Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Choć dzieci nie mam, czuję się dziś ojcem,
Bo niby syn ten marnotrawny,
Powrócił piękny słowik w serce moje,
O cennym mi śpiewając skarbie.
A nie uświadamiałem nawet sobie,
Jak mi na synu zależało:
Dopiero, gdyś go tu przywiodła do mnie,
Odkryłem, jak do szczęścia mało
Potrzeba, gdy go tutaj mam ze sobą,
I jak niewiele wszystko inne
Jest warte, gdy on darzy mnie radością –
Czemu nie mógł być stale przy mnie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuję za wizytę. Ale popłakałem się prawie ze śmiechu. Bo ja nie mam dzieci i nawet się nie zanosi, żebym w najbliższej przyszłości miał mieć. A wiersz miał być zupełnie o czymś innym. I dopiero jak teraz na niego patrzę, to faktycznie... dochodzę do wniosku, że można go i tak interpretować :D

Dzięki za cenną uwagę, ubawiłem się setnie :D

Pozdrawiam,
Drax

P.S. Myślę nad przerobieniem go w jednym miejscu, żeby wyrażał bardziej to, co chcę, niż to, co jak widać wyszło przypadkiem. Ale na razie zostawiam, jak jest. Obaczym, co inni powiedzą...
Opublikowano

Dzięki, Angie, za komentarz ;) Wziąłem go sobie do serca i zmieniłem. Nie tylko pointę, ale 2/3 wiersza :D
Myslę, że teraz jest lepiej. Jaśniej i bogaciej o nową myśl:

"Odrodzenie"
Choć dzieci nie mam, czuję się dziś ojcem,
Bo niby syn ów marnotrawny,
Powrócił piękny słowik w serce moje,
O cennym mi śpiewając skarbie.
Gdy był mi uciekł wcale nie tak dawno,
Tom nie zasmucił się tym nawet.
Być może, że dlatego tak się stało,
Iż go wolałem trzymać w klatce.
Dziękuję, żeś mi zwrócić go zechciała
I że już więzić go nie muszę.
Muzykę swoją w duszy niechaj śpiewa,
Dodając sił na życie trudne.

Opublikowano

widziałam gdzieś nadzieję Autora na rzeczowe komentarze, więc postaram się.
otóż na wstępie zaznaczę od razu, że druga wersja o wiele lepsza, całkowicie przerobiona. nie rozumiem, czemu Autor, który podchodząc z dystansem i wprowadzając zmiany na lepsze niemalże od niechcenia, napisał wiersz tak boleśnie przeciętny.
widzi pan, mam jedno podstawowe zastrzeżenie. wiersz jest tak poprawny, że pozostawia czytelnika obojętnym. w dodatku tematyka, w zamiarze enigmatyczna, poprawiona jeszcze solidnym warsztatowym niedomówieniem, wyszła dosyć słabo, szarawo.
w dodatku czuję się przytłoczona zaimkami i niepotrzebnymi zapychaczami tekstu. tworzy on wrażenie niedbałości, sztuczności, robienia na siłę. w takim tekście, który miał być dość lekki (jak na moje oko), nie sprawia to dobrego wrażenia. mnie na przykład przytłacza.

poza tym, nie przepadam za taką interpunkcją. ani jednej kropki, która jako tako pozwala czytelnikowi na skoncentrowaniu się na treści właśnie wypowiedzianego zdania. tutaj- słowotok, ani jednej małej ., tak znaczącej.

takie są moje wrażenia po przeczytaniu tekstu, mam nadzieję, że na coś się przydadzą.

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przydazą się na pewno. Wprowadziłem kilka poprawek. Starałem sie pousuwać zbędne zaimki, ale nie wszędzie mi się to udało. Niektóre zmieniłem tylko, by brzmiały trochę naturalniej. Mam nadzieję, że jest lepiej.

Co do jakości pierwotnego tekstu, to już tłumaczę to niezwykłe pozornie zjawisko. Otóż napisawszy go w sobotą wieczorem, uznałem, że jest tak dobry, że nie ma na co czekać i natychmiast niemal go opublikowałem. Ze wszech miar błędnie, jak widzę. Dopiero pod wpływem uwga Angie, przyjrzałem mu się jeszcze raz i doszedłem do wniosku, że jest mimo słowika straszliwie dosłowny. Postanowiłem więc pociągnąć tą metaforę i go przerobić. Skutek widać powyżej.

Czyżby jednak wyszedł zbyt enigmatyczny? Miałem obawy, że może się okazać niezrozumiały, ale z drugiej strony nie chciałem pisać zbyt dosłownie. Zobaczymy, co napiszą inni...

A co do interpunkcji, to były trzy kropki - to chyba nie tak mało, jak na wszystkiego 120 zgłosek... ;) Ale może sie mylę. Mam już takie zboczenie, że lubię zdania wielokrotnie złożone. Staram się z tym walczyć, acz nie zawsze skutecznie ;) Poprawiam i kropek będzie 5.

Dzięki za wszystkie komentarze. Pozdrawiam,
Drax

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • - I goni, miel kopyta! - A typ oklei mi nogi?
    • Siedziałem w jego gabinecie jak uczniak przyłapany na zapleczu szkolnego boiska na paleniu papierosów.  Byłem zesztywniały i spięty.  Nogi i stopy miałem ściśle złączone. W łydkach czułem ból napięcia ścięgien. ręcę trzymałem blisko tułowia  a dłonie oparłem na drżących kolanach. Dłonie były lodowate a zarazem spocone. Nie drżały jednak. Były bladoniebieskie.  Jak u trupa,  wyciągniętego z chłodni prosektoryjnej. Usta podobnie. Były nieruchome. Bo nie miały ochoty na tą rozmowę. Oczy wbiłem w punkt na ścianie. Jakiś jego dyplom  z zamieszłych czasów postudenckich.     W tym byłem dobry. Budziłem się z uczuciem porażki. Tego, że nie udało się odejść w spokoju. W namiastce snu, który zastępował odpoczynek. A potem ze łzami  ledwo siadałem w nogach łóżka i wbijałem wzrok w ścianę bądź okno. Widziałem jedynie biel ściany  lub na zmianę błękit bądź szarość nieba. Moja świadomość pojmowała  tylko te trzy kolory. No i jeszcze czerń  jaką była choroba mojego umysłu.     Samotność jest szara, krew rubinowa, nawet śmierć w swej antycznej postaci  wydaje się mieć jaśniejszy odcień płaszcza. A mój umysł to rdzeń reaktora mroku. Już dawno uległ awarii. Jeszcze nie wybuchł ale jest uszkodzony na tyle, by wylewały się z niego całe tony nieprzejrzystej mazi. Trującej zdrowe komórki, napromieniowanej izotopami, które mnie rozpuszczają i trawią od środka. I nie da się tego zatrzymać, cofnąć. Usunąć skutków awarii. Można jedynie wyłączyć reaktor. Zabić rdzeń. Uciszyć na dobre życiową reakcję. Reakcję łańcuchową.     Bo jestem więźniem skutym łańcuchami. Palą mnie ich ogniwa. A składają się przecież ze wspomnień. Dni i lat straconych na wieki. Człowiek jest na tyle rozwiniętą istotą, że czuję kiedy zbliża się koniec. Mój nadchodził. Pytał mnie dziś o tak wiele spraw. A jakie to ma znaczenie? Pytał czy myślę o tym. Ja niczego innego nie pragnę. Czy chciałbym wyzdrowieć? Nie. Chcę tylko umrzeć. Chce się poddać na własnych zasadach. Złożyć broń i dać się rozstrzelać. Przegrałem i nic tego nie zmieni. Czuję się jak ostatni,  ukrywający się w dżungli partyzant. Mam świadomość klęski  ale ukrywam się nie po to  by oddalić od siebie tą myśl a po to by nie zdradzić samego siebie. Ale pierścień pościgu się zawęża. Pewnego dnia świat mnie znajdzie i zaprowadzi pod mur albo na szafot.     Dlatego staram się nie być sobą. Mam swoje światy i osobowości. Tak wiele urojonych fantazji, które zastępują mi rzeczywistość. Przekupiłem go dziś kolejnym kłamstwem, byle tylko nie wylądować w izolatce. On się gubi. W moich zeznaniach, wspomnieniach, symptomach i objawach. Czasami mówi,  że sam dostaję przy mnie psychozy. Śmieję się z tego, ale najchętniej bym go zabił, bo jakąś część mnie  uważa to za najlepsze wyjście. Lepsze od leków i terapii. Bo jeśli coś mi pomaga  to nienawiść do ludzi. I litry znieczulenia w alkoholu. Wtedy moje myśli są twórcze. Pijane z radości.     Jakie jest największe kłamstwo  jakie mógłbyś mi dziś powiedzieć, zapytał. Przysięgam, że nie mam przy sobie broni. Poczym sięgnąłem powoli  za pasek od spodni. Wyciągnąłem pistolet i zanim zdążył wezwać pomoc  lub wyrwać mi broń  strzeliłem sobie w skroń. Padając martwym na jego biurko. Dla mnie wojna dobiegła końca.        
    • trudno iść dalej gdy droga się kończy marzyć nie widząc uśmiechów   trudno być sobą gdy cień kłamie - nie dumać widząc  mogiły   trudno jest żyć  gdy za drzwiami  niewiadoma nie ma sensu   trudy są trudne ale to one uczą nas przyszłości  mimo że bolą
    • @MIROSŁAW C.   I teraz już pan rozumie, panie Mirosławie? Teraz znowu jest na ten temat głośno z powodu nazwania jakiejś tam bojówki uzbrojonej w widły, kosy, piły i siekiery - "Bohaterom OUN-UPA" - nie warto zakładać nowego wątku - zaczynać wszystko od nowa - od samego początku, to nic innego jak praktyka błędnego koła - śmiertelna rutyna. Wystarczy przywołać już istniejące wątki i dalej prowadzić dyskusję...   Łukasz Jasiński 
    • @andrew @wiedźma @LessLove @Alicja_Wysocka @Kwiatuszek @Posem serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...