Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Ostatnio bawi mnie myśl
że mógłbym doświadczyc niebytu
i to w czasie i miejscu które wybiorę
Gdy byłem młodszy
śmierc kojarzyła mi się
z bólem i strachem
potem z wyniosłością i patosem
Teraz o końcu myślę
w kategoriach mniej tragicznych
a momentami nawet z ulgą
Widac stan taki
zdradza niechęc i niewiarę
względem tego
co jest moim przyzwyczajeniem od urodzenia
bo słowo życie
to chyba za dużo powiedziane
jak na takie życie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Czy chciałeś drogi przedmiocie napisac: " - nie wklejac tego czegoś tutaj."
Naucz się wyrażac poprawnie swoje myśli. O ile potrafisz myślec.

No to drogi autorze przemyśl jeszcze raz to, co napisałem.
W każdym razie to nie wiersz. To kupa.
Opublikowano

Acha - i jeżeli pan decyduje się swój wątpliwej jakości filozoficzny monolog z samym sobą pokazać światu, to niech pan się nie obraża, że ten świat bierze go takim, jakim jest.
Panie - "śmierć, niebyt, życie, doświadczenie" to jest taki bigos, a pana czas w wierszu to "potem" przełożone na "teraz" z reminiscencjami wstecz, które też są mętne.

"bo słowo życie
to chyba za dużo powiedziane
jak na takie życie"

ot, chłopska filozofia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Czy chciałeś drogi przedmiocie napisac: " - nie wklejac tego czegoś tutaj."
Naucz się wyrażac poprawnie swoje myśli. O ile potrafisz myślec.

No to drogi autorze przemyśl jeszcze raz to, co napisałem.
W każdym razie to nie wiersz. To kupa.

Oj komuś tu puszczają nerwy. Z całej tej wypowiedzi najbardziej podoba mi się słowo KUPA.
Zle to świadczy chyba o Pana kolegach krytykach literackich starszego pokolenia skoro tę
i inne podobne kupy dopuścili do druku. Leżą one teraz w jednym z moich tomów wierszy
w Bibliotece Narodowej, w Bibliotece Jagielońskiej i paru jeszcze innych. A ta konkretnie kupa była jeszcze tłumaczona na niemiecki i duński. Niestety nikt w tych językach nie użył podobnego określenia. Naprawdę podoba mi się. Pozdrawiam i liczę na kolejne szczere oceny.
Opublikowano

Szanowny panie - mam zacząć panu majdać przez wzrokiem moimi papierami? I co to zmieni? Niech tam pana tłumaczą, niech tam pana wydają, ja czytam pański tekst, a biografie mam daleko w... za sobą.
Jeżeli pan należy do kolejnych narcyzów własnych tomików, to już pański problem, nie mój. Wołaj pan swoich kolegów krytyków z młodszego pokolenia to może coś w końcu napiszą oprócz "ja, ja ja", np. jak wytłumaczyć doświadczenie siebie w niebycie, czy jak słowo "życie" wpisać w "życie" (realne, tu i teraz, bo tak wnioskuje po tym, co tam pan napłodził), a potem może poczytają ile już o tej śmierci napisane było (od Polikarpa zaczynając) i jak pan bledziutko wygląda przy nich.

Opublikowano

a gdzie pana można znaleźć?
Bo jak na razie to widzę:

Herman Lipner
Podana fraza nie została odnaleziona.

Podpowiedzi:

- Sprawdź, czy wszystkie słowa zostały poprawnie napisane.
- Spróbuj użyć innych słów kluczowych.
- Spróbuj użyć bardziej ogólnych słów kluczowych.

Dajże pan jakieś słowo kluczowe

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja tylko się z własnego cienia wyłonię i napiszę:

[url]biblionetka.pl/ks.asp?id=48642[/url]



Drobiazg, ale trzeba poprawić.
Tekst taki sobie, nie znalazłem tu ciekawego sformułowania, zestawienia słów, metafory.
A i pomysł dość... Hm... Wtórny.

Oczywiście, nie trzeba się mną przejmować.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ja tylko się z własnego cienia wyłonię i napiszę:

[url]biblionetka.pl/ks.asp?id=48642[/url]



Drobiazg, ale trzeba poprawić.
Tekst taki sobie, nie znalazłem tu ciekawego sformułowania, zestawienia słów, metafory.
A i pomysł dość... Hm... Wtórny.

Oczywiście, nie trzeba się mną przejmować.

Pozdrawiam.

Wreszcie konkretny i rzeczowy komentarz, niestety muszę się z nim częściowo zgodzic, ale
nikt nie jest (na szczęście) doskonały. Na zmiany trochę za póżno, to wiersz sprzed 25 lat.
Zgoda trochę niefortunny jak na to forum. Choc niektórym podniósł ciśnienie. Niepotrzebnie.
Opublikowano

No Rafale, masz lepszy wynik :)
Ale książka książką, w szafie mam tego tony, Tekst, chodzi o tekst, tutaj nie ma żadnej refleksji, tylko duma autora, że coś tam ten tego tamtego. W nosie to mam - znam lepszych Autorów i czytałem lepsze wiersze, a ten jest do bani - śmierć i zestawienie:
-z bólem i strachem
-wyniosłością i patosem

co jest w dodatku niekonsekwencją, bo podmiot pisze o "przyzwyczajeniu" (l. poj), a tutaj dwa skrajne opisy.
Eeeeeeeeeeeeeeeeeee.
Nie przekonam się.
Tyle, szkoda zdrowia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No cóż. Gdyby mnie się udało wydać coś, to też byłoby to dla mnie ważne /nawet, gdyby tonęło wśród ton (lepszych) książek/. Ale tutaj czegoś nie rozumiem - skoro tekst jest sprzed 25 lat, to na jakie oceny liczył autor? Podpierać się dotychczasowymi dokonaniami? Te dokonania tylko bardziej zobowiązują. Chyba trzeba piąć się do góry, a nie paść się retrospekcją własnych krótkotrwałych wzlotów.

Do samego wiersza teraz przejdę:



W zasadzie to nie ma nawet na czym oka zaczepić. Forma nijaka. Styl bezpłciowy. Słowa użyte w tekście (tudzież ich zestawienia) - zużyte i mało interesujące. Tematyka wtórna. Tytuł dość infantylny.

Ten tekst nie świadczy za dobrze o pana umiejętnościach.
Radziłbym wstawić jakiś teraźniejszy. Chętnie bym go przeczytał, bo debiut już pan ma za sobą, a jaśnie piszących na tym forum ubywa. Niestety.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No cóż. Gdyby mnie się udało wydać coś, to też byłoby to dla mnie ważne /nawet, gdyby tonęło wśród ton (lepszych) książek/. Ale tutaj czegoś nie rozumiem - skoro tekst jest sprzed 25 lat, to na jakie oceny liczył autor? Podpierać się dotychczasowymi dokonaniami? Te dokonania tylko bardziej zobowiązują. Chyba trzeba piąć się do góry, a nie paść się retrospekcją własnych krótkotrwałych wzlotów.

Do samego wiersza teraz przejdę:



W zasadzie to nie ma nawet na czym oka zaczepić. Forma nijaka. Styl bezpłciowy. Słowa użyte w tekście (tudzież ich zestawienia) - zużyte i mało interesujące. Tematyka wtórna. Tytuł dość infantylny.

Ten tekst nie świadczy za dobrze o pana umiejętnościach.
Radziłbym wstawić jakiś teraźniejszy. Chętnie bym go przeczytał, bo debiut już pan ma za sobą, a jaśnie piszących na tym forum ubywa. Niestety.

Pozdrawiam.
Odpowiadam pokolei: Jeśli chodzi o literę c - niestety jej nie wybija.
Wiersz ten wpisałem przypadkowo,testując łącze.Przepraszam za trochę niepoważne podejście. Wyślę za dwa dni coś nowszego. Tak pisało się 30 lat temu. Widocznie przeciętna poezja starzeje się, jak kiepskie przeboje - szybko. Dwa inne wiersze sa na forum poezja eu i są bardziej reprezentatywne. Nie sądze by rzuciły kogoś na kolana, ale jesteśmy tylko ludzmi, wszystko co robimy wynika z naszych umiejętności i talentu a nie z dobrych chęci. Pański kolega podchodzi do poezji zbyt emocjonalnie, to szkodzi w odbiorze jego wierszy, szkoda bo moga byc zupełnie niezłe. Z forum robi się pyskówka a młodsi koledzy na tym tracą. Jeśli chodzi o szafę pełną poezji to można wynieśc ją na strych a szafę wypełnic ciuchami, żona się ucieszy. Pozdrawiam.
Opublikowano

Emocjonalnie? Niech pan porówna mój wpis i własny po nim. Jak wy chcecie uczyć młodszych kolegów, jak sami nie wiecie, co sami wpisujecie? Już pomijam fakt, że ja pisałem o tekście, pan bezpośrednio wymierzył we mnie( "O tempora o mores", jak to mawiali starsi koledzy) a teraz odwraca kota ogonem. Co gorsze, zmienia pozycje, bo sam pan zaczyna twierdzić, że ten wiersz to lipa.
A co do szaf, to ja do cudzych nie zaglądam (żon też, chyba ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam serdecznie z nowym dniem. Nie ma to znaczenia czy pisze Pan o tekście czy personalnie.Tekst to wyraz myśli autora. Miałem na myśli Pańskie komentarze względem innych. Mnie osobiście Pańska zadziornośc nie przeszkadza. Innych może razic np. słowo kupa. Chciałbym w Pańskich wypowiedziach zobaczyc więcej rzeczowych i intelektualnych przemyśleń. No ale widocznie ma Pan taki styl. Życie napewno go trochę oszlifuje. Może się Pan okazac wtedy diamentem. Jest niezręcznie oceniac własne teksty. Nie mówiłem, że mój wiersz to lipa. Stwierdzam tylko,że parę lat temu nikt tak nie reagował. Byc może na tle innych wierzy nie rzucał się w oczy swoją nieoryginalnościa, byc może też inni nie zadali sobie tyle trudu co Pan uznając,że nie jest on tego wart. Za dwa dni wyślę coś bardziej reprezentatywnego. Acha niech Pan pamięta (jeśli mogę radzic). Ocenic wiersz nie da się jednym zdaniem okraszonym epitetem. Nie służy to przede wszystkim Pańskiemu rozwojowi.
Krytyka to nie pisanie SMS. Ucząc innych uczysz siebie. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witam serdecznie z nowym dniem. Nie ma to znaczenia czy pisze Pan o tekście czy personalnie.Tekst to wyraz myśli autora. Miałem na myśli Pańskie komentarze względem innych. Mnie osobiście Pańska zadziornośc nie przeszkadza. Innych może razic np. słowo kupa. Chciałbym w Pańskich wypowiedziach zobaczyc więcej rzeczowych i intelektualnych przemyśleń. No ale widocznie ma Pan taki styl. Życie napewno go trochę oszlifuje. Może się Pan okazac wtedy diamentem. Jest niezręcznie oceniac własne teksty. Nie mówiłem, że mój wiersz to lipa. Stwierdzam tylko,że parę lat temu nikt tak nie reagował. Byc może na tle innych wierzy nie rzucał się w oczy swoją nieoryginalnościa, byc może też inni nie zadali sobie tyle trudu co Pan uznając,że nie jest on tego wart. Za dwa dni wyślę coś bardziej reprezentatywnego. Acha niech Pan pamięta (jeśli mogę radzic). Ocenic wiersz nie da się jednym zdaniem okraszonym epitetem. Nie służy to przede wszystkim Pańskiemu rozwojowi.
Krytyka to nie pisanie SMS. Ucząc innych uczysz siebie. Pozdrawiam.

Jak widzę, nowy dzień dalej przysłania panu to, co napisałem. Niech pan na spokojnie przeczyta jeszcze raz, co i ile napisałem, potem jeszcze raz i jeszcze - wtedy jakiś argument się znajdzie.
Potem zastanowi się nad tym:
"Nie ma to znaczenia czy pisze Pan o tekście czy personalnie.Tekst to wyraz myśli autora."
głęboko pomyśli raz jeszcze i dojdzie do wniosku, że przed panem jeszcze dużo pracy scricte naukowej, np. jakiś podręcznik poetyki czy coś. Wtedy przestanie pan utożsamiać podmiot z autorem, dowie się coś niecoś o własnej sytuacji lirycznej (czyli to, o czym właśnie pisałem) i przestanie wspominać to, co było ćwierć wieku temu. Bo to były czasy Sekuły, Bronisławskiego, Gałkowskiego, Żielińskiego, Żernickiego, Kłodzińskiej, Lengrena, Zeydlera-Zborowskiego, Nawrockiej-Dońskiej, Ruchty, Kabatca, Misiornego i takich tam "pisarzy"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...