Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
atakuję jest zabawnie, dziecinnie porywcze, ja bym z tego zrezygnowała. Bym natomiast podkreśliła te wejścia i nawilżanie, może przez podział na strofy? Ociosany nie traci temperatury.


z natury siewca
materiału genetycznego

od śmierci w przenośnię
twoje wejścia

nawilżam i biorę
wszystkie w tobie
ciebie wśród wszystkich



Pozdrawiam Młodego Poetę ;-D
Opublikowano

Evergrey - dzięki:)
Stasiu Ż. - rzeczywiscie, tytuł ni przypiął ni wypiął, wiersz napisany na oknie orga i potrzebował tytułu. tez mi mnie pasuje. za resztę dziękownia:)

Anna 7 - nie lubie kanciastych dup, więc nie masz szans, ale chociaz próbowałaś:P

co do składni Wusz i remixa Fanaberki - remix ok ale jako inny wiersz, bo nie uwypukla tego co chcialem podkreslic, przybiera inne znaczenie.

z natury siewca materiału genetycznego
genetycznego od śmierci odejścia w przenośnię

nie mam pojecia jak sie taki środek poetycki nazywa, czy sie wogole nazywa. w tym wierszu (w innych tez mi sie zdarzyło) slowo "genetycznego" konczy wcześniejszy i zaczyna nastepny wers. stąd tez moze kłopoty Wusz ze składnią.
Jako samiec w naturze mam imperatyw przekazania jak najwiecej swoich genow w celu zycia po smierci. monogamia jest gorzkimi więzami tradycji ale równiez i świadomym wyborem.
czyli dylemat

tak oto Młody (skąd to młody?!) Poeta objaśnił co miał do przekazania, czym pewnie idiotycznie zamknął wątek:)

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Każda pełnia mi tak robi. Tylko zmienia się jej nazwa.   Pozdrawiam :)
    • @Wiechu J. K. , to mnie cieszy, że przeczytałeś jednym tchem, ponieważ ten odcinek był chyba stosunkowo długi. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy to oceniam po liczbie stron w procesorze tekstu.
    • @violetta nie, jakoś nie widzę tego
    • @Berenika97 Dziękuję bardzo za analizę i docenienie obrazów rozkwitania :). Bardzo dobrze to opisałaś.  To poczucie wyobcowania połączone z tym, że świat dalej płynie i obecność tych zwłok pod krzakiem nie ma żadnego znaczenia.   @Charismafilos No, rozbawiłeś mnie :) Nie pod UJ, ale tam to pewnie faktycznie może być tak brutalnie :)     @APM Dziękuję za te piękne słowa, dodają otuchy. Mam nadzieję, że ten krzew nie jest wysuszony, a jedynie jeszcze nie zdążył otrząsnąć się z mrozów zimy :) 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      To mnie poruszyło, cieszę się, że do ciebie trafiłam, ale z drugiej, ściskam mocno :)
    • A więc dziś marcowa pełnia, tu wojny, bessy i hossy; A tam pełni Robaczego Księżyca z zaćmieniem losy. – Zaćmienia Księżyca z natury swej towarzyszą pełni, Księżyc się zaćmi, gdy drogi do swego węzła dopełni. Węzły są dwa: „Rahu” – północny – wstępujący, w tym dziś I „Ketu” – południowy – zstępujący. Nazwy zda się mi Bardziej fantastyczne to: „Caput Draconis” – „Głowa Smoka” Oraz przeciwna do niej „Cauda Draconis” – „Ogon Smoka”. I to coś znaczy? Podobno tak, i ja myślę, że anioł wie. Bo wbrew astrologom człowiek, choćby uczony, raczej nie. Nie, nie obserwowałem, bo zasłoniła jasność słońca I szare kotary kłębiących się smutnych chmur tysiąca. Lecz myślę, że szkoda, bo tu cichy kryzys, gdzieś naloty; Ktoś coś powiedział, lub gestem zrobił przykrość i co po tym? Gdy Księżyc Robaczy, i istotnie ziemia odetchnęła. Wciąż się sukniami zieleni i kwiatów nie ogarnęła, Lecz już ptacy w poranki pobudkami jej szczebiocą, Już jejś Marsie z towarzystwem górował, choć poza nocą. Myślę, że prócz ludzkich inne wpływy, osoby i moce Toczą cię ma części globu za wiosenne równonoce. A tam, chociam dziś niezdrów – sił u mnie tak skrajnie niewiele, Jak bywało znów przypłyną i się z Wami podzielę…! . . . Na koniec, przez noc, żeby nie było mi smętnie i łzawo, Przez gałęzie zajrzał mi Księżyc jak Słońce złotem żwawo.   Ilustracja: „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc zagląda przez okno”.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...