie można znaleźć “polskiego smarowidła”. Nawiasem mówiąc tak nazywa je maje krewna. Jest to pasta z pokrojonego jajka i majonezu. Podawana z chlebem lub rybą.   ⁵ Pięćdziesiąty: tramwaj, trasa przebiega którego przez dzielnicy, jak Lefortowo, Basmannyj itp. ⁶ Trzy stacje kolejowe: tak nazywa się plac Komsomolska w Moskwie, gdzie znajdują się trzy stacje kolejowe: Kazańskają, Jaroslawskają i Leningradskają. ⁷ Tłumaczenie wszystkich tych stów nie będzie miało żadnego sensu, ponieważ w oryginalnym językę (rosyjskiem) słowa są: “w stolize etoj, etom zentre,/i toczke zentnera massiva,/kak govoriat v odnom press-zentre/melczajut mestnosti razliwy”, lub “ko łbu prilivy…/muzy liry…/passażiry…” zostały znalezione razem wyłącznie dla gry słow.   ⁸ Odniesienie do słynnej frazy Williama Szekspira "cały świat jest teatrem, / w którym jesteśmy aktorami”. ⁹ tech, kto za morzem: sposób (moim brzydkim zdaniem) wskazywania rosyjskich imigrantów (po stronie tech, który natomiast przebywają na terytorium Rosji).   (10) “и с чистой совестью на шлюпке/вернусь на свой родной фрегат” są wierszi z poezji słynnego rosyjskiego poety Osipowa Mandelsztamowa.    
    • @Poezja to życie Różowe okulary w błąd wprowadzają fałszywy obraz dają .   Ona jest jedyna, jak każda dziewczyna  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego popołudnia 
    • ... albo znacie - film "Outlander"? We wyreżyserowanej w 2008 roku przez Howarda McCain'a historii, opartej na scenariuszu napisanym wspólnie z Dirk'iem Blackman'em, najważniejsze są trzy osoby: Kainan, Freya i Eric. Imię pierwszej, zagranej przez Jim'a Caviezel'a, łatwo skojarzyć z nazwiskiem reżysera; Imię drugiej, kreowanej przez Sophia'ę Myles jest tożsame z nordycką boginią miłości, płodności, wojny i magii. Wreszcie Eric: zdawałoby się imię jak imię, wybrane jednak celowo, chociaż ta właśnie filmowa postać jest chłopcem - pochodząc bowiem z języka staronordyckiego, oznacza "wiecznego władcę" lub kogoś "zawsze potężnego".    Powtórzę: zdawałoby się historia jak historia, napisana i nakręcona, by dać zarobić wszystkim zaangażowanym w jej powstanie. Jest jednak głębszą, niż może wydawać się na - czy też po - pierwsze obejrzenie. Oto kosmita z planety, której nazwa nie zostaje w filmie wymieniona, wraz z towarzyszami atakuje ziemię zamieszkałą przez drapieżniki zwane Morwenami, zabija je ogniem z nieba (patrz zdanie z filmu) i niszczy ich świat dla własnej korzyści. Dokładniej celem zyskania ziemi, albo - by nawiązać do obecnie trwających w naszym świecie wydarzeń, że tak je łagodnie nazwę, a zarazem do tychże sprzed lat kilkudziesięciu - budowy wielkiego państwa lub zyskania narodowej przestrzeni. Przypomina ona - historia owa - z pewnością tę przedstawioną przez James'a Cameron'a w "Awatar'ze". Przypomina - niestety także,  określenie "nie tylko" jako astosowne jest nie na miejscu - wspomniane uprzednio wydarzenia.     Jakże to ludzka historia i jakże ludzki punkt widzenia - rzecz oczywista, reprezentowany przez osoby niskoenergetyczne: wpaść na pomysł zagarnięcia cudzej przestrzeni i urzeczywistnić go ze świadomością mordowania mieszkańców tejże przestrzeni, przy czym w żadnym stopniu przejmując się ową świadomością. O zabijanych nie mówiąc: to konieczność. Istotne, że chcemy tego właśnie my. Nam wolno.     Oczywiście jest to opowieść i ludzka: Cainan - pora teraz na następne skojarzenie, z Conanem Barbarzyńcą mianowicie, bynajmniej tylko imienne - zakochuje się we Frey'i. Czy trzeba dodawać, że z wzajemnością? Nie trzeba, prawda? W przeciwnym razie nie byłoby historii bądź istniejąca w ten sposób, w zbyt małym stopniu gwarantując oczekiwaną oglądalność niezbyt przypadłaby ona widzom do umysłów. Nadmieniony zaś wcześniej Eryk zostaje usynowiony. Scenariuszowe te fakty ujmuje jedno z końcowych zdań: "Wziął sobie żonę i chłopca, którego usynowił".     Jest w "Outlander'ze" - zaznaczę tu, że znacznie bardziej podoba mi się tłumaczenie "Inoziemiec", będące wcale na równi z "Cudzoziemcem" - jeszcze jeden wątek. Celowo posadowiony na końcu filmu , moim zdaniem właśnie dla zwrócenia nań stosownej uwagi. Oto główna bohaterka - że to ona, wskazuje brzmienie głosu - wypowiada zdanie: "Kainana przysłali bogowie". Nie tyle chodzi o to, iż nie odpowiada to tegożfilmowej prawdzie - Kainan wszak opowiedział Freyi o sobie, skąd pochodzi - ile o pochodzeniowe związki nas ludzi z istotami z innych światów. Na co wyraźnie wskazują sumeryjskie historie o Anunnaki, opowieści Dogonów, legendy Kaczynów czy - wraz z innymi mitologiami i panteonami od Wschodu do Zachodu, zwłaszcza hinduistycznym - ta nordycka dawnych Skandynawów. Podobieństwa działań bogów, jak ich w owych mitach rozmaitych ludów nazywano, z poczynaniami starotestamentalnych Nefilim są uderzające. Z przekąsem wspomnę czasem zdarzający się brak kobiecej wiary w męskie słowa, co akurat w przypadku Freyi miało miejsce. Ale może była to kwestia jej interpretacji, dodania sobie wartości, że wiąże się uczuciowo i małżeńsko z bogiem. A może Kainan, nie dopytany, nie powiedział jej wszystkiego? Może i jemu było miło zostać uznanym za boga?    Inoziemiec. Outlander. "Cudzoziemiec", jak główny bohater jest określany do chwili przyjęcia do wikińskiej społeczności, stanowiącej podstawę i tło akcji, nim zaczęli oni zwracać się do niego po imieniu. Patrząc na obecny świat i spoglądając na jego historię - przy założeniu, że ta prezentowana w oficjalnej nauce jest prawdziwa w sferze stoczonych bitew i wojen - trudno nie zadać pytania, jak wiele w Ziemioludziach - Ziemianach - owego "Ino". "Out". "Cudzo".     "Czyńcie sobie Ziemię poddaną"? Stworzeni "na obraz i podobieństwo"? Hm. Czy stan świata, wynikający ze wymienionego w uprzednim zdaniu stworzenia "na obraz i podobieństwo" nie świadczy dobitnie o niskiej energii zbyt wielu tuziemców?     Autor niniejszego opowiadania miewa czasem następującą myśl. Jeżeli ci, którzy do tej pory śpią, nie obudzą się lub nie zechcą wejść do grona czy może już nawet społeczności Przebudzonych czy Świadomych, to kto wie, czy Ziemia, świadoma istota - Gaia,  jak nazywali ją starożytni Grecy - nie czeka już, aby oddzielić ich dusze od sfery fizycznej? Wiedząc, że bez nich będzie jaśniejszą i o wiele bardziej pozytywną energetycznie przestrzenią? Samowymieniony na początku tegoż akapitu Autor bynajmniej zdziwiłby się, jeśli dla wielu byłby to przedostatni - a może nawet ostatni - tak zwany Wielki Piątek.      Kartuzy, 3. Kwietnia 2026
    • @Jacek_Suchowicz I żyli długo i szczęśliwie…. Na Twoje zakończenia zawsze można liczyć.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pozdrawiam serdecznie. I Wesołych Świąt.
    • @Stukacz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...