Marlett_oraz_Sosna Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 tak myślimy - każde słowo jest ważne ten wiersz zasługuje na uwagę słowo dla słowa - już było ("sztuka dla sztuki") odrzucenie, rzucanie "-" to ucieczka przed przedstawieniem jakiejś oceny nie wiersza! nie autora! (to łatwe bo można stosować kryteria językoznawstwa) ale faktu ocenić fakt jest bardzo trudno ocena może się zmieniać i tak odbieramy to co podpisujemy jest fakt - my mali ludzie oceniamy go nie wiersz fakt! wiersz można poprawić! za dzień, za dwa lata - faktu nie
Joanna_Soroka Opublikowano 22 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Panie Mirosławie , wcale nie twierdzę, że ten wiersz jest świetny i nie można napisać lepszego z podobnym tematem, ale proszę nie mówić, że dorabiam do niego ideologię. To raczej Pan próbuje przykładać rzeczywistą miarę do czegoś, co z założenia jest nierzeczywiste, chociaż odnosi się do rzeczywistości. Gdybym chciała napisać samą prawdę i tylko prawdę, to napisałabym sprawozdanie z pogrzebu, albo z transportu zwłok. ...Martwe ciało to mięso.... gratuluję humanizmu i refleksji. Poza tym byli tacy, których lekko ten wiersz rozśmieszył, a nie zszokował. To porównanie do prosektorium Zębatego, chyba wcale nie takie bezzasadne. I właściwie takie było założenie. Gdy przekroczy się pewną granicę to poza nią już tylko śmiesznie może być, bo strasznie nie działa. Ktoś jeszcze reaguje na jakieś strzelaniny, widoki trupów ułożonych w rządku, albo krew na chodniku? W każdym dzienniku pod dostatkiem takich widoków. Dziękuję, że mimo wszystko poświęcił Pan tyle czasu na dyskusję ze mną. Pozdrawiam
Mirosław_Serocki Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. no i co mam zrobić? zaczęło się od uwag technicznych, a pani niepotrzebnie zaczęła tłumaczyć oczymwierszten, więc samo poszło, a nie to tutaj najważniejsze. co mogłoby być ciekawe. proszę nie przekreślać żadnego tematu. co to ma wspólnego z humanizmem? po śmierci tylko krew w piach, a mięso w robaki. tak się dzieje. tak się dzieje i już.Może niektórych rozśmieszył, może taki ma być. Może mnie też rozśmieszył, ale mamy rozmawiać o reakcjach na tekst, czy o jakości tekstu? Ja reaguję na strzelaniny, ciała ułożone w rządku i krew na chodniku. Reaguję złością na ludzką głupotę, ślepotę, puste ideologie, które do tego doprowadzają. Tu jest humanizm, a nie w wielbieniu ciał nieżywych. Dosyć o tym. Czas wracać do pracy. Pozdr.
Joanna_Soroka Opublikowano 22 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Myślę że to raczej Pan zaczął tę bezsensowną dyskusję. Teraz też pisze Pan o wielbieniu ciał nieżywych. Chyba o szacunku należy mówić, gdzie ja tu jakieś ciała wielbię? Proszę się zatem nie dziwić, że próbuję coś wytłumaczyć. Na Pana uwagi techniczne odpowiedziałam i na tym dyskusja mogła się zakończyć. Nie muszę przytakiwać każdemu kto ma jakieś uwagi, a chyba wyłącznie tego Pan oczekiwał. Owocnej pracy życzę.
Mirosław_Serocki Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie wielbi pani, oczywiście, ale też nic takiego nie powiedziałem, więc w czym problem? Na uwagi techniczne odpowiada pani mętnie, próbując tłumaczyć "co poeta miał na myśli", a miał to, co mu pasuje, żeby w danym momencie miał. Z dobrą poezją jest taki problem, że wszystko powinno być dopracowane. Nawet w wierszu z założenia "rozrywkowym" dobrze jest uwzględnić realia, bo później wychodzą takie kwiatki jak dusze przejmujące się stanem ciał, do których już raczej dostępu nie mają. Do tego w jakimś prosektorium, które przypomina średniowieczną rzeźnię. W imię czego te udziwnienia? Nastrój? Pani wybaczy, ale nastroju nie buduje się opowiadając duby smalone i dorzucając do tego tonę wnętrzności, szczura i jeźdźca bez głowy. To dobre dla nastoletnich satanistów, albo dla wielbicieli filmu "Uwierz w ducha", który wierutną bzdurą jest. Po prostu przy kolejnym tekście proszę się bardziej postarać i próbować zapiąć wszystko na ostani guzik.
Spiro Opublikowano 23 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 23 Czerwca 2008 przeczytałem kilka razy. warsztatowo nie spodobał się, ale na warsztacie to ja się aż tak nie znam. pomyślałem, że to jakaś groteska, ale potem doszedłem do komentarza odautorskiego i już mi się zupełnie nie podoba. może to kwestia osobistego spojrzenia na poruszony temat - zupełnie odmiennego spojrzenia.
Joanna_Soroka Opublikowano 24 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2008 Spiro, no cóż zrobić. Pozostaje mi pogodzić się z tym, że wiersz niewielu osobom się spodobał. Może nie o podobanie mi chodziło, ale widocznie takie ujęcie tematu nie trafia. Piszesz: pomyślałem, że to jakaś groteska... To właśnie jest groteska. Nie wiem co Ci się nie podobało w komentarzu odautorskim, ale taki sposób ukazania tematu nieco absurdalny, lekko komiczny, karykaturalny, wydawał mi się odpowiedni. Widocznie się myliłam skoro tyle osób jest przeciw. Dzięki za wpis i pozdrawiam
M._Krzywak Opublikowano 26 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 26 Czerwca 2008 Trzeba troszeczkę podciągnąć. I nie będę tutaj nic nikomu tłumaczył :))) Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W takim razie może jeszcze raz spróbuję wytłumaczyć, na przykładzie, dlaczego nie podoba mi się wiersz w tej postaci. Jest taka stara piosenka, z którą chyba każdy już kiedyś się zetknął? Fragment: na talerzu leży glizda na talerzu leży glizda bo ją bardzo boli... głowa bo to strefa atomowa w prosektorium trup na trupie w prosektorium trup na trupie lekarz palcem grzebie... w kości bo to już nie boli gości na cmentarzu widać trupa na cmentarzu widać trupa bo mu strasznie świeci... głowa a dokładniej jej połowa Otóż nawet tu, choć trudno uznać to za poezję, zostaje pewne niedopowiedzenie dla odbiorcy. Tymczasem w Twoim wierszu są takie perełki, jak: Macham ze złości kikutami, pierś jędrną prężę. Jedną tylko, bo drugiej nie mam. Wiecie sami, wybuch ją wybił, jakby piłką. albo Mój ukochany wzdycha ciężko, połamanymi ramionami objąć próbuje mnie. Udręką staje się akt ten między nami. Właśnie takie zbyt długie, właściwie niczemu nie służące fragmenty psują przekaz. Tak mozna pisać bez końca, strofkę po strofce, ale po co, co to wnosi? Dlatego choćby wspomniany Zembaty nie skupia się na tak prostym zabiegu, zakładając, że każdy może sobie sam coś mniej, lub bardziej podobnego wyobrazić. I właśnie dlatego wyszło kapitalnie, powiedzmy: "Świeży uśmiech (w kontekście świtu) opromienia tak poważne kiedyś twarze (kontekst wyszczerzonego jakby w uśmiechu śmiertelnego grymasu twarzy)"W prosektorium W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem Gdy szarzeje za oknami pierwszy świt W oświetleniu tym korzystnie Wyglądają starsze panie A i panom nie brakuje wtedy nic Oczywiście kiedy całkiem się rozjaśni Pewne braki wyjdą na jaw tu i tam Lecz na razie póki wszystko Widać jeszcze niewyraźnie Triumfuje dumne piękno ludzkich ciał W prosektorium najweselej jest nad ranem Później także tam wesoło , ale mniej Świeży uśmiech opromienia Tak poważne kiedyś twarze A niektórzy szczerze szczerzą ząbki swe Tylko jeden - ten co leży pierwszy z brzegu Nie uśmiecha się bo głowy nie ma już Lecz udziela mu się nastrój Wytwarzany przez kolegów W martwym ciele nadal mieszka zdrowy duch W prosektorium najzabawniej jest nad ranem Czasem spadnie coś ze stołu - czasem ktoś Po czymś takim następuje Ożywienie zrozumiałe Krótkotrwałe bo dzień wstaje jak na złość Jasny dzień ma swoje różne jasne strony Lecz ja jednak mimo wszystko twierdzę, że W prosektorium najprzyjemniej Moim zdaniem jest nad ranem Zresztą sami przekonacie o tym się Maciej Zembaty A tutaj wersja do odsłuchania: www.wrzuta.pl/audio/9EPRwRx7CZ/w_prosektorium
Joanna_Soroka Opublikowano 27 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Za link do piosenki Zębatego dziękuję. Zawsze sobie miło coś przypomnieć, chociaż i tak to nie zastąpi odsłuchania na żywo owej piosenki, śpiewanej przez samego autora. Miałam kiedyś tę zabawną przyjemność :) No właśnie, tamto prosektorium było zabawą, miało śmieszyć, odrobinkę szokować. To nie bardzo bawi, a detale są zupełnie inne i w innym celu umieszczone. Uważasz, że niepotrzebna jest urwana pierś młodej dziewczyny, która zginęła w Iraku, a bawi Cię uśmiech trupa starszej pani, albo wyszczerzone zęby innego trupa? Jakiś kompleks inżyniera Mamonia węszę niestety. Wiem, że lubisz porównywać i przywoływać innych autorów przy okazji ocen wierszy, ale mówiąc szczerze, nie chce mi się już o tym gadać. Dopisek pod wierszem też coś wyjaśnia, a i nawypisywałam się już pod wierszem wystarczająco. Okazuje się, że niepotrzebnie. Boskim Kaloszom za wpis dziękuję i przepraszam za zmęczenie (swoje i Boskich Kaloszy) Pozdrawiam jeszcze z tego świata :)
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wiersz Zembatego wcale nie jest taki śmieszny. Może pozornie, bo najważniejszego trzeba się samemu domyśleć. Ja rozumiem, że teraz nawet w filmach wstawia się śmiech, żeby widzowie wiedzieli kiedy jest śmiesznie i trzeba się śmiać. Ale w poezji? Jeszcze raz spróbuję pokazać, co uwiera. Otóż np. takie coś: Macham ze złości kikutami, pierś jędrną prężę. Jedną tylko, bo drugiej nie mam. Wiecie sami, wybuch ją wybił, jakby piłką. Po co jest mowa o tej drugiej piersi, skoro wcześniej jest podkreślone "jedną tylko? Lepsze już by było: "bo trzeciej nie mam" :) Dla mnie wiersz miesci się tylko w tych trzech strofach które podałem wczesniej. I może rzeczywiście warto jeszcze bardziej uwydatnić koniec, powiedzmy tak: Kot skrada się, cień przemknął w ciszy tuż obok słoja z formaliną, gdzie moje serce. - Idź stąd słyszysz! To nie dla ciebie! Już je minął i się zakrada obok ciała, które tuż obok mego leży. Na stole - nie jak tego chciałam, w blasku księżyca, bez odzieży. Więc lepiej może pogadajmy, jak spotkał mnie w Afganistanie, ciebie w Iraku koniec marny. A co nieludzkie, kotu zosta... Ot, ostateczne pożegnanie się z tym światem w piękny sposób. Piękny, bo Peelka zauważa, że oczy, piersi, nogi, ręce i cała reszta mięsa były przez nią i przez jej ukochanego tylko na jakiś, ściśle określony czas wynajmowane. Nie - ludzkie więc trzeba je zwrócić a zając się tym co odróżnia nas od zwierząt, jest charakterystyczne tylko dla człowieka:rozmowa. O czym? Tego nawet ja już nie wiem (może prorok Adolf? :)) - pewnie o wiecznej już teraz miłości? Pozdrawiam
Joanna_Soroka Opublikowano 27 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Mówisz o czymś czego w wierszu nie ma, nie chcesz widzieć tego co w wierszu jest. To co zostało po wycięciu, nie dość, że wygląda jak ta jedna pierś - bez sensu, to jeszcze jest źle napisane technicznie i nie wiadomo po co. O czym miałyby rozmawiać ze sobą te dwa ciała? I co niby temu kotu miałoby zostać? Rozwodzisz się nad wierszem i udzielasz rad , a mnie się zdaje jakbyś nie wiedział o czym jest ten wiersz. O różnicach miedzy zwierzętami a ludźmi może sam napisz swój wiersz. Obawiam się, że się nie zrozumiemy. Tak czasem bywa. Trudno. Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kiedy o to chodzi, że tak w nim wszystko oczywiste, jakby łopatą przez łeb zdzielić :) (krew, mózg wypływa, oko bielmem zachodzi - piszę, bo może to też niejasne?) A w sumie temat, o którym mówisz, akurat na limeryk i nie rozumiem po co aż tyle zwrotek? Pozdrawiam
Joanna_Soroka Opublikowano 27 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Skoro dla Ciebie ...krew, mózg wypływa, oko bielmem zachodzi ... i te wnętrzności tylko widać, to znaczy, że zupełnie nie wiesz o co chodzi. Ale może to i lepiej :) Miłego dnia. U mnie burza z piorunami, zaraz mi prąd wyłączą, albo w antenę walnie.
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W taki razie wyjdę naprzeciw Twoich (kwiożerczych?) oczekiwań i zgodzę się: tak, trzy strofki to za mało na taaaaki temat. A nawet tego co jest - za mało: Kot skrada się, cień przemknął w ciszy tuż obok słoja z formaliną gdzie moje serce. - Idź stąd słyszysz! To nie dla ciebie! Już je minął. Teraz się skrada obok ciała, które tu obok mego leży na stole, tak jak tego chciałam, w blasku księżyca, bez odzieży. Macham ze złości kikutami, pierś jędrną prężę. Jedną tylko, bo drugiej nie mam. Wiecie sami, wybuch ją wybił, jakby piłką. Jeśli ktoś nie wie (nie gra w piłkę) to tak ją zmiotło, jak śnieg zmiata dozorca Edek* - szybko, chyłkiem (*tak przy okazji: ja - Agata). Szkoda, że lewą. Bardzo szkoda, bo jakoś częściej - ją panowie pieścili kiedy byłam młoda. Lecz trudno, niech gdzieś zgnije sobie - bardziej mnie martwi brak otworu. Nie, nie niestety: gębowego :-( - otwór by przydał się potworu ... po co? Do aktu po-śmiertnego. A niech tam! Trudno! Obejdzie się! Swoją drogą, co za chłam teraz mają na wojnie! Same buble - ni dziury przez to baba nie ma chociaż nie żyje. Dobre choć to, bo żyć bez dziury - jeszcze gorzej. Ale, co widzę... Matko Boska: pod brakiem dziury - jeszcze gorzej! Gdzie moja noga? Moje udo? Te, na które cmokał pan Edek i głaszcząc szeptał: "co za cudo..." Nie ma! Przpadło. Jest pewnie w Niebie. Tu chciałem wpaść na chwilę z krematorium do Nieba, ale... cóż widzę? Jakiś Anioł dorwał cudną nóżką ofiary wojny i... świnia nie anioł! Pozdrawiam ;)
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Hm... tak poza tym, u nas dzieją się dużo gorsze rzeczy :) Kochanek z Sopotu z kochanką w Chorzowie nie mieli na bilet, by wyznać coś sobie. Ona zmarła od lat. On umarł, bo był dziad. Wtedy przyszły listy: "Spotkamy się w grobie." (chodzi oczywiście o te strajki na Poczcie)
Joanna_Soroka Opublikowano 27 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Pierwsza przeróbka nie bardzo, za bardzo dosadna i cos z rytmem miejscami kiepsko, chociaż trzeba przyznać, że masz wyobraźnię nielichą :)))) W drugim wierszyku pomysł z pocztą mi się podoba, ale ja bym to tak napisała: Uboczne skutki działania poczty (balladka) Spotkali się kiedyś młodzieniec z dziewczyną ich miłość rozkwitła, lecz czas szybko minął i wrócić musieli do domu, bo przecież wakacje się kończą, jak zawsze po lecie. Kochanek w Sopotu, kochanka w Chorzowa, nie mieli na bilet by spotkać się znowu. A ona czekała i listy pisała, daremnie wzdychała, we łzach była cała. Aż w końcu umarła czekając, aż luby list do niej napisze i spełni swe śluby. I on także umarł, jak stary kawaler, też tęsknił i szlochał, na list czekał stale. A teraz tę sprawę rozwiązać już pora. Listonosz zapukał do drzwi. Tak z wieczora, dwa listy dotarły. Z Chorzowa ten jeden, a drugi z Sopotu - wędrował przez Wiedeń. Z Chorzowa zaś w Pradze lądował dwa razy. Bo poczta też działa tam jak...bez urazy... (Tu brzydkich słów parę by trzeba napisać, lecz po co, jak one nie zmienią nic dzisiaj.) Co z parą ? - zapytasz cierpliwy słuchaczu. Spotkali się w niebie i tam już nie płaczą. Pozdrawiam :)
Boskie Kalosze Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Mmm... mm... mmmm.... w mrozowym mruczando skrzypiących schodów zasypiała dacza. Pod kołdrą liści, płatków śniegu już spały ścieżki a jeszcze nie było nowych więc nic nie było, tylko miętowe westchnienia grudnia zaganiały czasem wiewiórki do skrzynki na listy jakby wpadły w nią rudowłose, pełne ciepła i ruchu spóźnione wieści. Srebrne grzechotniki mrozu coraz odważniej rozpełzały się po szybach, kąsając soplowymi zębami zakusy słoneczne w cieplejsze dni ściekając bezsilnym jadem na przemarznięte głogi a wtedy zlatywały się gile i skubały uschłe łodygi letnich kwiatów jak poste restante lata.
Joanna_Soroka Opublikowano 27 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Czerwca 2008 To taki dalszy ciąg miał być? Nawet ładnie, ale bez rymów. Dalszy ciąg rymowanego wiersza musi mieć rymy, chociaż może niekoniecznie to samo tempo. Niech będzie więc tak W mroźnym mruczando skrzypiących schodów, w daczy uśpionej pod kołdrą z liści, i płatków śniegu, przed słońca wschodem, sen się o listach zgubionych przyśnił tej naszej parze kochanków, bowiem w skrzynce na listy wiewiórki spały. Oni herbatki pili miętowe kiedy na dworze wiatry szalały. Czasem wiewiórki jak rudowłose zjawy do okien pukały cicho. Przemarzłe głogi słały odgłosy, udając srebrne zimowe licho. Gile skubały łodygi suche pozostawionych kwiatów w ogrodzie. Poste restante lata - szepnął do ucha chłopak dziewczynie - znów byli młodzi.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się