Bo Opublikowano 13 Czerwca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Czerwca 2008 z tą samą napiętą uwagą szarobrązowych oczu właściwie ów kolor trudny jest do określenia coś pośredniego miedzy kolorem wody bezpośrednio po deszczu w płynącym przez miasto kanale a słabym naparem herbaty podawanym w domu mistrza Johannesa w holenderskim miasteczku Delft gdzie mieszka śledzi każdy mój ruch przenika w głąb lustra czy możliwe bym była nią także trochę boję się tego co może się zdarzyć mam ku temu powody lecz na razie zaklęta w ten rodzaj istnienia z ram cierpliwie patrzę jestem dziewczyną z kolczykiem z perłą tu w tej szklanej tafli srebrem pokrytej od spodu wyłaniam się nieoczekiwanie dla siebie samej z niebytu przeszłych zdarzeń niczym z obrazu holenderskiego mistrza w ugru znajomej tonacji mój pan ma pracownię malarską to królestwo sztuki dla mnie to świat z bajki okrążając sztalugi przynoszę mu z kuchni gorącą herbatę patrząc na kolory wszystko we mnie śpiewa uśmiecham się mój pan to dostrzega odwzajemnia uśmiech więc uciekam bo nie wiem co może mnie spotkać wciąż ludzkie języki ranią tak jak gwoździe poznałam chłopaka czasem o nim myślę pracuje jako pomocnik rzeźnika jakież on ma zęby mijam kramy i schodzę nad wodę tam kupuję ryby idzie za mną pies przyjaźnie machając ogonem jego się nie boję ilekroć się natknę na znajomą jatkę spoza kotar szynki wyskakuje do mnie ukazując zęby hej Griet kiedy wyznaczysz mi randkę uciekam ze śmiechem jak szybko potrafię i czuję jak pali mnie wszystko pod suknią tak jakby rękami napinał mi skórę biegnę a w koszu podskakują ryby dopadam do domu a tam świeża praca trzeba upiec chleby i przyoblec pościel gdy się z tym uporam wspinam się na górę pokonując schody po dwa i trzy stopnie mój pan mierzy wzrokiem kolory leżące na płótnie pachnie świeżą farbą wiem że czekał na mnie pragnie też usłyszeć czy mi się podoba to co namalował bardzo lecz potrafię tylko kiwać głową bo to co tu widzę wzrusza mnie tak bardzo że nie umiem znaleźć właściwego słowa ktoś go tego uczył czy to dar od Boga zaraz też uciekam bo pani mnie woła zbiegam więc po schodach mocno poruszona z żywiczną wonią na dłoniach życie jest okrutne dni się często dłużą nieraz aż się słaniam gdy słońce zachodzi moja pani jest bardzo nieufna i boi się również a najbardziej tego że ktoś ją okradnie jak pięknie nieraz słońce oświetla pracownię z niezłomną nadzieją przenikając przez szyb cienką taflę zdejmuję saboty i siadam na krześle od olejnych zapachów kręci mi się w głowie od kolorów ślepnę dobrze wiem że muszę ogromnie uważać jak i to że życie w tym miasteczku spędzę czuję także że zostanę tutaj i to już na zawsze w tej pracowni uwieczniona przez mistrza z nie swoim kolczykiem z wtopioną weń perłą
myślątko Opublikowano 13 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Czerwca 2008 nie podobają mi się kolory, nieodpowiednie światło, brakuje ciszy :) jak słyszę "mój pan", to tak sobie myślę, że powiedział to pies
Karolina Marczewska Opublikowano 13 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Czerwca 2008 ten tekst to taka malkontencka postawa życiowa dużo, chwilami ciekawie ale wiersza brak
Mirosław_Serocki Opublikowano 14 Czerwca 2008 Zgłoś Opublikowano 14 Czerwca 2008 Streszczenie filmu "Dziewczyna z perłą", który jest właściwie sekwencją statycznych obrazów z tonacją barw jak na obrazach holenderskich (flamandzkich? - nie pamiętam) mistrzów. Film, moim zdaniem, rewelacyjny, ale ten wiersz, niestety, nie. Mistrzostwo operowania oświetleniem i barwą jednak za trudne do opisania. Może kiedyś? Tym niemniej muszę pochwalić za to, że próbujesz.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się