Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wolność przychodzi, kiedy człowiek rozumie konieczność wszystkich zdarzeń, kiedy przyjmuje wszystko takim, jakim jest.
czy wyobrażasz sobie, żeby wszystko w świecie szło przez przypadek, w takim razie i twoje istnienie na tym świecie jest niczym innym, jak tylko przypadkiem, więc żadnego sensu twoje życie nie ma i mieć nie może, gdyż jest tylko zbiorem przypadków. więc robię wniosek, jesteś wolny, nie musisz siebie pytać kim jesteś i jaki sens ma twoje istnienie, jesteś przypadkiem jak i wszystko wokół :)
a może przeznaczeniem wszechświata i jest przypadek.
też raniej myślałem, że przeznaczenie jest niemożliwe, bo jeśli byłoby, to mógłbym położyć się, a wszystko stałoby się według przeznaczenia, dziś myślę inaczej. nic nie idzie tak sobie, wszystko ma swoje przyczyny i skutki, podąża w jakimś kierunku i ma granice, jak rzeka płynie w swoim korycie. a czy ryba czy jaki śmieć w tej rzece zawiruje, przepłynie bliżej przeciwległego brzegu, to nie zmienia faktu, że niesie je rzeka. Dokąd niesie?
w niebyt, w nicość.. wszystko tam odejdzie, jedynie dusza może wysiąść na brzeg rzeki i patrzeć za jej biegiem :)
gdyby wszystko działo się według przypadku, to zawsze byłaby możliwość, żeby ktoś według przypadku mógł żyć wiecznie, byś bezgranicznie silnym, lub mieć skrzydła i fruwać. jednak jest coś, co przyczynia się, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest równe zeru. tak jak i nie myślę, że wszechświat był stworzony przypadkowo przez ewolucję, wszystko ma jakąś więź, tylko jaką? kto wie.. :)

wesołych świąt :)

  • Odpowiedzi 160
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zapraszam do lektury pism Arystolelesa i Tomasza z Akwinu - tam wszystko znajdziemy na temat wolnosci (wolnej woli) przeznaczenia i opatrznosci Boga w oparciu o racjonalizm. Tomizm to najwieksza podwalina religii chrzescijanskiej. Sam Jan Pawel II-gi byl tego kontynuatorem.

Najbardziej chyba widac to w etyce. Bog nie zabiera nam wolnosci a ja wzmacnia. Wonosc woli - wola ma taka zdolnosc, ze nie podlega ona koniecznosci dzialania zdeterminowanego przez silniejszy motyw lub prawa przyrody, ale determinuje sie sama, ma moc autodeterminacji (samookreslenia). Przeciez dzieki woli czlowiek moze sie oprzec popedom i instynktom. Zabierajac wolna wole zabijasz czlowieka. Przeznacznie to kit na kolkach :) Opatrznosc Boga to zupelnie cos innego.


Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Nie nie mogę powiedzieć Titanci zatonął od tak, głupie przypadki.
A szatan (ktory w praktyce neiistnieje a jest tylko zparzeczeniem woli Bożej) może nim się Bóg psłużyuł by dac lekcję Pokory.
Mówice że Nowy Bóg jest inny. Ale Jezus i jego uczniowie nie odrzucili Starego Testamentu, a wieża Babel --> może też rtak być że poprzez przypadkowe błedy Bóg uczy pokory
Czyż nie?

Opublikowano

Przeczytajcie sobie, co inni o tym myślą!



CZY WIERZYCIE W PRZEZNACZENIE?






Mam wrażenie, że każdy ma swoje przeznaczenie. Bardzo często byłam tam gdzie coś się działo. W 1989 roku z synem weszliśmy do apteki - była spora kolejka. Pani, która stała przede mną powiedziała, że ten pan przy oknie jest za nią. Gdy przyszła kolej na niego, podszedł stanął w kolejce i zaczął osuwać się na mnie. Usłyszałam tylko " kieszeń, nitro" - powiedziałam synowi żeby zobaczył w płaszczu czy są jakieś pastylki - były, więc je podałam. Było sporo ludzi no i personel apteki, nikt jednak mi nie pomógł. Dopiero jak głośno krzyknęłam "wezwijcie pogotowie" to się ruszyli - podali krzesło i posadziliśmy tego pana. Wzięłam dziecko za rękę i wyszłam. Po chwili usłyszałam odgłos jadącej karetki. Innym razem, gdy leżałam na oddziale rehabilitacji w szpitalu, przywieźli do nas do pokoju kobietę - miała problemy z oddychaniem. Leżała na łóżku po przekątnej, sama nie rozumiem, dlaczego cały czas ją obserwowałam. W pewnej chwili zauważyłam, że kołdra się nie unosi - tak jak się unosiła przy ciężkim oddychaniu. Podeszłam i zobaczyłam, że faktycznie nie oddycha - włożyłam rękę pod plecy i podniosłam górną część ciała do pionu - wtedy zakasłała i coś wypluła. Gdy zawołałam lekarza podłączyli ją pod tlen i zawieźli na oddział intensywnej opieki. Następnego dnia jej siostra podziękowała mi, a lekarka spytała się, dlaczego tak zrobiłam, ja odpowiedziałam "nie wiem", bo tak było. Dowiedziałam się, że to uratowało tej pani życie. W 1996 roku miałam usuwany woreczek żółciowy. Przez ponad rok walczyłam z bólem - podobny ból przechodziła teściowa. Zawiozłam ją do szpitala gdzie już na następny dzień miała operację - jak powiedział lekarz uratowałam teściowej życie, bo na samym początku operacji woreczek pękł. Zawsze dobrze rozumiałam ludzi chorych, może, dlatego że dziesiątki razy bywałam w szpitalach i dosyć się napatrzyłam na cierpienie i ból. Cały czas wmawiałam sobie, że moje cierpienie jest niczym - do cierpienia innych. Może właśnie myślenie, że moim przeznaczeniem jest pomagać innym pozwoliło mi przetrwać to, co sama w życiu przeszłam.


danuta (08:38)



A tutaj niżej komentarze.

Danusiu, przeczytałam Twojego bloga od początku i z ...

... czystym sumieniem stwierdzam że jesteś cudowną, wrażliwą kobietą, wiele w życiu przeszłaś i ciągle uczysz się czegoś nowego, ja kiedyś bardzo bym chciała być taka jak ...
~Magdulka89 2006-07-03 10:10

Bardzo dziękuję Madziu. Mimo wszysko, nie życzę Ci tego. ...

... Nie jest to lekkie życie. Miłego dnia.
~danuta 2006-07-03 13:27

ja osobiscie wierze w przeznaczenie, ale wole je nazywac ...

... Bożym planem wzgledem nas. pozdrawiam ;-)
~kama 2006-07-03 10:14

Tak Kamo, to jest Boży plan. Dlatego godzę się z moim ...

... życiem, takim jakie mam. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 13:29

Ja również wierzę w przeznaczenie,lecz takie,które ...

... pozostawia nam wybór.Coś w rodzaju drzewa z gałęziami.Zależnie od tego,co zrobię,idę wyżej,a coś innego mija bezpowrotnie,bo wybrałam inną gałąź.To drzewo oczywiście ...
~Czarodziejka 2006-07-03 10:29

Czarodziejko, to jest jak wybór drogi, którą idziemy. Czy ...

... wybierasz - krótką a wyboistą, czy długą a prostą. Dziekuję za gratulacje:))) Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 13:32

Ja nigdy nie miałam takiej sutuacji jak Pani. To musi być ...

... cudowne uczucie, jak wie się, że uratowało się komus życie :)
~agaaparatka 2006-07-03 11:22

Agnieszko, nie wiem jak to uczucie nazwać. Może, wykonanie ...

... tego co powinnam. Dopiero po później dochodzi do mnie, że uratowałam kogoś. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 13:37

Wierzę w przeznaczenie, wierzę również w to, że każdy z ...

... nas ma jakąś pisaną drogę. Zastanawiam się, że niektórzy ludzie wychodzą cało z beznadziejnych sytuacji. Cztery lata temu mieliśmy wypadek samochodowy. Samochód ...
~Lotka. 2006-07-03 11:41

Droga Lotko, podoba mi się porównanie naszego życia do ...

... książki. Tam jest już wcześniej wszystko napisane.Pewnie i tak jest z naszym życiem. Pozdrawiam bardzo serdecznie
~danuta 2006-07-03 13:44

Danusiu ja wierze w przeznaczenie. Ty tam miałaś w tym ...

... momencie być. Zrobiłaś to co chciało przeznaczenie. pozdrawiam:)
~Agata 2006-07-03 13:43

Być może Agatko, że tak właśnie było. Miłego dnia życzę.


~danuta 2006-07-03 13:46

Danusiu ja też bardzo czesto lezałam w szpitalu i też się ...

... na patrzyłam na ludzkie nieszczescie. Co prawda nigdy nie uratowałam nikomu życia, ale cieszyło mnie to, ze mimo, że jestem na wóżku potrofie sobie poradzić ...
[email protected] 14:02

Zosiu, ja choć nie jestem na wózku, nie wszystko mogę ...

... zrobić przy sobie. Pytasz się czy to ma sens - ma, bo masz męża i dzieci. Dla nich żyjesz, jesteś im potrzebna. Miłego dnia i lepszego nastroju życzę.
~danuta 2006-07-03 14:44

Danusiu!!!!!!!!!!!!!!!! Bo Ty jesteś najzwyczajniej ...

... Aniołem który chodzi po tej ziemi żeby ratowac ludzi i im pomagać. Z tak ogromnym sercem, które mam wrażenie, że jest większe od Ciebie samej trudno i cięzko się ...
~Aleksandra 2006-07-03 16:54

Olu, ja również uważam, że każdy z nas ma jakieś zadanie ...

... do wykonania, tu na ziemi. Napisałaś takie rzeczy o mnie, że nie wiem co odpisać. Pozdrawiam Cię bardzo ciepło.
~danuta 2006-07-03 20:42

Danusiu własnie dlatego tak rozumiesz innych chorych , bo ...

... sama przeszłaś juz tyle ,że nie jedna osoba by się załamała, a ty masz w sobie tyle pogody ducha i swoim optymizmem obdarowujesz jeszcze innych . Pozdrawiam s ...
[email protected] 17:21

Basiu, przychodzą i u mnie takie chwile, że się załamuję. ...

... Pomaganie innym, daje mi dodatkową siłę. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 20:45

to bardzo piękne co napisałaś, że Twoim przeznaczeniem ...

... jest pomaganie innym...oby było więcej takich ludzi...
[email protected] 2006-07-03 17:40

Izabelko, są tacy ludzie. Wielu spotkałam na swojej ...

... drodze. Myślą podobnie jak ja, że większą radością jest dawać niż brać. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 20:48

Jest Pani bohaterką! Oby więcej takich ludzi na świecie! ...

... Panuje teraz straszna znieczulica, ludzie zostają napadnięci na ulicy, a nikt nie chce im pomóc, ktoś zemdleje to mówią że pijak i omijają z daleka... Ciężkie ...
amisu88 2006-07-03 18:09

Agatko, jest teraz wielka znieczulica, nad czym ogromnie ...

... boleję. Nie jestem sama, jest na prawdę dużo ludzi podobnych do mnie. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 20:51

Ja nie wiem czy wierzę w przeznaczenie, ale na pewno ...

... wierze w przeczucia. Miewam je często, bardzo często , ale zawsze gdy coś złego ma spotkac kogoś z nas. I zawsze to sie sprawdza.
~mak 2006-07-03 20:19

dopisze jeszcze. bardzo tego nie lubię i wolałabym tego ...

... nie mieć :(
~mak 2006-07-03 20:20

Maczku, tego już nie zmienisz. Pozdrawiam cieplutko.


~danuta 2007-02-07 18:59

Maczku, przeczucie jest czymś ważnym. Na pewno miałaś je i ...

... w dobrych momentach. Zapamiętałaś tylko te złe. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-03 20:55

twój blog zrobił na mnie ogromne wrażenie. pozdrawiem....A ...

... przeznaczenie dotyczy kazdego z nas
[email protected] 23:02

Mam nadzieję, że pozytywne. Pozdrawiam serdecznie.


~danuta 2006-07-04 13:55

To dobrze, że na drodze Tych wszystkich ludzi postawił Cię ...

... los Danuśko. To było Twoje i ich przeznaczenie. To wspaniałe, że mogłaś im pomóc i uratować. Czy wierzę w przeznaczenie, nie wiem....może i tak, ale w ...
~Mileda 2006-07-04 07:21

Droga przyjaciółko. Być może tak było jak napisałaś. ...

... Cieszę się, że mogłam komuś pomóc. Pozdrawiam cieplutko.
~danuta 2006-07-04 13:57

Zawsze uważałam że nas los jest zaprogramowany jako plan ...

... ,a my tylko dodajemy treść i sens , czyli całokształt naszego życia :)
~grażyna 2006-07-04 19:36

Zgadzam się z Tobą Grażynko. Każdy ma swój los gdzieś ...

... zapisany. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-04 22:57

Jesteś nie tylko wrażliwą kobietą , ale przede wszystkim ...

... bardzo odważną. Ważne żeby być w odpowiedniej godzinie w danym miejscu , ale jeszcze trzeba mieć odwagę reagować. Ty masz to w sobie .Pa kochana.
~FRIDA 2006-07-04 20:42

Mireczko, ja nie wiem czy to była odwaga. To raczej był ...

... jakiś odruch, który podpowiedział co mam robić. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-04 22:59

Danusiu jesteś wspaniałą osobą. Mimo że sama chorujesz ...

... pomagasz innym. Jesteś po prostu aniołem:))) Miłego wieczorku.
~Mirka 2006-07-04 21:14

Może właśnie dlatego, że jestem chora tak reaguję Również ...

... życzę miłego wieczoru.
~danuta 2006-07-04 23:01

Jesteś za skromna. Od kiedy tu przychodzę widzę jaka ...

... jesteś. To mi się w Tobie podoba:))))))))))
~Mirka 2006-07-07 17:43

Nie wiem Mireczko co mam na to odpowiedzieć:))))) ...

... Pozdrawiam ciepło.
~danuta 2006-07-07 18:23

Rozumiem Cię! Fajny blogas...Ciekawie pisesz...Dodam adres ...

... twojego bloga do mojej blogowni!
~Weronika 2006-07-04 22:22

Witam Cie Weroniko na moim blogu. Pozdrawiam serdecznie.


~danuta 2006-07-04 23:03

Jestes po prostu ANIOŁKIEM w ludzkiej skórze :*:*:*:*


~Rybka 2006-07-04 22:30

Moja Rybko, kochana jesteś. Całuję i mocno przytulam:))))


~danuta 2006-07-04 23:04

Danusiu...jestes niesamowita. Ja osobiscie nie wierzę w ...

... przypadki, ale właśnie w przeznaczenie...
~ajwona 2006-07-05 02:15

Ja również bym tak to nazwała. Muszę przyznać, że miałam ...

... więcej takich sytuacji. Pozdrawiam serdecznie.
~danuta 2006-07-05 09:41

Zgadzam się z wieloma osobami, które wpisały się przede ...

... mną.....i uważam, że każdy ma swoje przeznaczenie i wyznaczony cel...Tobie przypadło pomaganie innym i doskonale sobie z tym radzisz.Cieszę się tym badziej, że ...
~siostra Bożena ...2006-07-05 02:53

Siostrzyczko, znasz mnie dobrze. Wiesz jakie miałam i mam ...

... życie. Cieszę się, że tak o mnie myślisz:))) Pozdrawiam o mocno całuję.
~danuta 2006-07-05 09:45

Witam! Przeznaczenie zawsze istnieje... Ważne jest to , że ...

... są osoby które są "cichymi przyjaciołmi" takimi aniołami co są zawsze blizko nas... Chociaż mam tylko 14 lat (dopiero w sierpniu kończone) sama bardzo często ...
~Arinvir 2006-07-06 11:59

Tak, jestem przekonana o tym, że jest bardzo dużo takich ...

... "aniołów". Miłego dnia życzę.
~danuta 2006-07-06 13:23

Ja wierzę w przeznaczenie...wierze że On jest mi ...

... przezznaczony...wierze w gwiazdy i los w nich zapisany...I tak samo uwielbiam delfiny..:)piękny blog...pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie w wolnej chwili... ...
~Agnes>>ht...2006-07-06 12:15

Opublikowano

Nie ma czegos takiego jak "Nowy Bog" Pnie Adolfie - to bzdura totalna. Chrystus jest nowym przeslaniem, nowa jakoscia wiary, ktora zrywa z wizerunkiem starotestamentowego, mciwego, bezwzglednego, przestajacego na wojny Boga. To ciagle ten sam BOG! Prosze o tym pamietac. Chrystus nie odcina sie od tamtych wydarzen lecz zachowuje pamiec. Chrzescijanstwo pokazuje, ze Bog "idzie do przodu" wraz z czlowiekiem, ze sie uczy, ze Bog zbliza sie do czlowieka, ze Bog nie jest juz tylko panem i wladca ale i jest przyjacielem. Bog mowi, ze wszystko sie staje i On sie staje i czlowiek sie staje. To wyraznie przeslanie, ze wlasciwe zycie dopiero nas czeka - gdzie tam. Zycie dla prawdziwego chrzescijanina winno byc traktowane jak "droga", ktora idziemy - nie powinnismy gromadzic dobr, ktore i tak rozpadna sie pod wplywem czasu. Bog wyraznie mowi, ze nasze dusze nie sa z tego swiata. To nie "Nowy Bog" to ciagle ten sam, Bog ktory tylko nieco bardziej sie do nas zblizyl.

Sprawa kolejna - Szatan istnieje. Religia katolicka doskonale podkresla, by o tym nie zapominac. Szatan to nie rogaty potwor z ognistym ogonem i widlami lecz wszystko czemu oddajesz czesc (co stawiasz wyzej od Boga) - np. pieniadze, telewizja, kariera, samochody, kobiety, takze nalogi roznego typu itd. Szatanem jest to co zniewala czlowieka co zakrywa mu oczy. Wszystko to co wystepuje przeciw niemu. Wszystko to co zabija wolna wole. Tak - czesto tego nie widac.


Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Przeczucia i proroctwa i opatrznosc Boza to zupenie cos innego Pani Lilio niz przeznaczenie. "Przeznaczenie" krzyczy: "tak sie stanie i koniec, czy tego chcesz czy nie baranie!". Przystajac na przeznaczenie zabijamy swoja wolnosc i zaprzeczamy swojemu istnieniu, a w dodatku smiejemy sie z Boga. Przeznaczenie to kit na kolkach, bo jestem wolnym czlowiekiem. Prosta sprawa. W proroctwa, przeczucia i opatrznosc Boga wierze - nigdy nie uwierze w Przeznaczenie!


Pozdrawiam


Wojtek


p,s.


wrozbiartwo, tarot, wierzenia ludowe typu zbite lustro - to panteizm nic innego...

Opublikowano

A może przeczytajmy to i zmienimy swoje zdanie.




PRZEZNACZENIE




Starożytni Grecy opowiadali legendę o Syzyfie. Mówili, że przewyższał innych mądrością i pomysłowością, ale był również chytry i przebiegły. Ten mityczny założyciel Koryntu nie chciał pogodzić się ze swoim losem — śmiercią, która ścigała go, ponieważ zdradził ludziom sekret najwyższego boga Dzeusa. I chociaż Syzyfowi się udało — co jest wprost niewiarygodne — dwukrotnie wyswobodzić się z mocy śmierci, i tak go ona w końcu dopadła.

Grecki mit jednak ma ciąg dalszy, dowiadujemy się, że w królestwie zmarłych, ku przestrodze innych, został w szczególny sposób ukarany. A to tylko dlatego, że w ziemskim życiu miał chęć uwolnić się od przestrzegania wielu przepisów wydanych przez olimpijskich bogów. Aby jego zachowanie nie deprawowało innych ludzi, wiecznie musiał wtaczać ogromny głaz na wysoką górę, który jednak zawsze, tuż przed szczytem, wymykał mu się z rąk i cały trud szedł na marne, musiał bowiem zaczynać od nowa. Z mitu tego pochodzi nie tylko znane powiedzenie — syzyfowa praca, Grecy chcieli również powiedzieć, że losu nie można bezkarnie uniknąć. Z losem koniecznie trzeba się pogodzić, bo w przeciwnym razie ściągniemy na siebie jeszcze coś gorszego.

Z doświadczenia wiemy, że ten stary pogląd jeszcze nie umarł. Jakże wielu ludzi nadal tak uważa. Ktoś powie — oczywiście całkiem poważnie: „Los tak chciał”. Inny westchnie i doda: „Co się ma stać i tak się stanie”. A jeśli kogoś spotka jakaś nieprzyjemna rzecz, ludzie od razu skomentują: „Tak mu było sądzone”.

Są jednak ludzie, którzy się nigdy tym problemem poważnie nie zajmują. Żyją takim życiem, jakie im niesie czas. Być może jednak tylko dopóty, dopóki nie przeżyją jakiegoś ciężkiego życiowego wstrząsu, bo wtedy, zazwyczaj, zaczynają się zastanawiać nad tym najważniejszym ludzkim problemem: Jaką wartość ma życie?

Z kwestią tą wiąże się także wiele innych pytań, które często nurtują również człowieka wierzącego: Czy Bóg już we wieczności nie zadecydował o naszym przeznaczeniu, czy życie niektórych ludzi ma jakąś wartość, a innych nie? Czy istnieje jakiś sposób — dla mnie jako chrześcijanina — na to, by stanowić o swoim losie?

Temat o przyszłych losach jest bardzo rozległy, dlatego też nie ma możliwości, by w jednym artykule dać odpowiedź na wszystkie pytania. Z pomocą Pisma Świętego chcę znaleźć odpowiedź na pytania dotyczące wiecznego losu. Pominiemy jednak sprawę ukierunkowywania biegu życia. Naszą uwagę skupimy nie na samym życiu, ale na nagrodzie za to, jak żyliśmy, chociaż te dwa tematy są ściśle ze sobą związane.

CZEGO BIBLIA UCZY O WIECZNYM PRZEZNACZENIU?

Czy jest już z góry ustalone, jaka czeka mnie nagroda, gdy moje życie dobiegnie kresu? Przypatrzmy się najpierw w jakim sensie i w odniesieniu do czego Pismo Święte mówi o predestynacji, czyli przeznaczeniu. Apostoł Paweł napisał: „Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a on żeby był pierworodnym pośród wielu braci” RZYM. 8,29. Tymi słowami pociesza on tych, którzy mają trudności i przypomina, że to właśnie one przywodzą nas do podobieństwa Syna Bożego. Trudności nie zależą od humoru Boga, ale są środkiem, który pomaga nam spełnić ten wieczny Boży zamysł względem nas — pragnienie, byśmy stali się podobnymi do najstarszego Brata, Jezusa.

Boże przeznaczenie (inaczej predestynacja) wymaga, aby wszyscy, którzy słyszeli poselstwo ewangelii, dorastali „do wymiarów pełni Chrystusowej” EFEZ. 4,13. Przeznaczenie w żaden tajemniczy sposób nie rządzi postępowaniem człowieka, ono go jedynie informuje o niezmiennym Bożym postanowieniu. Pan Jezus mówił o tym wprost w przypowieści o uczcie weselnej (zob. MAT. 22,11-14). Przeznaczenie można przyrównać do królewskiego zarządzenia — ten, kto nie ma weselnej szaty, nie może uczestniczyć w uczcie.

W przeznaczeniu nie jest ukryta jakaś tajemna siła, która by niespostrzeżenie i wbrew woli człowieka urzeczywistniała w nim Boże postanowienie. Przeznaczenie jest celem, który mają dopiąć ludzie wezwani, dzięki ewangelii, na weselną ucztę Baranka. Z tego faktu jasno wynika, że nie jesteśmy zbawieni, ponieważ zostaliśmy powołani, ale wyłącznie dlatego, że przyoblekliśmy szaty sprawiedliwości Chrystusa. Nie jesteśmy zbawieni dlatego, że nazywamy się chrześcijanami i przynależymy do Kościoła, ale dlatego, że jesteśmy podobni do Jezusa Chrystusa, który jest naszym bratem.

CZY KAŻDY MOŻE BYĆ ZBAWIONY?

Z wiecznym przeznaczeniem ściśle wiąże się pytanie dotyczące zbawienia — czy ktokolwiek jest pozbawiony prawa do zbawienia. Pominiemy tutaj takie wyjątkowe sytuacje, kiedy poszczególne jednostki nie są zdolne same podjąć decyzji co do zbawienia (małe dzieci, ludzie psychicznie chorzy, itp.). Zaufajmy Bożej sprawiedliwości, na pewno zostaną wzięte pod uwagę okoliczności, które uniemożliwiły podjęcie decyzji. Te wyjątkowe przypadki nie dotyczą jednak całej ludzkości. O zbawieniu całego rodzaju ludzkiego czytamy w Biblii w wielu miejscach:

1. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” JAN 3,16.
2. „Objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi” TYT. 2,11.
3. „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego” JAN 1,12.

Na podstawie tych wypowiedzi Pisma Świętego oczywiste jest, że Bóg daje każdemu człowiekowi moc do osiągnięcia tego wzniosłego celu — podobieństwa do Jezusa Chrystusa. We wszystkich tych wersetach jest mowa o tych, którzy zostali zapoznani z ewangelią i jasne jest, że ich życie zostanie ocenione według tego, jak odnieśli się do światła ewangelii.

W kwestii zbawienia kryterium Pana życia i śmierci jest jasne. Jest to dekalog, ogłoszony w formie pisemnej czy też oznajmiony przez głos sumienia. W formie pisemnej Bóg nadał go Izraelitom. Ponieważ jednak wiedział, że nie każdy będzie miał możliwość zetknięcia się z ewangelią, która ma wpływ na kształtowanie w człowieku podobieństwa Jezusa, wyposażył ludzi w czuły instrument — sumienie. Dlatego sumienie jest pomocne zwłaszcza dla tych, którzy nie mieli możliwości zetknięcia się z poselstwem prawdy. Jednakże wszyscy odkupieni bezwarunkowo muszą mieć podobieństwo do Zbawiciela — Jezusa Chrystusa.

Nigdy jednak nie możemy zapominać o ogromnym przywileju, jaki mają ci, którzy z łaski Bożej doszli do najwyższego poznania dzięki ewangelii: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” 2 KOR. 3,18.

Na pytanie, czy ktoś został pozbawiony prawa do zbawienia, odpowiedź jest jednoznaczna: nikt. Wszyscy mają możliwość bycia zbawionymi. Świadczy to o Bożej sprawiedliwości i Jego miłości do człowieka.

CZY CZŁOWIEK JEST KOWALEM SWEGO LOSU?

Następną ważną sprawą, jaka wynika z biblijnej nauki o przeznaczeniu, jest stwierdzenie, że każdy człowiek sam, osobiście, według własnej i nieprzymuszonej woli, decyduje o drodze życia. A ponieważ każdy podejmuje tę decyzję w innych okolicznościach, wydaje się więc słuszny wniosek, że taki wybór jest następstwem naturalnych okoliczności. Ktoś mógłby to nazwać jedyną możliwością. Abyśmy jednak tego tak nie zrozumieli, zwróćmy uwagę na dwa przykłady.

W Biblii mamy opis wydarzeń z życia dwóch kobiet, z których jedna nazywała się Orpa, a druga Rut. Obie wzrastały w pogańskim środowisku, ponieważ były Moabitkami i obie miały wierzących mężów, których straciły i obie zostały uwolnione od wszelkich zobowiązań wobec swej teściowej Noemi. Moglibyśmy powiedzieć, że życiowe losy obydwóch były identyczne. Jednak decyzje co do zbawienia, jakie podjęły, były krańcowo odmienne. Orpa opuszcza Noemi i wraca do swego pogańskiego ludu i kultu pogańskich bogów, a tymczasem Rut dokonuje całkiem innego wyboru. Pozostaje z Noemi. A ponieważ Bóg chciał pokazać, że była to jej zupełnie dobrowolna decyzja, został odnotowany i ten fakt, że Noemi nakłaniała swą synową do tego, by także odeszła. Ona jednak odpowiedziała: „Nie nalegaj na mnie, abym cię opuściła i odeszła od ciebie; albowiem dokąd ty pójdziesz i ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz i ja zamieszkam; lud twój — lud mój, a Bóg twój — Bóg mój” RUT 1,16.

Dwie identyczne sytuacje i okoliczności, a jednak różne postanowienia, podobnie jak i w następnym przykładzie. Z Jezusem było ukrzyżowanych również dwóch łotrów. Obaj żyli w strasznym grzechu, który wycisnął na nich swoje trwałe piętno. Obaj słusznie, zgodnie z prawem, zasłużyli na surową karę. Obaj w życiu swym urągali Bogu, i do momentu spotkania się z Jezusem postępowali jednakowo. Dopiero na Golgocie jeden z nich zaczął analizować swe życie i porównał je z życiem Jezusa. Zrozumiał, że Jezus jest niewinny, pozwolił na to, by Jego świętość przemówiła do niego i zatęsknił za zbawieniem. Dlatego Chrystus mógł go zapewnić, że będą razem w raju. I tym razem dwóch mężczyzn znajduje się w tej samej sytuacji, a jednak każdy z nich podejmuje inną decyzję. [w górę]

Wynika z tego wniosek, że człowiek sam i dobrowolnie podejmuje decyzję. Okoliczności jedynie dopomagają nam do tego, byśmy uświadomili sobie swoją sytuację. Czasami człowiek podejmuje ostateczną decyzję dopiero na samym końcu, po powzięciu wcześniej wielu „małych” postanowień, kiedy indziej do podjęcia stanowczego kroku Bóg doprowadza go kierując do niego gorący apel. Okoliczności są ważne, ale nie decydujące. Nasza decyzja nie zależy więc od nich, ale od tego, jak zareaguje serce na wezwanie Boże.

CZŁOWIEK PODEJMUJE DECYZJĘ, PONIEWAŻ BÓG WZYWA

Chociaż sami dokonujemy wyboru, możemy jednak to uczynić dopiero wtedy, gdy Bóg nas do tego wezwie, ale nigdy nie odkładajmy tej decyzji na przyszłość. Wszyscy żyjemy w atmosferze Bożej miłości. Stale nią oddychamy. Są jednak pewne momenty, kiedy Bóg w szczególny sposób dociera do danej osoby. Jeśli tak się zdarzy, wtedy obowiązkiem każdego człowieka jest odpowiedzieć tak jak młody Samuel, który rzekł: „Mów, Panie, bo sługa twój słucha” 1 SAM. 3,9. W innym miejscu Pismo Święte apeluje: „Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych” HEBR. 3,15. Nie zagłuszaj w sobie tego cichego głosu, który cię woła: „Pójdź i naśladuj mnie”. Nie sprzeciwiaj się, kiedy cię wzywa, abyś złożył swe grzechy u stóp Zbawiciela i został oczyszczony Jego krwią. Przecież nie wiesz, kiedy ponownie cię wezwie. Bardzo niebezpieczne jest odrzucenie Bożego wezwania. Duch Boży nie tylko przekonuje nas o grzechu i przyprowadza do Jezusa, lecz daje także moc, abyśmy mogli się stać dziećmi Bożymi.

Odrzucenie Ducha Świętego jest równoznaczne z odrzuceniem szaty weselnej. Jeśli uważasz, że w przeszłości nie odpowiedziałeś na Boże wezwanie, nie wpadaj w rozpacz. Bóg powraca do człowieka i wciąż go poszukuje. „Oto Bóg czyni to wszystko z człowiekiem dwa razy, trzy razy, aby wywieść jego duszę z grobu, oświecić światłem żyjących” JOB 33,19-20. Nie dopuszczaj do siebie myśli, że Bóg już nie chce cię przyjąć. Wzmocnij się i chwyć się oręża wiary. Pamiętaj, że Bóg „trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi, ludom ogłosi prawo” IZAJ. 42,3.

Opublikowano

Tak Pani Lilio.

Pierwsze pytanie - jesli moge wiedziec, skad ten artykul pochodzi i kto jest jego autorem.
Wyczuwam tu jezyk osoby uduchowionej, typowy dla kazan koscielnych. Brakuje mi refleksji filozoficznych, ktore pozwolilyby spojrzec na wszystko w sposob racjonalny i wytlumaczyc sprawe nie tylko wierzacym ale i ateistom czy agnostykom. Nie do kazdego mozna przemowic, patrzac przez pryzmat wiary. Czasem wrecz jest zupelnie odwrotnie.

Rzecz oczywista - jesli jestes wyznawca religii mistycznych typu (buddyzm, hinduizm, dzinizm itd.) wowczas wierzysz w owe przeznaczenie, jest to jasne jak slonce. Jesli natomiast jestes chrzescijaninem to... sprawa jest troche bardziej skaplikowana. Sprobuje na to spojrzec bardziej filozoficznie niz w powyzszym artykule. Warto zaczac od wyjasnienia wyobrazen ludzkich o Bogu - to rzecz podstawowa i w zasadzie determinje wszystko to co myslimy o przeznaczeniu. Mianowicie: Bog jest Absolutem, Stworca wszechrzeczy i istnien, jest panem materii i ducha, jest wszechwiedzacy, nieskonczony i jako jedyny jest wieczny i nie ma swojej przeczyny, On jest wszystkiego przyczyna. Zna cala przeszlosc i przyszlosc i nie jest obciazony wplywem czasu jak czlowiek, ktory jest niewyobrazlnie maly w stosunku do Boga. Gdy juz to wiemy i jestesmy tego pewni, to samo przez sie narzucaja nam sie pewne spostzrzenia:

1. Przeznaczenie musi istniec, kwestia tylko czy ludzie moga miec do niego dostep czy nie?
2. Czy Bog chce, bysmy byli niewolnikami czy istiotami "wolnymi"?. W zasadzie dla Boga zawsze jestesmy niewolnikami, bowiem On zna nasza przyszlosc. Inaczej jednak sprawa wyglada z punktu wiedzenia istoty ludzkiej. Miec swiadomosc swojego zdeterminowania i przeznaczenia powoduje w nas lek, bezradnosc, poczucie malosci, brak sily, brak sensu etc. Wydaje sie, ze zdecydowanie lepiej jest zyc w "klamstwie" - w sensie tym, ze lepiej jest sie nie zastanawiac nad jutrem, przyszloscia przepowiednia, proroctwem niz to czynic, bo co nam to da, skoro "boskiego planu" nie sposob uniknac.
3. Bog jest doskonalym Dobrem, wiec On wie co jest dla nas naprawde dobre. Komus sie moze wydawac, ze katastrofa Tytanica byla zla, bo zginelo mnostwo ludzi, wiele rodzin zostalo rozbitych - pozbawionych ojcow, dzieci, matek... Wierzyc sie nie chce, ze Bog mogl na to pozwolic. Ale podkreslam - my na to wszystko spogladamy przez nasze ludzkie, male i marne glowy. Spogladamy tu i teraz i tak tworzymy sady. Bog zna przyszlosc wiec wie lepiej.
4. Moznaby wszystko to zwalic na Boga, ze to Jego plan i On nas sobie wymyslil jak rysownik kolorowe postacie kreskowek, ze to On nadal nam charaktery, On wyznaczyl kto jest dobry a kto zly, ze On jest winien wszystkich zbrodni, wojen, milionow ofiar katastrof, zabojstw, gwaltow, kradziezy, nalogow, smierci naszych najblizszych i w ogole wszystkiego co tylko sobie zdolamy wyobrazic i pewnie jeszcze nieskonczonosc innych rzeczy, wlacznie z tym kto zostanie zbawiony a kto nie. Ale czy to ma sens? Co to bylby za bog, ktory tworzylby martwe i zniewolone "rysunki". Jaki w tym cel? Jaka niewyobrazlna nude wowczas odczuwalby Bog. Po co to w ogole? Wszechswiat i czlowiek bylby niczym boskie wymiociny. Kto z was ma ochote brodzic we wlasnych? Czy nie mam racji?
5. Na chwile zastanow sie nad slowem "wszechmoc"... Tak - Bog, ktory moze wszystko - moze stworzyc tez OSOBNE i WOLNE od Niego byty, na "swoje podobienstwo" lub nie. Ale to nie ma znaczenia. Wazne jest, ze WOLNE. Wyobraz sobie czlowieku, ze jestes wlasnie takim bytem. Nikt nie musi miec na Twoje zycie wplywu - tylko Ty sam. Nikt nie musi - nie oznacza, ze nie moze - jesli wierni modla sie do Stworcy, by Ten zainterweniowal w danej sprawie (niczym jedna z rysunkowych postaci, ktora zwraca sie do Rysownika, by cos dorysowanl, pokolorowal?), ten moze lecz nie musi pomoc. Wolnosc jednak ma swoja cene. Jestes wolny to jestes odpowiedzialny.


Mam nadzieje, ze zrozumiale przedstawilem problem przeznaczenia w wymiarze filozofii (to tylko wierzcholek gory - moznaby o tym gadac i gadac). Ja nie mam watpliwosci, ze jestem WOLNY, a wiec musze byc ODPOWIEDZIALNY. Nie chce i nie mam zamiaru zatykac sobie oczu czyms w rodzaju przepowiedni, przesadu, proroctwa, nie wspominajac o ludowych zabobonach. Jesli w to nie wierzysz jest Ci duzo latwiej zyc - nie mam co do do tego watpliwosci.


Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Tak gwoli ścisłości, to religia również pomaga żyć. Nie na darmo nazywano ją "opium dla mas" i nawet pozbawiając to określenie wszelkich negatywnych konotacji, które starano się nieść, nie można odmówić mu trafności. Religia uspokaja, bo daje odpowiedzi na pytania, które spędzają sen z powiek. Mówi, jak żyć.
Panie Adolfie - to kwestia decyzji. Na coś się trzeba zdecydować i ponieść konsekwencje. Nie można być gorącym katolikiem i jednocześnie kwestionować dogmatów wiary. Jeżeli Pan to robi, nie jest Pan katolikiem. Ludzie wierzący w imię tej wiary rezygnują z zadawania pewnych pytań. Dobrowolnie. Jest to poniekąd niegłupie, bo są to pytania, na które ludzkość nie ma jednoznacznych niebudzących wątpliwości odpowiedzi. Ci ludzie w tych konkretnych kwestiach rezygnują ze swojego racjonalizmu. Można albo mieć ciastko, albo zjeść ciastko. Nie można mieć wszystkiego.
Co do światopoglądu: religie mają uzasadnienie, agnostycyzm też, natomiast ateizm nie ma żadnego. Ateiści zajmują bezsensownie stanowisko skrajne, dlatego że nie mają danych na to, by stwierdzić, że żadnej istoty boskiej nie ma (podobnie jak wierzący na to, że jest), jednak niewiele zyskują. Po co? Cholera ich wie. Dlatego niech Pan nigdy nie mówi, że jest ateistą, Panie Adolfie, bo to głupota.

Opublikowano

Zgadzam sie z Panem - Panie Zdzislawie jesli ktos mowi ze jest ateista i racjonalista jednoczesnie, to jest glupcem albo jest nie swiadmomym tego co oznacza slowo "ateizm". Zawsze powtarzam skoro twierdzisz, ze Boga nie ma to udowodnij. W tym sensie ateista stoi na rowni albo nieco nizej niz wierzacy. Tak sie chyba juz przyjelo w spoleczenstwie, iz slowo "ateista" jest powszechnie znane i rozumiane, zas slowo "agnostyk" sprawia duza trudnosc i klopot i zdecydowana mniejszosc wie co sie pod nim kryje. Ludzie czesto chca cos powiedziec a nie wiedza jak. Sprawa druga "religia to opium dla ludu". Autorem tych slow jest Karol Marks, jeden z tworcow ateizmu niemieckiego stawiany obok Ludwika Feuerbacha i Fryderyka Nietzschego. Smiech mnie zawsze ogarnia jak ktos mowi, ze jest ateista a nie zna pochodzenia pogladow filozofoii, pod ktore sie nieswiadomie podpina. Prosta sprawa - z reguly ateizm jest buntem, odrzucaniem religii i Boga, tak tez powstal i aktualnie tak tez jest realizowany. Jesli mowisz ze jestes ateista, to mowisz ze plujesz na religie i jestes przeciwko niej. Co ciekawe wielki agnostyk - Imanuel Kant nigdy nie byl przeciwko religii, mowil, ze religia moze jedynie pomoc zyc, a na pewno nigdy nie zaszkodzi. Bezdyskusyjnie religia spelnia wielka role spoleczna, zaspokaja wiele potrzeb czlowieka, daje odpowiedz na niemozliwe do osiagniecia inna droga pytania.


Pozdrawiam


Wojtek

Opublikowano

Podejrzewam że ateizm wynika z braku chęcie rozmyślania, "odnalezenia siebie' --> lepiej przejmowa się pieniedzmi i przyziemnymi przyjemnosiami niz zadawac trduen pytania --> ..i nieograniza --> bo wiara daje ogranizenia....odpwoiednio "uksztąłtowany ateizm" nie.
c.d.n - postaram się jkutro dokońzy moją mysl - zas..axh ten czas!!!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to powiedz mi, jak sobie wyobrażasz świat bez Bożego narodzenia?

bez Bożego narodzenia, jako ateista : wszystko to dzieło przypadku, nie ma jkeisgo okreslonego zamiaru, a my tak legniemy na ziemi jk bkcyle i zekamy na smierc..za milion lat nikt nei bedzie o nas pamieta....boga nie ma wie nardoziny dotyxyly jakiesgo sglszyego pororka
moja wirzaa zs:Bog jest, tylko jeszcze nie poznany, hrystus nwrodizl sie by pomo lduzio, ktoryh ukohal...

fajnie..mm rozdowjenie jazni ;-)
Opublikowano

Moim zdaniem to nie ma znaczenie, czy wiedział jak skońzy, czy nie...był inteligentnt wiec mogl wiele rzezy wydedukowa...jak dla mnie to najwazniejsza była jego ofira(symbloizna) + nauki...

Opublikowano

„Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje”. Człowiek tworzy Boga (wyobrażenie Boga) na obraz i podobieństwo swoje(wyobrażenie siebie). Zakładamy, że jest możliwa tylko jedyna świadomość. Taka jaką właśnie posiadamy.
Zbuduję pewien obraz wskazujący przez analogię na kierunek tego co zamierzam przedstawić.
Jakaś figura płaska posiadająca jedynie świadomość płaskości, dwuwymiarowości (figury oczywiście nie posiadają świadomości) poruszać się może tylko po powierzchni kuli. Jak oceniałaby swój świat. Nie wiedziałaby, że jest płaska. Świat (powierzchnia kuli) byłby dla niej nieskończony i jedyny. Co powinna zrobić figura? Wyjść ze swojego świata? Jak może doświadczyć, że jest płaska, że należy do świata trójwymiarowego, że jest częścią świata trójwymiarowego. Co poczynił świat trójwymiarowy tworząc powierzchnię kuli?

Czy świat człowieka ma granice o których nie wiemy. Jeżeli ma to gdzie jest ta granica? Uświadomienie sobie, że istnieje może nas potem skłaniać do chęci jej przekraczania.

Są to początkowe pytania. Ich rozwinięcie może nas prowadzić dalej do na razie rozumowego doświadczania boskości i do częściowego rozpoznania czym jest przeznaczenie.

Chętnie będę dalej uczestniczył w rozwijaniu tej dyskusji, w którą się włączyłem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...