Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

brzydkie żony premierów
człapią chlipią kwilą krztuszą się gwiazdkami
fleszy
zdałem maturę już mogę napisać
jako upoważnienie ją mam
podkreślam
w wierszach

więc brzydkie żony premierów
z moją maturą w złych zębach
szczerzą
się do
mnie
za srogą opinię na temat
ich chodu

a ja im moją maturę za dowód że mogę
i wolno mi reagować
a nóż kasa mężowa
nie byle suma
pod pióro podleci i w kieszeń się schowa
z dłońmi pokuma

piszę o rządach. mężach i żonach
strofy szantażu
jak czapkę podrzucam
frywolną żebraczą
dzisiejszym liczydłem zamykam na wczoraj
bo jutro maturę mą diabeł gnie w szponach

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ten drugi wers przeciąłbym tak, bo dość duże nagromadzenie w nim jest wszystkiego. To co przestawiłem jeszcze niżej, wydaje mi się, że się lepiej czyta. Można by też tak "jako upoważnienie mam ją" bez tej inwersji, ale rozumiem, że celowo tak zrobiłeś, by uniknąć niezgrabnego "ją" na końcu wersu. To tyle ode mnie. Pozdrawiam
Opublikowano

-plus za temat,ale nie takiej postawy oczekiwałbym,zamiast czapki żebraczej-to jakiś altantickromantic,liczydłooo,jakąś giwerę,rewoluszyn!!!albo pogardę.Straszna broń.
-dużo powtórzeń,ropocząłeś i niepoprowadziłeś prec. wątku.

-tak kiedyś napisałem o żonach pewnych panów

Dzisiaj Bestia we fraku
Ogon schowany w poły
Pazur przycięty i zęby, zęby w bieli
Szampan, kawior w kręgu stałych gości
Czasami Beza przy boku
Z całym szacunkiem …z wypraski


-trenowałem kursywę, już kumam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jestem innego zdania, ale piszesz chaotycznie więc ciężko zrozumieć
co z tą kursywą, kto ją trenuje? Beza z wypraski... dziwna sprawa
a że wątku nie poprowadziłem do końca? tffffffe bzdut
kompozycje najlepiej buduje się w oparciu o powtórzenia
pozdrawiam
Jimmy
Opublikowano

-ja, trenowałem pisanie kursywy, wreszcie wiem jak się robi.sorry, że w korespondencji do Ciebie.
-ale jak ta czapka i to liczydło ??one razem siedzą ,ale z drugiej strony,te współczesne gadzie żony, w błyskach fleszy.
-czas mi się obsuwa,dwie epoki,to moje skojarzenie
bęc

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...