Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zawsze myślałam świat się kończy
w ogrodzie ciężkie słoneczniki kiwają
przy krętej alejce niezapominajki
kiedy ciemnieje pachnie maciejka

bujane wiatrem niespokojne wiciokrzewy
zawadzają splątane w znaki zapytania
polne włóczydła zmyślają kruchość
wyhodowanej porcelanowej róży

Opublikowano
bujane wiatrem niespokojne wiciokrzewy
zawadzają splątane w znaki zapytania
polne włóczydła zmyślają kruchość
wyhodowanej porcelanowej róży


Marlett!
Jestem zauroczona! Te "wicokrzewy, splątane znaki zapytania, polne włóczydła" wprost powalają do stóp...wiersza..."porcelanową różę"!
Bardzooo na tak, bo takie jest życie.
:):):)
Cieplutko
- Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Utwór o charakterze filozoficzno - egzystencjalnym. Elementy przemijania, oddane zmianami flory (dojrzale słoneczniki, wieczorna maciejka) emanują niepewnością i ciągłym ruchem. Mimo upływu czasu, wszystko jest nadal niewiadomą (splątane znaki zapytania) Owe zamyślenia sugerują, że podmiot liryczny zdaje sobie sprawę z małości/delikatności istnienia - (porcelanowa róża) w obliczu życia i otaczających zjawisk. Momentami przychodzą chwile wewnętrznego zagubienia, wyobcowania, braku pełnej integracji (róża jest wyhodowana) oraz świadomość zmienności losu(wiatry)- liryczny, afektywny obraz, króry pobudzaja do refleksji.
Pozdrówki :)
kasia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Utwór o charakterze filozoficzno - egzystencjalnym. Elementy przemijania, oddane zmianami flory (dojrzale słoneczniki, wieczorna maciejka) emanują niepewnością i ciągłym ruchem. Mimo upływu czasu, wszystko jest nadal niewiadomą (splątane znaki zapytania) Owe zamyślenia sugerują, że podmiot liryczny zdaje sobie sprawę z małości/delikatności istnienia - (porcelanowa róża) w obliczu życia i otaczających zjawisk. Momentami przychodzą chwile wewnętrznego zagubienia, wyobcowania, braku pełnej integracji (róża jest wyhodowana) oraz świadomość zmienności losu(wiatry)- liryczny, afektywny obraz, króry pobudzaja do refleksji.
Pozdrówki :)
kasia.
ładnie to kasia ujęła' a mnie ujął wiersz
cmok Marlett!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Utwór o charakterze filozoficzno - egzystencjalnym. Elementy przemijania, oddane zmianami flory (dojrzale słoneczniki, wieczorna maciejka) emanują niepewnością i ciągłym ruchem. Mimo upływu czasu, wszystko jest nadal niewiadomą (splątane znaki zapytania) Owe zamyślenia sugerują, że podmiot liryczny zdaje sobie sprawę z małości/delikatności istnienia - (porcelanowa róża) w obliczu życia i otaczających zjawisk. Momentami przychodzą chwile wewnętrznego zagubienia, wyobcowania, braku pełnej integracji (róża jest wyhodowana) oraz świadomość zmienności losu(wiatry)- liryczny, afektywny obraz, króry pobudzaja do refleksji.
Pozdrówki :)
kasia.
Kasiaballou!
Bardzo dziękuję za interpretację.
Doskonale odczytujesz odczucia peelki:))
Radości.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Utwór o charakterze filozoficzno - egzystencjalnym. Elementy przemijania, oddane zmianami flory (dojrzale słoneczniki, wieczorna maciejka) emanują niepewnością i ciągłym ruchem. Mimo upływu czasu, wszystko jest nadal niewiadomą (splątane znaki zapytania) Owe zamyślenia sugerują, że podmiot liryczny zdaje sobie sprawę z małości/delikatności istnienia - (porcelanowa róża) w obliczu życia i otaczających zjawisk. Momentami przychodzą chwile wewnętrznego zagubienia, wyobcowania, braku pełnej integracji (róża jest wyhodowana) oraz świadomość zmienności losu(wiatry)- liryczny, afektywny obraz, króry pobudzaja do refleksji.
Pozdrówki :)
kasia.
ładnie to kasia ujęła' a mnie ujął wiersz
cmok Marlett!
Stanko!
Cmokam z radości:))
Uśmiechu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...