Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dlaczego jesteśmy sami?
dlaczego jesteśmy sami?
dlaczego tyle chcemy?
dlaczego tak mało możemy?
dlaczego znów nie umiemy?
dlaczego się poddajemy?
dlaczego nie walczymy?
dlaczego dlaczego?
czemu
człowiek znowu nie mógł?
dlaczego po co gdzie i czemu?
to jest rola poety
co?nie powiem:)niestety

Opublikowano

" tygrys polować musi
i latac musi ptak
a człowiek musi się glowić
czemu, dlaczcego, jak
aż tygrys kiedys zaśnie
i ptak na galąź sfrunie
a czlowiek wmówi sobie
że wszystko juz rozumie" K.Vonngut. Kocia kołyska

Ale staraj się, końcu jesteś poetą misyjnym !

Opublikowano

hm to ja tu moje wrzucę stamtąd;p
beznadziejne kompletnie. Czytujesz chociaż co parę miesięcy poezję w jakimkolwiek wydaniu?
W szkole musiałeś przespać Herberta, Różewicza itd.
Radzę więcej czytania i mniej wymądrzania, chyba że chcesz zostać na etapie przedszkolnego pamiętniczka.
Zdrowia
kolejne bla bla przemądrzałego znawcy:)
a nie śpię na polskim wręcz przeciwnie szykuje się do rozszerzonej matury;p
dużo czytam i stawiam proste tezy
kto to: prawdziwy poeta?

nawiedzony niesteta?
hhm a według kogo?

musi ????? dlaczego?
bo jak chcesz coś robić nie znając celu tego?
a tak z boku to nie 1 mój wiersz tu i nigdy nie bylo komentarza ze beznadziehjny dzieki za ten 1 raz;p
chyba że chcesz zostać na etapie przedszkolnego pamiętniczka.
ty tam zostałeś;p

dlaczego?

dlaczego jesteśmy sami?
dlaczego jesteśmy sami?
dlaczego tyle chcemy?
dlaczego tak mało możemy?
dlaczego znów nie umiemy?
dlaczego się poddajemy?
dlaczego nie walczymy?
dlaczego dlaczego?
czemu
człowiek znowu nie mógł?
dlaczego po co gdzie i czemu?
to jest rola poety
co?nie powiem:)niestety

Baaaaaaaardzo odkrywcze;P
Dwulatek swojej mamie zadaje mnóstwo pytań ponieważ sam sobie nie potrafi na nie odpowiedzieć.
Lepiej zacznij pisać wiersz;P
każdy inteligentny stawia pytanie by szukając odpowiedzi
a co złego w zadawaniu pytań?
szukajcie a znajdziecie
pytanie są sposobem szukania odpowiedzi drogi
powinniśmy się uczyć od 2 latka dąży wiedzy i poznania świata
nam, za szybko ten świat staje się szary i monotonny
a starczyło by zmienić punkt widzenia punkt zaczepienia
te pytania retoryczne maja na celu wymuszenie na czytelniku ciekawości chęci odpowiedzi

tak ap ropo to czemu mam się kierować jakimiś stylami?
widać ze przespałeś ,,Ars Poetica" Czesława Milosza
szukam czegoś nowego zamiast korzystać ze staroci:);p

beznadziejne kompletnie. Czytujesz chociaż co parę miesięcy poezję w jakimkolwiek wydaniu?
W szkole musiałeś przespać Herberta, Różewicza itd.
Radzę więcej czytania i mniej wymądrzania, chyba że chcesz zostać na etapie przedszkolnego pamiętniczka.
Zdrowia
kolejne bla bla przemądrzałego znawcy:)
a nie śpię na polskim wręcz przeciwnie szykuje się do rozszerzonej matury;p
dużo czytam i stawiam proste tezy
kto to: prawdziwy poeta?

nawiedzony niesteta?
hhm a według kogo?

musi ????? dlaczego?
bo jak chcesz coś robić nie znając celu tego?
a tak z boku to nie 1 mój wiersz tu i nigdy nie bylo komentarza ze beznadziehjny dzieki za ten 1 raz;p
chyba że chcesz zostać na etapie przedszkolnego pamiętniczka.
ty tam zostałeś;p

No tak, wiadomo z kim ma się do czynienia ;) Odklepywanka co, dzieciaczku?
Ten ciąg pytań do niczego nie prowadzi (pomijając fakt, że zero tu jakichkolwiek ciekawych rozwiązań poetyckich). Jeśli nie masz nic do powiedzenia w języku poetyckim, to po prostu nie mów, bo tylko wzbudzasz politowanie, maturzysto :)

Bez odbioru
sam to zacząłeś wiec poszedłem po najniższej Lini oporu
do niczego?wiec pytania retoryczne do niczego nie prowadza?o dziwo są środkiem stylistycznym
prostota to najlepsze rozwiązanie poetyckie
wiersz jest prosty nieskomplikowany i już złe
o Jezu naprawdę?litość wzbudzam,?o Jezu dziękuje;p

nie gadaj z nimi to sa profesorzy
którzy uważają takie przemyślenia za dziecinada i upadek
wstawiając wiersz myślałem ze sie wgłębicie
ale nie z góry kreślicie prawie nie myśląc
nic nie dają?do niczego nie prowadza?
pomyśl raz jeszcze
czy życie nie stawia przed nami ciągle tych samych pytań bez odpowiedzi?
i czy życie nie jest darzeniem do odpowiedzi?
naprawdę pytacie?
naprawdę
nigdy już mojej filozof nie wstawię na warsztat bo to za wysokie progi dla was jak widać
be pozdrowienia
dziecinny pustelnikkoko18


nie gadaj z nimi to sa profesorzy
którzy uważają takie przemyślenia za dziecinada i upadek
wstawiając wiersz myślałem ze sie wgłębicie
ale nie z góry kreślicie prawie nie myśląc
nic nie dają?do niczego nie prowadza?
pomyśl raz jeszcze
czy życie nie stawia przed nami ciągle tych samych pytań bez odpowiedzi?
i czy życie nie jest darzeniem do odpowiedzi?
naprawdę pytacie?
naprawdę
nigdy już mojej filozof nir wstawię na warsztat bo to za wysokie progi dla was jak widać
be pozdrowienia
dziecinny pustelnikkoko18

Poważne pytania to nie wiersz, kolego. Twoja obrona tego czegoś na górze doskonale świadczy o tym, że prędko (jakiegokolwiek) wiersza nie napiszesz ;)

Wielkie dzięki za tą męską decyzję! Zabieraj zabawki i wracaj do piaskownicy (intelektualnej), gdzie Twoje miejsce ;)
Na razie
naprawdę?to widać nie wiecie czym jest wiersz w pełni znacie tylko cześć wierszy
ale ok uznajcie to jako fraszkę;p
fraszka jest uniwersalna
no ja mam chociaż co zabrać w odróżnieniu od niektórych tutaj;p

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...