Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Siedząc na piedestale wszechogarniającej destrukcji,
Widzę upadek dawnej konstrukcji,
Topie zmysły w otaczającej mgle nicości,
Czekam aż świat pogrążony zostanie w ciemności,
Uśmiecham się podle dostrzegając upadek mych dawnych ideałów,
Czuje jak wrzucone zostają do cuchnących kanałów,
Mroczna radość przenika ma dusze,
Nie oddam dziś pola żadnej skrusze,
Przywołuje moja siostrę Pożogę,
Tak….Aniołowie biją już na trwogę,
Skazałem ten świat na zagładę,
Poddany zostanie eksterminacji,
Nie ma on już żadnej bytu racji,
Został splamiony przeklętego imienia brzmieniem,
Które okazało się iskry zniszczenia krzemieniem,
Wybielę go w ogniu unicestwienia,
Dość już w tym świecie krzyków cierpienia,
Kres nadszedł dni brudną nadzieją wypełnionych,
Nadszedł czas rozliczenia z czynów potępionych,
Ostatnia szansa została zmarnowana,
Następna nie może już być dana,
Wzgardzono kluczem do bram raju,
Postawiono ten świat nad przepaści skraju,
Zepchnięty został w anihilacji bezdenną głębinę,
I wiem kto ponosi za to największą winę,
Wiem kogo należy za to inkryminować,
Jam…jam winien się karą za to przejmować,
Bo tego co zrobiłem nie da się już odwołać,
Tego świata nie da już się uratować,
Rozpada się powiększając obszar życiowej pustości,
Już widać jego jądro…serce poranione sztyletem plugawej miłości,
Dociera już do niego oddech niebytności,
W proch obróciło się niegdysiejsze źródło życia,
Nie znajdując przed gniewem mym potężnym ukrycia,
Została po nim jeno ciemna chmura,
Jeno pustka szara i ponura…

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "Gdy wejdziecie na ścieżkę", rzekł Hades

      "Odwrócić się nie będzie ci dane"

      Poeta przytaknął: "Choć serce ze strachu drży

      A lico zapewne mam blade

      Zaszedłem tak daleko - dam radę".

       

      On rusza przodem - ona w ślad za nim

      Tył jego głowy w podróż ją prowadzi

      Zszedł po nią do piekieł i o nią się martwi

      Lecz jeden zły krok i na zawsze ją straci

       

      Wierna, oddana, lecz dłuży jej się droga

      Wytęża wzrok w nieprzeniknionych ciemnościach

      Jego złote loki z potylicy spadają na kark

      Chłonie tę sylwetkę, by zabić swój strach

       

      Z radością przyjęła ukochanego przybycie

      Lecz kiełkuje w niej teraz chęć skrycie

      Dowodu miłości jeszcze większego

      Gestu tragicznego i ostatecznego

       

      Lekki ruch głowy interpretuje na opak

      Ptak w niej trzepocze, myśli: "A co jak...?"

      Z każdą sekundą jest coraz gorzej

      I wzywa w myślach: "Pożądania boże!"

       

      Lęk przed spojrzeniem obróciła w pragnienie

      Byłoby to jego troski ostatnie potwierdzenie

      Całą sobą więc krzyczy - tylko nie gardłem

      "Sprawdź, czy tu jestem! Czy uciekłam z czartem!"

       

      Gdy światło już widać w oddali

      Zapowiedź wyjścia, kilku kroków ostatnich

      Rodzi jej się scena przed zmęczonymi oczami

      Jego radości i między nimi ściany

       

      Zawsze posłuszna, czy tym razem też wymusi uśmiech?

      Uda zanurzenie we wspólnych obietnicy uciech

      Jak może znowu czuć się szczęśliwa i kochana?

      Jak może myśleć, że jest chciana?

       

      Czy nie lepiej by było jej zostać w podziemiach

      Gdzie nikt nie odgrywa, nie przerzuca się w pretensjach

      Gdzie znoju swojego nie musi kryć

      Skoro i tak jak nieszczęśliwa żona ma żyć?

       

      Hades przemyślnie w przegranej pozycji ją ustawił

      Nadzieję na życie z ukochanym zabił

      Bo pokochała tego, który by się obrócił

      Który kochałby tak bardzo, że ich przyszłość by odrzucił

       

      Poeta już wyszedł i woła: "Uwaga! Ja, niezwyciężony!

      Za chwilę spojrzę w stronę mej żony!"

      Patrzy; zdziwiony, uśmiech schodzi mu z twarzy

      Jej już bowiem tam nie ma

      W stronę świata umarłych się prędko cofnęła

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...