Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A ja uważam, że nieudacznikiem jest ten, kto nie umie prowadzić autobusu.

Kaju, umówimy się? Mniejsza o Twojego męża.

zdradził mnie wstrętnieeee...
a niech to, faceci.
Rachel, ustalmy kilka kwestii.

Po pierwsze - nie wygram ze swoją naturą. Jako Prawdziwy Mężczyzna nie mogę żyć w celibacie, a celibatem właśnie jest dla prawdziwego mężczyzny tylko jedna kobieta. Ty, jako Uświadomiona Kobieta z XXI wieku, powinnaś to zrozumieć. Powinnaś być bardziej wyrozumiała, a nawet powinnaś sama przyprowadzać mi koleżanki do zabaw.
Jako moja przyszła narzeczona (jeszcze bez pierścionka, ale bez obaw, ciężko na niego haruję) winnaś się radować, że nie zachowuję swojego pięknego ciała tylko dla Ciebie, ale że obdarowuję nim też inne samice homo sapiens.

Po drugie - mój doskonały materiał genetyczny nie może marnować się tylko na jedną samicę, tylko na Ciebie. Owszem, Ty jesteś dobrą inwestycją, ale nie jedyną! Jeśli tego nie rozumiesz, jak możesz twierdzić, że mnie kochasz??

Po trzecie - w naszym związku, co zostało ustalone już wcześniej, ja jestem stroną dominującą. I powiedziałem drzewiej: nie będziesz brudów z domu naszego na forum wylewać. A jeśli wszeteczność tę uczynisz, Pan Twój (w domyśle: JA) ukarać Cię winien.

Jeśli więc słyszysz tupanie, wiedz, że nadciągam i będę musiał dać Ci po uszach. Nie chcę tego, ale sytuacja mnie zmusza. Oczywiście, jak zwykle, będę bił tak, żeby nie było siniaków, także nie obawiaj się zanadtwo. Tym razem kara nie będzie sroga, ale jak jeszcze raz zobaczę taki wpis na forum, to... No!

;P
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zdradził mnie wstrętnieeee...
a niech to, faceci.
Rachel, ustalmy kilka kwestii.

Po pierwsze - nie wygram ze swoją naturą. Jako Prawdziwy Mężczyzna nie mogę żyć w celibacie, a celibatem właśnie jest dla prawdziwego mężczyzny tylko jedna kobieta. Ty, jako Uświadomiona Kobieta z XXI wieku, powinnaś to zrozumieć. Powinnaś być bardziej wyrozumiała, a nawet powinnaś sama przyprowadzać mi koleżanki do zabaw.
Jako moja przyszła narzeczona (jeszcze bez pierścionka, ale bez obaw, ciężko na niego haruję) winnaś się radować, że nie zachowuję swojego pięknego ciała tylko dla Ciebie, ale że obdarowuję nim też inne samice homo sapiens.

Po drugie - mój doskonały materiał genetyczny nie może marnować się tylko na jedną samicę, tylko na Ciebie. Owszem, Ty jesteś dobrą inwestycją, ale nie jedyną! Jeśli tego nie rozumiesz, jak możesz twierdzić, że mnie kochasz??

Po trzecie - w naszym związku, co zostało ustalone już wcześniej, ja jestem stroną dominującą. I powiedziałem drzewiej: nie będziesz brudów z domu naszego na forum wylewać. A jeśli wszeteczność tę uczynisz, Pan Twój (w domyśle: JA) ukarać Cię winien.

Jeśli więc słyszysz tupanie, wiedz, że nadciągam i będę musiał dać Ci po uszach. Nie chcę tego, ale sytuacja mnie zmusza. Oczywiście, jak zwykle, będę bił tak, żeby nie było siniaków, także nie obawiaj się zanadtwo. Tym razem kara nie będzie sroga, ale jak jeszcze raz zobaczę taki wpis na forum, to... No!

;P

no dooobraa...
Twoja erudycja, amerrozzo, przekonała mię całkowicie.
niech żyje wolność, wolność i swoboda!
p.s. kochany, ale to działa w obie strony, dobrze?
(co wolisz dziś na obiad- pomidorową czy ogórkową?) :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zraniłaś mnie teraz. Jak mogłaś zapomnieć, że po ogórkowej mi niedobrze, a po pomidorowej mam zgagę?

Poza tym po tych ostatnich kotletach schabowych, na których złamał mi się widelec, wolę żebyś w kuchni była gościem. Gotowanie zostaw misiowi, czyli mnie ;)

Cmok.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zdradził mnie wstrętnieeee...
a niech to, faceci.
Rachel, ustalmy kilka kwestii.

Po pierwsze - nie wygram ze swoją naturą. Jako Prawdziwy Mężczyzna nie mogę żyć w celibacie, a celibatem właśnie jest dla prawdziwego mężczyzny tylko jedna kobieta. Ty, jako Uświadomiona Kobieta z XXI wieku, powinnaś to zrozumieć. Powinnaś być bardziej wyrozumiała, a nawet powinnaś sama przyprowadzać mi koleżanki do zabaw.
Jako moja przyszła narzeczona (jeszcze bez pierścionka, ale bez obaw, ciężko na niego haruję) winnaś się radować, że nie zachowuję swojego pięknego ciała tylko dla Ciebie, ale że obdarowuję nim też inne samice homo sapiens.

Po drugie - mój doskonały materiał genetyczny nie może marnować się tylko na jedną samicę, tylko na Ciebie. Owszem, Ty jesteś dobrą inwestycją, ale nie jedyną! Jeśli tego nie rozumiesz, jak możesz twierdzić, że mnie kochasz??

Po trzecie - w naszym związku, co zostało ustalone już wcześniej, ja jestem stroną dominującą. I powiedziałem drzewiej: nie będziesz brudów z domu naszego na forum wylewać. A jeśli wszeteczność tę uczynisz, Pan Twój (w domyśle: JA) ukarać Cię winien.

Jeśli więc słyszysz tupanie, wiedz, że nadciągam i będę musiał dać Ci po uszach. Nie chcę tego, ale sytuacja mnie zmusza. Oczywiście, jak zwykle, będę bił tak, żeby nie było siniaków, także nie obawiaj się zanadtwo. Tym razem kara nie będzie sroga, ale jak jeszcze raz zobaczę taki wpis na forum, to... No!

;P

to jest jakis pop
pop chłop
takich dyrdymalow to tylko u ciebie mozna poczytac
czy to jakies pseudo dada
czy pseudo intelektualna wypowiedx
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Naprawdę musisz się wtrącać między wódkę a zakąskę, między rozmowę dwóch dorosłych osób? Ja rozumiem, że krytykujesz czyjąś twórczość, ale jaki cel ma twój atak tutaj? Czy tego nie nazwiesz łamaniem regulaminu przez ciebie? Przecież to atak personalny, na dodatek ciągle boli cię przegrana dyskusja o dada, gdzie bez żadnej wiedzy nic ciekawego nie miałeś do dodadania. Atakujesz dada? Wróć i sprawdź, co napisałem o jego zaletach. Nic nie napisałeś w odpowiedzi, dopiero następnego dnia wystukałeś kilka bełkotliwych słów, które usłyszałem od ciebie już za pierwszym razem. Wiedz, że nie zwykłem dyskutować ze zdartymi płytami.

Na dodatek wtrącasz się w rozmowę, o której nic nie wiesz, bo pewnieś nie czytał mojego wcześniejszego przekomarzania się z Rachel w Wu, mam rację?

I na koniec - twoje zdanie raczej nikogo nie obchodzi, zresztą niech Rachel się wypowie jako Kobieta o pełnych przywilejach (;p): Rachel, dobrze mówię?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Naprawdę musisz się wtrącać między wódkę a zakąskę, między rozmowę dwóch dorosłych osób? Ja rozumiem, że krytykujesz czyjąś twórczość, ale jaki cel ma twój atak tutaj? Czy tego nie nazwiesz łamaniem regulaminu przez ciebie? Przecież to atak personalny, na dodatek ciągle boli cię przegrana dyskusja o dada, gdzie bez żadnej wiedzy nic ciekawego nie miałeś do dodadania. Atakujesz dada? Wróć i sprawdź, co napisałem o jego zaletach. Nic nie napisałeś w odpowiedzi, dopiero następnego dnia wystukałeś kilka bełkotliwych słów, które usłyszałem od ciebie już za pierwszym razem. Wiedz, że nie zwykłem dyskutować ze zdartymi płytami.

Na dodatek wtrącasz się w rozmowę, o której nic nie wiesz, bo pewnieś nie czytał mojego wcześniejszego przekomarzania się z Rachel w Wu, mam rację?

I na koniec - twoje zdanie raczej nikogo nie obchodzi, zresztą niech Rachel się wypowie jako Kobieta o pełnych przywilejach (;p): Rachel, dobrze mówię?

sam nazwales mnie analfabeta
pierwszy rzuciles kamien
a teraz beczysz
placzesz
nie tak jak przed chwila
a fuj
brzydze sie
idx sie poskarz
ale nie zapomnij o sobie
ze byles pierwszy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



hahahahahahaha
nie chcialbym z kims takim chodzic
dwa dresy na drodze ida i zplaczem biegnie do mamy
albo chowa sie za dziewczyne
i placze
-bo sie poskarze panu
buuuuuuuuuuu

oto czlowiek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No wyobraź sobie, że ja z tobą też bym nie chciał chodzić, he, he.

Co do chowania się za dziewczynę - uwierz, że za taką Kobietę jak Rachel przyjemnie się schować. Nawet chyba dam się pobić, coby Rachel moje rany troskliwie obejrzała. Nie no - na pewno dam się pobić! A Rachel będzie mnie cucić metodą usta-usta, a potem będzie mnie pielęgnować.

Widzisz, bufonie, jak to trzeba w życiu myśleć, żeby mieć dobrze?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No wyobraź sobie, że ja z tobą też bym nie chciał chodzić, he, he.

Co do chowania się za dziewczynę - uwierz, że za taką Kobietę jak Rachel przyjemnie się schować. Nawet chyba dam się pobić, coby Rachel moje rany troskliwie obejrzała. Nie no - na pewno dam się pobić! A Rachel będzie mnie cucić metodą usta-usta, a potem będzie mnie pielęgnować.

Widzisz, bufonie, jak to trzeba w życiu myśleć, żeby mieć dobrze?

no tak
ja ci tam do lozka wchodzic nie bede

(ps - pozdrow kolege!)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A ja uważam, że nieudacznikiem jest ten, kto nie umie prowadzić autobusu.

Kaju, umówimy się? Mniejsza o Twojego męża.

zdradził mnie wstrętnieeee...
a niech to, faceci.

___________
teraz zakwitniesz i (powruci:)
wiosna-odrodzisz się i...
żebu mu mina nie zbladła że...
taki bączek nie dla pszczłółki:)
na łące kozły pasą się:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



zdradził mnie wstrętnieeee...
a niech to, faceci.

___________
teraz zakwitniesz i (powruci:)
wiosna-odrodzisz się i...
żebu mu mina nie zbladła że...
taki bączek nie dla pszczłółki:)
na łące kozły pasą się:)

"powruci" przez u kreskowane
tak wyglada: "ó"
sie naucz wreszcie!!!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



___________
teraz zakwitniesz i (powruci:)
wiosna-odrodzisz się i...
żebu mu mina nie zbladła że...
taki bączek nie dla pszczłółki:)
na łące kozły pasą się:)

"powruci" przez u kreskowane
tak wyglada: "ó"
sie naucz wreszcie!!!

tak masz rację,kiedyś nie robołam tyle będów(jak pracowałam)
a teraz piszę nawet nie patrzę na ekran,
choć wiem,że byk byka pogania)
ale ,ale....nieraz tak jest:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"powruci" przez u kreskowane
tak wyglada: "ó"
sie naucz wreszcie!!!

tak masz rację,kiedyś nie robołam tyle będów(jak pracowałam)
a teraz piszę nawet nie patrzę na ekran,
choć wiem,że byk byka pogania)
ale ,ale....nieraz tak jest:)
polecam wyciągnąć wtyczkę od klawiatury :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



moim zdaniem takie bzdury w tak doskonałym humorze i z pierwszorzędnym dowcipem może wypisywać tylko osoba której nikt w życiu nawet paluszka nie złamał.
Tak się składa, że nawet mi rękę kiedyś złamali w dwóch miejscach. A w życiu rękę miałem złamaną już 3 razy, raz z przemieszczeniem (kość prawie skórę przebiła; przepyszny widok).
Stare dzieje.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Odpowiedź zależy od tego, kto pyta. Jeśli pyta mnie o to ładna kobieta, odpowiadam, że zaatakował mnie legion huliganów. I chociaż walczyłem jak lew, wysyłając połowę z nich do szpitala, to jednak też oberwałem i złamali mi rękę. Kiedy zaś pyta mnie o to jakiś facet, mówię prawdę, jak to potknąłem się o próg we własnym domu ;-)



Co zaś się tyczy powyższej wypowiedzi, mam mieszane odczucia. No bo tak - nie cierpię generalizacji. Wszak nie każdy facio to zboczeniec lubujący się w maltretowaniu kobiet. Nawet zaryzykuję tezę, że większość mężczyzn zalicza się do tych porządnych gości. Rozgłos zyskują jednak najczęściej ci źli i możliwe, że stąd takie postrzeganie przez Ciebie mężczyzn.

Nie staram się tu bronić męskiej części. Raczej kicham na facetów, w zasadzie to jebańców nie lubię. Wszystkich. Mowa też o mnie samym. I zgadzam się z Tobą, że ten świat jest tak urządzony, że kobiety usługują mężczyznom, są przez nich poniewierane itd. Ale jeśli mówimy akurat o biciu, to jest to ostateczność, na którą decydują się (brzydko brzmi, wiem) tylko najgorsi z nas. Dlatego proszę Cię o powściągnięcie się w tak radykalnych ocenach.

Dalej - moja rozmowa z Rachel to taka filuterna pogaducha. Raczej zdajesz sobie sprawę z tego, że to żarty, więc nie muszę się bardziej tłumaczyć. Jeśli natomiast zabolało Cię to aż tak, to Cię przepraszam. Na swoje usprawiedliwienie dodam (chociaż możliwe, że wkopuję się jeszcze bardziej), że jeśli idzie o dowcipkowanie to nie znam granic. Lubię na przykład kawały o Żydach, ale poza tym nigdy nie powiem złego słowa o Żydach, którzy umierali w nazistowskich obozach. Normalnie jestem bardzo wyczulony na tym punkcie. Coś tam w życiu na ten temat obejrzałem (i nie mowa tu tylko o "Liście Schindlera", ale też filmach dokumentalnych), w muzeum poświęconym ofiarom Holocaustu byłem dwukrotnie, książki na ten temat czytałem (z tytułów pamiętem w tej chwili jedynie "Dymy nad Birkenau", ale było też trochę innych pozycji; wszystkie tak samo wstrząsające). To samo z biciem - to taki żarcik, w normalnym życiu prędzej kobieta by mnie uderzyła niż ja ją. I na pewno bym kobiecie nie oddał. Taki jestem.

Mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że był to dowcip niskich lotów, właściwie rzecz ujmując, był to żałosny dowcip. Przepraszam w tym miesjcu Ciebie i każdą kobietę, która poczuła się tym niesmacznym żartem dotknięta. Dodam jeszcze, że ostatnio ofuknąłem też pewną kobietę z tego forum za głupi żart, a sam zrobiłem to samo ;(

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



jestem, mój kochany, i ubolewam nad tym, co się tutaj wyprawia :(

bufonie, jakie dresy? ja tam amerrozzo nigdy w dresach nie widziałam.

no on nie ma
on tylko jak widzi chlopcow w dresach to ucieka
tak wynika z jego pseudo erotyzmu
tych wypowiedzi
on mysli ze to jest osobisty atak
a pisze to na forum publicznym
takie bzdety ze az szkoda na to slow
ale nie pisze wiecej
bo znowu zaplacze ze go atakuje
i poskarzy sie
a sam zapomina jak mnie przezywal
pani lubi takich naprawde?
bez sensu
szkoda zdrowia, naprawde

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...