Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nie lepiej byłoby - odtrącony?
Obrazek Ok, ale jakoś bym go przebudowała.
Pozdrawiam serdecznie
"odtrącony" oczywiście może być jeśli lepiej pasuje Ci do Twojej interpretacji, ale ma jednak nieco inne znaczenie. "Zepchnięty" bardziej mi się kojarzy z użyciem siły fizycznej lub argumentów. Teraz myślę, że dodatek "na bok" nie jest właściwie konieczny, bo czy na bok, czy na drugi plan to zawsze jest po prostu brutalne zepchnięcie - tego, kto trzyma bukiet lub tego, któremu go niesie.

pozdrawiam również - Ania
Opublikowano

To może odepchnięty? Zepchnięty to może być np. ze stołu.
A i to dziwnie wg mnie brzmi brzmi.
Po prostu nie pasuje mi to, że jednocześnie jest "zepchnięty"
(niefortunne moim zdaniem słowo) i jednocześnie jest w czyjejś
dłoni. Ale to moje odczucie, mogę się mylić. Pozdrawiam :o)

Opublikowano

Owszem, mam w ogródku, skąd wiedziałaś;> hehe. Głowa mnie od nich nie boli, wręcz przeciwnie, nie mogę sie nimi nasycić;) kocham ich zapach i kształt

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Skoro masz takie odczucia to znaczy, że moje haiku nie wyszło tak jak chciałam. W teorii przeczytałam, że w haiku mogą, a nawet powinny być, dwa dopełniające się lub kontrastujące obrazy. Moje miały być dopełniające stąd słowo "zepchnięty" wcale nie dotyczy bukietu. Bardzo dziękuję, że poświęciłaś czas o tej porze - Ania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



P.S.
Pierwszy mój odczyt to był "potrącony" np. przez kogoś (tłum) lub coś,
ale pomyślałam, że dwuznaczność kosza będzie odpowiedniejsza
dla tego haiku.
Opublikowano

Dwuznaczność kosza jest bardzo w porządku, w pierwszej chwili o tym nie pomyślałam. A w mojej wersji ze zwiędniętym bukietem konwalii miało być dziecko pierwszokomunijne ... A zepchnięte na bok - albo ono, bo nie ma takiej siły przebicia do pierwszych rzędów jak rówieśnicy, albo - samo Sacrum - bo nie wytrzymuje w tym dniu konkurencji z czekającymi w domu prezentami i jest zepchnięte na drugi plan. Ciesze się, że dzięki Wam odkryłam nowe znaczenia - Ania

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pierwszokomunijność niewidoczna
poleciałabym bardzofajnym skojarzeniem Jasnej

bukiet konwalii
zmięty w spoconej dłoni
i znowu kosz


wtedy masz wymiętoszenie kwiatów ze zdenerwowania albo przejęcia. masz zmięcie go póxniejw gniewie lub żalu, ciśnięcie do kosza i masz odkryty powód tej sytuacji, jako kosza danie

czułki :)
Bardzo mi się podoba Twoja wersja - dla uniknięcia niezdyscyplinowania mogłoby być:

bukiet konwalii
zmięty w spoconej dłoni
kosz zaliczony

też oddaje ten sam sens - ale chyba to jest jednak zbyt swobodne sformułowanie - jak myślisz? Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @bazyl_prost @bazyl_prost miło mi bardzo,  Będe Wam publikować moje teksty (utworem ze skromności nie nazwę) bardzo ciekawym doświadczeniem jest poznać jak czytelnik reaguje, jak rozumie itd  bardzo dziękuje za odpowiedź @Berenika97 Dziękuje pięknie 
    • @Myszolak napracowałaś się .
    • @FaLcorN   cóż :) to tylko świadczy o Tobie ….   ( kiss )…
    • @A.Between Trochę się jeszcze pobawiłam z twoim wierszem i podzielę się moimi przemyśleniami :)   "Doskonale wiem — to nie jest gra" - podmiot traktuję relacje poważnie, nie chcę się bawić/kręcić/grać na czyichś uczuciach "lecz dreszcz, co w słowie zapomina ciała" - na początku przyszła mi do głowy nieśmiałość, która sprawia, że traci się kontrolę nad ciałem, jednak biorąc pod uwagę cały wiersz, powiedziałabym, że podmiot mówi słowa, które nie do końca jest pewny czy czuję.    "ta cienka nić, co zamiast „tak” pisze: „zobaczmy, co by było, gdyby chciała”" -  podmiot decyduje się nie wyznawać (pochopnie) uczuć, chce jedynie zwizualizować sobie, co by było gdyby tak się jednak stało i druga osoba by to odwzajemniła.   "Między literą a oddechem — żar, - słowa są żywe, romantyczne, zdają się płonąć z emocji, lecz w głowie chłód jak port bez statków; - podmiot nie czuję tak naprawdę tego co mówi, dopamina składa podpis w snach, - uczucia są obecne tylko w marzeniach/wyobrażeniach, rozsądek stawia pieczęć świadków." - rozum wie, że w rzeczywistości uczucia nie mają miejsca, stawienie pieczęć świadków może oznaczać konfrontowanie się z argumentami za tym, że uczucia nie ma.   "Może się spotkamy — i to nic, tylko powietrze między zdaniami pęknie; może się okaże: brak nam liczb do równania, które w listach mięknie." - tutaj przyszła mi na myśl...relacja na odległość?, lub relacja która po prostu nie do końca rozwija się w realu? obawa przed tym, że gdy dwie osoby się spotkają, nie będzie wcale iskry.    Dodatkowo te dwie zwrotki mogą właśnie stanowić tą "wizualizacje" o której wcześniej wspomniałam.   "Więc piszmy — póki trwa ten stan, ten bezpiecznik w spojrzeń alfabecie;" - to by się zgadzało z moją poprzednią myślą o relacji na odległość, spojrzenia w alfabecie = wiadomości, które mogą być bezpieczną deklaracją uczuć i nie widać przez nie fałszu, "spojrzenia" sugerują coś subtelnego, czyli raczej i tak małe gesty/słowa, nie wielkie wyznania "bo czas jak wiatr zmienia plan", - upływ czasu ma wpływ na to jak potoczy się relacja, może chodzić o uczucia osoby o której jest mowa w wierszu, że może stracić zainteresowanie "a praca zamyka okno w człowieku-secie." - tutaj miałam największy problem, człowiek-set, set - z ang. zestaw, komplet, zbiór...może chodzi o to, że realna praca/obowiązki sprawiają, że człowiek dystansuje się od swoich emocji i to znowu może być o osobie o której mowa w wierszu, podmiot odczuwa niepokój, że nim się określi, osoba będzie już pochłonięta czymś innym   "Już czuję: przyjdzie cięższy dzień, gdy zegar stanie się sumieniem," - ta metafora może oznaczać upływający czas który ma przeważający wpływ na potoczenie się relacji "a prowincjonalny życia cień nazwie mnie swoim imieniem." - brak odważenia i decyzji wpłynie na podmiot w taki sposób, że pozostanie w miejscu, podda się swoim ograniczeniom, nie zaryzykuję. W rezultacie pojawi się żal i smutek.   W znaczeniu flauty którą przytoczyłeś/aś, nasuwa mi się na myśl, że podmiot szuka jakichś dowodów na to, że jego uczucie jest prawdziwe, że może są jakieś podstawy, by sądzić, że coś jednak iskrzy. Rozum/rozsądek ciągle podważa emocje, boi się, że to tak naprawdę nic. No i cały ten niepokój jeszcze potęguje obawa, że ten stan zastanawiania się czy to prawdziwie, czy nie, będzie trwał na tyle długo, że okazja do ewentualnego pogłębienia relacji minie - co dodatkowo jeszcze można podciągnąć pod to przerażenie żeglarzy.     Bardzo przyjemne do "rozgryzania" metafory :), ciekawe czy choć trochę trafiłam w twoją intencję :) Mam nadzieję, że moja interpretacja brzmi w miarę spójnie.   Pozdrawiam :)    
    • @KOBIETA Będę płakał całą noc.. że już wolny od Twych żądz. ;)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...