Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Siądź z wrogiem
którego nie masz
twarzą w twarz
- kiedy mnie będzie już brak
wspomnij mnie
przez chwilkę jedną
i pożegnaj bezczelnie

a dopóki jestem
dopóki trwam przy tobie
- okłamuj mnie!

Odejdźcie pod rękę
wzdłuż łąk i lasów
- kiedy mnie już zabraknie
zróbcie sobie miejsce...
podzielcie się... rozkoszą

a dopóki jestem
dopóki trwam przy tobie
- oszukuj mnie!

Dziel się sercem swoim
jakżeś to ze mną czyniła
- kiedy mnie już nie będzie
zjednaj sobie wroga
na wieczną pociechę

a mnie wspominaj bezczelnie
choć ciężkie dni będą,
bo przecież trwać będę, bo przecież będę!

(15.01.2002r.)(dla Marty F.)

Opublikowano

zwrociły moją uwage pierwse dwa wersy... sa chyba najciekawsze..
Pozdawiam_Agata

mhmm w sumie to może wydaje się to nierealne.. te dwa wersy..
dla kogoś jedna osoba może być przyjacielem a dla kogoś innego wrogiem.. i właśnie to miałam na myśli.. :)
[sub]Tekst był edytowany przez mar_tula joppulkowa dnia 01-06-2004 22:09.[/sub]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...