Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

idę pośród dźwięków ciszy
sama cicha, nie uronię ani kropli
przez uchyloną bramę wdzieram się do ogrodu, krainy widm obcej memu światu
siadam pod jabłonią słucham pustki
szmer zagadek
szept miłości zgrzyt cierpienia
tam po lewej, tuż za krzakiem, jakąś jawę mętną
złowrogą, dostrzegam postać korpulentną
przygarbiony brzydki chochlik
szlamem kala cudną trawę
niezmącony do tej pory spokój
bierze w tany i zabawę
w głowie chaos, krzyki wrzaski
jego grymas, ta parodia twarzy
jak na wzór szatańskiej maski
sen spokojny wtem koszmarem
taką piękną porą
miast pałętać się po piekle
staje się drażniącą zmorą
krzyczy do mnie, czy pamiętam
czy pamiętam tamte noce
dni, wieczory i poranki
woła, goni, męczy, nęka
czy pamiętam, czy pamiętam
słodka zieleń mym zwierciadłem
zbladłam, schudłam, wynędzniałam
uciec chciałam lecz nie mogłam
tak mijały całe lata
brama żeliwna zamknięta na wieki
oaza ukojenia infernem się stała
liczne maszkarony, wstrętne gnomy
wiecznym duszy utrapieniem
cóż zrobiłam tak podłego
że spotkała mnie ta kara
najsmutniejsza prosta gra
warta jestem osądu godnego
niech mi kto odpowie
czy pyszna byłam, zła złośliwa
czy zazdrosna zbyt leniwa
czy kochałam, szczerze jaką miłość im dawałam
czy obłudę serwowałam, ciemną nocą
czy porankiem, czy wieczorną namiętnością
czy szczęśliwa byłam,
a czy inni?
czy dostanę drugą szansę?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @jjzielezinski Zgrabny !! 5
    • przyznaję, że, jak to zabawnie nazwała mama, fukałem. przez całe lata, dzieciństwo z przyległościami, wycinałem z papieru żołnierzy, potwory, wszelaką mutantozę. nigdy nie byli przedstawiani en face, zawsze z profilu, niby postaci ze staroegipskich malowideł. ich ręce były spiczaste, oczy – skośne, pyski – podłużne, a dłonie domyślne, podobnie, jak zabijający ich laserami-blasterami, jedyny sprawiedliwy bohater, obrońca świata i wszystkich jego galaktyk, którego nie wycinałem, bo i po co. był on widoczny jedynie w wyobraźni. i biegało się z papierowymi monstrami w dłoniach, wygwizdując-wyświstując odgłosy wystrzałów, robiąc wdzziuw-wdziuuw. papier, z jakiego wycinałem szkarady, powinien być w miarę gruby, z gazet wychodziły niestabilne w moich oczach, za miękkie, by się nimi bawić, słabiaki-mutanciaki. w wakacje przefukiwałem (znów – określenie nadane przez mamę) nieaktualne już zeszyty, a nawet podręczniki szkolne (czemu mi pozwalano   – nie wiem). chlastało się nożyczkami mamine książeczki z rozwiązanymi krzyżówkami (trochę za cienki papier!), kalendarze (dobry papier!), było się stwórcą. mniejsza o to, że bestii. tak się zastanawiam (nostalgia znosząca poczytalność?), czyje imię nadano sowchozowi, gdzie obecnie tyrają moi wielkozębi ludkowie z papieru, w jakim wymiarze znajdują się pola, które orzą pługi ciągnięte przez krokodylokształtne indywidua. bo przecież oni wszyscy muszą gdzieś istnieć. nie może być inaczej.  
    • „Broń palna jest ciężka”
    • @Wiechu J. K.   Bardzo dziękuję!  Dokładnie tak, zwierzęta często wyprowadzają ludzi na "prostą" po trudnych przeżyciach.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @LessLove   dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      O ! Dwa razy ? faktycznie… się nie starzejesz I grzeszysz…grzeszysz @LessLove ! 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...