M._Krzywak Opublikowano 25 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 25 Października 2008 Moja matka nie wierzyła w wielką przyszłość ja od wczoraj zostałem gdzieś w pokoju między kobietami i mężczyznami pomiędzy jednym a drugim jest przepaść popatrz jak ładnie rosną nam kwiaty na balkonie po oknie chodzi pająk wiesz że nie potrafię już stawiać przecinków i kropek jak nie rozrzucam ubrań na stole leży szklanka i twój portfel wyciągam z szuflady zdjęcia z twarzy wyciągam konsekwencje bycia razem przez te kilka lat czy pół wieku to już nieważne rozwieszasz pranie zeznałem wtedy w sądzie że nie wiem jeden paragraf jak złudna nadzieja zresztą źli są sędziowie w pamięci luki jak mam zapamiętać o ojcu i ojczyźnie w blasku butelek szukać pocieszenia na lepsze jutro zabrakło sił na pokonanie ciemności i włączenia kontaktu przez to wpadłem z jedną zapadłem się w drugą poszedłem do trzeciej by wreszcie zatrzymać się w połowie drogi wrócić do pierwszej bo najlepiej zawija kanapki
styks Opublikowano 25 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 25 Października 2008 czyta się z rozpaczą i odrobiną nadziei moim zdaniem - bardzo dobry
Baba_Izba Opublikowano 26 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Października 2008 Czytałam kilka razy. Myślę, że bardziej Ci zależy na fachowej ocenie ludzi znających się bardziej ode mnie na tworzeniu poezji. Ja tylko o moich odczuciach: odebrałam ten wiersz jako bardzo autentyczny z przeżyciami PL- a. Jest zagubiony, sytuacje w jakich się znajduje raczej go przerastają, wydaje mu się, że COŚ/KTOŚ kieruje jego losem, nie on sam. Jest jak listek unoszony na powierzchni rwącej rzeki. Coś próbuje jednak zmienić w swoim życiu, analizuje je, wyciąga wnioski, choć raczej z pozycji obserwatora swojego losu niż SIEBIE. Bardzo mnie przejął ten wiersz, sama nie wiem czemu. Wiersz budzi niepokój, prowokuje do zastanowienia się nad sobą, jest taki INNY. To tyle, po przeczytaniu, serdecznie pozdrawiam, - baba
Bernadetta1 Opublikowano 26 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Października 2008 wiersz ze względów osobistych...moich małych czy dużych przeżyć, zrobił na mnie wrażenie...skłonił do zadumy, refleksji.proste przemyślenia , stwierdzenia podmiotu lirycznego są bardzo osobiste...prawdziwe i przez to wzruszające...To w poezji najważniejsze...pozdrawiam:)
Judyt Opublikowano 26 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Października 2008 mmm po prostu jest to Michale , tak odbieram wiersz: z cięższym doświadczeniem na karku, może nawet krzyżem tym jedynym dla człowieka, przemawiający, prawdziwy, wciąż z poszukiwaniem promyka najmniejszego, pomiędzy codziennością,pod prąd, :)ciepłoniaście
JacekSojan Opublikowano 27 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Października 2008 peel bardzo chciał na końcu historii zagrać cynika, ale poeta poetę nie oszuka; rozdrapy nadają tekstowi walor szczerości, więc to się czyta z zaangażowaniem, jak słucha się o cudzych kłopotach; dobrze! J.S
JacekSojan Opublikowano 27 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Października 2008 zacząłeś "Matka" z dużej, zgodnie z gramatyką, a potem po gramatyce (interpunkcji ani śladu) - to niekonsekwentne; pozdrawiam! :) J.S
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się