Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przy narodzinach dajemy ból

Całe życie towarzyszy nam
Nami kieruje burząc wiele tam

W zamian za uśmiech, piekielną złość
W zamian za dobro, ironiczną złość

Jednak cierpiąc człowiek uczy się
Uczy jak nie dać pokonać się

W zamian za miłość dostajemy garść ran
W zamian za miły gest, parę dodatkowych blizn

Człowiek cierpiąc słaby jest
Dlatego do Boga kieruje swój gest


W zamian za cierpliwość, piskliwy głos os
W zamian za prace, grobowe pałace

Zato umierając przekazujemy innym ten cierpień stos…

Opublikowano

wiesz Gal Gerard przeczytalam pare razy i nie bardzo moge sie z toba zgodzic mysle ze czlowiek otrzymuje w zyciu to co sam daje po prostu wszystko wraca do niego w taki czy inny sposob, chociaz nie koniecznie od tych ktorym dajemy.
"Jednak cierpiąc człowiek uczy się" tu jedynie moge zgodzic sie z toba, cierpienie jest nieodzownym towarzyszem czlowieka, ale tylko dlatego ze jestesmy niedoskonali,a to boli ):
a wiersz nie za fajnie napisany to "sie" powtarzajace sie i inne niedopasowane rymy .... a moze po prostu zle zrozumialam ?
pozdr, M+A

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a na to to jużchyba trzeba będzie nowy termin poetycki wymyślić: powtórzenie z przodu, powtórzenia z tyłu :))
a tak na poważnie to nie wiem o co chodzi... (ale mam radę: poczytaj trochę(takąwiększą "trochę") wierszy i komentarzy na forum przed dodaniem następnego...obiecuję że dobrze na tym wyjdziesz)
pzdr
Opublikowano

Zato, a nie za to - dlatego, że chciałbym wyzwolić się z formy logicznej. Budować coś niczym dekadenci (wkońcu historia się powtarza). Dlatego neodekadentyzm i chaos jest moim kierunkiem myślenia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Zbigniew Polit jak to w rodzinie:)
    • Panienka sama wybrała mnie na swą towarzyszkę.    – Będziesz mi przynosić świeże owoce i się ze mną bawić – powiedziała. – A teraz szukaj mnie, szukaj! – I trzasnąwszy dzwiami, wybiegła z biblioteki.    Nie sposób było ją odnaleźć; raz, na wpół zamroczona snem, zdradziła, iż ilekroć zbliżam się do jej kryjówki, czmycha w zgoła inne miejsce.    Odtąd nie próbowałam jej szukać. Gdy spowita ciemnością czekała, aż usłyszy moje kroki, ja zajmowałam się porządkowaniem jej pokoju: królewstwa pantofelków, koników na biegunach i tapet z tłoczonym kwieciem.    Codziennie wynosiłam stamtąd naręcza spleśniałych owoców.    Pewnej nocy, ucałowawszy panienkę do snu, usiadłam przy stoliku, gdzie na srebrnej paterze ułożyłam świeże owoce. Doczekałam świtu; wówczas — z ręką pod głową — zasnęłam.    Obudziło mnie brzęczenie muchy.    Na wiosnę panienka przestała się przede mną chować. Teraz całe dnie spędzała leżąc na podłodze w którymś z pustych pokoi na drugim piętrze. Gdy okna zachodziły ciemnością, zrywała się i – po drodze pukając do każdych drzwi – biegła przez korytarze, ażeby dopaść do mnie. Wyjmowała mi z rąk, cokolwiek w nich trzymałam i prowadziła drogami, których nigdy nie udało mi się spamiętać.    Docieraliśmy do podziemnej przestrzeni bez drzwi i okien, doskonale jednak widnej. Nabawiałam się mdłości, próbując dojrzeć sklepienie.    Panienka zostawiała mnie na dole; sama stawała na uczepionym skały krugżanku.    Wchodzenie po schodach nie było z początku niczym szczególnym; ot, porządne, kręte schody. Czasem dostrzegałam w tej komnacie ludzi takich jak ja. Machałam im z uśmiechem. Jeśli nasze spojrzenia się spotkały, z twarzy odpływała mi krew, a twarz tego człowieka tak potwornie się wykrzywiała…    Po przekroczeniu drugiego półpiętra, język zaczynał puchnąć.    Panienka wychylała się z krugżanka.    – Isola! – wołała, chwytając jakiś ster powietrzny. – I-so-la!… – odpowiadało echo.                      
    • @Poet Ka Ale jak znam życie, to ich z powrotem zakopali. Wie Pani, cała impreza, rodzina z całego kraju, a tu kicha? Drugi raz powtarzać, to za drogo ... 
    • @Marek.zak1   Ach jak słodko nierozsądnym być …miłość wszystko wybaczy

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        pozdrawiam ! 
    • @Jacek_Suchowicz @Zbigniew Polit - historie z happy endem, bo "odżyli".
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...