Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wymyśl pierwszą myśl

prócz kruków siadających na murze
chmarami opasłych jak muchy przy
rozkładających śmieciach
prowincjonalnej kariery pani
z widłami

papiloty na siennej głowie
usta czerwone mocno!
od bluźnierczych słów rzucanych
rozwrzeszczanej monstrualnie
chyboczącej się publice

Dla Pani pani kariera, tylko
żeby jedna nutka wyśmierdziała
wśród odpadków z etykietką
"HIT WSZECH CZASÓW"

Papierowe telewizory z pani Pani różowymi króliczkami.

Opublikowano

No jak na panią domu,to wiersz mnie nie wzruszył,raczej na bardiej wiejską kobitkę i to nie z naszych czasów.

Pani domu jest zmysłowa,
wie jak wygodnie mieszkać.
nie od parady szyję ma,
żeby męża głową zakręcić.

Mąż ważna osobistość,
on pieniądze ma.
Żona ma pragnienia,
jest szyją w małżeństwie,
a mąż tylko głową.

Od wieków wieków wiadomo,
jak szyja zakręci,
tak głowa chodzi.

Nie stworzyłaś nic nowego:(
Pozdrawiam milutko

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




kaju maju jak nie zrozumiałaś treści to błagam nie wypowiadaj się bo aż śmiesznie bosz
nic to ubawiłaś mnie do łez raz wtóry, dzięki


pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




no tak tak, ale czasem lepiej swoją głupotę zachować dla siebie, bez urazy


pozdrawiam :)


PS jak coś krytykujesz, musisz to zrozumieć, a nie patrzeć powierzchownie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




no tak tak, ale czasem lepiej swoją głupotę zachować dla siebie, bez urazy


pozdrawiam :)


PS jak coś krytykujesz, musisz to zrozumieć, a nie patrzeć powierzchownie

panie Echanton, tak, tak, pani jest mądrzejsza od kaji, ja jestem mądrzejszy od pani, a mądrzjeszy odemnie jest tylko Bóg.pozdrawiam


metoda maientyczna>
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





no tak każdy mierzy swoją miarą, kaju :| a czasami trzeba na coś spojrzeć z innej perspektywy


oj "Panie Poeto" nie powiedziałam, że jestem lepsza czy mądrzejsza od kaji, tylko, że czasami swoje głupoty warto zachować dla siebie. Jeśli ktoś mówi, że jest mądrzejszy od innych jest zwykłym zakompleksionym śmieciem mającym problemy natury psychicznej. Proszę się nad tym zastanowić.



pozdrawiam


PS Głupim i prostym lepiej się żyje... dziwne to :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...