Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

a potem stało się
ziarno
babie lato istnienia
musnęło archetyp twarzy

robi mi się gorąco kiedy wracam
myślami do pierwszego punktu

w pustce

to znaczy pragnienia
potężnego i wszechogarniającego jak kropla rosy w ciele
ameby

wtem
po setkach wszechświatów
drugi kształt mrugnął
do mnie porozumiewawczo
ziemia już czas

więc powstałem i zacząłem chodzić rozpychać przestrzeń to było jak eksplozja
biegnąca ślimaczą pętlą wybuchły źródła i woda spłynęła z hukiem
w solidnym korycie
które sama musiała wydrążyć

nie było żadnego słowa
rzeki
to Wasz wynalazek
ja władam morzami

byłem zbyt
doskonały
by
tkać płynące nici
połączyć je w systemy
melioracyjne dziękuję

całe życie szukałem ojca braci
chciałem uchwycić wiatr zobaczyć struny pył

patrzyłem w siebie ale tam nawet pyłu
nie było

to co stworzyłem owija się jak wąż wokół mojej małej
wielkiej tajemnicy szary torus zawieszony w czarnej
mgle nieskończoności kształt
który zamyka moją wiedzę i wszechmoc

nie jesteście idealni wybaczcie
naśladowałem Pustkę
ale badanie siebie to podróż w
nieskończoność

jesteśmy podobni choć tak różni
zdefiniujecie mnie jak konstrukcję
krzyża a ja
moje dzieci
krucha glina

wybaczcie

B

Opublikowano

hm Autora wiersze jakby splatają kilka watków na raz
tj. zdaje się botaniczny do tego wszechświat- jakieś
tam rozwiązania naukowe zdaje się,wersy w tym rozgardiaszu
można poznajdywać jako dobre, konstrukcja przy łamaniu strof
sprawia, że oko się chwieje,to pogadałam-powodzenia:)ciepłoniaście

Opublikowano

"babie lato" - jest mi szczególnie miłe.
Ja odbieram ten wiersz jak rozmowa boga z samym sobą.
Chaotyczny, zagmatwany, jak istota Boga, trudny do zrozumienia jak istota czlowieka.
Coś w nim jest. Bóg się tłumaczy, że mu nie wyszedł ten nasz świat, tak jak zamierzał.
Czy wiersz jest dobry, nie wiem, może warto by go skrócić?
Ciekawa co napiszą inni - wrócę,
pozdrawiam
- baba

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
    • @KOBIETA Zrobię sobie z Twoich wpisów "Komentarze Zebrane ", zalaminuję i potnę na fiszki. 
    • Cześć Czarek  Kolejny znakomity wiersz  Zresztą jak wszystkie poprzednie  Dawno Cię tu nie było  Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...