Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zainspirowany komiksem, które się w Niemczech w szkołach rozporwadza, a który przestrzega przed zagrożeniem wolności, różności, ze strony strasznych neonaizstów o złożonej podprogwej symbolice, która niejest zakazana (tak ps wiedzieliście, że ciuchy Longsdale są nazistowskie :)?)

A wszystko zaczęło się niewinnie, zwyczajnie-
sala lekcyjna, znudzone biurka swym zużyciem, staniem
wdychające zapachy niewchłoniętej wiedzy, nudy i zdrętwiałe od
wiszącego nad wszystkimi ciężaru dnia przedferiowego.
Nic się nie chce... Nauczycielka policzkuje karty dziennika
pióro myśli, że jest bolidem i ślizga się po podłodze
noga - jak kret - chce wkopać się w podłogę, a podłoga
jak gad o łuskach - parkiecie, drze się, skrzypi i pluje
brudem nieuprzątniętym przez sprzątaczki.

Pani Kacha - bo zwać się miała Kasia, ale litera S
jako symbol węża diabelskiego musiała zostać zastąpiona
pięknym małżeństwem c i h (choć złośliwi krzyczeli: chuj! chuj!
ale chuj to z łaciny, a zresztą teraz mówi się pyta)
jak silnik samolotu wydycha powietrze i czeka aż odleci, słowa
grzęzną w kawałkach sałaty na zębach, ledwo słychać:
rolnik miał 22 kilo jabłek, 40 kilo chałaty (giń chatanie!) i 22 kilo gruszeczek
(broń Panie Boże Allachu Buddo Makaronie Ateisto Rozumie nie obrażając
wprowadzono wspólne boskie imię) bo trzepać można dywan… a gruszeczkę jeść!
I pyta się odpowiedź brzmi? Komuś się chciało: 88!

I się zaczęło: zrozpaczony rodzic wezwał koło rodziców, ten senat,
Ten parlament a ten Radę Wszechświata, która się odbyć 14-nastego nie
mogła i przy składzie 168 posłów 1 marszałek więc trza było wszystko zmieniać
na anty-liczby. I orzekli tak być nie może:
- wystrzelać orły
- usunąć krzyże (bo jak się złamią?)
- pomalować ludzi na zielono
- wprowadzić do chrześcijaństwa Córkę Przenajświętszą
- z liter dużych i małych zrobić jedną: literę średnią
- zamiast cyfr posługiwać się określeniami dawno, dużo, mało, dupa
Na wniosek Rady przyjęto też Traktat Normujący, ażeby na urwanie jednemu palca
7 miliardom urwać ten palec nadmiarowy, ażeby wszystkim stawał tyle samo raz i tak samo często
Ażeby pogodzić barszcz biały z czerwonym, żeby USA kolejnych rezerwatów nie stawiała i
Żeby słone mogło być słodkim, a słodkie gorzkim!

Ale to nie koniec: człowiek jest cwany, wprowadzono więc wolnobozy,
Tj. obozy równości, dzięki którym równości miało stać się za dość.
W których był tylko jeden kolor, tęcza była nazistką ( pamiętacie czasy gdy
Była pedałem? ach te czasy, ach obyczaje) w końcu tak minęło dużo czasu
(nie mogę podać ile, bo sekundy zyskały wagę godzin, a razem z nimi wagę lat, a potem wieczności)
I uznali, że tak się nie da. Trzeba w końcu to równo zakończyć, bo teraz to równo nie jest
(a żeby równo było to nie mówił tego jeden, tylko wszyscy) wiec nic słychać nie było.

I wiecie? Zaostrzyli warunki w obozie, usuwali wyłamujących się, a na koniec: z wielką radością
Się zagazowali ale było równo.

A wniosek?
....
żaden.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




;) w sumie to jest mysl,
twe słowa mnie olśniłu:

Hitler chciał równości :) , jakby wygazował 90% narodów świat to byli by tylko biali niemieccy chrześciannie :) i niebyłoby problemu z rasizmem, islamem...

i co ty na to Europo :)

a szczerze :) Mam nadzieję, że wiersz nie ma wydźwięki rasistowskiego, czy jakiegokolwiek, ale chodzi mi tutaj o współczesnej przeginanie na punkcie wolności,równości,obrazy ;/ to już paranoja jest. Oglądąłem na youtube amerykański skecz: facet najpierw rzucił żart o Żydach, a zaraz potem o katolikach (tak pod rząd) przecież to jest chore... jak można doprowadzić do takiej przeczulicy? Czy przed kilkomalaty jak zabroniono się polskiemu bramkarzowi żegnać przed grą na szczęście bo obrazi innych. Swiart ma być wolny... a nie popeirdolony wolnością ;)

dzięki za wgląd i pozdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-Hitler był narodowym-socjalistą, o czym bardzo chcą zapomnieć współcześni socjaliści, (marzenie o stworzeniu nowego człowieka- ich wspólnym marzeniem) a ci są misyjni, wiedzą najlepiej, wiedzą wszystko! mając na wszystko gotowe formuły i genialne rozwiązania.
( powiedzmy szczerze - genitalne - ładnie, prawda?)

-Hitler rozprawił się z wewnętrzną konkurencją,( komunistami i wszystkimi odłamami socjalistów w sposób bezwzględny) chciał być hegemonem socjalizmu, jak J. Stalin.
Hitler był przewodniczącym partii robotników niemieckich!

-Ruch komunistyczny nigdy mu tego nie zapomniał i do dziś słychać krzyki -ty, faszysto !
Faszystą był Mussolini, który równie szybko pożegnać się z hasłami i konkurencją socjalistów po dojściu do władzy.

-Socjalizm będąc ideą słabą, do realizacji wymaga terroru i braku konkurencji, może istnieć tylko korzystając z renty monopolowej. I jak mówi S. Żiżek kończy się.

-jest jeszcze sprawa, Nocy długich noży. mała dygresja ukazująca jeszcze inny kontekst słowa faszysta i homoseksualizm.
Cała wierchuszka S.A. z jej przywódcą, E. Romem, to byli homoseksualiści, to oni terroryzując Niemców, doprowadzili Hitlera do władzy!
Jakże zatem dziwnie brzmi -faszyści!- rzucane w stronę moherowych beretów przez falangę modulowanych głosów i ściśniętych półdupków.

sup
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-Hitler był narodowym-socjalistą, o czym bardzo chcą zapomnieć współcześni socjaliści, (marzenie o stworzeniu nowego człowieka- ich wspólnym marzeniem) a ci są misyjni, wiedzą najlepiej, wiedzą wszystko! mając na wszystko gotowe formuły i genialne rozwiązania.
( powiedzmy szczerze - genitalne - ładnie, prawda?)

-Hitler rozprawił się z wewnętrzną konkurencją,( komunistami i wszystkimi odłamami socjalistów w sposób bezwzględny) chciał być hegemonem socjalizmu, jak J. Stalin.
Hitler był przewodniczącym partii robotników niemieckich!

-Ruch komunistyczny nigdy mu tego nie zapomniał i do dziś słychać krzyki -ty, faszysto !
Faszystą był Mussolini, który równie szybko pożegnać się z hasłami i konkurencją socjalistów po dojściu do władzy.

-Socjalizm będąc ideą słabą, do realizacji wymaga terroru i braku konkurencji, może istnieć tylko korzystając z renty monopolowej. I jak mówi S. Żiżek kończy się.

-jest jeszcze sprawa, Nocy długich noży. mała dygresja ukazująca jeszcze inny kontekst słowa faszysta i homoseksualizm.
Cała wierchuszka S.A. z jej przywódcą E. Romem, to byli homoseksualiści, to oni terroryzując Niemców doprowadzili Hitlera do władzy!
Jakże zatem dziwnie brzmi -faszyści!- rzucane w stronę moherowych beretów przez falangę modulowanych głosów i ściśniętych półdupków.

sup

:) mądrze powiedziane

zgodzisz też się chyba, że skrajna poprawność jest równie wielkim zakłamaniem jak hasła i poltyka nazistów/komunistów, a prowadzitylko do paranoi i narasrtających burz, gnewów buntów... czy świat musi skakać od paranoi nienawiści po paranoję skarjnoej wolności????



poz
Opublikowano

[quote] zgodzisz też się chyba, że skrajna poprawność jest równie wielkim zakłamaniem jak hasła i poltyka nazistów/komunistów, a prowadzitylko do paranoi i narasrtających burz, gnewów buntów... czy świat musi skakać od paranoi nienawiści po paranoję skarjnoej wolności????



-zgodzę się. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @hollow manbracie!  Spokojnej nocy!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • budziłem się w nocy jakże znana ciemność wyraźnie pulsowała oślepiając czernią   aż wykipiały słowa o zapachu fermentu
    • Uwaga! Uwaga! Ewakuacja! - Chrapliwy głos zanika to znowu moduluje dziwnie w trzeszczących megafonach… Na słupach drewnianych, betonowych… Przekrzywionych od wiatru, obłoconych… Wiesz, idę przez wysokie trawy. Ja. Albo może moje dawne wcielenie. Moje dawne Ja. Moje… Przez trawy wilgotne. Przez jakieś krzaki. Zapętlone. Spętlone. Poplątane… Pełznie po mokrej ziemi, gliniastej, nagie ciało. Wije się w sobie… Ja? Czy ono?   Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Spójrz. Pognieciona kartka na stole. Rozlana plama. Atramentu…   Wiatr zagłusza bicie serca. A za oknem… Za oknem noc okropna kłębi się i pulsuje mnogością świateł. Dalekich. Zimnych drżących rubieży…   Jestem tutaj? Czy tam? Ja? Czy ono? Wchodzę po spirali schodów. Gdzieś wysoko. W jakimś miejscu. W jakiejś nieznanej mi egzystencji przeszłego czasu...   Uwaga! Uwaga! - Wciąż ten sam głos. Wciąż to nieustanne trzeszczenie w moim mózgu…   Piskliwy szum rozsadza nabrzmiewające żyły. Pulsujące boleśnie skronie... Wielomilimetrowe struktury tuż przed moimi oczami. Ziarniste. Powiększone w zimnym oku mikroskopu. Spuchnięte jak w chłoniaku twarde węzły. Zaciskam je powiekami.   Lecz, kiedy otwieram…   Wysypują się zdradliwie, jak lśniące koraliki. Ze szmerem: na blacie stołu. Łzawe perły. Błyszczące.   Na drewnianej podłodze ułożonej w jodłę. Wytartej. Przetartej obcasami przechadzającej się w tę i z powrotem pradawnej, zamyślonej śmierci.   Mnożą się jak w kalejdoskopie. Te zwidy nowotworowe Płyną. Donikąd płyną. W szumie i pisku gorączki.   Wiesz, umierałem tu wiele razy. I jakoś dziwnie umieram raz jeszcze...   To mnie prześwietla. Spójrz! Moja twarz okrojona półcieniem. Straszliwy blask i straszliwa ciemność. Idą we dwoje, trzymając się w objęciach. Kontrast: chiaroscuro. Twarz spalona słońcem.   Ida przez wiry w strumieniach powietrza przecinających niebo. I nikną. W milczeniu nikną.   I płoną w straszliwej pożodze ciszy. Nie słychać ich. Nie słychać tej rozpędzonej menażerii. Tej skondensowanej siły, ostrej niczym brzytwa.   Dlaczego odwracasz głowę? Twoje milczenie. .. Albowiem twoje milczenie…   Więc w tym milczeniu przedzieram się. Przez krzaki. Gałęzie kolczaste. Przez korzenie…   Sam. I sam jeden. Bez ciebie.   Wiesz, tutaj jest tego najwięcej. Cząsteczek mżących w oddali. I na każdym liściu, gałązce, łodydze…   Widzę je. I widzę coraz przejrzyściej. Dłonie zanurzam w tych srebrzystych błyskach nieuniknionej, bolesnej śmierci.   Kiedy wnikam. Kiedy… Idę… Spójrz! Twarze. Twarze. Zrakowaciałe oblicza.   I te twarze uczniów, nauczycieli.   Te twarze niczyje… Prześwietlone. Napromieniowane. Spalone słońcem…   Szkolne ławki. Klasa. Bo to jest klasa. Chyba… Na ścianach portrety poetów, malarzy… Na ścianach towarzysze. Spoglądają ze zdjęć te obojętne oblicza.   W drewnianych ramach. W metalowych. Słońce lśni na wypolerowanych szybach,   Te twarze na wprost. Te twarze w kolorze sepii.   Szare. Ziemiste. Te twarze… Całe archiwum twarzy. Umarłych. Wtedy szły zimne obłoki.   Pomiędzy nimi słońce. Teraz jest wiatr.   Ten wiatr, który wieje z przeszłości. I idzie całą nawałą. Szumią. Szemrzą czułe membrany liczników Geigera…   Gdzie ty jesteś?   Rury ciągną się kilometrami. Donikąd. Idą stąd, dotąd, aż do tamtąd. I dalej. W przestwór nicości. W cienistość przemijania.   Skorodowane naczynia. Przedmioty. Stoły. Kuchenne blaty pokryte kurzem.   Weź mnie za rękę. Ja biorę, lecz kiedy zaciskam palce, wyczuwam jedynie próżnię. Jesteś tu jeszcze?\   Nie?   Więc do kogo to mówię? Do samego siebie.   Błotnista droga. Gliniasta. Liście. Łodygi krzaków zakrzepłe w błocie. Spowite blado w całunie niemrawego słońca, które spoza chmur, z mlecznej powłoki ciężkiego nieba...   … spogląda, gdzieś w niedosycie czyichś wspomnień.   Znowu tu jestem. Po raz wtóry.   Przybyłem znikąd. I na powrót idę. Donikąd, I dalej. I jeszcze...   W bezruch zagadkowych miraży. Na skraj ciszy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-08)    
    • @Starzec klasyk pisał: nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...